niedziela, 30 kwietnia 2017

Książki, które przeczytam ponownie

Tydzień temu świętowaliśmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich... Z tego powodu chciałabym post poświęcić książkom. Książkom, które chciałabym przeczytać po raz drugi. Nie będą to oczywiście wszystkie książki - tylko te, które na tę chwilę pamiętam. Większość powieści chcę przeczytać, bo tak; nie ma konkretnego powodu. Po prostu, tak mi się spodobały, że chcę je przeczytać raz jeszcze. Co nie znaczy, że pozostałe książki mniej mi się spodobały. ;)
W tamtym roku z okazji Dnia Książki kupiłam sobie "Szeptuchę" Katarzyny Bereniki Miszczuk i "Koronę śniegu i krwi" Elżbiety Cherezińskiej. Nie przeczytałam jeszcze tych książek, więc w tym roku postanowiłam nie kupować następnych. Chociaż nie, chciałam, ale moja mama uświadomiła mnie, że mam tyle nieprzeczytanych książek, że lepiej nie powiększać tego stosu. No tak. Skoro te książki czekają od roku to można się domyśleć, jaki duży jest ten stos. To się zmieni po lekturach szkolnych. Może w wakacje przeczytam anglojęzyczną wersję HP... Jeśli "Lalka" nie zajmie mi 2 miesięcy.



Skoro o lekturach mowa to zacznę od lektury, którą chcę przeczytać ponownie, czyli "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego. Ta książka jest po prostu świetna, co tu więcej pisać? Uważam, że należy jej się więcej czasu oraz spokoju, więc chcę ją kiedyś przeczytać w spokoju, kiedy termin omawiania i następnych lektur nie będzie wisiał nade mną.
Opis: Petersburg 1865 r. Po prospekcie Newskim suną bogate powozy, z których wychylają się panie w przepysznych toaletach i eleganccy panowie. Jadą do teatru, opery, na bal, na bankiet... Tymczasem kilka przecznic dalej zupełnie inny świat - ciasne uliczki, pijani przechodnie, głodne i zaniedbane dzieci. Przy jednej z takich uliczek, zaułku Stolarnym, mieszka ubogi student, Rodion Raskolnikow. Boleje nad tym, że choć inteligentny i pełen planów, nie może się realizować z powodu braku pieniędzy. Tworzy nawet teorię, która powiedzie go do mieszkania starej lichwiarki po to, by zabić... Ale zbrodnia to dopiero początek trudnej i bolesnej historii Raskolnikowa.

A dalej już zwykłe książki:

"Koniec gry" - Anna Onichimowska
Stare wydanie <3 
Może to nie jest wybitna książka, ale sądzę, że wiele osób powinno ją przeczytać. Porusza ważne problemy współczesnego świata, zwłaszcza Polski. Kilka lat temu zamieszczałam recenzję tejże książki na tym blogu. Może ktoś ją pamięta?
Opis: Siedemnastoletni Alek powoli wchodzi w dorosłość. Spotyka się z pierwszymi dziewczynami, dostaje dorywczą pracę u słynnego reżysera teatralnego, wyjeżdża samodzielnie do Londynu, by dorobić. To wszystko sprawia, że chłopak zaczyna dostrzegać swoje zainteresowanie mężczyznami. Powoli oswaja się z tą myślą, próbując nieznanego, stara się zapanować nad swoim życiem. Szuka odpowiedzi na pytanie, kim tak naprawdę jest. Wreszcie decyduje się na coming out, ujawnia swoją orientację seksualną zarówno znajomym, jak i najbliższej rodzinie.   (ten opis jest stworzony nad wyraz; w książce występuje retrospekcja, w rzeczywistości główny bohater jest dorosłym mężczyzną, z tego, co pamiętam żołnierzem; jego coming out nie nastąpił od tak, jak opis na to wskazuje, ale trzeba przeczytać, żeby zrozumieć. Nowe wydanie tej książki też jest okropne, cieszę się, że sięgnęłam po tę książkę zanim było to nowe, wtedy bym prawdopodobnie nie przeczytała tej książki)

"Notatki samobójcy" - Michael Thomas Ford
Już za pierwszym razem zniszczyłam sobie koniec fabuły. Nie polecam przy tej książce przeglądać tylne kartki. Łatwo wpaść na pomysł, czego do dotyczyło samobójstwo głównego bohatera.
Opis: Piętnastoletni Jeff trafia do szpitala psychiatrycznego po nieudanej próbie samobójczej. Ma spędzić czterdzieści pięć dni w specjalnym programie dla nastolatków. Chłopak jednak uparcie odmawia rozmawiania o tym, co się wydarzyło. Nie jest szczery nawet z samym sobą. Czego wstydzi się tak bardzo, że nie chce dalej żyć? I jaką rolę odegrali w jego tragedii najlepsza przyjaciółka Jeffa oraz jej chłopak?

"Chcę żyć" - Elżbieta Safarzyńska
Nie mylić z książką o takim samym tytule, która dotyczy niepełnosprawnego chłopaka (film
powstał). To całkiem inna historia. Główny bohater pochodzi z patologicznej rodziny; każdy dzień jest dla niego walką o przetrwanie. Chłopak jest bardzo wrażliwy, na co wskazują wierszyki, które pisze. Nie które z nich są bardzo wzruszające. Czytałam kilka razy tę... książeczkę (książka nie jest gruba), ale i tak chciałabym ją przeczytać po kilku latach po raz następny.
Opis: Bohaterem powieści jest Robert, chłopiec z patologicznej rodziny. Jego rodzice nadużywają alkoholu i absolutnie nie maja dla niego czasu. Robert jest dobrym chłopcem, inteligentnym, ale ponieważ brak mu oparcia w najbliższych, powoli wkracza na złą ścieżkę. Pomimo przeciwieństw losu, stara się zachować resztki rozsądku. Jednak spotyka Emila, chłopca z dobrego domu, ale z diabelską duszą i dochodzi do tragedii...

"Dary Anioła: Miasto Kości" - Cassandra Clare
Jeśli się nie mylę pierwszą część DA czytałam siedem lat temu. Trochę czasu minęło i przydałoby się odświeżyć tę historię, zwłaszcza, że był film, a teraz nadchodzi sezon 2B serialu. Jestem ciekawa, jak teraz spodobałaby mi się ta historia, ponieważ na początku nie zbyt mi się ona spodobała.
Opis: Nocni Łowcy to Nephilim - rasa pół ludzi, pół aniołów, którą parę wieków temu stworzył Anioł Razjel, łącząc swoją krew z krwią mężczyzn. Przebywają wśród ludzi, strzegąc ich przed złem podróżującym między światami. Ich misją jest utrzymanie pokoju między walczącymi mieszkańcami podziemnego świata, krzyżówkami człowieka i demona - wilkołakami, wampirami, czarodziejami i wróżkami. Łowcy działają w ukryciu, przestrzegając zawsze praw ustanowionych w Szarej Księdze, nadanych im przez Razjela. Wspierają ich tajemniczy Cisi Bracia, rządzący miastem kości, nekropolią pod ulicami Manhattanu, miejscem spoczynku najdzielniejszych obrońców ludzkości. Cisi Braci mają również pieczę nad boskimi przedmiotami powierzonymi przez Anioła Razjela: Mieczem, Lustrem oraz Kielichem. Tak było do chwili, gdy wybucha wojna domowa pod wodzą Valentine'a, buntownika, który zniszczył niemal cały świat Łowców.
Piętnaście lat później w spalonym słońcem Nowym Jorku tętni życie. Tymczasem podziemnym światem wstrząsa wiadomość - Valentine powrócił na czele armii wyklętych! Na domiar złego zniknął Kielich....

 Opisy książek pochodzą ze stron Empik.com  oraz lubimyczytać.pl

sobota, 22 kwietnia 2017

Wracamy do Gwiezdnych Wojen #4

Jak tytuł postu brzmi: wracamy do świata Gwiezdnych Wojen! :D Następna podróż w głąb kosmosu w poszukiwaniu Jedi i sprawiedliwości. Niestety dopiero w grudniu... Ledwo była Wielkanoc... Tyle miesięcy!
Okej, okej - rok temu był Łotr. I co z tego? Nie byłam. To nie to samo... Jakoś nie przepadam za takimi dodatkami i pobocznymi historiami. Ledwo ogarniam główne części, a co dopiero jakieś połówki. Postanowiłam, że obejrzę do końca trzecią trylogię SW. Nie ważne, jaka będzie 8 część, a...

No właśnie, jakiś tydzień temu pojawił się zwiastun i pierwszy plakat promujący następną część przygód... Szczerze pisząc to po zwiastunie, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to. Po "Przebudzeniu mocy" myślałam, że najnowsza trylogia będzie dotyczyć Rey. Ale... Pod koniec części pojawił się Luke Skywalker... I to dużo zmienia. Na plakacie przeważa głowa Luke'a, a Rey... Jej postać jest, tak mała, że praktycznie nie widoczna. O co chodzi? Ze zwiastuna wnioskuję, że Skywalker będzie mistrzem Rey. I w tej części dziewczyna będzie mieć szkolenie.  Okej, mogą to być równoważne postacie - oboje sprzeciwią się złu. Ale Luke nie może znowu być na pierwszym miejscu, to byłoby nie fair. Ukrywał się tyle lat i nagle, co? Nagle mnie znaleźliście to wam pomogę, nie będę taki... To niech już sobie Rey będzie jego córką... W ogóle ten zwiastun przypomina bardzo inne części GW. Chodzi o szkolenie. Okej, każdy Jedi musi je mieć, ale... Wszystko wraca do tego
samego. Brakuje, żeby w ostatniej części zabili Kylo, a wtedy by się okazało, że jest kimś tam. Jeśli chodzi o Kylo... Mam nadzieję, że jego postać rozwinął bardziej. Chociaż kilka sekund w całym zwiastunie na to nie wskazuje. Nadal prawdopodobnie pozostanie zagubionym czarnym charakterem. Jak większość złych postaci. No cóż... GW nie kładą nacisku zbytniego na psychologię postaci. W końcu tu nie o to chodzi. Ludzie oczekują świetlnych mieczy, kosmicznych bitew i strzałów z kosmicznych pojazdów. Kylo taki niedoceniony. xd Ludzie znowu będą gadać, jeśli przez większość filmu nie będzie nosił maski. Przecież musi być, taki jak jego dziadek. Cóż, Vaderowi hełm/maska, jak i cały kostium służył do przeżycia, a Kylo... On ten hełm ma, żeby upodobnić się do dziadka. Żeby być groźniejszym. Tak naprawdę nie potrzebny mu ten hełm, więc po co mu on przez cały film? Ale nie usuną go w cień, będzie miał znaczenie dla trylogii. Znaczy się Kylo. Nie maska. Na razie te wszystkie przypuszczenia wynikają z plakatu i zwiastuna - przypominam.
Jeśli chodzi o pozostałe nowe postacie... Postać Finna, jako tako potrafię zrozumieć, po co on jest. Trochę to naciągane, ale ok - nawrócony szturmowiec. Ale ten drugi... Nie pamiętam jego imienia, mam na myśli takiego pilota... Jakieś dużej roli nie miał, ale jakiś tam wpływ na fabułę ma. Pokazywany jest jako jedna z ważniejszych postaci, a na obrazkach należy do "cudownej" trójki: on, Finn i Rey. Oni mają zastąpić Leie, Luke'a i Hana... Nie uda się. Nikt ich nie zastąpi.
Na koniec: mam nadzieję, że nie stworzą czwartej trylogii. To by była całkowita przesada. Ale... Taaak, kasa.



sobota, 15 kwietnia 2017

Święta, świętami i życzeniami

Nadeszły następne święta w tym roku... Wielkanoc. Odkąd pamiętam, nie przepadałam za tymi wiosennymi świętami. Jakoś... Nie mają, takiej atmosfery jak Boże Narodzenie. W dodatku te potrawy... Mięso. Później trzeba przez kilka dni jeść to samo. Ogólnie ostatnio, jakoś tak nie przepadam ze świętami. Wszystkimi. To poniekąd jakaś bujda, te święta. Nagle wszyscy się lubią, wszyscy są super mili i tak dalej... Jakby nagle święta wszystko zmieniały. Zresztą już dawno święta przestały być czasem religijnym, czasem do przemyśleń. Teraz to bardziej tradycja, niż uroczystość religijna. Wszędzie wielkie reklamy, dekoracje, chodzące maskotki itp. Kasa, kasa, kasa, wszystko idzie o kasę. Szczerze, co najbardziej rozdziela społeczeństwo? A no, święta. Nie? Jasne, że tak. Na szczęście są jeszcze na świecie wiarygodni ludzie, którzy dzielą się z biedniejszymi tym, co mają i oddają chociażby część święconki pod ołtarz dla tych, którzy nie mają, co jeść. Nie trzeba być wierzącym, żeby pomagać. Wiara ma wpływ, ale nie, aż taki ogromny. Dla mnie... Jakoś święta są obojętne. Są to są. Mogłoby ich nawet nie być. Uważam, że jest kilka opcji ludzi, którzy lubią obchodzić święta: a) są wierzący (głęboko), b) żyją iluzją/kłamstwem, c) nie rozumieją jeszcze świata. Okej, nie trzeba się z tym zgadzać. Nie wątpię, że większość osób się z tym nie zgadza... Pytanie się nasuwa to, dlaczego obchodzę Wielkanoc i Boże Narodzenie - z tradycji bardziej. Nie jestem przywiązana szczególnie do wiary. A prezenty to by chciała... Prezenty nie sprawią takiej radości jak za dziecięcych czasów. Miło jest, kiedy się dostanie prezent. Jeszcze milej było, kiedy się myślało, że to zając/Mikołaj go przynosił.



Jednak uważam, że powinnam napisać jakieś życzenia. Dla tych nielicznych czytelników. Dla katolików. Nie wykluczam innych wiar, jednak nie znam ich świąt dokładnie... Jakoś tak wyszło, że ludzie składają życzenia w święta, które tyczą się wiary, która ich otacza. Nie jestem dobra w składaniu życzeń... Często składam te najprostsze, ale postaram się coś więcej napisać.

Życzę radosnej i ciepłej Wielkanocy,
uśmiechu na twarzy,
smacznych potraw, 
mokrego, ale nie nadto Śmigusa - Dyngusa,
a przede wszystkim dobroci w sercu.  

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Głupie filmy i ogłupiające bajki

Taka piękna liczba postów była xD Trzy takie same cyfry podrząd. 

Jakkolwiek to brzmi inspiracją do tego postu był film "Power Rangers", a raczej opinie dorosłych na jego temat. Pamięta ktoś w ogóle Power Rangersów? To były czasy... Niby to był poniekąd kicz, gdy się tak teraz patrzy... Mało efektów komputerowych, ludzie w przebraniach, dialogi też nie należały do perfekcyjnych - trochę by wymieniać. A jednak nam się podobał ten serial. Jest grupa ludzi (do której ja należę), którzy mają sentyment do tych bohaterów. Mi, Power Rangers kojarzy się z dzieciństwem. Rozumiem, to już było, ale... Czy każdy nie chciałby wrócić, chociaż na chwilę do niego? Jasne, są ambitniejsze teraz filmy i seriale. Mamy te "naście" (i więcej), więc powinniśmy oglądać coś "na poziomie". Ta, prawda, jednak... Jak to ma się w rzeczywistości? Czy takie Power Rangers jest gorsze od Warsaw Shore? A no tak, jest, bo przecież PR to bajeczka dla dzieci [sarkazm]. Dla każdego, co innego będzie głupie. Zresztą... To nie tak, że ten film nie ma sensu. Fabułę dopasowali do aktualnego stanu nastolatków i świata. Power Rangersi to wyrzutki, a nie super wojownicy. Może niektórzy z nastolatków wydawali się cudowni i bez skaz, ale to było tylko złudzenie. Każdy z czymś się boryka, nawet szkolny futbolista. Były futbolista. Można udawać, że jest świetnie, ale... No właśnie. Oceniamy wszystkich ot tak. Jacy jesteśmy wśród znajomych, przyjaciół, rodziny? Za każdym razem inni. Czy to znaczy, że mamy roztrojenie jaźni? Nie. Rzadko tak naprawdę można być sobą, więc... Nie oceniamy, tak naprawdę człowieka, a... jakąś jego część, jedną z ról. Zbaczam z tematu, ale niegłupie te przemyślenia. Jeśli ktoś nie lubi PR to zwyczajnie nie przekona go ten argument. Myślę, że Power Rangers będzie chyba miało na zawsze łatkę głupiej bajeczki o wojownikach w kolorowych kostiumach. Niech ludzie gadają, tylko niech obejrzą najpierw wznowioną wersję. Może to ten film nie należy do ambitnych, ale... Uwierzcie, w ciągu poprzedniego roku, w kinie były o wiele gorsze filmy.
Do filmów o żółwiach ninja, jednak nie jestem przekonana. Wynika to z tego, że nie podoba mi się film, gdzie ludzie przebierają się w stroje żółwi, albo są one stworzone komputerowo. Akurat tutaj zostanę przy bajkach. Ale nie krytykuję tych filmów. ktoś chce to ogląda. Założę się, że nie wszystkie filmy o żółwiach ninja są głupie. No, ale znowu to samo - o Boże, żółwie ninja, hahahhaha. Ja nie wiem, co ludzie mają do takich postaci: Power Rangers, żółwia ninja... To serio nie jest fajne, kiedy cieszysz się, że pójdziesz do kina na jakiś film, ale wszyscy wokół ciebie się z tego nabijają. Bo jak można zrobić, taki film? Tak się cieszyliśmy, że faza na to przeminęła... Cieszmy się, że nastała era ogłupiających bajek.
Ta, kiedyś też były bajki na bardzo niskim poziomie, gdzie inteligentniejsze dziecko po prostu śmiało się z głupoty bohaterów, ale... Teraz... Mam wrażenie, że te bajki uwsteczniają dzieci. Bez przesady, że trzeba po sto razy mówić dzieciom, że to jest np. łyżka. Zapamiętanie i te sprawy, no ale... Na prawdę trzeba uznawać dzieci za nie wiem, co. Te dwa razy chyba wystarczą. Dobra, trzy. To nie chodzi o to, że patrzę na te bajki z innej perspektywy, niż kiedyś. Okej, niektóre dzieci potrzebują takich programów, ale nie mówmy, że wszystkie. Dobra, dziecko (a raczej rodzic) może wybrać. Ale co? Co to za wybór: albo program, który ogłupia dziecko, albo bajka z tekstami oraz sytuacjami dla nastolatków, a nawet dorosłych. I to bajka z gatunku dla dzieci. To chyba takie czasy. Albo robi się z dzieci dorosłych lub nie doceniamy dzieci. W końcu każdy człowiek dojrzewa. Nie zatrzymujemy się w wieku trzech lat.

PS. Założyłam podstronę, gdzie można pisać propozycję postów.