W podsumowaniu Oscarów pisałam, że zamierzam pójść do kina na film, który zdobył nagrodę w głównej kategorii. Tzn. na "Kształt wody". O mało, co nie zobaczyłabym tego filmu, ale dobrze mieć małe kina koło siebie w których niektóre filmy lecą grubo po premierze. I gdzie bilety są tańsze.Jak zwykle to nie będzie, taka typowa filmowa recenzja. Zwłaszcza, że od seansu minął ponad miesiąc, a film (tak, już piszę z wyprzedzeniem) nie zachwycił mnie.
Właściwie o czym jest ten film? Akcja dzieje się (chyba) podczas zimnej wojny, w Ameryce. Elisa pracuje, takiej jakby bazie, laboratorium, które (jak to laboratorium) robi różne dziwne eksperymenty. Zwłaszcza, jeśli chodzi o ten jeden, który odmieni życie głównej bohaterki.
Pewnego do laboratorium zostaje przywieziony tajemniczy obiekt. Sekretne stworzenie, które zwiąże swój los z życiem Elisy...
Brzmi to trochę jak bajka? Poniekąd to jest bajka. Mroczna bajka dla dorosłych. Która albo serio jest dziwna, albo po prostu ja jej nie zrozumiałam i to, że uważam, że niektóre sceny były niepotrzebne to głupie gadanie. Okej, nie twierdzę, że rozumiem każdy film... Chociaż chyba ten jest mniej dziwny niż np. "Dziecko w czasie". Tamtego filmu w ogóle nie da się dobrze opisać.
Historia sama w sobie nie jest szczególnie przejmująca. Były wampiry, wilkołaki, jest coś odmiennego: morskie stworzenie. To wszystko już gdzieś się widziało. Nawet można przewidzieć, jak niektóre wątki się zakończą. Dla mnie nie było zaskoczeń w fabule. Oczekiwałam nawet jakiegoś rozwinięcia, jeśli chodzi o wątek Elisy, która nie potrafiła mówić przez wypadek, który zdarzył się jej w dzieciństwie. Bo naprawdę ten wątek jest trochę zagadkowy... Nie mogę się za bardzo rozwinąć na ten temat. A... Albo o nim zapomniano, albo go umniejszony. Lub to ja go zgubiłam.
Co właściwie trzyma fabułę według mnie? Postacie. Właściwie to relacje, które są między nimi. Ilość bohaterów nie poraża, więc teoretycznie nie jest sztuką ukazać to, co się dzieje pomiędzy czterema postaciami, ale to błąd. Wymaga to zdolności. Nawet jeśli jakiś bohater pojawia się epizodycznie to od razu widzimy tę relację: kto z kim i jaki ma stosunek do niego. Uważam, że należy się temu wyróżnienie, duży plus. Zwłaszcza początkowa więź Elisy z morskim stworzeniem. Ale początkowa.
Pod całą fabułą występują inne różne wątki, które są ważne lub nie. Potrzebne lub dodane ot, tak. Nie mnie to oceniać właściwie. Jeśli ktoś chcę obejrzeć ten film to niech to zrobi i sam oceni. Sam spróbuje znaleźć drugie dno, coś więcej. Myślę, że, tak został skonstruowany "Kształt wody".
Film posiada coś jeszcze lepszego, niż relacje międzyludzkie. Czym właściwie "Kształt wody" stoi. Większą część zawdzięcza efektom, wystrojowi i atmosferze. A nawet muzyce. To znaczy całej tej otoczce, która ma dopełnić fabułę, a tu po prostu ją tworzy. Gdyby nie było tych poszczególnych elementów, które nadają pewnego rodzaju mroku to nie byłoby to samo. To byłby inny film.
Nie będę rozważać na temat tego, czy to dobrze, czy nie, że "Kształt wody" dostał Oscara za najlepszy film, ponieważ.... Było, minęło. Myślę, że da się wyciągnąć moją opinię na ten temat z tekstu.





























