piątek, 14 marca 2014

"Iza Buntowniczka" oraz pogrzeb NIE POTRAFIĘ

Tytuł: Iza Buntowniczka
Autorka: Marta Fox
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 130

Druga część "Izy Anoreczki". 

Można tak napisać, że w tej części Iza jest bardziej dojrzała. Wreszcie podejmuje decyzję którą powinna podjąć już dawno. Jednak... według mnie ona jest nadal słaba. Musi stać się coś złego, żeby wzięła się w garść i przeprowadziła najważniejszą rozmowę z matką, swojego życia?
Ale cofnijmy się specjalnie dla tych co nie czytali Izy Anoreczki.
Iza chce zostać światowej sławy modelką, nie. To jej matka chce, żeby nią była. Kobieta spełnia swoje młodzieńcze marzenie na córce za wszelką cenę. Jest tak zaślepiona ambicjami, że nie widzi tego, jak bardzo krzywdzi Izę. Dziewczyna na początku też zbytnio tego nie zauważa... W szkole jest sławna jako "wredniara", do czasu... Do póki nie pojawia się Borys, jak się można domyślić później on zostaje jej chłopakiem. Aha, i jeszcze jedno: rodzice dziewczyny są po rozwodzie. Licealistka ma dość chaotyczne życie, bo oprócz modelingu jest jeszcze to: co tydzień mieszka u innego z rodziców. Książka jest jej dziennikiem, gdzie opisuje swoje przeżycia i przemyślenia. Pod koniec rozdziału czeka na was krótki opis danego zwierzaka, bo główna bohaterka interesuje się zoologią.

Sami oceńcie, czy zaciekawi was taka książka, czy nie. Według mnie może i w niej są poruszone ciekawe tematy, fabuła jest dość przystępna, ale... poza tym? Taka lekka młodzieżówka. Sięgając po pierwszą część spodziewałam się czegoś lepszego, zważywszy na temat. Dlaczego więc sięgnęłam po drugą? Byłam po prostu ciekawa ciągu dalszego. ;)

Ocena: 7/10

Koniec "recenzji", teraz czas na nietypową lekcję j. polskiego!

Zacznijmy od tematu: "Pogrzeb NIE POTRAFIĘ". Intrygujące, prawda? Na początku mieliśmy napisać na karteczkach co umiemy robić, następnie mieliśmy podkreślić co umiemy dobrze robić. Na koniec tego zadania napisaliśmy za co nas chwalą/według ludzi co robimy dobrze. Po naszych zaletach przyszła kolej na takie... w pewnym sensie wady. Na drugiej karteczce musieliśmy napisać co nie umiemy, ale nie umiemy tego tylko przez np. lenistwo. Czyli nie napisałam "śpiewać", bo jakkolwiek bym się starała to i tak mi to nie wyjdzie, bo nie jestem tym talentem obdarzona. ;) Pod naszymi słabościami napisaliśmy co musimy zrobić, żeby się nauczyć tamtej rzeczy. I tu zaczyna się coś super. Mieliśmy pognieść lub złożyć karteczki, następnie polonistka ustawiła nas od najniższego do najwyższego. Wyszliśmy na boisko, za budynek szkoły. Tam przygotowane już było takie jakby wiaderko. Pierwsza osoba wrzuciła kartkę, gdy kartka spadła, pani zapaliła zapałkę i podpaliła skrawek papieru. Wrzucaliśmy następne kartki, mrucząc jakąś smętną melodię. Prawdziwy pogrzeb "nie potrafię". xD


sobota, 8 marca 2014

"Dzieci lampy i kobra królewska"

Tytuł: Dzieci lampy i kobra królewska
Tytuł oryginału: Children of the lamp 3: the cobra king of Kathmandu 
Autor: P.B. Kerr
Wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 391

Trzeci część serii "Dzieci lampy"

Czytaliście już na pewno o wampirach, aniołach, Nefilim, wilkołakach i tym podobnych stworach, a nawet jeśli nie sięgnęliście po tego typu książki to sami przyznacie, że na rynku książkowym jest tego pełno; aż tak pełno, że trudno trafić na fabułę, która by nie była podobna do któreś z innych książek. Tematykę, która jest poruszana w książce nie spotkacie w co drugiej książce (jak na razie). Dzieci lampy, czyli inna nazwa dżinnów.
Związku z tym, że temat nie jest brany garściami przez epików, autor mógł trochę zaszaleć. ;)

Opis: Dwunastoletni bliźniacy (John i Filippa Gaunt) obchodzą swoje pierwsze urodziny jako dżinny (dżinn staje się w pełni dżinnem po usunięciu zębów mądrości) na które zostają zaproszone inne amerykańskie dżinny. Niestety na przyjęcie nie zjawia się ich przyjaciel - Dybuk. Chłopak zniknął. Nie pokazywał się w domu od... pewnego nieszczęśliwego wypadku. Na dodatek jeszcze pewnej nocy do domu państwa Gaunt włamują się dziwni włamywacze. Dziwni, bo nie chcą ukraść ludzkich kosztowności, a... najcenniejszy dżinnji skarb. Po co to im? Cóż, skarb ludziom jest tylko do jednej rzeczy potrzebny, a mianowicie do stworzenia amuletu, dzięki któremu dżinn staje się własnością posiadacza.
Gdzie jest Dybuk? Kim byli włamywacze? Co to za skarb? Jak daleko człowiek może zajść, aby stać się kimś wielkim? O nadnaturalnych mocach?

Niektórzy z was nie lubią czytać o tak młodych osobach, wolą czytać o ludziach w swoim wieku. Cóż... ciekawie czasem przeczytać powieść z punktu widzenia młodszych, bo nie zawsze w książce dwunastolatek musi zachowywać się jak dwunastolatek. ;)

W każdym razie dość długo czytałam tę lekturę. Pomijam fakt, że trzeba było coś przeczytać do szkoły, nie było czasu i niektóre hałaśliwe czynniki przeszkadzały się skupić na fabule.

Ocena: 7,5/10

Cytaty:
"(...) Mówię: >>Jesteś wyjątkowy <<. Każdemu. Bo to prawda. Każdy jest kimś - ciągnął marzycielskim tonem. - Zwłaszcza ten, kto twierdzi, że jest nikim."

" Nigdy nie staraj się spełniać życzeń na siłę. Czasami musimy zostawić rzeczy takie, jakie są. I fakt pozostaje faktem tylko dlatego, że wszystkie nasze życzenia nie mogą go zmienić."

PS. ZMIENIŁAM NICK/PSEUDONIM

piątek, 7 marca 2014

Marcowa lektura

Tytuł: Skąpiec
Autor: Molier
Wydawnictwo: Olesiejuk
Ilość stron: 150
Dramat; komedia

Nie dziwię się, że tę lekturę polonistka zostawiła na sam koniec lektur obowiązkowych w drugiej klasie. Naprawdę. Jeśli byłaby ona we wrześniu lub nawet grudniu... Znając moją klasę, cała by się zniechęciła do czytania dalszych książek. A tak? Cóż, w kwietniu sami sobie ustalamy jaką książkę (powieść młodzieżową) chcemy mieć za lekturę. Rok temu było "My, dzieci z dworca ZOO". Co teraz? Stawiam na pierwszą część polskiej serii "Felix, Net i Nika". Wracając do tematu...

Jeśli uważacie, że "Krzyżacy" byli trudni do przeczytania, a "Romeo i Julia" skomplikowani... Przeczytajcie "Skąpca". Język może i piękny, ale dramatopisarz chciał chyba czasem za dużo przekazać na raz. Po co długie zdanie złożone prawie na cztery linijki skoro można by było to podzielić na chociażby dwa zdania? To na początku mnie bardzo zraziło. Następnie... Niby można się rozeznać kto kogo kocha naprawdę, a kogo musi poślubić, jednak... Wiecie w dramatach na pierwszej stronie jest spis bohaterów grających w sztuce i ich funkcja (znaczy kto kim jest), i... przy jednej z postaci jest napisane coś co... przez całą komedię jest niewiadome. Dowiadujemy się o tym w ostatnim akcie. Coś co byłoby zaskoczeniem w epice, tutaj... nie jest czymś wielkim. Plus jednak dam za to, że nie jest pisana wierszem. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby jeszcze to doszło. W każdym razie podsumowując nie sięgnęłabym po to, gdybym nie musiała. Siedemnastowieczny język, wątek miłosny, budowa zdań, humor, którego prawie nie widzę.

(Wyczekiwany przez Was) opis: Akcja dzieje się w Paryżu w posiadłości Harpagona, który jest strasznym skąpcem. Ma dwóje dzieci: chłopaka i dziewczynę. Pewnego razu postanawia, że weźmie za żonę pewną Mariannę, a syna ożeni z inną kobietą. Jak się można spodziewać syn (Kleant) jest zauroczony Marianną. No i tak... Do ślubu dojść nie może. Dzieci chcą przeciwstawić się skąpstwu ojca. Takie tam... Ogólnie ta "recenzja" jest bardziej dla mnie, żeby jakoś ogarnąć dramat, niż żeby go polecić :p

Jutro zamieszczę "recenzję" - Dzieci Lampy i kobra królewska. Książkę przeczytałam trochę szybciej, ale najpierw dałam czas poprzedniemu postu, a dziś... lektura ma pierwszeństwo. ;)



W konkursie fotograficznym organizowanym przez LO w moim mieście zdobyłam III miejsce.