Na początek... Chciałabym Was uprzedzić, że prawdopodobnie w trakcie postu wybije Was z czytania, bo zacznę pisać o czymś zupełnie innym... Albo i o kimś... W każdym razie uprzedzam Was.
Nie będę zaczynać recenzji od podstawowych informacji o filmie, bo to mnie zwyczajnie zraża i nudzi. Zresztą po co tracić te cenne sekundy, skoro w trakcie nich można opisać film i swoje emocje
z nim związane?
Nie rozumiem, dlaczego film pt. "Eksperyment więzienny w Stanfordzie" nie był nominowany do Oscara. Przecież to świetny film! Lepszy od połowy filmów, które były w całej historii nominowane. Konkretny, dosłowny i pokazujący rzeczywistość. Ach, nie. Lepiej wciskać filmy, które nie powinny moim zdaniem być brane pod uwagę w niektórych kategoriach np. tegoroczna nominacja siódmej części "Gwiezdnych Wojen" za efekty specjalne. W latach 80. i 90. te efekty były czymś, ale teraz? Te efekty są świetne, ale nie przesadzajmy, że są naprawdę wow w roku 2016. Ale na szczęście nie dostali tego Oscara... Tak samo mam problem z "Ex Machiną" - świetny scenariusz, genialny. Nominowany był, ale nie dostali Oscara. Napiszcie sami taki scenariusz!... Przepraszam za dygresję. Na szczęście nie wspomniałam o pewnym aktorze, żeby było krócej.
W każdym razie film opowiada o eksperymencie, który przeprowadzono na początku lat 70. XX wieku przez profesora Zimbardo. Chodziło w nim o to, że podczas wakacji zwykłą szkołę zmieniono na więzienie, a normalnych młodych ludzi (którzy się wcześniej zgłosili) dzielą na dwie grupy - więźniów i strażników. Tak naprawdę to przypadek sądzi, kto w jakiej grupie się znajdzie. Konkretnie - rzut monetą. Tak prawdziwe, że aż może oburzające. W końcu... czy coś tak absurdalnego może decydować kim się staniesz? Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, co się staje z tymi ludźmi w ciągu... No właśnie. Eksperyment miał trwać dwa tygodnie, w rzeczywistości skończył się znacznie krócej. Już praktycznie po jednym dniu było widać zmianę w zachowaniu tych ludzi. Ludzi, którzy w pewnym sensie byli tacy sami, jednakże co ich dzieliło - połowa miała władzę nad resztą. Co z człowiekiem robi władza, świadomość, że ktoś jest pod nim, kto praktycznie nie może się przeciwstawić. Można w pewnym sensie z nim robić, co chcesz. Niby wiemy, że człowiek u władzy zmienia się, ale cóż to jest za władza - rządzenie krajem, czy bycie szefem? Najlepiej
właśnie może pokazać sytuacja w której niewiele się różnisz od tego drugiego. Kiedy pod ręką masz ludzi i... no, możesz pokazywać kim oni są dla ciebie, odgrywać się na nich, wyżywać się. Ktoś by powiedział - ja tak bym się nie zachował, a skąd on to wie? Człowiek sam siebie nie zna, dopóki nie spotka tego czegoś na swojej drodze, co mu pokaże, że właśnie jest taki, a nie inny.
Nie chciałabym oceniać człowieka, który wymyślił owy eksperyment, bo... To chyba nie o to chodzi. Jednakże piszę o filmie, dlatego... Chcę pisać o profesorze jako postaci filmowej granej przez Williama Gaithera Crudupa (który w tym filmie przypominał mi innego aktora). Na początku eksperyment wydawał się sensowny, bohater spotkał się z uznaniem innych ludzi. Ale potem... Myślę, że tak wciągnął się w swoją pracę naukową, że zapomniał z kim tak naprawdę ma do czynienia. Za nim przerwał ten więzienny eksperyment wydarzyło się wiele rzeczy po których już powinno to się zakończyć. Ale nie. Ciekawość, co jeszcze się może wydarzyć zwyciężyła. Dopiero ktoś z zewnątrz, ktoś kogo kochał musiał mu przemówić, wybudzić go z takiego odrętwienia. Wiecie, czasem jest się tak czymś pochłoniętym, że nie widzi się rzeczywistości. Jesteś tylko ty i... to coś. Uważam, że p. Crudup bardzo dobrze zagrał swojego bohatera. Oprócz niego zwróciłam uwagę jeszcze głównie na aktora, który był jednym z więźniów, "Batman vs. Superman", a nawet będzie w filmie na który czekam, czyli "Fantastyczne zwierzęta i jak je odnaleźć". Mowa o... (zagadka, jak właściwie odmienić imię na polski) Ezrze Millerze. Wiem, wszystkie postacie są zbudowane, jak są. Od każdego czegoś wymagano, ale... Jednak trzeba mieć to coś, żeby się wybić spośród postaci na pozór zachowujących tak samo... Są jeszcze inne postaci, które dało się dojrzeć spośród tego tłumu, ale nie będę przytaczać nazwisk aktorów, bo nie zachwycili mnie, aż tak, co nie oznacza, że byli gorsi. A więc po pierwsze - postać strażnika, który dowodził resztą. Ciekawe odzwierciedlenie sadystycznego zachowania i takiego typowego przywódcy, który znęca się z uśmiechem na twarzy nad resztą. Uważam, że na tej postaci najbardziej pokazano zmianę charakteru, którą wywarła władza. Następna postać - to ta uległa postać, jednakże nie bez powodu... Tak, więc widzicie różne charaktery zebrane i zamknięte w "klatce". Różne charaktery "ubrane w mundury i trzymające pałkę".
głównych więźniów. O nim prawdopodobnie będziemy jeszcze słyszeć, bo aktualnie będzie się mogło go zobaczyć w filmie
Ocena filmu: 10/10
![]() |
| Trójka głównych aktorów. |




