Tytuł: Iza BuntowniczkaAutorka: Marta Fox
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 130
Druga część "Izy Anoreczki".
Można tak napisać, że w tej części Iza jest bardziej dojrzała. Wreszcie podejmuje decyzję którą powinna podjąć już dawno. Jednak... według mnie ona jest nadal słaba. Musi stać się coś złego, żeby wzięła się w garść i przeprowadziła najważniejszą rozmowę z matką, swojego życia?
Ale cofnijmy się specjalnie dla tych co nie czytali Izy Anoreczki.
Iza chce zostać światowej sławy modelką, nie. To jej matka chce, żeby nią była. Kobieta spełnia swoje młodzieńcze marzenie na córce za wszelką cenę. Jest tak zaślepiona ambicjami, że nie widzi tego, jak bardzo krzywdzi Izę. Dziewczyna na początku też zbytnio tego nie zauważa... W szkole jest sławna jako "wredniara", do czasu... Do póki nie pojawia się Borys, jak się można domyślić później on zostaje jej chłopakiem. Aha, i jeszcze jedno: rodzice dziewczyny są po rozwodzie. Licealistka ma dość chaotyczne życie, bo oprócz modelingu jest jeszcze to: co tydzień mieszka u innego z rodziców. Książka jest jej dziennikiem, gdzie opisuje swoje przeżycia i przemyślenia. Pod koniec rozdziału czeka na was krótki opis danego zwierzaka, bo główna bohaterka interesuje się zoologią.
Sami oceńcie, czy zaciekawi was taka książka, czy nie. Według mnie może i w niej są poruszone ciekawe tematy, fabuła jest dość przystępna, ale... poza tym? Taka lekka młodzieżówka. Sięgając po pierwszą część spodziewałam się czegoś lepszego, zważywszy na temat. Dlaczego więc sięgnęłam po drugą? Byłam po prostu ciekawa ciągu dalszego. ;)
Ocena: 7/10
Koniec "recenzji", teraz czas na nietypową lekcję j. polskiego!
Zacznijmy od tematu: "Pogrzeb NIE POTRAFIĘ". Intrygujące, prawda? Na początku mieliśmy napisać na karteczkach co umiemy robić, następnie mieliśmy podkreślić co umiemy dobrze robić. Na koniec tego zadania napisaliśmy za co nas chwalą/według ludzi co robimy dobrze. Po naszych zaletach przyszła kolej na takie... w pewnym sensie wady. Na drugiej karteczce musieliśmy napisać co nie umiemy, ale nie umiemy tego tylko przez np. lenistwo. Czyli nie napisałam "śpiewać", bo jakkolwiek bym się starała to i tak mi to nie wyjdzie, bo nie jestem tym talentem obdarzona. ;) Pod naszymi słabościami napisaliśmy co musimy zrobić, żeby się nauczyć tamtej rzeczy. I tu zaczyna się coś super. Mieliśmy pognieść lub złożyć karteczki, następnie polonistka ustawiła nas od najniższego do najwyższego. Wyszliśmy na boisko, za budynek szkoły. Tam przygotowane już było takie jakby wiaderko. Pierwsza osoba wrzuciła kartkę, gdy kartka spadła, pani zapaliła zapałkę i podpaliła skrawek papieru. Wrzucaliśmy następne kartki, mrucząc jakąś smętną melodię. Prawdziwy pogrzeb "nie potrafię". xD