Przez większość czasu byłam obojętna na matury - na to czy zdam, czy nie. Bo po co się przejmować? Zawsze można poprawić, pójść do szkoły policealnej. Bliżej maja już całkowicie miałam to gdzieś. Bo i tak nie będę studiować tego, co chcę, więc, jakie ma znaczenie wynik z matury? Pierwszego dnia nadal, tak było. W końcu to piątek. Byle do tej piątej (pisałam rozszerzenie z j. polskiego i j. angielskiego), a potem już piątek. W sobotę można pojechać na miasto... W porządku! Mhm, ale weekend szybko minął i był poniedziałek. Dla niezorientowanych - matematyczny poniedziałek. Szczerze to nie wiem, jak mi poszło. Teoretycznie powinnam uzbierać (jak żebrak) 30% . Jedno pewne, że... Że tak w skrócie, ogólnie napiszę, że nie byłam zachwycona tym arkuszem w przeciwieństwie do większej części Polski (na szczęście później się dowiedziałam, że pewna osoba uważa podobnie jak ja; pozdrawiam Jess). Nie chciało mi się pisać, tak do popołudnia żadnej innej matury. Ale angielski... Według mnie podstawa nie była zła. Chyba najłatwiejsza w zastawieniu pl-mat-ang. A rozszerzenie... Na początku sprawdzałam nieoficjalne odpowiedzi i się załamałam, więc przestałam na nie spoglądać. Napiszę tyle, że takiego tematu na rozprawkę to jeszcze nie widziałam. Okropny.
A! No taaaak, rozprawka! Pewnie słyszeliście, że na podstawowym polskim była "Lalka"? Znowu. Po raz etny. Poniekąd się cieszę. Temat należał do łatwych. Przydało się przynajmniej przeczytanie tego tomiszcza.
Miałam to szczęście, że w mojej szkole egzaminy ustne odbywały się w środę i w czwartek, więc nie musiałam się długo stresować i czekać. Naprawdę się obawiałam tych egzaminów. Chyba najbardziej. Nawet o matematyce, tak nie myślałam. Wypowiedzi średnio mi wychodzą.
Pierwszy język polski. Temat łatwy i niełatwy. Zależy. Trzeba było trochę pomyśleć, zastanowić się. A przede wszystkim się uspokoić. Ku mojemu zdziwieniu udało mi się zdać, aż 82,5% z czego bardzo się cieszę. :D
Drobny wniosek - rozmowa z egzaminatorem, (o dziwo) naprawdę wygląda jak rozmowa, a nie odpytywanie.
Angielski... Jestem zadowolona, że wylosowałam dość łatwy temat na dialog z egzaminatorem. Obrazki mogłyby być trochę lepsze, ale też nie były złe. W gruncie rzeczy... Chyba, na lekcji trafiały się o wiele gorsze. 90%
![]() |
| Picture |
A teraz... Podobno najdłuższe wakacje w życiu. Brzmi to jak śmierć. Prawdopodobnie spędzę je niezbyt ciekawie. Minął szybko i niepożytecznie.
Kilka dni temu byłam na Warszawskich Targach Książki. Relacja znajduje się na drugim blogu. :)

