wtorek, 30 czerwca 2015

Szkoła, school, Schule o.O

Są wakacje, więc pora na... post z marca. Niezły suchar, co nie? Jakoś albo mi się nie chciało, albo nie miałam czasu na tego posta. Miało w nim chodzić o wybór szkół po gimnazjum... Teraz to bezsensu, dlatego moje myśli będą biegły po prostu wokół tych szkół, nie zastanawiając się, gdzie ja bym poszła, bo na to już za późno. Niestety nie miałam za wiele do gadania, idę do liceum w innym mieście na bardzo zachodnim brzegu Polski. Gdyby kogoś to interesowało - na profil humanistyczny przed którym się broniłam jak mogłam. Ale do wyboru był jeszcze jakiś biologiczny, za który bardzo dziękuję; biologia mnie nie interesuje. Jak widać po wynikach z egzaminu - human będzie się ciągnął za mną jeszcze bardzo długo i chcąc nie chcąc będę pewnie pisać rozszerzoną historię na maturze. -_- Na szczęście jeszcze te kilka lat... I tak zlecą szybko. Bo ogólnie chciałam iść na profil matematyczno - fizyczny w liceum. Przecież ścisłowcy mają większe i ciekawsze pole zawodowe. Taka astronomia, kosmologia, astrofizyka... Z humanistycznych ciekawi mnie tylko psychologia, kulturoznastwo i religioznastwo, to by było na tyle. Ale myślałam również nad jakimś technikum. Maturę można zdać plus masz zawód. Niektórzy moi nauczyciele krzywo patrzyli na technika, jednak... Ja uważam, że taki człowiek, który idzie do technikum to nawet musi być mądrzejszy od licealisty. No bo co, licealista przygotowuje się trzy lata do matury, a technik... Dobra, ma te cztery lata, ale teraz niektóre egzaminy są podzielone nawet na trzy części, więc co? Niby ma się uczyć ten ostatni rok do matury? Nie! Musi się uczyć i do tego, i do tego. Nawet słyszałam, że egzaminy zawodowe mają większy pułap niż matura. Trzeba mieć minimum 70%, a matura? Jeśli się coś nie zmieniło - 30%. Więc sobie pomyślcie... Minusem techników jest to, że nie każdego zainteresuje proponowany zawód. Jeśli jest małe miasto to tym bardziej zawody nie będą jakieś super, bo będą te na które jest zapotrzebowanie w mieście lub okolicy. Błędem też niektórych jest to, że myślą, że jak skończą te technikum to już koniec. Masz ten zawód, ale... No, przydałoby się go podszkolić, rozszerzyć swoją wiedzę bardziej. Liceum... Szkoła, gdzie przynajmniej u mnie w mieście jest najwięcej uczniów.  Bo tam idą wszyscy, bo tam będzie fajniej. Serio? Często człowiek ślepo idzie za tłumem do liceum, zwłaszcza na konkretny profil i potem, co? Nic. Dlaczego tak jest? Niektórzy ludzie uważają, że mądrzy idą do liceum, a reszta do techników i zawodówek. Jeżeli chcesz wykonywać jakiś zawód do którego jest potrzebna wiedza, którą dadzą w liceum i tego zawodu nie ma w technikum to jasne warto tam iść. Ale nie przesadzajmy, że tam sama inteligencja idzie. Trzeba być inteligentnym, żeby określić swoje możliwości i predyspozycje, jeśli ktoś wie, że sobie w liceum nie poradzi, nie chce przystępować do matury i ma wybrany zawód to idzie do tej zawodówki i wcale nie musi być głupszy od reszty, bo nie ma matury. Śmiechem jest ten, kto wie, że sobie nie poradzi w jakieś szkole, profilu, zawodzie, a i tak uparcie dąży do tego. Dlatego też nie chciałam iść u siebie w mieście na humana, słabi, często bardzo słabi uczniowie pchają się na bio-chema, czy mat-fiza, ich oceny nie są wystarczające, więc są przerzucani tam, gdzie nie ma chętnych, czyli na humana. Tak jest zresztą również z ekonomem. Teraz to nawet ci uczniowie nie pchają się na inny profil tylko od razu idą na humana. Tak powstał mit, że na humanie są sami słabi uczniowie, że human jest dla idiotów. Bo niefajnie się uczyć w klasie, gdzie 3/4 to ludzie z przypadku na tym profilu, nie?
Dlaczego się broniłam przed moją nową szkołą? Tam nie trzeba walczyć o miejsce, wątpię, czy patrzą nawet na świadectwo... Gdybym nie chciała pokazać szkole i ludziom, że ja też mogę mieć pasek, bez błagania o inne oceny, to bym miała... Muszę użyć innego słowa. Gdzieś to. Chyba za bardzo się rozpisałam o sobie...


piątek, 26 czerwca 2015

O zakończeniu szkoły słów kilka

Ogólnie tytuł postu miał brzmieć trochę inaczej. A mianowicie: "O północy wejdźmy na dach", aby z niego spaść. Ale wczoraj pomyślałam, że to przesada. W końcu zakończenie nie było takie złe, a że mam dość już piosenki "Dach" to inna sprawa. :p No tak... Zakończyłam następny etap w życiu. Ze średnią 4.88 i ze świadectwem z paskiem. Mało brakowało, żebym dostała również fajną książkę, ale... W końcu co do czego szkoła podarowała jakąś encyklopedię o sławnych Polakach. Od Mieszka I do... kto tam jest na ostatniej stronie? Jakiś były piłkarz, chyba był niedawno trenerem reprezentacji, ale nie znam się na piłce nożnej, więc no tego nie napiszę dokładniej. ;) Nie można mieć wszystkiego! Cieszmy się dwoma miesiącami wakacji (a zakończenie wakacji takie piękne, bo III Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców), bo po nich znowu szkoła, nauka i lektury. Taaaak, czyli trzeba szybko przeczytać fajne książki. xD
Zboczyłam z tematu... Dobrze, a więc zakończenie...
Ogólnie zakończenie roku szkolnego mojej klasy składało się z dwóch części. Pierwszej - oficjalnej. Gdzie po kolei każdy wchodził na scenę, była zmiana pocztu sztandarowego, wręczenie świadectw, wpisy do Złotej Księgi i przemowy pani dyrektor i nauczyciela historii. Aha, i jeszcze wręczenie małych upominków od klasy drugiej i czterem uczniom od historyka (byłam w tej czwórce). W ogóle takie "ups", bo wszyscy z tego co widziałam położyli wszystko na ziemię, pod krzesła. xD Druga część to była oczywiście część artystyczna. Taniec, scenki (poświęcę im trochę uwagi za chwilę), śpiew piosenki "Dach", podziękowania rodzicom i nauczycielom i meine filmik zdjęciowy o mojej klasie. Wesołe było zakończenie. Nie trzeba było ogólnie płakać, bo większość klasy i tak się spotka w tym samym liceum. No, może nie wszyscy wylądują na bio-chemie. Dobra, ale warto powiedzieć o scenkach. A przynajmniej o dwóch z czterech. Pierwsza dotyczyła dziewczyn i wuefisty. Nie szkodzi, jeżeli tego nie zrozumiecie i nie wyda Wam się to zabawne. ;)
Dwie dziewczyny idą.
Pierwsza: Jesteś jak niebo. Taka obszerna.
Druga się sucho śmieje. Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. Takie: ha, ha, ha.
Podchodzi do nich trzecia i zaczepia chłopaka, który jest wuefustą: Pana, zrobi pan nam zdjęcie?
Chłopak: Dobra, ale w tym aparacie nie ma opcji panorama.
(Yeah my mama she told me, ''don't worry about your size'')
Ta trzecia jadła coś tam słodkiego. Ogólnie chodzi o to, że u mnie w klasie dziewczyny, ciągle maniaczyły z odchudzaniem i pan się z nich naśmiewał z ich manii.

W następnej to chyba w ogóle nie będziecie wiedzieć o co chodzi...No, ale ok.
Jedna dziewczyna gra polonistkę: (...) przedstawi nam fraszkę.
Dziewczyna grająca uczennice: Szlachetne zdrowie... 
Polonistka: O czym był ten wiersz?
Kolega: O szlachcie!
Polonistka: Byłeś blisko, ale to na razie tango macanko.
(Bo do tanga trzeba dwojga...)

A tutaj dwie piosenki, które były kluczowe dla zakończenia, tak mi się zdaję.

Bo przy tym połowa klasy tańczyła taniec...

W ogóle tak sobie pomyślałam, że skoro są wakacje to muszę się przymusić do skończenia całej tolkienowskiej trylogii, więc zrobiłam sobie takie o to wyzwanie. Chce ktoś dołączyć? ;)

środa, 24 czerwca 2015

Scooby Doo TAG

Ten post miał być inny... Ale nie chcę mi się pisać na temat planów na przyszłość. Może jutro... Nie wiem. Mam lenia. xD
Następny tag, ale ten bardziej czytelniczy. Nie chodzi w nim, żeby odpowiadać na pytania, nawet nie trzeba ich wymyślać, pisać o różnych blogach też nie trzeba. To o co w nim chodzi? Trzeba przypasować postać literacką do każdego bohatera z kreskówki "Scooby Doo". Jeśli chodzi o samą bajkę to z nią było różnie. Na początku nie chciałam jej oglądać, ale potem... Tak, oglądałam. Bo czegóż by się bać? Przecież nie było tam prawdziwych potworów... :p Płytkie i dziecinne, nie? Ile można oglądać bajkę, której wiadome jest zakończenie? Nie przepadam z podobnymi sobie książkami. Ech, dzieciństwo. ;)

1. Scooby Doo - bohater o wielkim sercu
I tu się zacięłam. Okej, pierwsza do głowy przyszła mi Molly Weasley (możliwe, że źle napisałam nazwisko) z serii o Harrym Potterze. Trzeba mieć wielkie serce, żeby wychować taką gromadkę dzieci oraz wychować ich na ludzi. Bohaterka jest nie tylko kochającą mamą, ale również...
wojowniczką, że się tak wyrażę. Jeśli ktoś śmie skrzywdzić kogokolwiek z rodziny Weasley, niech się trzyma na baczności. Molly była cudowną kobietą, ale nie musiała traktować Harry'ego jak syna. Nikt nie miałby nic do niej. Przecież nie każda matka traktuje przyjaciela syna, jak swojego własnego członka rodziny, nawet, jeśliby był sierotą. A jednak była Molly Weasley, która w pewnym sensie jakoś zapełniła pustkę Harry'ego po matce. Dała mu jakąś namiastkę matki.

2. Velma - bohater, którego umiejętności chłodnej logiki uratowała komuś życie
W tej roli oczywiście Tom Hanks. 2006 rok xD
Może zamiast nazwy "Scooby Doo" dam "Harry Potter"? xD Nie, no na pewno się znajdzie jakiś inny bohater. Trzeba pomyśleć... Dobra, znalazłam kogoś. Robercik Langdon, znaczy się Robert Langdon z książek Dana Browna. Sam w sobie jakimś mega geniuszem nie jest, potrzebuje czasem pomocy w postaci pięknych kobiet, ale można uznać, że dzięki niemu uratowano życie. W końcu, gdyby nie odnalazł tej antymaterii to by było większe bum, zostawmy wątek księdza. Ogólnie zdaję mi się, że w każdej części Langdon kogoś ratuje. Jak widać nic tylko być znawcą symboli i religii. :D

3. Fred - bohater, który nie jest znany wyłącznie ze swojej urody. 
O dwóch Herondale'ach mogłabym tutaj napisać, ale wybiorę tylko jednego. Kogo? Chwila ciszy.
William Herondale! Brat Cecily Herondale, pochodzący z Walii Nocny Łowca z trylogii "Diabelskie Maszyny" Cassandry Clare. Na jego widok kobiety mdlały, każda chciała go mieć. Zresztą nie tylko postacie fikcyjne, czytelniczki też ślepo patrzą na tego bohatera. Może i jest przystojny, ale na szczęście za urodą, nie idzie głupota. Dobrze, Will przez trzy książki różnie się zachowywał, nie każde jego zachowanie można nazwać mądrym, ale trzeba przyznać, że jeśli chodzi o walkę to nie miał sobie równych w XIX wieku. W ogóle chłopak był inteligentny, tylko skrywał tajemnicę przez którą niestety zraził do siebie ludzi.

4. Kudłaty - bohater żyjący w cieniu swoich przyjaciół
Piszecie tu o Ronie Weasley'u... A wam na to powiem - Neville Longbootom (przepraszam ponownie, jeśli źle jest napisane nazwisko). Kto jak kto, ale chłopaka naprawdę rzadko doceniano.
Jego chwila nadeszła dopiero w ostatniej części serii. Wtedy wszyscy zobaczyli kim jest ten dzielny Gryfon! :D Również w miarę upływu lat inaczej patrzę na scenę z "Harry Potter i kamień filozoficzny", kiedy Neville nie chce, żeby przyjaciele coś tam zrobili. Kurcze... Nie pamiętam dokładnie tego. To było w nocy, chłopak siedział w salonie Gryfonów i zdaję mi się, że Hermiona go zaczarowała. Albo może pomyliło mi się z filmem. Chyba muszę przeczytać od nowa HP.

5. Daphne - bohater o którym zmieniłeś zdanie
Zapomniałam imienia! Trzeba zmienić bohaterkę. Rosa Hubermann, która przypomina również postać, której zapomniałam imienia. Przybrana matka Ani Shirley, jak się nazywała? Wracając do Rosy. Na początku myślałam, że kobieta jest oschłą, niekochającą kobietą. Że ma kamienne serce. Na szczęście w trakcie fabuły autor ukazał jaka jest ona naprawdę. Mogłam sobie wytłumaczyć jej zachowanie. Uważam, że była taka przez czasy w których żyła. Druga wojna
światowa była czymś okropnym, a najbardziej dała się we znaki zwykłym ludziom. Albo może po prostu nie umiała okazywać uczuć, choć w to wątpię. Wojna i ludzie (przecież pełno było podsłuchiwaczy) kazało jej zamknąć w sobie okazywanie miłości. Mówią przecież, że miłość to słabość.

6. Scrappy Doo - bohater znany ze swojej odwagi
Prawdziwymi bohaterami literackimi znanymi ze swojej odwagi byli tak naprawdę mieszkańcy dystryktów z IŚ. Przepraszam, ale trochę nagnę odpowiedź i właśnie napiszę - zbiorowy bohater. Ci ludzie zasługują na jakąś uwagę. Poniekąd byli odważniejsi od Katniss, nie miejcie tego za złe. Ona też była bardzo odważna, ale chcę napisać o zwykłych, szarych ludziach. Oni całkowicie mieli wszystko do stracenia, włącznie z życiem. To nie była gra, to było realistyczne życie. Mogli patrzeć na to, co się dzieje, tak jak przez kilkanaście lat, a jednak ruszyli się pomóc sobie i Katniss. Racja, potrzebowali bodźca, ale tak często bywa. Chcemy coś, ale potrzebujemy tego jednego, który udowodni, że to czego pragniemy ma sens.


7. Scooby Chrupki - przysmak, bez którego nie jesteś w stanie czytać
I tu pojawia się Nic.  Nie jem przy książce. Jeśli chcę coś przekąsić to odkładam książkę. Jeżeli książka jest tak ciekawa, że nie da się jej zamknąć to... Jedzenie może poczekać. ;) Jakoś nie jestem nauczona jeść przy książkach.

Nominuję Kylie Raven   

piątek, 19 czerwca 2015

Dzień Wyników z Egzaminu oraz tag

Dzisiaj jest dzień nietypowy, bo... przyszły wyniki egzaminów gimnazjalnych! Aaaaaaaaaa! Niestety nie jestem z siebie dumna za bardzo. Mogło mi pójść lepiej, zwłaszcza z j. polskiego. Ale bądźmy optymistami: w porównaniu z próbnym - poprawiłam się (oprócz polskiego :p ). Pisałam, że nie chcę tworzyć osobnego postu na wyniki i... tu akurat trafia się post Tutti, która wzięła w takim tagu, że trzeba wziąć kilka blogów, które się czyta i je opisać, zachęcić innych do ich przeczytania. Ci blogerzy, których blogi się tu pojawią będą musieli później u siebie coś takiego zrobić. Mało czytam blogów. Więc trudności z wybieraniem nie będę miała większych. Przepraszam z góry tych o których zapomniałam. Ale to może być przez to, że przez bardzo długi czas nie pojawiali się w blogowym świecie. Jeśli ktoś nie będzie chciał robić tego tagu, to się nie narzucam. A więc przejdźmy do blogów...

Only experiences
Jest to właśnie blog Tutti, ale nic nie poradzę - mało blogów. xD Według mnie Tutti dodaje bardzo ciekawe posty. Ostatnio zamieszcza swoje zdjęcia oraz wiersze, które jak dobrze pamiętam pisze od niedawna. Jeśli chodzi o wiersze to jestem pełna podziwu. Posty zamieszczane na blogu są luźne, takie... hm, codzienne. Nie ma jakiegoś naciągania, piszę to, co jej akurat do głowy przyjdzie. Co nie oznacza, że są to bzdury. ;)

Taki zwyczajny blog

No widzisz Polu? Aż dwie nominacje Ci się trafiły. ;) Pol@ również pisze swojskie (jakkolwiek to brzmi), oryginalne posty. Na blogu zamieszcza posty z życia codziennego, a ostatnio opowiadania na konkurs (to o gargulcu jest super!) i recenzję książek oraz filmów.

Zakurzone Stronice 
Jeden z dwóch blogów recenzenckich, które czytam. Ten częściej czytam, staram się komentować każdy post. Kylie Raven pisze bardzo interesujące recenzję. Rzadko spotykam się z recenzjami książek, które czytałam. Dzięki jej recenzją dowiedziałam się (i zachęciła mnie) o książkach, których nigdy bym nie spotkała lub myliłam się, co do ich tematyki. Kylie Raven bardzo przykłada się do postów, stara się skrupulatnie wszystko zrecenzować w książkach. Nawet okładkę! Na blogu nie ma zastojów (jak na moim recenzenckim xD), mniej więcej co tydzień można znaleźć ciekawą recenzję.

BlogJess
Ostatni z miłych, codziennych blogów, które czytam (bo reszta albo zmieniła adres bloga, albo zapomniała o nim). Na blogu Jess można znaleźć to samo co na blogach Tutti i Poli. Ale każda z nich ma inny styl pisania, więc blogi nie są podobne. Jess niestety rzadko dodaje posty, ale myślę, że to jest wina szkoły, a nie jej. (Wszystko jest przez szkołę! XD) Bardzo lubię jej opowiadanie "Elf", ciekawe było też opowiadanie z Legolasem ("Władca Pierścieni") i z Jacem ("Dary Anioła"). Ogólnie ciekawie pisze. ;)

Przepraszam Cię Polu, że o Twoim blogu tak mało jest napisane. :-/

Moje wyniki w procentach. Od najwyższego: j. angielski (p. podstawowy) 98%, historia i WOS 91%, j. angielski (p. rozszerzony) 85%, j. polski 78%, matematyka 62%, przyroda 61%. Spodziewałam się podobnego wyniku z przyrody, choć bałam się, że będzie mniejszy. ;)


Zapraszam na fanpage mojego drugiego bloga: https://www.facebook.com/pages/Books-are-the-window-to-world/106569196349343?ref=hl
oraz zapraszam na poprzedni post. ;) 





wtorek, 16 czerwca 2015

Jaki ten świat jest zabawny...

Wczoraj wydarzyło się coś bardzo zaskakującego. Taaak, według mnie mega. Pamiętacie, jak pisałam Wam, że dałam swój wiersz na konkurs poetycki? No więc zdobyłam trzecie miejsce. Dlaczego to piszę? Bo po prostu się dziwię i śmieję. Nie piszę wierszy i to od nie dziś wiadomo. O tak sobie napisałam go, żeby w ogóle dać go na konkurs (gdy zobaczyłam kogo wiersze idą na niego...). Dwa lata temu też pisałam, ale się nie udało. Wiersz nie był jakiś bezsensowny, ale genialny też nie był. Nie bawię się w jakieś górnolotne metafory, bo takie coś nie dla mnie. Przynajmniej w wierszach. Piszę opowiadania, kiedyś postaram się napisać powieść. Ale wiersze? To takie śmieszne... Jeśli ktoś myśli, że będę je pisać to się myli. Oratores fiunt, poetae nascuntur. Poetą nie jestem i tyle, jestem "writerem".
Żeby już skorzystać z tego postu i żeby nie był on szczególnie krótki to może opiszę dwa dzisiejsze wydarzenia.
Z okazji tego, że ostatnia klasa i takie tam, to (w końcu) moja klasa miała wycieczkę klasową do kina. A co teraz w kinie takiego leci? PARK JURAJSKI! Są oczywiście fani tego filmu, ale ja do nich nie należę. Jakoś nie pasjonuję mnie film o dinozaurach, walce i zabijaniu, bo głównie to się działo przez cały film. Można by się było dopatrzeć czegoś mądrego w filmie... Np. więzi braterskie/siostrzane, ludzka pycha, człowiek - władcą świata. Jednak ogólnie były momenty przynudzające. Według mnie mogli lepiej stworzyć dinozaury. Są filmy, gdzie nie widać za bardzo różnicy między komputerem, a rzeczywistością. Technologia komputerowa wpasowuje się w realistyczne tło. W niektórych filmach o kilka lat starszych to występuje np. niektóre stworzenia w HP. A w "Parku Jurajskim"? No, było widać, że to jest komputerowe. Mogli się bardziej postarać, skoro to już któraś jest część. Jasne, może nie mieli ogromnego budżetu, no, ale... "Park Jurajski" przeszedł/przechodzi do klasyki światowych filmów.
Następna rzecz... Prowadziłam dziś lekcję na polskim. O literaturze fantasy... No, jakoś poszło. Mam nadzieję, że nie było źle. Oczywiście mówiłam o HP, WP, IŚ, "Opowieści z Narnii", DA i dwóch innych książkach. Troszkę też było o "Zmierzchu"... Nic nie poradzę, że książka na tyle mi się nie spodobała, żeby podawać ją za przykład głupiego fantasy. Mądre fantasy to np. "Władca Pierścieni".  Co tam jeszcze? Jak tam w szkole? Pewnie będą wyróżnienia, co? Tylko nie chwalcie się średnimi, bo mnie dobija wystawianie ocen w mojej szkole. "Proszę pani, a ja mogę dostać to..." itd. itp. W piątek przychodzą wyniki egzaminu gimnazjalnego. o.O Chcecie, żebym je tutaj wstawiła? Ale przy okazji normalnego postu. ;)

The photo from Ed Decter's profile on Twitter.  

Obsada serialu "Shadowhunters"! :D

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Liebster Blog Award

LBA krąży w blogowym świecie jak koło, które nie może się rozerwać. ;p Było, jest i będzie, i koniec, i kropka. Ogólnie rzecz biorąc to nie zostałam nominowana (buhahahahaha). Pola z bloga Taki zwyczajny blog (<--- link w nazwie) napisała po prostu, że kto chce ten może odpowiedzieć na pytania. Hm, mi się akurat zachciało, ponieważ chcę już koniec szkoły. xd Logicznego sensu może to nie ma, no ale du hast Pech (cicho, jeśli tam jest błąd :p).

1. Gdy czytasz te słowa, przychodzi jakiś człowiek i mówi Ci, że możesz pojechać w podróż dookoła świata. Wszystko jest z góry opłacone, nie musisz wydawać żadnych pieniędzy. Masz możliwość zabrania ze sobą bliskich. Warunek jest jeden: musisz zdecydować się i ruszyć teraz, zaraz, dosłownie w tej chwili. No, może dostaniesz krótki czas na spakowanie się. Podróż trwa okrągłe dwa lata. Przyjmujesz propozycję, czy zostajesz w domu? Dlaczego?
O kurcze... Akurat teraz? To takie trudne... Z jednej strony z chęcią wyruszyłabym zwiedzić świat, kto by nie chciał? Ale z drugiej strony... szara rzeczywistość - szkoła, oceny, ostatnie świadectwo w gimnazjum... Wszystko to zostawić? A... dobra, inaczej się wyrażę. Rzuciłabym szkołę, zostałabym podróżnikiem. :D Druga okazja pewnie by się nie powtórzyła, a świat jest taki interesujący, tyle się można o nim dowiedzieć. Te nowe kultury, tradycje... 
2. Wolał(a)byś pójść na kurs robienia sushi, haftowania, czy jazdy na wielbłądach? Dlaczego?
Nie wiem jak się jeździ na wielbłądzie, ale domyślam się, że jazda nie wygląda całkiem, tak jak jazda konno. Wielbłąd w końcu ma tego garba... Haftować niestety nie umiem o czym się przekonałam na technice i tylko męczyłabym się z igłą i nitką... Sushi... Hahahahaha, to tym bardziej odpada - nie przepadam za gotowaniem. Jednakże jeżeli już wybrać to poszłabym na kurs haftowania. Lepiej już się pomęczyć z tym, ale później zobaczyć tego jakiś efekt. Jeśli dobrze bym coś wyhaftowała to bym to miała na lata, a takie sushi, co? Zjesz i tyle. ;)
3. ,,Jak to miło Chmurką być/ Niebem płynąć jak po wodzie..."* Wyobraź sobie, że jesteś taką chmurką i płyniesz sobie po niebie. Jak wygląda Twoje życie? Co robisz? Czy wykorzystujesz swoje możliwości jako chmurka?
Od razu wpadła mi do głowy myśl, że bym się nudziła. Tak, nuda. Jak wyglądałoby moje życie? Płynęłabym po niebie, oglądałabym sobie świat, zwiedzałabym go (tak jakby). W pewnym sensie byłabym nieśmiertelna, bo nawet jeśli chmura się rozpłynie w powietrzu to przecież ona nadal w nim jest, tak samo, gdy spadnie na ziemię w postaci deszczu... Z tych rozmyślań wynika, że ciało człowieka w takim razie też, bo skoro ciało się rozkłada, to jakaś tam jego cześć jest w ziemi. Znikoma, no ale jest. 
4. Jesteś ubogi/a, nie masz właściwie żadnych planów na przyszłość, żadnych większych możliwości. Wygląda na to, że będziesz wiódł/wiodła spokojne, ale wyjątkowo nudne życie. Nagle sam Śmierć proponuje Ci, abyś został jego pomocnikiem w zbieraniu dusz.** Posiłki i noclegi w pakiecie. Czy zgadzasz się? Dlaczego tak/nie?
Dziwnie brzmi "sam" Śmierć. Wolę żeńską wersję, ale nie będę dyskutować na ten temat. W "Złodziejce książek" też przecież jest wersja męska. ;) A tak na poważnie to większość ludzi prowadzi nudne życie, bez żadnych możliwość, więc czy to aż takie straszne? Trzeba by być większym desperatem, żeby współpracować ze Śmiercią. Założę się, że sam Śmierć nie cieszyłby się swoim zajęciem.
5. Czy masz jakiś przedmiot, który przynosi Ci szczęście, taki amulet? Co to za przedmiot?
Nie wierzę w takie rzeczy. Umiesz coś, albo nie. To nie kwestia szczęścia. Chociaż... Hm, w jakimś stopniu trzeba mieć szczęście przy sprawdzianach, kartkówkach, odpowiedziach lub egzaminach. Mam na myśli to, że uczyłeś się, umiesz, no, ale... Akurat tej jednej rzeczy nie umiesz lub paru rzeczy. Wtedy masz nadzieję, że tego nie będzie. ;) Ale, nie, nie mam żadnych "amuletów".
6. Jaką książkę lubiłeś najbardziej w dzieciństwie? Dlaczego akurat ją?
Jeśli chodzi o taką "prawdziwą" książkę to w dzieciństwie lubiłam serię "Franklin". Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że każda książeczka czegoś uczyła? Na pozór seria o gadających zwierzakach, ale fabułę mogło się normalnie przełożyć na prawdziwe życie. Oprócz tej serii uwielbiałam również komiksy Witch. Pamięta ktoś piątkę przyjaciółek? Will, Irma, Taranee, Cornelia, Hay Lin. Hahahahaha! W komiksach lubiłam po prostu ich przygody i ogólnie cała fabułę, lubiłam Elyon, Cedrica i Fobosa (nie, mój nick nie pochodzi od niego)... xD Gdy byłam trochę starsza była oczywiście seria, która nauczyła mnie wartości, czyli "Harry Potter". :D
7. Czy gdybyś miał/miała taką możliwość, zmienił(a)byś cokolwiek w swoim życiu, (np.:naprawił(a)byś jakieś błędy z przeszłości)? Dlaczego tak/nie?
Podobne pytanie było, kiedyś na asku. Może i chciałabym coś niecoś zmienić, jednak w każdym razie, gdybym miała taką możliwość nie zrobiłabym tego. Gdybym zmieniła troszkę przeszłość, miało by to swoje odbicie w teraźniejszości i przyszłości. Nie wiedziałabym, jakie byłyby tego skutki, dlatego lepiej zostawić to co było.
8. Spotykasz się ze swoim ulubionym artystą (może to być muzyk, malarz, pisarz, aktor, reżyser...). Spotkanie jest bardzo krótkie i możesz zadać mu tylko jedno pytanie.O co pytasz?
Hahahahaha! Pytanie, czy bym coś wydusiła z siebie? Pewnie strach by mnie sparaliżował, myślałabym, że i tak artysta ma mnie gdzieś, ale co bym go zapytała... Jeśli byłaby to pisarka (eh, nie mam ulubionych pisarzy ;p) to spytałabym się jej, co ma do powiedzenia młodym osobą, które chcą zostać pisarzami, chcą wydać książkę (nie bądźmy aż takimi optymistami pisząc "książki"). Albo... Nie wiem, jak to napisać. Albo nie, co innego. Spytałabym się, czy jeśli będzie miała kiedyś czas, czy będę mogła wysłać jej jakieś swoje opowiadanie, żeby mogła przeczytać, i żeby mogła mi napisać, co o tym sądzi. Jeżeli chodzi o aktora to nie mam absolutnie pomysłu. Chodziłoby mi może po głowie spytać o... to takie egoistyczne... o swoją grę aktorską (zagrałabym coś), ale Boże to takie głupie. Chciałam kiedyś iść do szkoły teatralnej, ale to beznadzieja, bo nie mam szans. W ogóle te pytanie to jakaś iluzja, bo tak naprawdę to bym się wstydziła cokolwiek powiedzieć!
9. Otwierasz własny biznes. Co to będzie? Dlaczego właśnie to?
Dlaczego to pytanie przypomina mi temat z WOS-u? xD Nigdy się nie zastanawiałam nad własnym biznesem, bo zwyczajnie o nim nie marzę. No dobra, nie wiem, czy to nazwać biznesem można (ale nic innego nic nie wymyśle), ale otworzyłabym swoje własne studio fotograficzne. Fotografowałabym oczywiście oraz wywoływałabym zdjęcia ludziom.
10. Masz możliwość stania się super-bohaterem. Jakie imię i moce sobie wybierasz?
Jeśli chodzi o moce to po bajce Witch już wszystko jasne. ;) Cztery żywioły. A imię? Nie lubię tych kiczowatych imion typu Superman, Batman itp. Byłabym Bezimienna. xD
11. Jakiej piosenki ostatnio słuchałeś?
Nie będę powtarzać piosenki z poprzedniego postu, dlatego cofnę się o parę minut w czasie.
 Loïc Nottet - Rhythm Inside 

Dobra, a teraz moje pytania! Które można by nazwać pytaniami książkowymi, ponieważ będę się inspirować książkami. 
Szach mat, Orube!



Książkowe pytania
1. Dostajesz Jedyny Pierścień, co z nim zrobisz? Zanosisz go do Mordoru, aby go zniszczyć; wykorzystujesz go do własnych celów, czy może oddajesz go komuś innemu? 
2. Jest ostatnia klasa jakieś szkoły (gimnazjum, liceum itd.). Do Twojej klasy przychodzi nowa rudowłosa dziewczyna. Dziewczyna jest jakby oderwana od rzeczywistości, nie pasuje do XXI wieku. Jak się zachowujesz w stosunku do niej?
3. Z którym zdaniem się zgadzasz? "Inny nie znaczy gorszy." czy "Inny nie znaczy lepszy." 
4. Twoja przyjaciółka/przyjaciel mówi Ci, że widzi ludzi ubranych na czarno z tajemniczymi tatuażami. Pokazuje Ci ich, ale Ty nic nie widzisz. Uważasz ją za wariatkę? 
5. Do jakiego domu w Hogwarcie chciałbyś/chciałabyś należeć? Dlaczego? Masz do wyboru tylko Slytherin i Hufflepuff. 
6. Masz dwoje drzwi. Po jednej stronie jest Niebo, a po drugiej stronie Piekło. Wiedząc, że za pierwszymi drzwiami jest nuda, a za drugimi zabawa, co wybierzesz? Zmienić swoją decyzję będziesz mógł/mogła dopiero za 1000 lat. 
7. W trakcie roku szkolnego okazuje się, że Twoja rodzina jest tak naprawdę królewską dynastią na którą czai się inna dynastia, której członek rodziny chodzi z Tobą do klasy. Jaka jest Twoja reakcja? 
8. Zamykają Cię w lochu. Na stole leży kilka fiolek z płynem. Każda ma nalepkę z rysunkiem. Rysunki przedstawiają postaci z "Kubusia Puchatka", w którego bohatera się przemienisz?
9. Twój głos sprawia, że to co czytasz staje się realne. Jakiej książki nie przeczytałbyś wtedy nigdy na głos? 
10. Zmienia się bieg polskiej historii. To Ty jesteś królem/królową, który/która musi poprowadzić polsko-litewskie wojska na wojnę z Krzyżakami. Jak potoczy się bitwa pod Grunwaldem? 
11. Budzisz się w szpitalu. Nic nie pamiętasz. Koło Ciebie stoją tylko dwie osoby. Obie mówią swoją wersję wydarzeń. Komu zaufasz? Przemiłej staruszce, czy przystojnemu chłopakowi/uroczej dziewczynie? 

Na pytania może odpowiedzieć każdy, kto chce! :)

środa, 3 czerwca 2015

" I really really like you" - muzyczny post

Miałam dodać tego posta w poniedziałek... Oczywiście zapomniałam tego zrobić. :-/ No, ale nic. Post nie jest powiązany z Dniem Dziecka, więc może się on pojawić i dziś - w środę.
Dawno nie było tego typu postu... Ponieważ uważałam to za stratę postu, jednak jakoś nie mam czasu na konkretne posty, a chwila rozluźnienia każdemu się przyda. ;) Każdy mówi: jeszcze tylko parę tygodni i koniec roku szkolnego. Tak, koniec, ale jeszcze nie wystawiono ocen, więc nauczyciele chcą pouzupełniać jakieś tam braki, co równa się sprawdziany, kartkówki i inne tego typu rzeczy np. projekty (czyt. plakaty). Dodatkowo jestem w ostatniej klasie gimnazjum i zaczynają się przygotowania do zakończenia... Na szczęście mówię króciutką kwestię (choć, ktoś mógłby powiedzieć, że to obraża moją pamięć). Jednak zgodziłam się przygotować taką jakby prezentację, znaczy się slajdy ze zdjęciami z dziewięciu lat nauki i od następnego tygodnia będę szukać w szkolnym archiwum zdjęć, te najbardziej śmieszne, wesołe. Taaaaaak, mam nadzieję, że nikt się nie będzie oburzał o jakieś zdjęcie... Różnie to bywa z moją klasą.
No, ale przejdźmy do muzyki. Większość utworów na pewno znacie, a jeśli nie to mam nadzieję, że Wam się one spodobają. ;) Podzieliłam utwory na trzy kategorie: utwory, które aktualnie słucham; piosenki z Eurowizji 2015, które bardzo mi się spodobały; album, który najczęściej słucham.

1. Ostatnio najczęściej słuchane piosenki (kolejność przypadkowa):

Nie spodziewałam się, że będę słuchać Taylor Swift...

Taylor Swift - Style (w teledysku gra Dominic Sherwood, który gra Jace'a Herondale w serialu na podstawie "Darów Anioła"! :D)

Taylor Swift - Blank Space
Ellie Goulding ma nietypowy głos. Czasem zastanawiam się, czy to nie przeróbka techniczna. Mam na swojej MP3 kilka jej piosenek. Ale... Zaskoczyło mnie, że nagle na liście znalazło się...

Ellie Goulding - Love Me Like You Do (ze ścieżki dźwiękowej "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a" o.O)

Z następną piosenką było dość zabawnie, bo refren obił mi się o uszy parę razy w szkole, ale jakoś szczególnie mnie nie zaciekawił. Choć może to przez wykon, jakoś nie lubię słuchać, gdy ktoś śpiewa swoim głosem piosenki, które mi się podobają. Jestem przyzwyczajona do oryginałów. No, ale gdy robiłam plakat (właśnie jeden z projektów) z koleżanką, o Jennifer Lawrence i Tomie Hanksie, to koleżanka włączyła właśnie tą piosenkę. Cóż za przypadek? W teledysku również występuje Tom Hanks! Ogólnie uważam teledysk za trochę zabawny, jednak nie pasujący do tekstu. I jeszcze... Po co tam wcisnął się Justin Bieber? :-/
Carly Rae Jepsen - I Really Like You
I ostatnia już piosenka...

Sia - Elastic Heart

2. Moja lista najlepszych piosenek Eurowizji 2015

The best song ever:
Boggie - Wars for nothing (Węgry)

Dalsza kolejność jest przypadkowa
Polina Gagarina - A Milion Voices (Rosja)

Elina Born i Stig Rästa - Goodbye To Yesterday (Estonia)

 

John Karayiannis - One Thing I Should Have Done (Cypr)

Il Volo - Grande amore (Włochy)

Ann Sophie - Black Smoke (Niemcy) (ta piosenka jest na ostatnim miejscu listy)

Voltaj - De la capăt (Rumunia)


3. I przyszedł czas na ostatnie! Wreszcie koniec! xD Gatunek muzyczny nie dla każdego, czyli... Metallica!