Oscary śledzę, tak już z trzeci rok. Wcześniej to nie miało dla mnie jakiegoś dużego znaczenia. Okej, fajnie było obejrzeć jakiś film, który zdobył Oscara, ale poza tym... Jednak w pierwszej klasie liceum coś się zmieniło, zaczęłam bardziej śledzić nominacje i rozdanie nagród. Ale... Najczęściej nie wiedziałam o jakich filmach jest mowa podczas, że tak napiszę gali.
Bo z tymi filmami jest problem w Polsce. To znaczy... Chodzi mi o to... Na pewno to zauważyliście: rzadko, który film, który dostaje nominacje (te główne między innymi) jest w w polskich kinach. Lub ma premierę po rozdaniu. Lub dopiero, jeśli dostanie Oscara. I to najczęściej seans trwa przez jeden, góra - kilka dni. Ale najczęściej przeciętny widz nie zobaczy tych filmów w kinach szeroko znanych. No bo po co ściągnąć film. Przecież i tak ludzie wolą rozrywkę... Tak było np. z "Patersonem" - był może jeden dzień? Rozumiem, że na premierę nikt nie ma wpływu, tzn. góra decyduje. Ale no... Jednak mogłoby się coś poprawić...
W każdym razie w tym roku po raz pierwszy udało mi się obejrzeć większość filmów nominowanych w głównej kategorii (najlepszy film). Konkretnie 4 na 9. xD Mam swoją definicję większości. xD Ale resztę chcę obejrzeć. "Czwartą władzę" prawie bym obejrzała... Ale kino pozmieniało godziny seansów na te, które mi nie pasowały... Ale ogólnie słyszałam o reszcie filmów. Może na jeden jeszcze uda mi się pójść w marcu. A resztę jakoś znaleźć w Internecie... Jakoś. Bo tak właśnie obejrzałam poprzednie cztery (oprócz jednego)... No cóż, nie zawsze ma się okazję pójść do kina. I z kim. A w ogóle to bilety są drogie. Niestety.
Krótka wypowiedź na temat niektórych kategorii:
1. Najlepszy film - nie oglądałam jeszcze "Kształtu wody", ale trzymałam kciuki za "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri". Ten film... Był, taki inny, odmienny. I nawet nie przeszkadzały przekleństwa. Czasem dla mnie był trochę dziwny, ale... Ta dziwność miała w sobie to coś. Nie odpychała.
2. Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Cóż... Mało filmów widziałam z Garym Oldmanem. Szczerze mówiąc, głównie go kojarzę z roli Syriusza Blacka. Ale myślałam, że może będzie nominowany za inny film w którym ma może i przeciętną rolę, ale dla mnie wyszedł tam fantastycznie ("Kosmos pomiędzy nami")... Wtedy jeszcze nie znałam "Czasu mroku", znaczy się tylko zwiastun. Po obejrzeniu filmu pomyślałam, że jednak ta rola jest lepsza. I rzeczywiście zasługuje na tę nominację. A nawet i na Oscara. W zastawieniu nie wiem, co robi Timothee Chalamet. Nic nie mam do chłopaka, jednak serio nominacja za rolę w "Call me by your name"? Mam specyficzne zdanie o tym filmie. Oraz o zachowaniu/grze tego aktora. Zatrzymam, jednak opinię dla siebie. Krótko mówiąc, to nie ten film.
3. Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - jak najbardziej Oscar zasłużony dla Frances McDormand! Była świetna w "Trzech billboardach..."! Co do Saorise Ronan... Znów się nie udało, niestety. Ale dziewczyna ma jeszcze czas, aby nadal grała w bardzo dobrych produkcjach, a na pewno dostanie, kiedyś Oscara. (Chociaż "Byzantium" było słabe...)
4. Najlepszy aktor drugoplanowy - również uważam, że Oscar zasłużony dla Sama Rockwella. Chociaż (jak w przypadku Frances McDormand) nie oglądałam nic więcej z jego udziałem. W każdym razie jego rola w "Trzech billboardach..." była bardzo dobra. Innych panów w swoich rolach nie widziałam. Oprócz Woody'ego Harrelsona.
5. Najlepsza piosenka - okej, rozumiem, że piosenki z bajek są fajne. Wpadają w ucho, ale to takie oczywiste... Prawie zawsze, jak jest nominowana piosenka z bajki to wiadomo, że ona wygra. Nie słyszałam tej piosenki ("Remember Me" z "Coco") i może nie mam prawa się wypowiadać, ale... To nie jest np. ten szum, co np. przy "Let it Go", gdzie rzeczywiście ta piosenka była czymś, wszędzie ona była. Praktycznie każdy ją zna. Okej, przesłucham teraz "Remember Me"... Nie mój styl. Trzymałam za nastrojową i ładną w moim mniemaniu piosenkę z "Call me by your name" - "Mystery of Love" Sufjana Stevensa.
6. Najlepszy długometrażowy film animowany - naprawdę się zawiodłam. "Twój Vincent" to coś innego! To nie zwykła kreskóweczka, jakich wiele. Czy wcześniej był, taki film jak "Twój Vincent"? A takich bajek jak "Coco" było wiele i tyle na ten temat. Okej, jeśli nie "Twój Vincent" to chociaż "The Breadwinner"... Nic.
I to byłby koniec. Myślałam, że bardziej nagrodzą "Dunkierkę"... Chociaż, szczerze pisząc nie podobała mi się. Może napiszę post na temat tego sławnego "Kształtu wody", jeśli pójdę do kina na ten film.

