Tytuł: Dywizjon 303
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Rok wydania: 1980
Ilość stron: 95
" Jedyna polska książka, pisana na obczyźnie, a wydana także w Polsce okupowanej w 1943 roku."
Na samym początku, czyli pod koniec sierpnia (kiedy to dostaliśmy spis lektur do drugiej klasy) mówiłam, że pewnie nie spodoba mi się ta lektura, bo jest o II Wojnie Światowej, a ta tematyka mocno mnie nie interesuje. Dlaczego? Za blisko teraźniejszości.
Jednak myliłam się i to bardzo!
Książka opowiada o "Bitwie o Wielką Brytanię" i uczestniczącym w niej Dywizjonie 303.
Tytułowy dywizjon składał się głównie z Polaków, jednego Czecha i kilku Brytyjczyków.
"Dywizjon 303" nie jest typową książką historyczną z fabułą, to bardziej sprawozdanie (Fiedler spotkał się z członkami dywizjonu; znajdował się w Anglii, kiedy działy się poszczególnie wydarzenia opisane później w książce). Są tu krótkie, rzeczowe zdania. Nie ma niepotrzebnych kwiecisto ułożonych. Oczywiście występują tam również zdania złożone, lecz właśnie te zwięzłe nadają charakter lekturze.
Czytając ją miałam wrażenie, że dzieje się to obok mnie, a nie przeszło siedemdziesiąt lat temu.
Teraz większość młodych uważa za nic Polaków. Polak to Polak, nic godnego uwagi. Niektóre narodowości pewnie w głębi duszy też.
Okej, mogę się mylić co do tego drugiego, ale pierwsza rzecz jest prawdziwa patrząc na dzisiejszą młodzież. Dlatego taka książka jak ta jest potrzebna. Nie została napisana i wydana o tak sobie. Zwłaszcza teraz i pewnie dalszym pokoleniom takie coś będzie potrzebne.
Pokazuje, że Polacy umieją walczyć, są dzielni i wartościowi. Może gdyby nie pomoc Polaków w "Bitwie o Wielką Brytanię" wynik bitwy inaczej by się skończył?
Ocena: 9/10
![]() |
| Znalazłam w Internecie to samo wydanie, które ja posiadam z biblioteki. |

Akurat tej książki nie czytałam i żałuję, choć patriotyzmu uczyć się nie muszę ;) Jako dziecko historyków zawsze wiedziałam, ze Polacy to ci, którzy umieją walczyć o swoje, pięknie żyć i pięknie umierać, i choć dzisiaj takie matrymologiczne poglądy nie są w modzie, to mam je mocno zakodowane w umyśle. Ogólnie bardzo lubię Fiedlera, szczególnie jego książki o morzu.
OdpowiedzUsuńHm... szczerze mówiąc ciężko mi się czyta takie książki, ale po twojej recenzji chyba bym ją przeczytała z większym zaciekawieniem. Ciekawe, czy także będę ją miała w 2 klasie...
OdpowiedzUsuń