Nie jestem dobra w składaniu życzeń...
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego, co dobre, spełnienia marzeń (nawet tych, co zdaje się są niemożliwe), zdrowa, szczęścia, pomyślnego następnego roku, abyście mieli dobre oceny w szkole (i zdali do następnej klasy/szkoły), żeby życie nie dało osobie znać niemiłymi sytuacjami, ogólnie wszystkiego, co życzy człowiek innym ludziom (w tym dobrym znaczeniu). :)
wtorek, 23 grudnia 2014
sobota, 20 grudnia 2014
Mikołajki & wigilia
Na początku chciałam post o Mikołajkach w mojej szkole dodać 6 grudnia lub jakoś tak koło tej daty, ale później naszła mnie taka myśl, że post nie byłby za długi, dlatego postanowiłam połączyć go z wigilią klasową.
Z okazji Mikołajek matematyczka, która jest opiekunem samorządu szkolnego zorganizowała parę konkursów świątecznych: udekorowanie klasy na świątecznie (moja klasa wygrała), góra grosza (też moja klasa zajęła pierwsze miejsce) i konkurs na odnalezienie trzech malutki mikołajkowych czapeczek z papieru na terenie szkoły. To ostatnie... Było mega zabawne. Co przerwę koledzy i koleżanki biegali po całej szkole szukając czapeczek. Muszę przyznać, że nie było łatwo ich znaleźć. Jedna była przyklejona albo koło okna na ścianie w auli, albo za oparciem ławki (też w auli) nie pamiętam za dobrze (to była pierwsza czapeczka, więc był mocny rozgardiasz ;) ), druga najpierw była przyklejona do spodu ławki, a następnie za śmietnikiem. Ta czapka miała dwa miejsca, ponieważ kolega, który miał już jedną czapkę, chciał oddać drugą koledze i gdy się pani pytała kto znalazł to po prostu ją okłamał. No cóż... Chciał dobrze. Trzecia czapka... zdaję mi się, że była w szatni, ale tak naprawdę to nie wiem. W każdym razie dwie na trzy czapki znaleźli moi koledzy z klasy. Brzmi to wszystko może jak chwalenie, ale... Moja klasa jest bardzo zgrana, pomaga sobie, kiedy chcemy osiągnąć jakiś cel to wszyscy bardzo się staramy, dlatego wychodzi tak jak widać. Ale spokojnie jesteśmy też najlepsi w zagrożeniach. xD Wracając do piątego grudnia - w nagrodę chłopcy nie byli na drugi dzień pytani i nie musieli pisać niezapowiedzianych kartkówek.
Dalsza część dnia... Jak się spodziewałam Mikołaj przyszedł do nas na języku niemieckim, znaczy ja i parę osób miało wtedy niemca, a reszta angola. Oczywiście nie mogliśmy się doczekać, kiedy przyjdzie, dlatego kolega nawet poszedł do toalety, aby tylko zobaczyć, czy na korytarzu nie ma już Mikołaja. :D Ale po paru minutach usłyszeliśmy już dzwoneczek i wszedł... Chyba pan od wychowania fizycznego w przebraniu Mikołaja, towarzyszyły mu zastępca dyrektora i psycholożka (znaczy się pani psycholog). Co roku dostawiliśmy te wielkie Milki... W tym roku dali nam po cztery pomarańcze. Miny nam zrzedły. Jednym z powodów tego było to, że podstawówka dostała czekolady, takie jak co roku i miała z nas śmiechy. No, ogólnie to nie za miły prezent, ale raczej za rok już szkoła nie da pomarańczy, ponieważ wszędzie się waliły skórki.
Wigilia klasowa. Nie wiem jak wy, ale u mnie były aż trzy lekcje. :-/ Historia, matematyka, język polski. Na szczęście tylko na matematyce była prawdziwa, nudna lekcja (podobieństwo trójkątów, podobieństwo przy trzydziestu stopniach i takie tam). Na historii mieliśmy komiczny temat. xD Coś takiego: wigilijne spotkanie na mojej ukochanej historii. Pan włączył na rzutnik internetowe quizy i wypełnialiśmy je. Dotyczyły one rycerzy, starożytności, starożytnej Grecji i... nie, to chyba wszystkie. Oczywiście, były przy tym śmiechy, bo niektóre odpowiedzi były zabawne (np. taran, baran). No ogólnie cała klasa z panem miała ubaw. Na matematyce... Patrz nawias. Język polski minął nam bardzo ciekawie, ponieważ byliśmy podzieleni na cztery grupy i każda miała spojrzeć na święta innymi oczami oraz wypisać uczucia jakie towarzyszą w czasie świąt swojej grupie społecznej. Byli rodzice, dzieci, duchowni i handlowcy - moja grupa. Interesująca lekcja, bo mogło się zobaczyć, że nie każdemu czas bożonarodzeniowy kojarzy się z tym samym.
Po polskim zostaliśmy w swojej sali i przygotowaliśmy ją do wigilii. Złączyliśmy ławki, rozłożyliśmy coś co miała przypominać obrus, talerzyki, kubeczki i sztućce. Jedna z dziewczyn przyniosła świąteczne piosenki (a jakże po angielsku ;) ), a druga upiekła sernika. Za nim zasiedliśmy do stołu przyszła pani dyrektor z zaproszeniem na apel. Na apelu ksiądz poświęcił opłatki oraz odczytał fragment z Biblii (fragment dotyczył objawienia się anioła Józefowi). Po apelu wróciliśmy do klasy, gdzie podzieliliśmy się opłatkiem. Hm, niby mało osób, ale gdy tak każdy podchodził do każdego to zajęło to długi czas. Życzenia były dość zwykłe, bo co można wymyślić w ciągu paru sekund? xD Po życzeniach mogliśmy jeść pierogi i sernik. Gdy mniej więcej wszyscy zjedli jedna z dziewczyn ściągnęła strój Mikołaja z ludzkiego szkieletu i zaczęła rozdawać prezenty ze swoim "elfem". Śmiechy, śmiechy, śmiechy. Zwłaszcza z wierszyków i siedzenia na kolanku u "Mikołaja". :D Po prezentach, ogarnęliśmy salę i zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcie z ostatniej wspólnej wigilii.
Mam nadzieję, że tego nie zapomnę. :)
Aha, nic nie zostało wylane ani rozsypane, dlatego trzeba było coś innego wymyślić... Jeden z kolegów zrobił sobie wybuchową mieszankę: barszcz z proszku + cola + tymbark. xD
Parę zdjęć:
Z okazji Mikołajek matematyczka, która jest opiekunem samorządu szkolnego zorganizowała parę konkursów świątecznych: udekorowanie klasy na świątecznie (moja klasa wygrała), góra grosza (też moja klasa zajęła pierwsze miejsce) i konkurs na odnalezienie trzech malutki mikołajkowych czapeczek z papieru na terenie szkoły. To ostatnie... Było mega zabawne. Co przerwę koledzy i koleżanki biegali po całej szkole szukając czapeczek. Muszę przyznać, że nie było łatwo ich znaleźć. Jedna była przyklejona albo koło okna na ścianie w auli, albo za oparciem ławki (też w auli) nie pamiętam za dobrze (to była pierwsza czapeczka, więc był mocny rozgardiasz ;) ), druga najpierw była przyklejona do spodu ławki, a następnie za śmietnikiem. Ta czapka miała dwa miejsca, ponieważ kolega, który miał już jedną czapkę, chciał oddać drugą koledze i gdy się pani pytała kto znalazł to po prostu ją okłamał. No cóż... Chciał dobrze. Trzecia czapka... zdaję mi się, że była w szatni, ale tak naprawdę to nie wiem. W każdym razie dwie na trzy czapki znaleźli moi koledzy z klasy. Brzmi to wszystko może jak chwalenie, ale... Moja klasa jest bardzo zgrana, pomaga sobie, kiedy chcemy osiągnąć jakiś cel to wszyscy bardzo się staramy, dlatego wychodzi tak jak widać. Ale spokojnie jesteśmy też najlepsi w zagrożeniach. xD Wracając do piątego grudnia - w nagrodę chłopcy nie byli na drugi dzień pytani i nie musieli pisać niezapowiedzianych kartkówek.
Dalsza część dnia... Jak się spodziewałam Mikołaj przyszedł do nas na języku niemieckim, znaczy ja i parę osób miało wtedy niemca, a reszta angola. Oczywiście nie mogliśmy się doczekać, kiedy przyjdzie, dlatego kolega nawet poszedł do toalety, aby tylko zobaczyć, czy na korytarzu nie ma już Mikołaja. :D Ale po paru minutach usłyszeliśmy już dzwoneczek i wszedł... Chyba pan od wychowania fizycznego w przebraniu Mikołaja, towarzyszyły mu zastępca dyrektora i psycholożka (znaczy się pani psycholog). Co roku dostawiliśmy te wielkie Milki... W tym roku dali nam po cztery pomarańcze. Miny nam zrzedły. Jednym z powodów tego było to, że podstawówka dostała czekolady, takie jak co roku i miała z nas śmiechy. No, ogólnie to nie za miły prezent, ale raczej za rok już szkoła nie da pomarańczy, ponieważ wszędzie się waliły skórki.
Wigilia klasowa. Nie wiem jak wy, ale u mnie były aż trzy lekcje. :-/ Historia, matematyka, język polski. Na szczęście tylko na matematyce była prawdziwa, nudna lekcja (podobieństwo trójkątów, podobieństwo przy trzydziestu stopniach i takie tam). Na historii mieliśmy komiczny temat. xD Coś takiego: wigilijne spotkanie na mojej ukochanej historii. Pan włączył na rzutnik internetowe quizy i wypełnialiśmy je. Dotyczyły one rycerzy, starożytności, starożytnej Grecji i... nie, to chyba wszystkie. Oczywiście, były przy tym śmiechy, bo niektóre odpowiedzi były zabawne (np. taran, baran). No ogólnie cała klasa z panem miała ubaw. Na matematyce... Patrz nawias. Język polski minął nam bardzo ciekawie, ponieważ byliśmy podzieleni na cztery grupy i każda miała spojrzeć na święta innymi oczami oraz wypisać uczucia jakie towarzyszą w czasie świąt swojej grupie społecznej. Byli rodzice, dzieci, duchowni i handlowcy - moja grupa. Interesująca lekcja, bo mogło się zobaczyć, że nie każdemu czas bożonarodzeniowy kojarzy się z tym samym.
Po polskim zostaliśmy w swojej sali i przygotowaliśmy ją do wigilii. Złączyliśmy ławki, rozłożyliśmy coś co miała przypominać obrus, talerzyki, kubeczki i sztućce. Jedna z dziewczyn przyniosła świąteczne piosenki (a jakże po angielsku ;) ), a druga upiekła sernika. Za nim zasiedliśmy do stołu przyszła pani dyrektor z zaproszeniem na apel. Na apelu ksiądz poświęcił opłatki oraz odczytał fragment z Biblii (fragment dotyczył objawienia się anioła Józefowi). Po apelu wróciliśmy do klasy, gdzie podzieliliśmy się opłatkiem. Hm, niby mało osób, ale gdy tak każdy podchodził do każdego to zajęło to długi czas. Życzenia były dość zwykłe, bo co można wymyślić w ciągu paru sekund? xD Po życzeniach mogliśmy jeść pierogi i sernik. Gdy mniej więcej wszyscy zjedli jedna z dziewczyn ściągnęła strój Mikołaja z ludzkiego szkieletu i zaczęła rozdawać prezenty ze swoim "elfem". Śmiechy, śmiechy, śmiechy. Zwłaszcza z wierszyków i siedzenia na kolanku u "Mikołaja". :D Po prezentach, ogarnęliśmy salę i zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcie z ostatniej wspólnej wigilii.
Mam nadzieję, że tego nie zapomnę. :)
Aha, nic nie zostało wylane ani rozsypane, dlatego trzeba było coś innego wymyślić... Jeden z kolegów zrobił sobie wybuchową mieszankę: barszcz z proszku + cola + tymbark. xD
Parę zdjęć:
środa, 10 grudnia 2014
"Musisz" taki być...
Są ludzie i ludzie.
Jest naturalnie jakaś norma zachowań, charakteru człowieka. Znaczy się jaki powinien być w danej sytuacji, ale to chodzi głównie o kulturę. Lubisz bekać? Bekaj sobie w domu, ale nie np. w klasie, bo to obleśne. <--- chodzi o te specjalne bekania. Takie coś się nie liczy. Liczy się życie codzienne w tym poście.
Dlaczego ludzie uwielbiają to co już znane? To co się wszędzie widzi i spotyka? Wszyscy zachowują się tak, a tamten nie, to na pewno jest jakiś pomyleniec. Serio? Może ta osoba jest bardziej dojrzała i nie będzie kwiczeć (za przeproszeniem) jak zwierzę na lekcjach oraz przerwach, nie będzie po prostu się zachowywała jak dziecko. Niektórych... Po prostu nudzą głupie tematy. O Boże, a ja zjadłam wczoraj całą czekoladę, teraz na pewno będę gruba! Jeeej, interesujące. Really. (Oczywiście to jest sarkazm -_-) Niektórzy nie odzywają się na nudne tematy.
Technologie. Smartfony, Iphones i co tam jeszcze, teraz tak w szkole ocenia się młodzież. Nie znam różnice między tymi dwoma telefonami, serio i jakoś nie jest mi tego żal. Telefon to telefon. Jasne, internet czasem potrzebny w nagłej sytuacji, ale aż tak? Jeśli ktoś nie ma kompa to jasne przyda mu to się... Nie ma komputera? Jak to możliwe! Możliwe, i wcale nie trzeba być biednym, aby tego nie mieć.
Ubranie. Mało taka ważna rzecz jak technologia, ale też jakoś wpływa na żywot człowieka w klasie. Zwłaszcza, jeśli wokół ciągle mają coś nowego i modnego, a ty nosisz ciuchy z lumpa. I to przecież nie za parę stówek... -_-
Tak, ale najważniejszym czynnikiem jest charakter, zachowanie. Nawet hobby. Czasem tak jest, że... Nie jesteś głośny, hałaśliwy, śmiały, czy to źle? Czy jeśli człowiek czegoś nie lubi to ma udawać? Byle by tylko się przypasować... Uważam, że nie. Może to czasami boli, ale... Nie bądźmy identyczni. Społeczeństwo uważa, że tak jest najlepiej, młodzież tak myśli... Niech sobie myśli. W przyszłości na pewno znajdą się tacy, jak ty.
Naturalnie wszystko ma swoje granice. Chamstwo i zły charakter powinno się zmieniać, a strój... nie powinien prowokować.
Ten post jest ogólny. Nie chciałam nikogo nim obrazić. To nawet nie jest do kogoś. Podsunęła mi ten pomysł jedna z młodych blogerek, który pisała u siebie, że jest nie lubiana, bo dobrze się uczy itp.
Jest naturalnie jakaś norma zachowań, charakteru człowieka. Znaczy się jaki powinien być w danej sytuacji, ale to chodzi głównie o kulturę. Lubisz bekać? Bekaj sobie w domu, ale nie np. w klasie, bo to obleśne. <--- chodzi o te specjalne bekania. Takie coś się nie liczy. Liczy się życie codzienne w tym poście.
Dlaczego ludzie uwielbiają to co już znane? To co się wszędzie widzi i spotyka? Wszyscy zachowują się tak, a tamten nie, to na pewno jest jakiś pomyleniec. Serio? Może ta osoba jest bardziej dojrzała i nie będzie kwiczeć (za przeproszeniem) jak zwierzę na lekcjach oraz przerwach, nie będzie po prostu się zachowywała jak dziecko. Niektórych... Po prostu nudzą głupie tematy. O Boże, a ja zjadłam wczoraj całą czekoladę, teraz na pewno będę gruba! Jeeej, interesujące. Really. (Oczywiście to jest sarkazm -_-) Niektórzy nie odzywają się na nudne tematy.
Technologie. Smartfony, Iphones i co tam jeszcze, teraz tak w szkole ocenia się młodzież. Nie znam różnice między tymi dwoma telefonami, serio i jakoś nie jest mi tego żal. Telefon to telefon. Jasne, internet czasem potrzebny w nagłej sytuacji, ale aż tak? Jeśli ktoś nie ma kompa to jasne przyda mu to się... Nie ma komputera? Jak to możliwe! Możliwe, i wcale nie trzeba być biednym, aby tego nie mieć.
Ubranie. Mało taka ważna rzecz jak technologia, ale też jakoś wpływa na żywot człowieka w klasie. Zwłaszcza, jeśli wokół ciągle mają coś nowego i modnego, a ty nosisz ciuchy z lumpa. I to przecież nie za parę stówek... -_-
Tak, ale najważniejszym czynnikiem jest charakter, zachowanie. Nawet hobby. Czasem tak jest, że... Nie jesteś głośny, hałaśliwy, śmiały, czy to źle? Czy jeśli człowiek czegoś nie lubi to ma udawać? Byle by tylko się przypasować... Uważam, że nie. Może to czasami boli, ale... Nie bądźmy identyczni. Społeczeństwo uważa, że tak jest najlepiej, młodzież tak myśli... Niech sobie myśli. W przyszłości na pewno znajdą się tacy, jak ty.
Naturalnie wszystko ma swoje granice. Chamstwo i zły charakter powinno się zmieniać, a strój... nie powinien prowokować.
Ten post jest ogólny. Nie chciałam nikogo nim obrazić. To nawet nie jest do kogoś. Podsunęła mi ten pomysł jedna z młodych blogerek, który pisała u siebie, że jest nie lubiana, bo dobrze się uczy itp.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

