czwartek, 28 maja 2015

Talenty - diamenty

Piszę na taki, a nie inny temat przez j. polski. Nie rozmawialiśmy w klasie na temat talentów, nie. Chodzi o to, że każdy dostał jeden wers i miał od niego napisać następne, tak aby powstał wiersz. Następnie polonistka je czytała. Okej, nie mówię - warto robić coś innego na lekcjach, próbować siebie w różnych dziedzinach, może w mojej klasie jest jakiś poeta, który nie zostałby odkryty, gdyby nie ta lekcja. Ale żeby każdy musiał pisać? Rozwinąć jakąś myśl - wers? Jeszcze w ciągu 10 minut. Nawet dobre opowiadanie potrzebuje czasu, a co dopiero wiersz. Wiersze nie mogą być o byle czym, napisane na "odwal". A słuchając niektórych miałam takie wrażenie. O moim "wierszu" nie warto na razie pisać, jeśli mi się poszczęści napiszę o nim w czerwcu. A jeśli nie - opublikuje go tu. ;) Druga część tematu -  do członu "diamenty" zainspirował mnie film, który oglądam na "raty", czy "Błękit szafiru" (druga część "Trylogii czasu").
Jako, że należę do tej grupy ludzi, którzy mają talenty, które znajdują się na liście "mało ważne", pozwoliłam sobie na napisanie przemyśleń dotyczących wagi talentów, bo wbrew wszystkiemu istnieje takie coś. Przykład? Pierwszy z brzegu:

Jest tyle tych muzycznych programów, gdzie śpiewają. Muzyka jest przedmiotem wykładanym w szkołach, trzeba tam śpiewać (rzecz jasna) na ocenę. Śpiew jest nawet w kościele, tam też trzeba śpiewać. Gdzie się nie obejrzeć tam jest śpiew, a nie często jeszcze i człowiekowi trzeciemu każą śpiewać. Rozumiem - muzyka jest nieodłącznym elementem ludzkości, rozwija się z nim od tysiącleci. Ale czy to nie przesada, aby torturować tym innych? Mam na myśli to, że śpiew powinien być dla chętnych (a często słyszę WSZYSCY śpiewamy, ZAŚPIEWAJMY itp.). Nie wiem jak niektórym, ale mi się robi trochę przykro, że mój głos jest taki, a nie inny, gdy ciągle każą śpiewać. W grupie śpiewanie jeszcze pół biedy, ale najgorsze jest upokorzenie, jak nauczyciel każe każdemu śpiewać po kolei (ogólna sytuacja). Z mojego doświadczenia większość ludzi na świecie ma talent do śpiewu; a nikt nie lubi być w tej mniejszości. Pomyślmy też nad rodzajem śpiewu - głównie śpiewa się piosenki/pieśni o wysokich tonach; nie każdy ma taką skalę głosu, nawet jeśli jest dziewczyną. Nawet na różnych apelach się bierze tych, co śpiewają. Jakich jest najwięcej konkursów? Tych wokalnych oczywiście. Niesprawiedliwość ludzka. Głos doceniany jest najbardziej ze wszystkich talentów. Diament nad diamentami w umyśle ludzkim.

From Internet
Dalej można wymienić taniec i umiejętności sportowe. W pewnym sensie aktorstwo też, choć aktorstwem nie nazwałabym deklamowanie wierszy na apelach; żadna sztuka do tego nie jest potrzebna. Nawet jeśli bez emocji powie się wiersz o miłości lub gniewie to i tak cię wezmą. Choć to zależy też od nauczyciela... W każdym razie z talentem aktorskim jest troszkę dziwnie. Nie można tego tak okazać jak talent do śpiewu, czy rysunku; dopiero w przedstawieniach można to odkryć, a one nie pojawiają się za często. Przydałoby się należeć do jakiegoś kółka, choć dla młodego i nieśmiałego aktora to też może okazać się zgubne; zwłaszcza we współczesnym świecie i z współczesnymi ludźmi. Odbiegając troszkę od tematu: z jakiś miesiąc temu lub dwa, byli u mnie w szkole aktorzy z Teatru Polskiego ze Szczecina (powód jest mało ważny), do jednej ze scenek zaprosili ucznia klasy drugiej. Po zagraniu scenki, aktor pochwalił tego chłopaka i powiedział, że jest w nim talent aktorski. Zabawne jest to, że nie jest brany do jakichkolwiek apeli. Jak widać można mieć talent i zostać nie zauważonym przez szarych ludzi, żyć w świecie oszustów i wywyższania osób, choć są od ciebie słabsi. Nie często człowiek trafia na mistrza w swoim talencie, po prostu... Jest to nie możliwe, jak wygrana w lotto. Jeden na kilka tysięcy, jeśli nie milionów. Jeśli mieszkasz w małym mieście, średnim lub na wsi, nikt nie zauważy cię z np. Warszawy, bo nie ma nawet takich opcji. Jasne, są tacy rodzice, co jeżdżą z dzieckiem, gdzie popadnie, chociaż ja nie jestem przekonana do takich talentów. Tak samo jak młode osoby (czyt. nastolatki, dzieci) biorą udział w talent show i innych tego typu - jakoś tak nie zachwycają mnie oni. Przyznam jednak, że ta szesnastolatka z tegorocznej edycji YCD była świetna i żałuję, że musiała odejść z programu. ;)
Wymieniłam rysowanie... Kurcze, jest tyle styli rysowania, że nie da się wszystkich spróbować i
ogarnąć. Ktoś rysuje tak, a ktoś siak. Nie każdy artysta umie każdym stylem rysować i malować. Może ktoś ma talent do abstrakcji? A w szkole nie pokaże tego.
Ogólnie takie zmierzania mam, że według mnie plastyka i muzyka nie są potrzebne w szkołach. Może i odkrywają nowe talenty i je rozwijają, jednak... Jeśli już być muszą to niech będą bez ocen. :p W ogóle... szkoła przyjęła na siebie odkrywanie talentów, a i tak nie odkryje każdego u każdego i te dziecko może źle się czuć. Załóżmy, że to dziecko ma talent do... no nie wiem, np. szydełkowania. Może zrobi jedną świetną pracę, ale zostawią to w spokoju. Bo przecież ten talent "jest jak kamień z ulicy, nie warty do podnoszenia". To przez te wiersze... Nie lubiłam metafor, a teraz jakoś tak... xD

Czyli małe podsumowanie: źle jest na świecie, że jednego ceni się bardziej i pokazuje go, bo np. śpiewa, a drugiego wcale, ponieważ np. umie sztuczki na deskorolce. Wolałabym, aby za parę lat była równowaga talentów, jednakże tak się nie da i nie będzie. Mogę tylko rzec - powodzenia tym, którzy prawdopodobnie, nigdy nie będą docenieni i nie wyjdą na światło dzienne.

 PS. To już... 200 post!
PS2. Jeśli nie zapomnę w Dniu Dziecka dodam luźnego posta z piosenkami, które aktualnie słucham. Chcecie taki post? ;)

piątek, 1 maja 2015

Wiosenne zdjęcia

Dziś po miesiącach "zastoju" w końcu wzięłam w ręce aparat fotograficzny i poszłam porobić zdjęcia. Samo z siebie to niestety nie przyszło... Ale od czego ma się koleżanki! Tak więc... Z koleżanką pozwiedzałyśmy sobie w pewnym sensie miasto. W pewnym sensie, bo tak naprawdę tylko jedno, czy dwa miejsca tylko odkryłyśmy, no i jeden skrót. Może wędrówka trwałaby dłużej, gdyby nie taki jeden dziwny facet... Nie, nie zagadywał nas, ani nic, ale był jakiś dziwny... :p A w związku z tym, że coraz mniej postów dodaję na bloga to postanowiłam się trochę zainspirować postami Tutti (nie miej mi tego za złe!) i postanowiłam dodać dzisiejsze zdjęcia. Jest wiosna, za oknem coraz bardziej wiosennie, teraz to można dodawać zdjęcia kwiatków!
Byłam z koleżanką na działkach, dolinkach i górkach, dlatego... powtarzają się ujęcia białych kwiatków. Nie wiem, nie znam się jaki to gatunek. Rosną na drzewie. Na działkach wiele było takich drzew. Nie wszystkie zdjęcia są idealne, fakt, jednakże jeśli przymknie się oko na błędy... :D Fotografie pochodzą z mojego konta na deviantarcie (link: http://fobosphobos.deviantart.com/), dlatego występuje na nich tzw. wodny znak.


To zdjęcie podoba mi się najbardziej.
Aha! I cieszę się, że podoba Wam się nowy wygląd bloga. ;)