piątek, 25 marca 2016

"Więzienny eksperyment w Stanfordzie"

Witajcie w Światowym Dniu Czytania Tolkiena! Jednego z najlepszych pisarzy na świecie. Uwielbiam jego świat i nie żałuję, że czytanie trylogii "Władca Pierścieni" zajęło mi... miesiąc - dwa, bo opłacało się. Żałuję, że jest na świecie tak mało świetnych książek - z własnym rozwiniętym światem i niebanalną fabułą. Miejmy nadzieję, że będą jeszcze tacy. ;) 

Na początek... Chciałabym Was uprzedzić, że prawdopodobnie w trakcie postu wybije Was z czytania, bo zacznę pisać o czymś zupełnie innym... Albo i o kimś... W każdym razie uprzedzam Was. :D Te uśmieszki powinno się skreślić, bo nie pasują do tematu... 

Nie będę zaczynać recenzji od podstawowych informacji o filmie, bo to mnie zwyczajnie zraża i nudzi. Zresztą po co tracić te cenne sekundy, skoro w trakcie nich można opisać film i swoje emocje Czyste formalności. 
z nim związane?
Nie rozumiem, dlaczego film pt. "Eksperyment więzienny w Stanfordzie" nie był nominowany do Oscara. Przecież to świetny film! Lepszy od połowy filmów, które były w całej historii nominowane. Konkretny, dosłowny i pokazujący rzeczywistość. Ach, nie. Lepiej wciskać filmy, które nie powinny moim zdaniem być brane pod uwagę w niektórych kategoriach np. tegoroczna nominacja siódmej części "Gwiezdnych Wojen" za efekty specjalne. W latach 80. i 90. te efekty były czymś, ale teraz? Te efekty są świetne, ale nie przesadzajmy, że są naprawdę wow w roku 2016. Ale na szczęście nie dostali tego Oscara... Tak samo mam problem z "Ex Machiną" - świetny scenariusz, genialny. Nominowany był, ale nie dostali Oscara. Napiszcie sami taki scenariusz!... Przepraszam za dygresję. Na szczęście nie wspomniałam o pewnym aktorze, żeby było krócej.

W każdym razie film opowiada o eksperymencie, który przeprowadzono na początku lat 70. XX wieku przez profesora Zimbardo. Chodziło w nim o to, że podczas wakacji zwykłą szkołę zmieniono na więzienie, a normalnych młodych ludzi (którzy się wcześniej zgłosili) dzielą na dwie grupy - więźniów i strażników. Tak naprawdę to przypadek sądzi, kto w jakiej grupie się znajdzie. Konkretnie - rzut monetą. Tak prawdziwe, że aż może oburzające. W końcu... czy coś tak absurdalnego może decydować kim się staniesz? Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, co się staje z tymi ludźmi w ciągu... No właśnie. Eksperyment miał trwać dwa tygodnie, w rzeczywistości skończył się znacznie krócej. Już praktycznie po jednym dniu było widać zmianę w zachowaniu tych ludzi. Ludzi, którzy w pewnym sensie byli tacy sami, jednakże co ich dzieliło - połowa miała władzę nad resztą. Co z człowiekiem robi władza, świadomość, że ktoś jest pod nim, kto praktycznie nie może się przeciwstawić. Można w pewnym sensie z nim robić, co chcesz. Niby wiemy, że człowiek u władzy zmienia się, ale cóż to jest za władza - rządzenie krajem, czy bycie szefem? Najlepiej
właśnie może pokazać sytuacja w której niewiele się różnisz od tego drugiego. Kiedy pod ręką masz ludzi i... no, możesz pokazywać kim oni są dla ciebie, odgrywać się na nich, wyżywać się. Ktoś by powiedział - ja tak bym się nie zachował, a skąd on to wie? Człowiek sam siebie nie zna, dopóki nie spotka tego czegoś na swojej drodze, co mu pokaże, że właśnie jest taki, a nie inny.
Nie chciałabym oceniać człowieka, który wymyślił owy eksperyment, bo... To chyba nie o to chodzi. Jednakże piszę o filmie, dlatego... Chcę pisać o profesorze jako postaci filmowej granej przez Williama Gaithera Crudupa (który w tym filmie przypominał mi innego aktora). Na początku eksperyment wydawał się sensowny, bohater spotkał się z uznaniem innych ludzi. Ale potem... Myślę, że tak wciągnął się w swoją pracę naukową, że zapomniał z kim tak naprawdę ma do czynienia. Za nim przerwał ten więzienny eksperyment wydarzyło się wiele rzeczy po których już powinno to się zakończyć. Ale nie. Ciekawość, co jeszcze się może wydarzyć zwyciężyła. Dopiero ktoś z zewnątrz, ktoś kogo kochał musiał mu przemówić, wybudzić go z takiego odrętwienia. Wiecie, czasem jest się tak czymś pochłoniętym, że nie widzi się rzeczywistości. Jesteś tylko ty i... to coś. Uważam, że p. Crudup bardzo dobrze zagrał swojego bohatera. Oprócz niego zwróciłam uwagę jeszcze głównie na aktora, który był jednym z więźniów, "Batman vs. Superman", a nawet będzie w filmie na który czekam, czyli "Fantastyczne zwierzęta i jak je odnaleźć". Mowa o... (zagadka, jak właściwie odmienić imię na polski) Ezrze Millerze. Wiem, wszystkie postacie są zbudowane, jak są. Od każdego czegoś wymagano, ale... Jednak trzeba mieć to coś, żeby się wybić spośród postaci na pozór zachowujących tak samo... Są jeszcze inne postaci, które dało się dojrzeć spośród tego tłumu, ale nie będę przytaczać nazwisk aktorów, bo nie zachwycili mnie, aż tak, co nie oznacza, że byli gorsi. A więc po pierwsze - postać strażnika, który dowodził resztą. Ciekawe odzwierciedlenie sadystycznego zachowania i takiego typowego przywódcy, który znęca się z uśmiechem na twarzy nad resztą. Uważam, że na tej postaci najbardziej pokazano zmianę charakteru, którą wywarła władza. Następna postać - to ta uległa postać, jednakże nie bez powodu... Tak, więc widzicie różne charaktery zebrane i zamknięte w "klatce". Różne charaktery "ubrane w mundury i trzymające pałkę".  
głównych więźniów. O nim prawdopodobnie będziemy jeszcze słyszeć, bo aktualnie będzie się mogło go zobaczyć w filmie
Ocena filmu: 10/10


Trójka głównych aktorów.

niedziela, 20 marca 2016

Eurowizja 2016 - piosenki, które przykuły moją uwagę

Do Eurowizji jeszcze sporo czasu, ale że niedawno Polska wybrała swojego reprezentanta i było wokół niego głośno, to z ciekawości weszłam na kanał Eurowizji na Youtube i sprawdziłam, czy już są reprezentacyjne piosenki innych państw. Były, więc przesłuchałam sobie je. Hmmmm, w tym roku jakiegoś szału nie ma. Słabo według mnie. Niektóre piosenki wybijają się dzięki temu z tłumu i mam nadzieję, że przez to zdobędą wysokie noty.


Na początek Polska, czyli nasz reprezentant Michał Szpak. Różne są opinię na jego temat, zwłaszcza po tym jak wygrał "polską Eurowizję". Ja osobiście do niego nic nie mam. Uważam, że talent i głos ma bardzo dobry, a jego piosenka może nie jest żywiołowa, skoczna i w ogóle, ale ma to coś. Miło się jej słucha i ma szansę być wysoko w rankingach. Nawet bym się nie zdziwiła, gdyby Michał Szpak od razu przeszedł do finału, bo zgodnie z tradycją piosenki, które (teraz już nie pamiętam dokładnie) będą miały najwięcej głosów lub oglądalności na YT przechodzą do finału. Piosenka "Color of Your Life" ma ponad milion odsłon, niewiele piosenek ma tyle w tym roku, więc jest szansa. Trzymajmy kciuki za naszego reprezentanta. :)



Dalej.... Piosenka, która najbardziej ze wszystkich mi się podoba to "Alter Ego" - cypryjskiego zespołu Minus One. Uwielbiam tą piosenkę. Jest taka inna... Dawno nie było na Eurowizji piosenki z podobnym brzmieniem (bo o gatunkach to mam znikome pojęcie).


"Pioneer" to tytuł piosenki reprezentanta Węgier - Freddiego. Przypadła mi ta nuta, ale za każdym razem jak słucham tego mam wrażenie, że przypomina mi ta piosenka jakąś inną... Ale to może tylko złudzenie, czasem tak mam z piosenkami, że słyszę po raz pierwszy, a mam wrażenie, jakbym już znała ten utwór.

Lecimy dalej. Teraz będą piosenki, które mi się podobają, ale przyczepiłabym się do czegoś tam, chociaż... Do pierwszej z tego zestawu już się przyzwyczaiłam.
Chodzi o (przepraszam, ale  nie napiszę francuskich znaków) " J'ai cherche" Amira. Ta piosenka ma coś w sobie, choć na początku refren wybijał mnie z rytmu. Uważałam, że ta melodia nie pasuje do reszty. Teraz... Jak wyżej napisałam - przyzwyczaiłam się. Fajne jest to, że piosenka nie jest cała po francusku, sporo występuje w niej angielskiego.


Nie wiem po jakiemu śpiewają Dalal, Deen i Ana Rucner, ale reprezentują Bośnię i Hercegowinę piosenką "Ljubav Je". Nie chcę pisać głupot, dlatego nie będę strzelać jaki to język, bo tego nie uczą w szkole - jak odróżniać jedne podobne języki od drugich. Dlatego, jeśli ktoś wie na 100% to niech to napisze w komentarzu. ;) Następny utwór, który jest ładny, ale... No właśnie "ALE". Zastanawia mnie po co do tej piosenki jest dodany rap. To tak psuje według mnie całość... Zresztą posłuchacie to ocenicie.


Pod pewnym kątem zagadkowa piosenka, a to dlatego, że na początku jakoś mnie nie zachwyciła. Ominęłam ją, jednak zaraz powróciłam do niej. Jest to reprezentacyjna piosenka Białorusi - "Help You Fly" wykonana przez Ivana. Nie wiem, co napisać o tym... Ogólnie fajny wykon.


Ostatnia piosenka... Jest naprawdę na ostatnim miejscu mojej eurowizyjnej listy piosenek, które mi się podobają. Zwróciłam głównie na ten utwór (Hovi Star - "Made of Star") uwagę przez to, że głos Hoviego przypomina mi głos Sama Smitha. Zresztą na moje ucho melodycznie ich piosenki też są podobne. Ale ja tam się nie znam na muzyce. Zresztą każdy utwór z czym innym kojarzy się ludziom.


A Wy co uważacie o tych piosenkach? Która przypadła Wam do gustu?

środa, 9 marca 2016

Bierzmowanie

Mniej więcej tydzień temu miałam bierzmowanie... Jakkolwiek to brzmi. Tak, przyjęłam drugi z kolejności sakrament w kościele katolickim. Nie przygotowywałam się do tego za bardzo, bo szczególnie nie musiałam. Znaczy w praktyce nie musiałam chodzić na jakieś spotkania i na inne tym podobne rzeczy. W teorii powinnam była się jakoś duchowo przygotować, nastawić się... Na samym początku... Przed przygotowaniami do bierzmowania, czyli z jakiś rok temu myślałam, że choć trochę się zmienię w drodze do sakramentu, że on coś zmieni w moim życiu. Nie byłam baaardzo nastawiona na nie, ale... Wszystkie dodatki do bierzmowania (czyt. spotkania, przygotowania) mnie szczerze mówiąc zniechęciły. Zresztą nie tylko to... Od dłuższego czasu mam poglądy, jakie mam, jestem po szkole katolickiej, ta szkoła mnie jeszcze bardziej zraziła do katolicyzmu i przekonała w moim przekonaniach. Nie spotkałam bynajmniej tam osoby, która... Byłaby taka, jak przykazano. W sensie... Może zamieszczę bajkę Krasickiego, która ciekawie to opisuje.

Dewotce służebnica w czemsiś przewiniła,
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła;
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: » i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy«, biła bez litości.
Uchowaj, Panie Boże! takiej pobożności.

Oczywiście nie mam na myśli bicia. 

W każdym razie po dwóch-trzech spotkaniach postanowiłam już na nie nie chodzić. Pomyślałam, że to nie ma sensu, skoro za rok będę chodzić do szkoły w innym mieście. Więc... Na szczęście tylko słuchałam, jak młodzież w moim mieście musi spędzać czas, a przynajmniej weekendy. Pięć godzin tam, dwie tu... Bo przecie przygotowania są najważniejsze. Zastanawia mnie tylko to, że dzieci do komunii przygotowują się krócej i nie aż tak. A w końcu niektóre dzieci nie wiedzą po co to robią i dlaczego. Myślę, że większości dzieciom nie kieruje wiara, czy chęć bycia blisko Boga, a... Idą, bo idą. Idzie każdy, rodzice dają, bo w końcu to sakrament, co ludzie powiedzą itp. A zresztą, czy po jakiś pięciu latach zmienia się jedna rzecz? Iść za tłumem... Jasne, wiem o co chodzi. Większość ludu myśli, że jak nie pójdzie do bierzmowania to ślubu kościelnego nie dostaną, taki jest główny powód. Więc tak... Rozmawialiśmy w gimnazjum z księdzem i się dostanie ślub kościelny bez bierzmowania. Oczywiście, zależy też na jakiego księdza się trafi, jakiś tam się może przyczepić... 
No więc, w innej szkole się okazało, że nie muszę chodzić na tego typu rzeczy i mogłam mieć bez problemu bierzmowanie na początku marca. Oczywiście minusem było to, że ludzie z mojej klasy przyjęli sakrament rok temu, więc byłam tak naprawdę sama na tym bierzmowaniu. Jasne byli ludzie z innych klas, szkół, ale ja z nimi jakoś się nie trzymam. Można by napisać nie znam. Bo co to jest znanie się z widzenia? Ogólnie najgorzej było na próbie, bo wiecie jak to jest, jak się jest samemu... Ale na samym bierzmowaniu było już okej.  Zresztą miałam za świadka kolegę z klasy (ksiądz nie był zbytnio ucieszony tą nowiną), więc było w porządku... Było śmiesznie. Jeśli w ogóle bierzmowanie może być śmieszne. Powinno być poważnie, a przynajmniej w uroczystym nastroju, jednak tak się nie da jak się ma takiego świadka za co jestem wdzięczna mu, bo jeśli miałabym świadka poważnego, cichego i przykładnego to bym się jeszcze bardziej stresowała tą całą uroczystością, którą nie potrzebnie straszą. Jeśli ktoś umie czytać między wierszami to widzi, że w kościele nie odczuwałam jakieś specjalnej atmosfery, było... Tak jak zawsze w kościele. Cóż... 
Jakie imię wybrałam? Dość pospolite - Joanna. Nie kierowałam się tym, że tak mają moje koleżanki na imię, czy tym, że moje wychowawczynie tak mają na imię. Po prostu wybrałam to imię, bo... W jest święta Joanna d'Arc, która była rycerzem.  Więc wybór taki, a nie inny. :) 
Zamiast krzyżyków, dostaliśmy obrazek z Jezusem.