poniedziałek, 30 grudnia 2013

"Hobbit: Pustkowie Smauga"

Tytuł: Hobbit: Pustkowie Smauga
Tytuł oryginału: The Hobbit: The Desolation of Smaug
Data polskiej premiery: 27.12.13
Produkcja: USA i Nowa Zelandia
Czas trwania: 161 min
Wybrani aktorzy:
Martin Freeman - Bilbo Baggins
Ian McKellen - Gandlaf Szary
Richard Armitage - Thorin Dębowa Tarcza
Benedict Cumberbatch - Smaug
Orlando Bloom - Legolas
Evangeline Lily - Tauriel

Wczoraj, jak można się domyślić byłam na drugiej części Hobbita. Wrażenia? Ciekawe, aczykolwiek przesadą jest dla mnie dzielić jedną książkę na trzy filmy, chociażby nawet dodane były jeszcze do nich wątki, które tłumaczył później Tolkien we "Władcy Pierścieni".

Bilbo wraz z kompanią Thorina są coraz bliżej celu swej wędrówki - Samotnej Góry. Za nim jednak dojdą do niej "odwiedzają" następną krainę Elfów, gdzie poznają piękną Tauriel, która zakochuje się w Kilim (w tej roli znany Nocnym Łowcom z roli Luke'a - Aidan Turner). Oprócz Elfów poznają również w Mieście (albo wiosce; nie pamiętam już) Na Jeziorze Barda, który sam wychowuje trójkę dzieci. Krasnoludom (, Hobbitowi i Czarodziejowi) depczą po piętach Orkowie na których czele stoi Azog Plugawy. Którym dowodzi... coś mrocznego. Jak to wszystko się zakończy? Czy załoga w końcu dotrze do Smauga i go zniszczą? Nie spodziewajcie się, że na wszystkie pytania zaznacie odpowiedź, bo za rok jeszcze ostatnia część (niestety).

Pod koniec muszę dodać też, że film był w 3D i z dubbingiem. Gdyby nie to, że poszłam na Hobbita z moją siostrą i resztą rodziny, to wybrałabym wersję z napisami, bo dubbing był taki sobie. Nie piszę tu o starych postaciach z pierwszej części (bo do nich moim zdaniem akurat dobrze dobrali głosy), ale o tych nowych. Legolas, Tauriel, Thranduil (władca Elfów pojawiających się w Pustkowiu Smauga), no i jeszcze Kili (chociaż on występował już poprzednio). Czasem miałam wrażenie, że w ogóle głosy odbiegają od postaci, nie "kleiły" się z nią. Niestety dość często się z tym można spotkać, a zwłaszcza w serialikach na Disney Channel.
Ocena: 8/10



wtorek, 24 grudnia 2013

Styczniowa lektura

Tytuł: Córka Czarownic
Autorka: Dorota Terakowska
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 358

Chyba w wakacje przymierzałam się do przeczytania innej książki tej samej autorki. Książka miała tytuł: Tam, gdzie spadają anioły. Niestety przeczytałam tylko parę stron. Dlaczego? Cóż... jakby się wytłumaczyć? Może będzie Wam znana ta sytuacja: ma się w domu własne książki, które chce się przeczytać, jednak są też te wypożyczone, które ma ją na sobie termin zwrotu. A później? Hm, tak jakoś chyba nie mam czasu za bardzo. Może w tym roku (szkolnym) jeszcze zdążę ją przeczytać.

Wracając do Córki Czarownic: czytając ją miałam jakieś takie wrażenie, że to baśń. Czarownice, magia... Chociaż nie za dużo jest magii. Moim zdaniem ona opowiada o ludzkiej naturze...

Siedemset siedemdziesiąt siedem lat temu istniało Wielkie Królestwo, które zagarnął barbarzyński władca plemion z Wielkich Stepów - Urgh I. Mijają lata wśród, których powstaje Pieśń Jedyna, która mówi, że po tylu latach niewola prawowitych mieszkańców Królestwa zakończy się. Ma w tym pomóc prawowity dziedzic tronu Wielkiego Królestwa. Kim on jest? Nikt tego nie wie...
W tym czasie (według moich obliczeń siedemnaście - osiemnaście lat za nim ma się spełnić Pieśń) jedna z Czarownic dostaje pod swą pieczę Dziewczynkę... Dziewczynka rośnie, staje się Dziewczyną, Panienką, Panną. W czasie swego dorastania uczy się przeróżnych rzeczy od Czarownic.
Oprócz niej występuje również syn Urgha XIII (który jest moim zdaniem ważny i zdobył moją sympatię) - Ajok, który nie jest taki jaki powinien być urghowy władca. Daleko mu do brutalności. Zamiast strzelać z łuku do ptaków woli... tworzyć wiersze.

Tę książkę dołączam to swych ulubionych. Można by rzec, że przemówiła do mnie. Czytałam ją w najpilniejszym skupieniu. Nie zrozumiem nigdy gimnazjalistów, którzy woleli przeczytać streszczenie, niż całą książkę. Lub w ogóle nie sięgnęli po nią.
Ocena książki: 10/10

Cytaty:
"(...) Łatwiej żyje się bez tej pamięci, o wiele gorzej z nią, ale za to żyję się mądrzej i prawdziwiej. Jest to pamięć gorzka, ale dumna."

"Jak widzisz, można zdradzić i za kęs chleba."

"-Marzeń nie można zabić"

"Niektórzy z Olbrzymów szybko jednak zaczęli głosić, że myśl ta - wspaniała i ratująca im życie - wykluła się w ich własnych głowach. (...) Niekiedy wspominają tylko o "natchnieniu" lub twierdzą, że myśli te "naszły je we śnie."

"- Zapamiętaj raz na zawsze, że w każdym ze światów istnieją sprawy, rzeczy i zjawiska nie do wytłumaczenia przez człowieka. (...) I choć dobrze jest znać odpowiedź na większość zagadek i tajemnic, jakie niesie ze sobą życie, bodaj parę winno zostać nie rozwiązanych, dla dobra samego człowieka, aby nie urósł w pychę, sądząc, iż jest ponad wszystkim i wszystko wie."

"- Zaprzestań tej zabawy. Jest okrutna.
- Okrutna? (...)
- Ta wyczarowana przez ciebie wiewiórka przez parę sekund żyje naprawdę. Dajesz jej życie dla zabawy i dla zabawy je odbierasz."


" -Ludzie są dobrzy i źli, odważni i tchórzliwi, szlachetni i godni pogardy - mówiła Czarownica (...) - A najdziwniejsze jest to, że najczęściej wszystkie te cechy naraz łączą się w jednym człowieku. I dopiero wówczas jest on prawdziwą całością."

"Człowiek pozbawiony całkowicie lęku przestaje być człowiekiem."

"- Skazę nosi ten spośród ludzi, który nie potrafi współczuć niedoli innych i nie chce ulżyć ich cierpieniom."

"- Moc uzdrawiania ma ten, kto czerpię siłę i radość z pomagania innym, ma ją każdy, kto bierze na siebie cierpienie chorego, i choć sam cierpi, czuje się szczęśliwy."


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Grudniowa lektura

Tytuł: Stary człowiek i morze
Tytuł oryginału: The old man and the sea
Autor: Ernest Hemingway
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1987
Ilość stron: 68
Książka opowiada o rybaku Santiago, który pewnego razu wybiera się na ocean złowić ryby. Trzeba jednak dodać dwa fakty: a mianowicie mężczyzna jest bardzo biedny, drugi fakt: od wielu dni nie złowił żadnej ryby. Przez (to drugie) nie może wyruszać na łowy wraz z chłopcem, który przy nich mu pomagał, a przy okazji uczył się zawodu. Jednak jego rodzice woleliby, żeby chłopiec służył przy "prawdziwym" rybaku, który prawie co dzień coś przynosi na ląd.
Tak więc starzec wyrusza w drogę, tego dnia zapuszcza się w dalsze wody, niż poprzednio co przynosi mu różne przygody. Jakie? Cóż... niezbyt jakieś wymyślne, na pewno nie fantastyczne! Po prostu takie co mogłyby się każdemu rybakowi przydarzyć na oceanie. A wszystko przez pogoń za zwierzęciem.

Może to jest i krótka książeczka, ale za to jak dobrze napisana! Niektórzy pisarze ścigają się, który utwór będzie mieć więcej stron, plątają bohaterów i wydarzenia, tak że wychodzi później, jakby na siłę to pisali. A w "Starym człowieku i morzu" nie miałam takiego wrażenia. Plus jeszcze dużo ciekawych cytatów jest w lekturze zamieszczonych, które też wpływają na jakość książki.
Ocena: 9,5/10

Cytaty:
"(...) - Dlaczego starzy ludzie budzą się tak wcześnie? Czy po to, żeby mieć dłuższy dzień?"

"- Gdyby inni usłyszeli, że głośno mówię, pomyśleliby, że zwariowałem - powiedział na głos. - Ale ponieważ nie jestem wariatem, więc mi to obojętne."


Niestety "recenzji" "Atlasu Chmur" nie będzie, gdyż musiałam niestety go zwrócić do biblioteki. :-/
Zapraszam do poprzedniego postu (następna część opowiadania; każdy komentarz jest dla mnie ważny, dlatego proszę o wejście pod zamieszczony link):lhttp://maskazycia.blogspot.com/2013/11/czesc-xxiii.html