piątek, 24 lutego 2017

Ben X

Można się spodziewać w najbliższym czasie jeszcze jednej recenzji filmu. Piszę je tylko ze względu na to, że bardzo urzekły mnie te filmy. Nie, nie będę pisać za każdym razem, kiedy obejrzę jakiś film jego recenzji. Zresztą to nie będą typowe recenzje, bardziej rozmowa... Tak. Bo czemu, nie?

"Ben X" opowiada historię chłopaka z autyzmem (lekkiego stopnia). Historia jest opowiedziana jego
słowami, możemy się przyjrzeć szykanowaniu w szkole i nie zrozumieniu, tak naprawdę przez rodziców. Ale głównie jego relacji z innymi uczniami. 
Na ten film trafiłam poprzez listę filmów z biblioteki o niepełnosprawnościach (witajcie w mojej szkole), z której korzysta moja wychowawczyni na wychowawczych. Cóż... szału w tej liście nie ma. Nie znajdziecie tam np. "Zanim się pojawiłeś", bo tam jest wątek eutanazji, to gdzie tam, taki wątek w liceum. Jeszcze ktoś by wpadł na taki pomysł... xd Taki tam sarkazm. Ale trafiły się, jak na razie dwa ogarnięte i bardzo dobre filmy, czyli "Ben X" i "Piękny umysł" (właśnie ten film pojawi się za kilka dni). Podchodzę ogólnie z rezerwą do filmów o niepełnosprawnych, bo... Nie mam zamiaru oglądać, jak wciskają kit i nagle jest super i w ogóle. A nawet, jeśli na początku nie jest super to na końcu jest, bo gdzie tam, po co dołować ludzi. Duże mam wymagania. xd No sorry. W ogóle dziwnie to trochę brzmi: filmy o niepełnosprawnościach... I np. schizofrenia. Schizofrenia jest niepełnosprawnością? Bardziej chorobą... No bo nie powiesz np. jestem niepełnosprawny, bo... (podajcie tu sobie jakąś chorobę fizyczną). Dobra, ale nie będę się roztrząsać na tym i zbaczać z tematu. Nic do schizofrenii nie mam. 

Wracając do "Bena X" (oczywiście główny bohater ma na imię Ben) dużo gra w pewną grę RPG, gdzie można stworzyć swoją postać, zabijać potwory i poznawać innych ludzi wirtualnie. Coś, jakby Metin (tylko w to grałam z gier tego typu, nie mam porównania do innych gier). Tam poznaje dziewczynę, która poniekąd staje się jego towarzyszką, przyjaciółką. Brzmi trochę jak "Sala samobójców"... Nie, to nie to. Pewnego dnia dziewczyna chce się spotkać z Benem. Aha, w międzyczasie dochodzi do upokarzającej sytuacji z udziałem klasy i Bena (ludzie to nagrywają i non stop wysyłają mu to nagranie). I właśnie to spotkanie jest... W pewnym sensie ciekawe. Na pozór to nic takiego, ale trzeba obejrzeć do samego końca. To spotkanie nasunie tyle pytań i rozmyśleń... Bardziej chyba niż zachowanie kolegów Bena w stosunku do niego. Właśnie, koniec. Koniec jest... zaskakujący (malutki spoiler). Naprawdę... Niby się domyślamy, ale jednak... Mnie tam się podobał. 

Na uwagę zasługują jeszcze ujęcia z kamer. Nie mamy do czynienia tylko z monotonnym obrazem z czasem szybkim ruchem kamery. Ujęcia oddziaływają na widza. Pokazane jest przez nie postrzeganie świata przez Bena. 
I historia. Mamy do czynienia z główną historią, ale w jej trakcie mamy wstawki z takiego, jakby wywiadu z poszczególnymi dorosłymi. Nie wiemy na początku o co chodzi. Mamy do czynienia z informacją, że coś okropnego się stało. Wstawki wpływają na to, jak oglądamy resztę. Wiemy, że coś się wydarzy, ale nie wiemy, co i kiedy. 

Film nie jest polskojęzyczny, nawet nie jest anglojęzyczny. Aktorzy mówią po flamandzku (np. w Belgii jest region, gdzie się mówi po flamandzku). Nie przeszkadza to w niczym, w końcu jest lektor, ale jeśli ktoś jest przyzwyczajony do angielskiego... Mi tam bardziej dziwniej się oglądało wczoraj duński film, niż ten. 

Tytuł: Ben X
Reżyseria: Nic Balthazar
Scenariusz: Nic Balthazar
Ben - Greg Timmermans

Zwiastun po niemiecku, ale da się przeżyć. 

Ciekawostka na koniec od Filmweb - "Ben X" był belgijskim kandydatem do Oscara w 2008 r.

piątek, 17 lutego 2017

POWRÓT i spóźnione podsumowanie roku

A więc sprawdziła się ta gorsza opcja - nie było mnie z jakieś trzy miesiące. Dziwnie się wraca do blogsfery po tak długiej-krótkiej przerwie. Teraz okaże się, czy zapomniałam pisać posty, czy nie... Bo na książkowym blogu też niewiele się pojawiło. Jeśli się nie mylę to jeden-dwa posty. Życie... Niech ten rok szkolny się już skończy. xD Przechodząc do głównego tematu postu...
Poprzedni rok raczej niczym ciekawym się nie wyróżniał. Można napisać, że był, taki sam jak przeszłe lata. To, co się niestety bardzo zmieniło to ilość przeczytanych książek. Okropne. Z roku na rok jest ich coraz mniej...  Mam wielką nadzieję, że w wakacje znajdę czas, odpędzę lenistwo i uzłupełnie, chociaż po części książki, które czekają na półkach... Jeszcze niedawno doszły do nich dwie: "Eleonora i Park" i druga część "Ulyssesa Moore". Hmmm, okazało się, że w 2016 r. odbył się przedostatni Zlot Nocnych Łowców. I... tak... w tym roku to już niestety ostatni. :( Nie będę robić sobie żadnych obietnic, bo to bezsensu. Prawie zawsze jest tak samo. Można to nazwać poddaniem się.
Miesiąc temu i 11 dni minęły cztery lata od założenia bloga - to taka krótka wzmianka. Podsumowanie zrobię za rok na okrągłą rocznicę. Szybko ten czas minął. Bardzo... Za szybko.

W 2016 r. obejrzałam mniej więcej 55 filmów, co daje znaczną przewagę nad książkami. Sama się nie spodziewałam, że wyjdzie, aż taki wynik. Jednak, gdybym miała policzyć tylko te, które naprawdę mi się spodobały to byłoby ich znacznie mniej. W tym roku czekam głównie na takie filmy, jak:
"Piękna i Bestia"
"Power Rangers"
"Star Wars: The Last Jedi"
"Wonder Woman"
"Liga Sprawiedliwości" 
"Krąg" 

Jeśli chodzi o muzykę... Od kilku miesięcy słucham twenty one pilots. Uwielbiam ich. :D Może poznałam ich dopiero po piosence "Heathens", co nie znaczy, że jestem z tych gorszych "sezonowców". Nie każdy musi przypadkiem trafiać na zespoły i piosenkarzy, jeszcze wtedy, kiedy nie są sławni. Lubię ich piosenki, lubię w tych piosenkach to, że większość z nich nie jestem o byle czym (nie mają tekstów z "powietrza", że się tak wyrażę). Oprócz twenty one pilots, nie natrafiłam na nic, co przykułoby moją uwagę. No tak... Są dwie nowe piosenki Green Day, ale to tylko poszczególne piosenki. Z nieanglo- ani niepolskojęzycznych wykonawców to polubiłam piosenki Kendjiego Giraca.


Co powiedzieć o książkach, których w pewnym sensie się nie czyta? O lekturach. Może to wstyd, ale nie zdołałam przeczytać "Lalki", może i bym jakoś dała, gdyby nie następne lektury... Po prostu odłożyłam ją sobie na wakacje. Jak na razie najciekawszą lekturą jest "Zbrodnia i kara". :D Nie wiem, czy trafiłam już wcześniej na tak zbudowaną postać i fabułę. Rodion jest, tak zwyczajny, podobny do każdego z nas (nie oszukujmy się)... Będzie recenzja - postaram się.

Planuję w tym roku utworzyć podstronę, gdzie każdy będzie mógł podrzucać swoje pomysły na posty. Posiadam listę swoich tematów, ale też chciałabym znać Wasze propozycję. Zdaję sobie sprawę, że nie ma tutaj za dużo ludzi, ale... Polubiłam prowadzenie bloga (nie wiem, czy to widać) i chciałabym go prowadzić, jak najdłużej, ale też nie na siłę.