Miałam możliwość napisania tego postu na informatyce, ale... wolałam nie. Pan ciągle krążył, a czasem nawet z zaskoczenia zerkał przez kogoś ramię lub stał po prostu nad kimś. Ja tak można by rzec "wpadłam", gdy pisałam z jedną blogerką na fejsie, na szczęście pan nic nie powiedział. Prawie wszystkie dziewczyny..., a to później napiszę. ;)
Nie wiem o czym innym mógłby być post jak nie o dzisiejszym dniu. Nie przeczytałam na razie żadnej książki, nie mam pomysłu na notkę "psychologiczną".
Lekcję zaczęły się o godzinie ósmej rano, tak jak prawie u wszystkich. Przyszłam trochę wcześniej, dlatego wyjęłam "W pierścieniu ognia" i zaczęłam sobie czytać. Przez parę pierwszych przerw też to czytałam.
Pierwsza lekcja to była matematyka. Matematyczka oczywiście omówiła PSO i pod koniec lekcji musieliśmy odpowiadać ustnie na jej zadane przykłady matematyczne. Jeszcze się nie którym osobom w pewnym sensie dostało, moim zdaniem nie potrzebnie. Bo pani się pytała kto ma pierwszą część ćwiczeń - okej, będziemy ich używać póki co. Ale za chwilę zadała pytanie o drugą część. Ja i parę innych osób nie miało i zostało wpisanych na listę. Nie wiem po co, na szczęście nie dostaliśmy żadnych kropek, ani jedynek. Zresztą za chwilę dodała, że nie będziemy tych ćwiczeń póki co używali. Więc po co ta kartka była? Podręczniki, ćwiczenia i przybory dużo kosztują, nawet bardzo. I nie wszyscy mają tak bogatych rodziców, że od razu wszystko mu kupują. Np. dalsze części ćwiczeń. Bo taka prawda, patrząc na cenę rzeczy do szkół - trzeba nieźle wydać na nie.
Następnie był niemiecki z nową germanistką. Pierwsze wrażenie zrobiła dziwne, albo nie, nie dziwne. Oschłe. Ogólnie można jej było współczuć, bo chłopcy ciągle przeszkadzali i się wygłupiali. Nawet śmiesznie było, ale nie wyobrażam sobie takiego zachowania jak będziemy się uczyć, czy pisać sprawdziany bądź kartkówki. Takie coś łatwo rozprasza. PSO.
Język polski. Na dzień dobry sprawdzenie naszej wspaniałej wiedzy. Każdy musiał powiedzieć, czego nauczył się z gramatyki i ortografii przez te osiem lat. Było przy tym trochę śmiesznie, bo ktoś mówił np. że nauczyć się, że stawia się kropkę na końcu zdania. :D Potem polonistka przypomniała jakie będziemy mieć lektury i powiedziała, żebyśmy już czytali "Dywizjon 303".
Fizyka. PSO i przypomnienie sobie różnych rzeczy z przeszłego roku. Czyli już jest materiał do nauki.
Zajęcia artystyczne (Muzyka). Ratujcie mnie z muzyki! Błagam! Pan powiedział, że będziemy śpiewać oraz tańczyć! A ja jestem antymuzykalna! Przynajmniej jeśli chodzi o te dwie wyżej wymienione czynności. :-/
Następny niemiecki. Mieliśmy dzisiaj akurat dwa, bo anglistki nie było. Zresztą podobno nie ma być jej jakoś cały tydzień. Wychodzi, więc na to, że będziemy mieć w tym tygodniu sześć niemieckich. :-/ Może nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że cała klasa jest wtedy. Na drugiej godzinie bawiliśmy się w wisielca niemieckiego. Pani napisała na tablicy dwa pytania i ukryte słowa miały być odpowiedzią na zadane u góry pytanie. Ogólnie okazało się, że jak na razie pani nie jest taka zła, tylko przez chłopaków wydaje się inna. Zobaczymy jak będzie później. Mamy mieć z nią tylko rok, bo stara germanistka, wtedy wróci.
WOS. PSO i program nauczania. Czytaliśmy jakiś tam tekst w podręczniku o konsumencji i rozmawialiśmy na ten temat. Czy ona jest dobra, czy nie itp.
Informatyka. Wolność internetowa xD Informatyk tylko omówił regulamin pracowni informatycznej i zasady obowiązujące na lekcji. Po czym mogliśmy robić co chcemy. Może nie tak bardzo... zależy czy ktoś lubi jak mu się zagląda w monitor czy nie. Ja akurat jak wcześniej pisałam pisałam na Facebooku i szukałam fajnej tapety na pulpit; w końcu wybrałam taką jedną z Magnusem Banem z Darów Anioła. Reszta dziewczyn (może nie liczne nie) pisały na 6obcy. Dużo śmiechu było przy tym, bo pisały jakieś głupoty, albo trafiały na jakiś zboków.
Więc... tak dobrze wyliczyliście. Miałam dziś osiem lekcji! Wg. planu mam (nie liczę WF, bo nie chodzę) 32 godziny jakoś w tygodniu. Ale mogłam coś źle policzyć. Jutro jeszcze będzie siedem godzin, a później już normalnie.
Czy było coś śmiesznego? Oczywiście! Fizyk chciał jednego chłopaka przesadzić i sypały się teksty np. "On się nawróci!", "Jezus dałby mu drugą szansę!". Dla niektórych z Was może nie będzie to śmieszne, ale dla nas było. Albo na muzyce wleciała osa i był oczywiście krzyk oraz pisk. A gdy podleciała do pana ta osa to próbował muzyk ją wygonić ją za okno i trzepał ciągle pan w nią książką (znaczy zaganiał), a ona nic. Jeden chłopak krzyczał, żeby pan ją zabił, ale dorosły nie posłuchał się go. Dopiero po paru minutach zwierzątko wyleciało z budynku.
Od jutra jednak zacznie się nauka i zadania domowe pełną parą! Jutro mam: Niemiecki albo angielski (zależy, czy będzie pani od angola), polaka, religię, biologię, zajęcia fotograficzne i dwie matematyki.
Zdjęcia z rozpoczęcia roku szkolnego:
http://www.katolik.trzcianka.com.pl/gimnazjum/obrazki/galeria-209/skorowidz1.html Buhahaha! Mnie tam nie znajdziecie!
Informacja, którą będę wklejać za każdym postem, który dodam, bo nie wiem, kiedy zacznie się szał.
W tym roku chcę się przyłożyć do nauki, dlatego będę dodawała posty, jeśli będę miała czas!