sobota, 31 sierpnia 2013

Lektury na rok szkolny 2013/2014

1. "Dywizjon 303" Arkady Fiedler
2. "Dwanaście prac Herkulesa" Agata Christie
3. "Latarnik" Henryk Sienkiewicz
4. "Córka czarownic" Dorota Terakowska
5. "Stary człowiek i morze" Ernest Hemingway
6. "Mały książę" A. Exupery
7. "Skąpiec" Molier
8. Wybrana przez nas powieść młodzieżowa

Tak, więc... co miesiąc prawie lektura. Ale znając moją klasę to się przeciągnie ten termin. :-/ A gdyby poszło wszystko sprawnie to już wolny maj i czerwiec od lektur.

Zapraszam tych co nie przeczytali do poprzednich postów. ;)

Po części prawda.

piątek, 30 sierpnia 2013

"Sławne" podszywania

Wczoraj wpisałam sobie na askowej wyszukiwarce hasło "kołodziejczyk". Dlaczego? Słyszałam już, że ludzie prawie ciągle się pytali (może nadal pytają?) Zuzę Kołodziejczyk (zwycięszczyni Top Model) czy ma aska. Odpowiadała (jeszcze odpowiada?), że nie. Po chwili natrafiłam na pytanie do niej co zrobi "z dziewczyną która się za nią podszywa". Dlatego wpisałam, tak z czystej ciekawości. I co wyszło? Jakoś mniej więcej pięć profili. Oczywiście na każdym ktoś zapewnia, że to jest naprawdę Zuza. Niektórzy mądrzy proszą, żeby, więc dała video ze sobą. Na każdym profilu są podobne tłumaczenia. Albo, że nie ma kamerki, albo, że nie ma czasu. Nie wiem czy to prawda, czy nie. I czy jednak dziewczyna założyła sobie aska, ale w każdym razie po co ludzie się pod nią podszywają? Lub kogoś innego? Przepraszam, co temu komuś coś da, że będzie ludzi oszukiwał i odpowiadał za nią? Czasem nawet nie stworzone rzeczy? Nie wiem... chce się poczuć jak osoba sławna? Może to jest jakiś powód, lecz... na długo to oszustwo nie pójdzie. Jeśli sławna osoba w końcu się tak wkurzy, że do sądu tych podszywaczy zaprowadzi, to będą mieli.
A co jeśli chodzi o tych co się przebierają i udają sławy? Czasem nawet tak się upodobniają, że prawie identycznie, jak oryginał wyglądają. Pewnie to zabrzmi... różnie, ale to już jest chore. Mówić, że ma się na imię np. Ewelina i normalnie opowiadać jako ona. "Byłam w X factorze" itp.  Albo widziałam w telewizji jakiś tam koncert, czy coś podobnego. Zaprosili jakąś kobietę przebraną za Dodę i gadali, że to ona. A tamta, że niby na serio jest Dodą (jakby ludzie byli tacy tępi). Może to było w formie zabawy, ale... dla mnie takie... (jak to nazwać?) przebieranki? Coś typu cosplay? Jest żenujące i ośmieszające człowieka. Dobra, jeśli ta osoba ma dystans do siebie to okej. Nie słucha tego lub obradza to w żart. Lecz tak naprawdę tamci ludzie nie wiedzą, albo inaczej - tak się w tym zatopią, że przekraczają pewne granice. Nie wiem czy tak jest w realnym świecie (a nie zdziwiłabym się, gdyby tak było), ale oglądałam taki jeden film, gdzie dziewczyna ze szkoły teatralnej przebrała się za jedną sławną piosenkarkę i po prostu zabrała jej życie. Nie pytajcie jaki to film, bo nie powiem. :D
W każdym razie pokazuję jeden z faktów dla których źle być celebrytom, czy w ogóle kimś sławnym.  Bo... czasem fajnie tak sobie pomarzyć, ale gdy poogląda rzeczywistość już się nie chce o tym marzyć. Napisałabym też o czymś innym... też żenującym zachowaniu "fanów", na podstawie jednego filmiku który ostatnio obejrzałam z jedną osobą, ale... muszę to przemyśleć. I pewnie on będzie bardzo krótki. Krótszy od tego.
A jeśli już pisałam o asku to podam swojego. Zachęcam do zadawania mi różniastych pytań. Jeśli nie macie konta możecie skorzystać z opcji anonima. http://ask.fm/fobosdemos

czwartek, 29 sierpnia 2013

Wampiry

Wiem, co zaraz napiszecie. "Nieeee, znowu one. Mam ich już dość!". Heh, a ja mam chyba jakiegoś hopla na tym punkcie. Może nie tak wielkiego jak na "Dary Anioła", ale coś w tym jest.

Tak myślę... każdy inaczej sobie wyobraża wampiry. No, dobrze są podobne wyobrażenia, ale to zależy od człowieka. Jeśli ma wybujałą wyobraźnie to doda coś swojego do tych mitycznych bestii lub nawet stworzy całkiem nowy pogląd na nie! A ci drudzy, że tak to ujmę (nie chcę nikogo obrazić) "ci z płytką wyobraźnią" będą się trzymali tych wyobrażeń z książki, bądź filmu. Tak np. było (sorka :D) ze "Zmierzchem". Piękne wampiry "świecące" w słonecznym świetle, pijące krew zwierzęcą i wgl prawie nie groźne. Dziewczyny oczywiście zaraz to podłapały (nie wszystkie na szczęście) i zaczęły się tym zachwycać, wyznawać miłość aktorom xD Lecz... ciekawa jestem czy by tak było, gdyby słodki Edward Cullen był krwiożerczą bestią, która przy pierwszej byle okazji rozerwała Bellę Swan na strzępy (wiem, że w ogóle by była inna historia, ale to tylko przykład)? Pewnie nie. Bo co z tego (jak te fanki uważają), że jest przystojny skoro budził by odrazę? Można napisać, że ta saga to w pewnym sensie przełom w literaturze... fantasy? Horroru? Chociaż... nie wiadomo. Może ktoś wcześniej od Meyer wymyślił "ludzkie" wampiry, a jej książki po prostu się bardziej wybiły. Tak czy siak z potworów stały się a la człowiek. Nie za bardzo mi się to spodobało. Nawet nie patrzę już na to jak ta saga jest napisana i na aktorów grających głównych bohaterów, po prostu... Dobra, wygląd nadany bardziej normalny - okej. Ale cała reszta... Zabrzmi to pewnie jak wymądrzanie się, no ale... przyzwyczaiłam się do innych wampirów. Np. moim zdaniem ciekawie są one pokazane w serii "Dary Anioła" (wiem, "znowu ta seria!"): ich przemiana, moce. Zwłaszcza wtedy gdy pewien bohater się nim (wampirem) staję. Słońce - wampir nie może wyjść na słońce! Bo inaczej się spali! Dla mnie to logiczne, hehe. :D Tylko jest później mały problem z tą postacią,... ale przynajmniej wiemy dlaczego robi coś co inne wampiry nie mogą, wytłumaczone to jest.
Ale od wieków te stworzenia były kojarzone jako potwory, które wyczyniało nie wiadomo co. Ludzie to wszystko wymyślali, żeby zaspokoić swoją ciekawość, nie znali wszystkich chorób, które nam teraz one są znane, czy przypadłości. Lub po prostu z czystego okrucieństwa. Ktoś kogoś nie lubił to roznosił plotki, że ten np. pił krew swojej żony. Tak samo było z tzw. czarownicami. Bo... tak sobie myślę, że wampiryzm powstał na podstawie różnych schorzeń, chorób i właśnie przypadłości.
Bardzo jasna skóra (oraz czerwone oczy) - albinizm.
Długie zęby - kurcze... zapomniałam jak to się nazywało, ale czytałam kiedyś w gazecie o takiej chorobie co daje złudzenie, że kły są dłuższe i większe. Tak samo coś tam było o czosnku.
Sławni ludzie uznawani za wampiry:
Vlad Palownik. To on dał początek historią o Drakuli z Transylwanii. Pochodził ze Siedmiogrodu. Jego przydomek: Drakula, pochodzi najpierw od wyrazu draco, które później przekształciło się w słowo drakul (diabeł). Czyli Drakula. Czytając (przyznaję się) strzępkami jego Wikipedię myślę, że to przez jego okrutne traktowanie ludzi, a wręcz nikczemne, narodziły się plotki o tym iż miał np. gotować ofiary żywcem. Cóż... dostał facet za swoje. Za to wpisał się w karty światów filmu i literatury,... a może jeszcze czegoś? Nie wiem.
Elżbieta Batory (jak to niektóre dziewczyny z mojej klasy mówią: "Elżunia"). Węgierka, siostrzenica Stefana Batory. Też była dość okrutna. Nie robiła może tego samego co Vlad, ale też, że tak napiszę do zwykłych zachowań nie należała. Dziwnie to brzmi, nie? Kurcze... nie umiem tego inaczej ująć. W każdym razie za okrucieństwo została zamurowana żywcem. Najsłynniejsze plotki dotyczące jej to to, że np. kąpała się w krwi kobiet. Tak naprawdę jak teraz przeglądam nie zawsze jest ona pokazywana jako wampir, ale... jest napisane, że czasami jest nazywana "wampirem ze Siedmiogrodu", więc postanowiłam o niej napisać.
O reszcie nic nie wiem, a przynajmniej nie kojarzę. Według mojej książki (taka wiecie, trochę dla dzieci :D ) są jeszcze inni ludzie, nawet bardziej sławniejsi, niż tamta dwójka, ale... nic nie słyszałam o tym, żeby uznawano je za mityczne wampiry. Wolę nie pisać, więc.
Co tam jeszcze? Może... dhampir?
Krzywo można na nie patrzeć. Dhampir, pół człowiek pół wampir. Heh, czyli taka Renesmee była dhampirem xD Dla mnie jest to emmm, trochę nie logiczne. No bo jak to jest możliwe, żeby człowiek był z wampirem? Dobra, nie tłumaczcie mi xD Moim zdaniem wampirem można się stać tylko poprzez zamienienie i tyle. :D Ale to są fantazję kogoś tam innego, co wymyślił to parę pewnie setek lat temu, więc z tym akurat kłócić się nie będę. Po prostu dla mnie to jest dziwne i tyle. ;)

Wczoraj byłam w bibliotece i nareszcie odebrałam długo zamawiane książki. A, że spodobało mi się zdjęcie ustawionych książek, które mam zamiar po kolei czytać to właśnie wstawię taką zaraz. Na zdjęciu nie ma tylko ujętych lektur. ;)
Przepraszam za te światło, ale próbowałam wszystkiego, żeby się pozbyć go. A inne zdjęcia, gdzie było ciemniej nie wyszło za dobrze...

środa, 28 sierpnia 2013

Zazdrość (pisarstwo)

Piszę ten post, bo... ostatnio natrafiłam na pewien post na jednym blogu. Nie wiem czy to była prawda, czy kłamstwo, ale... postanowiłam o tym napisać.

Wśród większości blogerów (przynajmniej wśród tych co czytam) jest hobby - pisanie. Różne formy: wiersze, opowiadania, bądź dłuższe formy literackie. A tam gdzie dużo osób robi coś podobnego często się wkrada zazdrość. To może być fakt lub po prostu wymysł ludzkiej wyobraźni. Czasem nawet są osoby, które zazdroszczą niektórym pisarzom i... piszą albo mówią o nich niestworzone rzeczy. Jasne, może to być czasem prawda, ale co jeśli, nie? Albo to: jeśli nie podoba się komuś książka to po prostu wyraża swoje zdanie lub w ogóle pomija ją, bo po co się pytam pisać ciągle złe opinię i się na siłę kłócić z fanami książek oraz zniechęcać ludzi do nich? Każdy ma prawo wyboru, nie można narzucać jego nikomu. Nie podoba się mi, okej. Może kogoś innych to zaciekawi. Tak samo jest w odwrotną stronę. Podoba mi się? Też okej, ale nie trzeba hejtować ciągle tekstami typu "kocham to", "jesteś głupi, bo tego nie lubisz". Właśnie przez takie coś są później wojny między grupami. Najczęściej jeśli chodzi o gust muzyczny.
To teraz trochę o czym innym. Każdy popełnia błędy. No i powinno się uczyć na nich. Nie powinno się skreślać człowieka, bo kiedyś coś tam zrobił złego. Dobra, nie mamy stuprocentowej pewności co do niego, ale też nie powinniśmy zachowywać się w stosunku do niego nie wiadomo jak okrutnie. Bo... jeśli to nie prawda? Nauczył się ten ktoś na błędach? Winny z przeszłości... 
Zresztą jeśli ktoś jest lepszy to trzeba się z tym pogodzić o już, a już w ogóle jeśli ta osoba jest o wiele starsza od ciebie. Pomyślmy jak taka osoba musi się czuć? Ale tak zawsze będzie. Zazdrość to jedna z tych cech, które charakteryzują człowieka wśród innych organizmów. Zwłaszcza, jeśli chodzi o rywalizację.

piątek, 23 sierpnia 2013

Być sobą... cokolwiek się stanie

"Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?" Marek Grechuta - "Dni, których jeszcze nie znamy"
Ciągle ta piosenka przewija mi się w głowie i chcąc, nie chcąc nucę pod nosem jej tekst. Nie jest on o niczym, nie jest banalny. Ciekawy!
Tyle się pisze tego, żeby nie udawać, być sobą. A jednak... to nie do końca tak jest, że to my w pełni decydujemy, czy pozostaniemy do końca tacy jacy się urodziliśmy. No bo... zaczynając od rodziców, po osobach ukochanych kończąc. Zacznę właśnie od tego...
Głównie przeważają rodzice tacy którzy ciągle pouczają, krzyczą i czepiają się. Chyba, że u Was jest inaczej to, wtedy sorka. Ale piszę tak jak widzę. To odciska piętno na psychice dziecka. Podajmy na przykład sytuację, kiedy dziecko mówi swoje zdanie na dany temat, a rodzic mu wytyka, że źle, że tak nie powinien mówić - czepia się. Kto, więc po kilku latach takiego słuchania, nadal by był sobą? W końcu człowiek się zamyka... Trzeba by być silnym, a... nie każdy taki umie być. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi i nie będziecie robić z siebie w komentarzu "kozaków".
Nauczyciele. Tak, oni też biorą w tym wszystkim udział. Chociaż nie wszyscy. Niektórzy z nich są zbyt uprzedzeni, aby coś zrozumieć. Uważają, że jak oblałeś jakiś sprawdzian lub kartkówkę to pewnie się nie uczysz i w ogóle różne takie rzeczy. Ale przecież tak naprawdę te sprawdziany (itp.) nie sprawdzają faktycznej wiedzy ucznia. Bo taka prawda - tak uważam. Można trafić na przykłady albo zadania, które faktycznie nie umie się. Tak samo z językami obcymi. Nie wiem jak u Was, ale u mnie nauczyciele karzą tłumaczyć tekst na polski w słowo, w słowo, a przecież tak się nie da! Chodzi mi o to, że to bezsensu! Ważne, aby zrozumieć sens tekstu, a do tego nie trzeba znać wszyściutkich słów. Wiem co piszę, bo sama to zauważyłam u siebie. Na świadectwie miałam tróję z angielskiego, ale jak czytam tumblra Cassandry Clare to mniej lub więcej rozumiem o co chodzi w tekście napisanym przez autorkę "Darów Anioła i Diabelskich Maszyn oraz Kronik Bane'a". Okej, nie często są tam posty pisane, ale chodzi mi jeśli są. A w ogóle mam pytanie: czy jeśli byśmy pojechali do jakiegoś kraju anglojęzycznego to czy byśmy w ogóle wiedzieli jak się porozumieć? Zależy od toku nauczania, ale prawda jest taka, że nie. Np. miałam tak z niemieckim. Uczyliśmy się nie wiadomo czego, lecz gdybym miała stanąć w oko w oko z Niemcem to raczej nic bym nie wydukała. No dobra - Wie heisst du? xD Och, kurcze... zagalopowałam się. Zboczyłam z tematu, a więc wracając - jeśli ktoś jest taki, że nie odbierze tego jako zachętę, żeby pokazać nauczycielowi, że się ten myli, to jeszcze bardziej się pogorszy. Powie: "jestem głupi".
Wracając jeszcze do rodziców. Pisałam o tym na początku istnienia tego bloga, ale powtórzę (trochę inaczej to ujmę). Czasem rodzice tak jęczą i stękają lub co gorsza mówią wulgarne teksty do swojego dziecka, ciągle pytają bierzesz coś? Pijesz, ćpasz, palisz itp. Że w końcu dziecko weźmie coś z bezradności, albo, żeby wkurzyć rodziców. Tak specjalnie. A pisać nie trzeba jak zmieniają używki.
Rówieśnicy. Tak, to chyba każdy zna... Zacznę od chłopaków. Dlaczego, niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego niektórzy faceci muszą się popisywać przed sobą?! Na co dzień są okej, ale gdy któryś kumpel pojawi się w promieniu paru metrów, robi obrót o 180 stopni. Docina, przezywa i różne takie tam rzeczy co chłopacy potrafią robić, kiedy są w centrum uwagi. Na szczęście są jacyś normalni, co pozostają sobą...
Koleżanki. Kobiety to jedne normalnie z najgorszych stworzeń na świecie. Piszcie co chcecie, ale mojego zdania nie zmienicie. To one są wredne jak mało kto, potrafią tak zniszczyć drugą osobę... W jednej książce, którą przeczytałam chłopak wymienia na co się dzielą kobiety. Dziewczyny, baby... Ja wiem, możecie się dziwić, że tak piszę sama będąc dziewczyną, ale taki jest po prostu fakt, nie oszukujmy się. Wyśmiewanie się, bo nie nosisz coolowych ciuchów, nie jarasz się 1D, czy Bieberem (chociaż, on chyba już wyszedł z mody...), nie robisz z siebie wariatki, gdy przechodzi obok jakiś "super" chłopak, nie palisz, pijesz itd.  W każdej klasie znajdą się takie, które chociaż jeden fakt w sobie mają. Z takim utrapieniem można sobie radzić różnie. Jeśli masz swój świat to cię to nie obchodzi. Ty masz swoje poglądy, one swoje. Może i cię one wkurzają, ale przynajmniej, jesteś jaki jesteś. Ci co nie mają swej pasji, świata, są że tak to ujmę słabi łatwo dadzą się omotać takimi. Minie kilka dni i z normalnej dziewczyny, powstanie potwór.
Oczywiście są też bandyci, łobuzy..., ale o nich nie chcę mi się pisać. Wiadomo o co z nimi chodzi.
Miłość. Zakochanie. Niektórzy dla ukochanej osoby mogą zrobić wszystko. Odwrócić się od znajomych, przyjaciół, rodziny. Robić rzeczy, które samemu, by się nigdy nie zrobiło. No i wgl...
Najbardziej dostrzegalne są zmiany przez kumpli i miłość.

Co sądzicie, o tym poście? Może być? Chcecie, abym napisała Wam recenzję książki, którą muszę przeczytać na DKK (Dyskusyjny Klub Książki) (uprzedzam, dość... em, dziwna)? Jakiego typu byście chcieli posty? A może, macie jakąś propozycję na tematy? Proszę tylko, żeby to nie były byle jakie jak już tematy. :D

wtorek, 20 sierpnia 2013

"Mechaniczny książę"

Tytuł: "Mechaniczny książę"
Tytuł oryginalny: "The Clockwork Prince. The Infernal Devices - Book Two"
Autorka: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 494
Jakoś tak wolno szło mi to czytanie... ciągle coś mnie rozpraszało. Lub po prostu nudziło. Ale nie zawiodłam się na tej książce i Cassandrze Clare. Nawet przyznam, że trylogia "Diabelskie Maszyny" jest lepsza od "Darów Anioła". Dlaczego? Więcej tu jest przemyśleń i takich życiowych filozofii. Nie musiałam na siłę szukać fragmentów, żeby wstawić je tutaj, a czasem się tak zdarza w niektórych książkach. To jest całkiem odmienna historia. Główna bohaterka nie jest Nocną Łowczynią, a Podziemną. 
Opis: Ciąg dalszy poszukiwań Mortmaina (bożesz, co za trudna nazwa). W książce dowiemy się co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do skonstruowania automatów i kim on tak na prawdę jest. Dużo zdrad tu będzie, nawet co do niektórych się nie zdziwiłam. Tajemnice wyjdą na jaw. Oczywiście też nie zabraknie śmiechu, bo przecież w  tej serii też jest Magnus Bane. :D Ale tak jak w piątej części DA pokazano, że Bane też czuje, tak tutaj też. 
Co tam jeszcze? Tessa czasem mnie denerwowała. Te jej roztargnięcia pomiędzy Willem, a Jamesem to porażka. Choć nie jest tego, aż tak wiele. ;) 
Ocena: 8/10
Cytaty:
"Kłamstwa i sekrety, Tesso, są jak rak na duszy. Toczą to, co dobre, a zostawiają po sobie tylko zniszczenie."

"Zaryzykowałam i przegrałam wszystko"

"To książki uchroniły mnie przed odebraniem sobie życia, kiedy myślałem, że nie wolno mi nikogo pokochać i nigdy przez nikogo nie będę kochany. To dzięki książkom nie czułem się opuszczony przez cały świat. One mogły być ze mną szczere, a ja z nimi."

„Magnus nie był pewien, czy chłopak ma na myśli poznanie Camille, czy skutki czaru przeciwbólowego, który on sam mu zaaplikował. A może po prostu bredził. 
- I dlatego musimy iść – powiedział, ściskając znacząco jego ramię. 
Will zamrugał. 
- Dokąd? 
- Nie martw się o to teraz, mój kochany. 
Will wybałuszył oczy. 
- Słucham? - Rozejrzał się, jakby podejrzewał, że mają widownię. - Ja.. gdzie mój płaszcz? 
- Poplamiony krwią – odparł Magnus. - Archer go zabrał. - Przeniósł wzrok na Camille. - Will przez całą noc polował na demony. Taki dzielny. 
Na twarzy Camille odmalowało się zdumienie wymieszane z irytacją. 
- Jestem dzielny – zgodził się Will. Wyglądał na zadowolonego z siebie. Środki przeciwbólowe rozszerzyły mu źrenice, tak, że jego oczy wydawały się bardzo ciemne. 
- Tak, jesteś – powiedział Magnus i go pocałował. Nie był to gorący pocałunek, ale Will gwałtownie machnął wolną ręką, jakby usiadła na niej osa. Magnusowi nie pozostawało nic innego, jak mieć nadzieję, że Camille weźmie to za namiętność. Kiedy odsunęli się od siebie, Will wyglądał na wstrząśniętego. Podobnie jak Camille.”
Miałam wstawić swoją, ale spieszę się, dlatego macie tą. Najprawdopodobniej to Tessa Gray.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Podsumowanko starego roku szkolnego

10 dni do premiery!!!!!!!
Wiem, wiem, że już dawno po zakończeniu roku szkolnego. Nawet bardziej bliżej do nowego. Ale tak jakoś wpadł mi do głowy pomysł, żeby w którymś poście podsumować sobie ten były. Nie ukrywam, że przetrzymałam ten post do dzisiejszego dnia tylko dla tego, żebym mogła zapisać tą informację o premierze "Miasta Kości" ;) 

Tak, więc zaczynamy!
W wakacje bałam się trochę iść do nowej szkoły. W końcu oprócz niej, była masa nowych ludzi. A przyroda została rozdzielona na cztery prawie, że różnorodne przedmioty. Pierwsze tygodnie były takie sobie. Nie wszystkich za dobrze znałam, nawet imion nie mogłam zapamiętać, choć klasa liczyła szesnastu uczniów beze mnie. Jeszcze kilkoro chłopaków było... dziecinnych. Głównie to taki jeden. Myślałam, że on jest głupi i się z nim normalnie nie da zagadać, ale się myliłam. Może nie za często te rozmowy krótkie mogą się odbyć, ale wtedy naprawdę są przebłyski, że on jest okej. Szkoda tylko, że prawie każdy chłopak musi się popisywać przed resztą chłopaków. :-/ Dziewczyny też wydawały mi się na początku dziwne, takie roztrzepane i głośne - w ogóle typ którego nie cierpię.  Jasne, przez jakieś pół roku (tak mniej więcej) niektóre były głośne. Piszczały, biegały. Później się zaczęły zmieniać. Znaczy dojrzały do odpowiednich zachowań. Nawet polonistka to zauważyła na ostatniej lekcji polskiego. ;)  Pozostały oczywiście dziewczyny za którymi nie przepadam zbyt mocno, ale są też te które lubię. :) Jeśli chodzi o nauczycieli... z nimi bywało różnie. Na jednej lekcji potrafił być ktoś wydawałoby się fajny, a na następnej już inne zachowanie prezentuje. Fajnie, że większość nauczycieli jest takich, że jak chcesz pogadać to pogadają, jeśli mają czas. No, są też tacy, którzy nie za bardzo lub w ogóle nie mają na to ochoty. Najbardziej było chyba wkurzające, gdy czegoś nie rozumieliśmy (a zachowywaliśmy się grzecznie), a nauczyciel pokazywał swoją postawą, że to trudno. On wytłumaczył i jak my możemy tego nie rozumieć? Przecież to oczywiste! Tak, dla niego owszem, lecz dla nas nie. Medal moim zdaniem powinna dostać polonistka, bo nie mówiła nam formułek z podręcznika, tylko na swój sposób nam przekazywała, jeśli nadal czegoś nie ogarnialiśmy, to tak to przekręcała, aż w końcu wszyscy powiedzieli: rozumiemy już. Moim zdaniem takich nauczycieli w szkołach powinno być więcej, bo teraz to myślą, że jak podadzą to samo co jest w podręczniku to jest super. Mylą się. Przedmiot, który naj naj mnie wkurzał to niemiecki. Po prostu nienawidzę tego języka! I koniec, i kropka. Inne przedmioty których nie lubiłam to: fizyka, chemia, muzyka i religia. Najfajniejszy był chyba WDŻ :) Niestety był on w pierwszym semestrze, a ten jest krótszy od drugiego. Przynajmniej więcej lekcji mieliśmy bez chłopaków. :D Moja wychowawczyni była i jest suuuuuuper. Najlepsza chyba na świecie! Wiem - dużo osób tak powie o swojej. Uczy biologii i geografii. Normalnie taka wyrozumiała, zawsze znalazła dla nas czas. Kiedy ktoś miał jakiś problem i chciał z nią pogadać to mógł. Super! Nic dziwnego, że od każdego kwiaty dostała na zakończenie :) Jeśli chodzi o moje oceny... to są gorsze, niż w poprzednich latach. Od czwartej do szóstej klasy miałam pasek na świadectwie, a teraz nie. Średnia 4.16 Nie straszę młodszych ode mnie czytelników. Piszę tylko, żebyście od razu, gdy zaczną się lekcję wzięli do nauki. Często tak jest, że ci z podstawówki myślą, że ujdzie im tak jak w starej szkole. Zapamiętają wszystko z lekcji. Może i ktoś ma taką dobrą pamięć nie wątpię, bo moja koleżanka tak ma. Ale i tak w domu najlepiej sobie powtórzyć materiał. Jeszcze jest więcej tego i obszerniej, niż SP. Też nie wiadomo do jakiej klasy się trafi... Moja akurat jest spoko. Czasem im, za przeproszeniem odbije na lekcji, ale głównie jest atmosfera do nauki. Co tam jeszcze? Pisałabym dłużej, ale to chyba już bardziej osobiste... Jeszcze by ktoś wszedł przypadkiem z nauczycieli, albo znalazł jakiś niefajny uczeń i by im napisał to. A różnie to by mogli odebrać, bo różni są dorośli. 
Ogólnie podsumowując rok szkolny 2012/2013 oceniam na bardzo dobry ;)

Nie tak dawno założyłam sobie z Natal2000 stronę na Facebooku. Jest ona o Darach Anioła. Jeśli ktoś chciałby wejść to zapraszamy! Bardzo nam byłoby miło, gdyby komuś się spodobało tak, że by lajknął, skomentował, albo i nawet podał dalej adres. ;)


piątek, 9 sierpnia 2013

Trzy filmy

Tak jakoś wakacje lecą, upał na dworze, że się nie chcę nawet wychodzić. Wczoraj dopiero spędziłam u koleżanki jakieś cztery godziny, albo trzy xD (był wieczór)
Z tych nudów obejrzałam sobie parę filmów. Wiem, mało - trzy. Ale jak się ma gości to się rozumie... ;)
Kolejność filmów będzie od daty najstarszej.

Tytuł: "Królewna Śnieżka"
Tytuł oryginalny:"Mirror, Mirror"
Aktorzy*:
Julia Roberts - Królowa
Lily Collins - Śnieżka
Armie Hammer - Książę
Filmu nie trzeba byłoby opowiadać gdyby nie to, że historia Śnieżki nie jest tutaj typowo baśniowa. Historia jest opowiedziana z punktu widzenia trochę Królowej. Akcja kryję kilka tajemnic, a raczej jedną, która zostaje odkryta dopiero na końcu filmu.
Podsumowując historia dość zabawna, nudzić się przy niej raczej nie można. Nawet mnie ten film rozśmieszył, a rzadko jaki film to robi xD Ucieszył mnie ten fakt, że nie ma tam prostego schematu baśni "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków". Wszystko tam jest inne, no tylko wygląd Śnieżki pozostał ten sam (jakże by inaczej ;) ).
Ocena: 9/10

Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa"
Adaptacja książki Rafała Kosika o tym samym tytule.
Aktorzy*:
Klaudia Łepkowska - Nika Mickiewicz
Nawet tylko jeden plakat jest.
Maciej Stolarczyk - Net Bielecki
Kamil Klier - Felix Polon
Trójka przyjaciół spędza razem wakacje. Oczywiście te wakacje nie zapiszą się w ich głowach jako normalne. Gimnazjaliści "odnajdują" starą niemiecką bazę wojskową za czasów II wojny światowej. Tam ukryty jest Pierścień. Co może nastąpić jeśli się go włączy? Co by się stało gdyby takie coś istniało naprawdę?
Rok temu chciałam iść na to do kina, ale tak dziwnie leciał ten film, że w końcu na niego nie poszłam. Bo normalnie tylko tydzień był emitowany o normalnych porach, a potem już o wczesnej porze. Też jest o dziwo, że w ogóle na płytach nie ma tego filmu, dziwne, prawda? Czy to znaczy, że miał tak słabą oglądalność? Moim zdaniem nie był on jakoś bardzo zły. Głównie początek mi się nie podobał. Tak jakby ktoś nie miał pomysłu na niektóre sceny, albo na siłę je nakręcono. W jednym momencie Klaudia jako Nika jest, że tak napiszę opóźniona. Może tak miało być, nie wiem. Ale to sztucznie wygląda. Albo moment, kiedy oni są na statku i mają rejs przez Tamizę. Jedna kobieta mówi tam po angielsku, a za chwilę po polsku. Tak samo z nią jest ten problem, że mówi o Wiśle w Anglii. Jeśli nie chcecie czytać fragmentu filmu to musicie ominąć to zdanie: czy nie mogliście wrzuć tej bomby do Wisły? - jakoś mniej więcej tak to brzmiało. Halo! W Anglii Wisła? Się coś pomyliło. Ale może złe tłumaczenie było i naprawdę co innego mówi. To by było bardziej logiczne.  Patrząc na technologię komputerową chcę mi się powiedzieć: wow! W polskim filmie takie coś, na takim poziomie? Nieźle! Nie jest to co prawda to samo, co w amerykańskich produkcjach, ale i tak dobrze jest. Wiem, powiecie, że jestem uprzedzona do polskich filmów, ale nie wiem jak wy, ale po raz pierwszy widzę taką w rodzimym filmie. Oprócz polskiego usłyszycie również niemiecki oraz angielski. No, bo po jakiemu mają mówić Anglicy i niemieccy żołnierze?
Minus: Jeden z najgorszych błędów jakie można popełnić, przy ekranizacji książki. Zamiast zacząć filmować od pierwszej książki, to zaczęli od drugiej. Więc, się nie dziwię oglądalności. Bo może, gdyby było od początku, więcej ludzi by było.
Ocena: 8/10

Tytuł: Les Misérables Nędznicy
Tytuł oryginału: Les Misérables Christmas Day
Aktorzy*:
 Hugh Jackman - Jean Valjean
Russell Crowe - Javert
 Anne Hathaway - Fantine
 Amanda Seyfried - Cosette
 Isabelle Allen - mała Cosette
Cóż... jak to wam opisać? A, więc bardzo w skrócie: Jean Valjean jest zbiegiem, po kilkunastu latach ciężkiego więzienia może wyjść, ale wszędzie musi pokazywać papiery na których jest jego imię i nazwisko. Co jest utrapieniem, bo kto przenocuje zbiega? Jednak jego życie odmienia się naprawdę, kiedy... ksiądz? Biskup? Nie pamiętam kim ten mężczyzna był, w każdym razie był kimś religijnym ratuje go z rąk władz. Po paru latach Jean zmienia swoje imię i nazwisko i zostaje burmistrzem miasta. Pewnego dnia do miasta przyjeżdża Javert i rozpoznaje w burmistrzu Jeana. W tym czasie  kobieta pracująca w szwalni - Fantine - zostaje wyrzucona z pracy. Któregoś wieczoru mężczyzna poznaję Fantine. Zaprowadza ją do szpitala i obiecuje, że zaopiekuje się jej córką - Cosette. Mija dziewięć lat. Nadchodzi rewolucja francuska, Cosette staje się starsza i poznaje urokliwego Mariusa, Javert ściga byłego więźnia. Jak to wszystko się potoczy?
Film jest musicalem, czyli aktorzy głównie śpiewają. Rzadko co, ktoś powie "normalnie". Bardzo mi się to spodobało, jakaś odmiana ;) Najfajniejsze moim zdaniem piosenki były, gdy wszyscy razem śpiewali oraz trzy inne, gdzie aktor sam śpiewał. 
W musical jest, że tak napiszę wmieszany Bóg. Jak niektórzy ludzie go postrzegają, jak człowiek może się zmienić, gdy przestanie w niego wierzyć lub się nawróci.
Ocena: 10/10
 
* - wybrałam aktorów i ich postacie, które moim zdaniem były jedne z naj, naj w filmie. Coś takiego, jakby główne.
 
PS. Jeśli ktoś może chciałby link do jednej ze stron, gdzie można obejrzeć "FNiN oraz Teoretycznie Możliwą Katastrofę", niech napiszę mi w kom, to podam mu.  

Macie jakieś pomysły, co zrobić, kiedy ktoś ma pomysł na dalszą część opowiadania, ale nie wie jak to ubrać w słowa?
 









wtorek, 6 sierpnia 2013

Kilka zdjęć z Krakowa oraz "prześladowania 1D"

 15 dni do premiery!!!!!!!!!!!
Zanim będą zdjęcioki z Krakowa to trochę napiszę o dzisiejszym dniu.
Pojechałam dziś z mamą do Piły (do galerii), bo mama musiała coś tam kupić. Kiedy byłyśmy na piętrze, ja oczywiście musiałam polecieć do Heliosa i zobaczyć czy na serio nie ma tam plakatów reklamujących "Miasto Kości" - nie było :( Ale za to inny film, można by rzec, że mnie prześladował. Gdy usiadłam z mamą przy stoliku i jadłyśmy jedzenie z KFC na telewizorku reklamującym filmy w kinie TRZY razy leciał zwiastun filmu o 1D! Boże! To jest okropneeeeeeeeee.
Później pojechałyśmy do Tessco i ja poszłam do Empiku, a mama łaziła sobie po sklepach. Szukałam książki z filmową okładką "Miasta Kości". Nie znalazłam. Za to się pogapiłam kilka minut na polską okładkę z Jace'em :D I szukałam fragmentu z Alecem i Clary (tam gdzie on nią rzuca). Nie znalazłam, ale za to znalazł się z fragment z przyjęcia u Magnusa. :) Potem oglądałam sobie różne płyty z filmami i The Sims 3 (xD), i plakaty (nie obyło się bez 1D). Zajrzałam na półkę z top 10. Trzy miejsca zajmowała trylogia "Igrzyska Śmierci", jedno "Wybrani" i parę (niestety) biograficzne o 1D. To normalnie nienormalne! Wszędzie oni!
A propo Empiku. Gdy w niedziele przyjechałam do mojego miasta dowiedziałam się przez jedną blogerkę, że w Krakowie w Empiku były zniżki 30%! A ja kurna się patrzyłam na niego! :D
Dobra zdjęcia:
Ten facet to przypadkiem się wciął w zdjęcie.

Zapraszam do tego postu ----> http://maskazycia.blogspot.com/2013/07/w-niedzielny-poranek-zaraz-kiedy-tylko.html

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Parę zdjęć z Zakopanego


Jutro zdjęcia z Krakowa.
Kurczeeeeeeee! Dlaczego, dlaczego?! Jaka jest sprawiedliwość na tym świecie?! W Pile (w Heliosie) nie będzie leciało "Miasto Kości"! A najbliżej mam akurat do tego miasta. A wiecie co jest najlepsze? Tego filmu nie będzie, ale film o 1D owszem! Co za żal! A do najbliższych miast, gdzie będzie lecieć MK mam 2h samochodem. Próbuje jakoś namawiać mamę na wyjazd, ale ona nie chce. Szkoda :( Ale co szkodzi raz na rok jej taki wyjazd, tak szczerze? Wcześniej mówiła mi, że będę mogła. Nawet koleżankę będę mogła zabrać. A tu bum! Moja siostra będzie jechała na "Smerfy 2" (są w Pile) :-/ też weźmie koleżankę. Ja muszęęęęęęęęęęęęę na to jechać!

PS. Zapraszam do zaglądnięcia do zakładki "nagrody dla bloga i nominację dla niektórych". Na samym dole jest aktualna nominacja.