Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dary Anioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dary Anioła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 marca 2017

Podsumowanie sezonów seriali

W poniedziałek był emitowany ostatni odcinek drugiego sezonu "Shadowhunters". Pierwszej połowy drugiego sezonu - dokładniej. Jednak druga część pojawi się już za kilka miesięcy (chyba czerwiec - lipiec).
W trakcie oglądania serialu zastanawiałam się, czy jest w ogóle sens pisać jeszcze jeden post poświęcony drugiemu sezonowi "Shadowhunters", ale po ostatnim odcinku... Jak widać, co postanowiłam. ;)
Przyzwyczaiłam się już, że serial odbiega od książek i że muszę go traktować po prostu, jako serial. W porządku. Niektóre zmiany wyszły nawet na lepsze, rozwinięcie wątków, czy wprowadzenie innych wątków, które wpływały na rozwinięcie postaci, czy fabułę. Ale nie widzę już sensu w zmianach rzeczy, które są kluczowe (albo i nie) na całą historię o Nocnych Łowcach. To tak, jakby... Nie zważali na fanów książek (a podobno dbają o szczegóły ze względu na nich). Bo... Po co zabijać jednego bohatera, skoro ten bohater ma mocny wpływ na jeden z najważniejszych wątków w trzech częściach? Już chyba pisałam, że na końcu pierwszego sezonu też nagmatwali z losami tego bohatera. Okej, zabili. To czytelnik zastanawia się to, jak rozwinie się ten wątek. A no według mnie beznadziejnie. W ostatnim odcinku zostaje on w połowie ujawniony. I co? Nie wierzę, że ta postać będzie siedzieć cicho przez 1,5 sezonów. W tak ważnej sprawie... A zapowiadało się, tak dobrze. I gra aktorska i efekty specjalne... I nawet statek był, który kilka odcinków przed finałem nagle zniknął. Bo po co... Przecież główne wydarzenia miały miejsce na łodzi. Okej, może w drugiej części będzie łódź i ta superruna. Jednym z dziwnych zdarzeń jest nagły brak krwawienia. Znaczy jedna postać bardzo krwawi i tak dalej, ale wystarczy jedna rzecz (która nie jest opatrzenie rany, ani runa) i nagle jest w porządku. Nie wykrwawia się. Nie pamiętam, żeby to "lekarstwo" miało, aż takie właściwości. Zresztą ta scena mogłaby być naprawdę poważnie rozegrana. W końcu ta postać umierała, w książce to naprawdę była mocna scena (jedna z najważniejszych dla całej serii), a w serialu? Rozpacz przez chwilę. Rach, pach i po sprawię. Wszystko na szybko. Za szybko. Można nie zrozumieć, co się przed chwilą wydarzyło. Ci, co czytali wiedzą, ale ci co oglądają tylko serial? Może być różnie. No przepraszam.
Miecz Anioła... Ten serial sprawia, że mam ochotę przeczytać pierwsze książki jeszcze raz i sobie porównać wszystko. Ale potem nie chciałabym pewnie już go oglądać. xd
Co mogliby zmienić w następnych sezonach? Oprócz tego, żeby trochę bardziej trzymali się książki, to runy. Czasem serialowi Nocni Łowcy rysują sobie runy, ale częściej mają one już na sobie i tylko (jakby) przejeżdżają stelą (taka, jakby różdżka xD) po ich. Dziwnie to wygląda. Zwłaszcza runa, która leczy. Po co mieliby cały czas mieć ją narysowaną?
Ale, co było dobrego? Przedstawienie Żelaznych Sióstr - super! Lepsza broń, taka prawdziwa. Wprowadzenie Mai (wilkołak) - spisali się na medal, jak na razie jedna z lepszych postaci i aktorek. Wpływ emocji i uczuć na przemianę wilkołaków, no i sama przemiana jest o wieeele lepsza. Nie ma magicznej przemiany, tylko taka prawdziwa w bólach. Sceny walk też są lepsze, takie z prawdziwego zdarzenia. To tyle, co mi przychodzi do głowy na tę chwilę.

Skończyłam również oglądać pierwszy sezon "Serii Niefortunnych Zdarzeń". Serial nie ma porównania z filmem. Może film był bardziej gotycki, a Jim Carrey nie gorszy od Patricka Neila Harrisa, jako hrabia Olaf, ale... No, przy filmie zrobili ten błąd, że w jednym filmie zamieścili trzy części razem. To pomieszanie nie wpłynęło dobrze. I Klaus nie miał okularów. W ogóle taki był nie klausowaty. ;) Serial składa się z ośmiu odcinków z czego dwa odcinki to jedna część książki.
Prawdopodobnie (z moich wyliczeń xD) będą jeszcze dwa sezony. Co najmniej. Aby. Bo serial jest bardzo dobry. Na początku nie byłam przekonana do aktorki, która gra Wioletkę (najstarszą z trójki rodzeństwa). Jakoś mi nie pasowała. Co prawda nadal mi nie pasuje, kiedy porównam ją sobie z rysunkami z książek, ale przynajmniej nie gra źle. Za to przynajmniej aktor grający Klausa jest do niego podobny. Jeśli chodzi o najmłodszą z rodzeństwa - Słoneczko. Rozwesela ten serial. Wiadomo, jak to dziecko - gaworzy sobie, ale są dodane do tego napisy, co tak naprawdę mówi. Bardzo mądre dziecko. W serialu występuje postać, której brakowało filmowi - Lemony Snicket. Czy ktoś, kto czytał książki, może sobie je wyobrazić bez wtrąceń i zniechęceń Snicketa? Bo ja nie! Ta postać może niektórych denerwować lub irytować, cóż... Większość osób to właśnie on zniechęcił do czytania dalej książek w fabule. I tak powinno być, bo pozostał ten nastrój. Twój wybór. Oprócz tego, że serial posiada ponury i pesymistyczny nastrój, posiada nutę absurdalności. W sensie... Nie umiem tego wytłumaczyć. To widać głównie po postaciach, dekoracjach. Ta absurdalność nie jest zła, pasuje do tej całej aury serialu. Właśnie, dekorację są ładne na swój sposób. Zwłaszcza dom hrabiego Olafa. Hrabia Olaf i te jego charakteryzacje! Ludzie musieli nieźle się napracować przy nich. Z jednej strony ucharakteryzować nie do poznania, ale z drugiej, żeby od razu było widać, że to jednak jest hrabia Olaf. Sam aktor też świetnie się sprawdził w tej roli. Były uwagi, że aktor, który gra pana Poe nie jest biały, ale do tego można się szybko przyzwyczaić, ponieważ bardzo pasuje do swojej roli. I na koniec piosenka, która wspaniale podkreśla nastrój historii (fragment piosenki zmienia się, co dwa odcinki). Look away, look away...
Minus? Nie jestem pewna, ale zdaję mi się, że jedno z okien domu ciotki Józefiny było w kształcie oka (mogę się mylić), a w serialu to było zwykłe, nowoczesne okno... Nie pasujące do całego wnętrza domu i w ogóle serialu.
Czekam na następny sezon. :D
Look away, look away...


niedziela, 28 sierpnia 2016

IV Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców

W takich przypadkach żałuję, że nie mam kanału na YouTube... Ale będę mieć kiedyś... Bardzo kiedyś. To chyba jedyne moje realne marzenie... Nie, no trzeba mieć jakieś realne marzenia w końcu.
Dobra, ale nie ma kanału, więc chcę się podzielić wrażeniami po IV Ogólnopolskim Zlocie Nocnych Łowców pisząc o nim tutaj. Chyba niektórzy się już do tego przyzwyczaili, że co roku pod koniec sierpnia pojawia się, taki post... Just new tradition.

To przypadek, że GIF jest z Glee. xD

A jakże mogę, tak wyglądać na takich zgromadzeniach. Cicha, praktycznie nieodzywająca się, nieśmiała do potęgi etnej, mało spontaniczna... Prawie idealny szpieg. Nie, nie jestem typem człowieka, który idzie, jest gdzieś, żeby być, rozglądać się i podsłuchiwać, żeby wykorzystać wszelkie informacje przeciwko jakieś osobie, wydarzeniu. Może, tak to wyglądać, ale... Istnieje, takie coś jak tolerancja na świecie. I w imieniu tej niewielkiej grupy mega nieśmiałych - nie oceniajcie nas, nie zadawajcie głupiego pytania: to po co tam idziesz, bo i tak tego nie zrozumie się. Mnie rozumie tylko jedna osoba na świecie, która ma tak samo (nie, to nikt z rodziny). Pojawi się post na temat nieśmiałości.
Ale, żeby już nie przedłużać - Zlot.


W tym roku Zlot Nocnych Łowców był rozłożony na dwa dni. Co oznacza, że w piątek (26.08) było ok. 150 osób, a na drugi dzień przyszło następne ok. 150, które miało bilet. W każdym dniu było to samo, więc to było poniekąd bez znaczenia, czy ktoś zapisze się na piątek czy na sobotę. Zdaję mi się, że w sobotę było więcej osób z poprzednich edycji Zlotu, ale to może być tylko moje takie odczucie. Miejscem Zlotu był, tak jak rok temu hotel IOR i Centrum Kongresowe w Poznaniu. "Bramki" otwarto ok. jedenastej, przy recepcji, każdy dostał pamiątkową paczkę startową w której były pamiątki, które każdemu NŁ przydadzą się: plakat książkowy, przypinka i długopis - a to wszystko w ładnej materiałowej torbie "I'm not a Mundane". Napis tylko dla wtajemniczonych w fandom Nocnych Łowców. xD Kiedy wszyscy się już zebrali nastąpiło otwarcie Zlotu. :D Najpierw odbyły się konkursy poza grupowe. Nawet wzięłam udział w jednym - "Kłamstwach Sebastiana". Sebastian/Jonathan <3 Gdzieś w połowie Zlotu nastąpiło rozdzielenie na grupy, które wyszło bardzo sprawnie. Moja drużyna różnie radziła sobie w konkurencjach, ale koniec końców zdobyliśmy drugie miejsce. Konkursy były ciekawe, z tego, co pamiętam to jeszcze żaden się nie powtórzył przez te Zloty na których byłam. Nie wiem skąd organizatorka bierze te pomysły. Są super! Jednym z konkursów, które mi się podobał najbardziej był konkurs parabatai. Dzięki niemu wyszła prawda, jak bardzo pary się znają i ile o sobie wiedzą. Ale i tak najlepszy był konkurs na cosplaye! :D Niektórzy naprawdę się postarali i z rok na rok, robią coraz lepsze przebrania.
Krótko mówiąc Zlot mi się bardzo podobał. Widać, że Embers bardzo się postarała i zależy jej bardzo na tym całym wydarzeniu. :D Chyba nie ma takiego prezentu, który wyraziłby, jak bardzo wszyscy są jej wdzięczni za każdą edycję. W tym roku Monika miała też wielką pomoc ze strony helperów, którzy naprawdę wiele dali: i ogranięcie drużyn, uspokajanie ludzi i wiele innego.
Ja wiem, że moja opinia jest mało emocjonalna, tylko suche fakty, ale naprawdę podobał mi się Zlot! I... jeśli będzie okazja za rok (to już byłby okrągły - piąty Zlot!) - śmiało kupujcie bilety. Jeżeli odpowiednio szybciej wszystko ogarniecie to na pewno jakimś cudem uda Wam się przybyć.

piątek, 6 maja 2016

"Shadowhunters" #2 + nomination

Cóż za wstyd dla blogera... Planowałam w ten przedłużony (dzięki maturom) weekend majowy napisać dwa-trzy posty... Żeby nadrobić miesięczną nieobecność. I to niefilmowe recenzje. Prawie, jedna filmowa. Z cyklu "Gwiezdne Wojny". Ale ten post prawdopodobnie będzie... w następnym tygodniu. Postaram się. A teraz... Wiem, że już pisałam post o serialu "Shadowhunters", ale był on po niewielu odcinkach i niewiele mogłam napisać. Jeśli dobrze pamiętam był on głównie o obsadzie, dlatego ją pominę.



Serial zakończył się na początku kwietnia, a po kilku tygodniach fani dowiedzieli się, że będzie za rok następny - drugi sezon. Czy to dobrze? Myślę, że tak, bo poniekąd zaciekawił mnie pierwszy sezon, chociaż odbiegał on sporo od oryginalnej książki - "Miasta Kości". I choć czytałam tą książkę wiele lat temu to pamiętam ją na tyle, żeby wypisać listę błędów i niezgodności serialu do książki. Ale szczerze? Nie  było aż tak źle, jak niektórzy booktuberzy mówią o tym. Po prostu... Trzeba było podejść do tego serialu na luzie. Zapomnieć, że jest to adaptacja, a osobny nowy serial. Jednakże, jak się dało wybaczyć sporą część błędów to były trzy (według mnie) niewybaczalne. Główny nad głównymi to ten z ostatniego odcinka. Gdzie... Obliczając, że każdy sezon to jedna książka, to to wydarzenie powinno być w TRZECIM sezonie. Ale jak dobrze zrozumiałam - producenci postanowili pomieszać wątki (to tłumaczy następny karygodny błąd), czyli prawdopodobnie nie będzie tych sześciu sezonów... Nie wyobrażam sobie dalszego ciągu... Skoro już w połowie drugiego sezonu mają wyjaśnić kluczowy wątek dla trzech części... To wszystko zabiera nijaką radość z czekania. Czekasz, niecierpliwisz się... I pod względem komercyjnym to byłoby dobre - ludzie by oglądali, żeby się dowiedzieć, jak losy się potoczą bohaterów, kiedy wątki pewne się rozwiną... W ogóle w ostatnich odcinkach sporo namieszali w stosunku do trzeciej książki ("Miasto Szkła"), a może i do dalszych części. To były dziwne momenty. Wytykam błędy... A czy mi się coś podobało w niezgodnościach? Dzięki nim widz poznawał od początku świat Nocnych Łowców, wgłębiał się w niego, nie było dla niego zaskoczenia, przez nowe wątki i wydarzenia poznawał widz "kulisy" zdarzenia/wydarzenia. Ale nigdy nie zrozumiem, co ich napadło, żeby postarzeć tak Maureen Brown. Boże, przecież co jest złego w małej, zadurzonej, "psychicznej" dziewczynce? Takiej typowo małej gimnazjaliście, która jeszcze bawi się lalkami Barbie i wierzy w jednorożce. Jej wątek tak jest zbudowany w książce, że... to naturalnie wychodzi samo w sobie. A w serialu? Nie wyobrażam sobie serialowej Maureen zabójczo zakochanej w Simonie, biegającą za nim, zachowującą się jak... dziecko, które ma swojego idola. Śmiesznym też jest zaprezentowanie Nowojorskiego Instytutu. Pełno ludzi. To drobnostka. Pełno TECHNOLOGICZNYCH GADŻETÓW! Jeśli ktoś czytał "Dary Anioła" rozumie o co mi chodzi. Nocni Łowcy byli... krótko pisząc zacofani na temat nowinek technologicznych. Zacznijmy od podstawowej rzeczy we współczesnym świecie - telefon komórkowy. Oni go nie mieli! Nie wiedzieli jak go obsługiwać, a co dopiero czegoś a la wielki tablet. Brakowało im jeszcze konta na choćby Facebooku. Bo np. Simon, Clary, a nawet matka Clary mieli konta na Twitterze. No więc... Obawiałam się tego jak przedstawią postać Ragnora Fella - zielonoskórego czarownika z rogami. Już przed odcinkiem jego postać wywołała burzę w internecie, bo nie jest zielony. Okej, trudno to było przeżyć, ale zaakceptowałam to. I dobrze, że aktor wcielający się w Ragnora wyglądałby prawdopodobnie okropnie w zielonej skórze, a zresztą nadrobił grą aktorską. Według mnie - jeden z lepszych aktorów. I o dziwo miał przyklejone rogi, a nie wstawione w programie graficznym. Co jest plusem... Taaaaak, efekty komputerowe! Nie są najlepsze, jednak nie będę się z nich naśmiewać, bo sama lepszych nie zrobiłabym. W ogóle... Czy my jesteśmy, aż tak zakręceni wokół efektów komputerowych, że nie jesteśmy w stanie wybaczyć tym słabszym? Może i powinny być lepsze, ale nie przesadzajmy... Wilki na przykład bardzo mi się podobały, myślałam, że będą gorsze. Efekty to nie jest główny punkt programu. O czym jeszcze chciałam napisać...? Chyba już o wszystkim napisałam, co chciałam. Nie będę się pisać o Matthew, Emeraude i Davidzie... Przypomniało mi się! Pytanie w eter: dlaczego producenci, scenarzyści i reszta nie przyłożyła się do wątku Clary i Jace'a?! To jeden z głównych wątków! Nie przepadałam za nim, ale to jest potrzebne serialowi. Te wszystkie sceny z nimi... Scena w oranżanerii...  Oczywiście, nie było jej, bo to jest za niewspółczesne miejsce dla Nocnych Łowców wg. serialu. Za to produkcja przyłożyła się do wątku Alec & Magnus. Lubię ten wątek i tych bohaterów, ale... To poboczny wątek, naprawdę. A nie główny.  Chyba ktoś o tym zapomniał. Wiem, że fani wolą tą parę, ale nie przesadzajmy, żeby ich tak wywyższać.
Krążę informacje, że autorka książek chciałaby mieć swój udział w drugim sezonie... Niby to dobrze, jednak wolałabym, żeby się trzymała od tego na uboczu. Jasne, każdy pisarz chce być przy tym, jak jego świat ożywa, ale... Są pewne powody dla których nie chcę, żeby Cassandra Clare bardzo uczestniczyła w serialu. Podejrzewam, że to może nie najlepiej wyjść i chyba nie ma sensu, żebym tłumaczyła to. Może kiedyś wytłumaczę, kiedy przeczytam "Panią Noc" i "Mrocznego Łowcę" (To książka innej autorki)


Korzystając z tego postu odpowiem na pytania od Jess. Bardzo dziękuję za nominację do LBA! :)
1. Ulubiony program telewizyjny?
Trudne pytanie, bo od tego roku szkolnego nie oglądam za często telewizji. Nie ma takiej możliwości. Jeden serial nadrabiam w internecie, a jedyny program, który na tyle mi się spodobał, że też uzupełniam go w Internecie to... "You can dance". Jakoś tak... Wyszło.

2. Ulubiony film?
Jezuuu, Jess, musiałaś zadać to pytanie? Musiałaś? A więc "Złodziejka książek", "Gra tajemnic", "Harry Potter", "Władca Pierścieni", "Anioły i demony", "Kod Leonarda da Vinci", "Constantine", "The Standford Prison Expermient", "Most do Terabithi" (to nic, że obejrzałam tylko raz w życiu), "Nostalgia anioła", "La Familie Belier" (przepraszam, że bez francuskich znaków), można też powiedzieć, że też "Fetih 1453". Więcej filmów na ten moment nie pamiętam.

3. Czy jest kraj, którym się fascynujesz?
Kiedyś fascynowałam się Grecją i Japonią. Japonią lata temu. Grecją jakoś w podstawówce. A teraz? Raczej żadnym. Bo starożytność nie zalicza się do tego pytania. Poniekąd zainteresowałam się kulturą Turcji, nawet chcę się nauczyć tureckiego (nie pytać się dlaczego), ale pewnie wyjdzie tak jak z francuskim i łaciną. Przynajmniej znam w pewnym sensie podstawy czytania wyrazów po turecku i znam kilka zwrotów...

4. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Ogólnie? Do jakiegoś kraju z pięknymi widokami (nie, nie plaże) i zabytkami. Do Wielkiej Brytanii na przykład. A bardziej realistycznie - znowu do Krakowa. Chciałabym zwiedzić miejsca, których nie zwiedziłam dwa lata temu. ;)

5. Jakie jest twoje największe marzenie?
Trudno mi się o tym mówi, ponieważ moje marzenia są absurdalne. Chciałabym ubrać w słowa historię, którą mam stworzoną i tworzę nadal. Niekoniecznie ją wydać, ale mieć ją spisaną. A w nie tak bardzo odległej przyszłości - studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim.

6. Masz wattpada?
Nie. Ale chcę założyć, bo ostatnio Tutti pokazała mi takie śmieszne opowiadanie, że chciałabym znaleźć więcej dziwnych i (oczywiście) interesujących opowiadań. Głównie fanfici by mnie interesowały. Jednak jest taki problem, że gdybym sobie go założyła to bym nie mogła się powstrzymać przed dodawaniem swoich opowiadań... Tego nie chcę. Nie chcę dodawać swoich utworków.

7. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Uwielbiam to pytanie. Nie mam. Lubię niektóre potrawy, ale... Nie nazwałabym ulubionymi. Lubię schabowe, spaghetti, pierogi i inne potrawy...

8. Wolisz gdy jest zimno, czy bardzo gorąco?
Zimno. Wolę gdy jest zimno. Upał jest okropny. Jak jest zimno to nałożysz wiele warstw na siebie, a jak jest gorąco? No co zrobisz? Nic nie zrobisz!

9. Jaki jest twój ulubiony napój?
Nie mam naprawdę. Chociaż nie. Gorąca czekolada. :D

10. Jakie zwierzęta lubisz najbardziej?
Trzeba przyznać, że nie przepadam ze zwierzętami. Jakoś tak jest... Nigdy nie wiesz, jak się będą zachować, co zrobią. Nawet nie wiadomo, co mówią. Niby jak ludzie... Ale jeśli mam wybierać to wybrałabym konie.

11. Lubisz pisać? Jeśli tak, to jaki gatunek? 
Ciekawe pytanie. Lubię. Tylko jaki to gatunek... Można by powiedzieć, że fantasy, bo jakoś najbardziej mi odpowiada, z głównej przyczyny, której nie wyjawię. Lecz piszę też bardziej realistyczne teksty... Nie znam się na tych realistycznych gatunkach. Zwłaszcza tych nowych dla młodzieży. Ponieważ obyczajówki to nie są.

Teraz ja powinnam kogoś nominować... Zrobię inaczej. Przerwę LBA. Sorry. Nominuję trzy osoby do Star Wars Tag. Jedną z nich nominowałam parę dni temu nieoficjalnie, ale teraz nadarza się okazja na oficjalność. Proszę, jednak, żebyście Wy mnie nie nominowały do tego. ;) W końcu mam napisane na blogu, że nie biorę udziału w tego typu zabawach. Jednakóż tag, czy nominacja była już dawno na blogu i nie tworzyłam osobnego postu z tym, dlatego postanowiłam przyjąć nominację. ;)
Osoby do SW TAG:
Jess 
Tutti
Pola


poniedziałek, 8 lutego 2016

"Shadowhunters"

Witaj świecie! Trochę przeciągnęła się ta przerwa... Niestety. Czy to znaczy, że będę zmuszona zawiesić tego bloga? Brak weny i czasu robi swoje. :-/ To nie tak, że już nie chcę pisać. Chcę, ale czasem nie wiem o czym... Zastanawiam się, co by Was zainteresowało. Muzycznych postów nie za bardzo chcę robić, bo... To chyba tylko strata postu. Chociaż... Ostatnio zaczęłam słuchać całkiem odmiennej muzyki i piosenkarzy. Odmiennych w kulturze, języku. Chcecie takowy post? Od razu piszę, że będziecie musieli patrzeć na niego bez żadnych uprzedzeń i innych takich. Nie będzie się podobać - okay, można to napisać grzecznie. A zresztą sami się przekonacie, jeśli będziecie chcieli.
Myślałam też, żeby może tego bloga zamienić na bloga z recenzjami filmów, bo zdaję mi się, że odkryłam nową pasję - oglądanie filmów. Ale to nie jest ot, tak oglądam sobie byle jakie filmy w telewizorze i tyle. Coraz częściej chcę chodzić do kina (rzecz jasna to się niezbyt udaje, ostatni raz byłam w grudniu). Albo może utworzyła nowego bloga... Chociaż ta opcja nie wydaje mi się dobra. Ilość postów na tym blogu znowu by zmalała... Tylko czy nie przeszkadzałoby Wam, jakby tu pojawiały się częściej filmowe posty? Nie wszystkich obejrzanych filmów, tylko tych naprawdę ciekawych. A w najbliższym czasie...
W najbliższym czasie pojawi się cykl czterech postów poświęconych "Gwiezdnym Wojnom". Czterech lub pięciu do ostatniego nie jestem pewna.
Przejdźmy jednak do tematu...

Dwunastego stycznia miała miejsce premiera pierwszego odcinka serialu "Shadowhunters". Serial został zrobiony na podstawie książek Cassandry Clare - "Dary Anioła". Na razie liczy on tylko pierwszy sezon z trzynastoma odcinkami trwającymi ok. czterdziestu minut. No dobrze... Ktoś spyta, a po co skoro był film. Owszem, był. Nawet w głównej roli męskiej został obsadzony idol nastolatek - Jamie Campbell Bower. W rolę głównej bohaterki wcieliła się Lily Collins. Można by powiedzieć, że już jakiś plus jest na reklamę i zarobki - dziewczyny pójdą, choćby dla samego Jamiego. Czarnym charakterem był Jonathan Rhys Meyers znany między innymi z "Dynastii Tudorów". Zapowiadało się ciekawie... No, ale niestety była kompletna klapa. Okej, nie aż taka kompletna, ale jak na film - owszem. Troszkę pozmieniali fabułę, ale nie aż tak bardzo... Jednak na tyle, żeby zniesmaczyć czytelników książek Clare i żeby dało się to jakoś odkręcić. Mianowicie koniec książki był tak dziwnie pokręcony, że większość osób zastanawiało się, jak twórcy filmu rozwinął te wątki w dalszej części. No i... Tak. Pewna informacja na temat bohaterów. W filmie od razu jest pokazane, że to kłamstwo, czytelnicy musieli czekać do trzeciej części... Chociaż wielu ludzi przerósł ten film i przez kilka miesięcy po nim zastanawiali się czy TO jest prawdą i to przeżywali. Skoro facet mówi OKŁAMIEMY ICH to raczej jest kłamstwo... W każdym razie... Film miał słabą reklamę i po prostu nie zarobił na siebie tyle, ile powinien. Ogólnie rzecz biorąc film dobry, jako film, ale nie jako adaptacja. W każdym razie ruszyły po jakimś czasie plotki na temat serialu. Chodziło o inną serię o Nocnych Łowcach, ale później autorka książek potwierdziła, że serial ma być, ale właśnie o serii "Dary Anioła". I się zaczęło. Pierwszego ujawniono chyba Dominica Sherwooda, który gra Jace'a. Były różne opinie i są nadal, ale... mi osobiście on nie pasuje do tej roli. Znaczy... Wszystko by było dobrze, gdyby on był taki jak w "Akademii Wampirów". Tam mi się spodobał, szczerze mówiąc w całym tym dziwnym filmie zwróciłam uwagę tylko na jego postać. W każdym razie tam nie był napakowany, nie miał dziwnej fryzury i blond włosów. Ok, Jace był blondynem, no to już nie musieli mu tworzyć jakieś fryzury, która w ogóle nie pasuje do Jace'a, ani do Dominica. Podsumowując Dominic gra okej, ale wolę go w AW.

Clary Fray, czyli Katherine McNamara. Nareszcie Clary jest ruda, że ruda! Osobiście uważam, że Kat nadaje się z wyglądu bardziej na Clary, niż Lily. Przynajmniej tak to wyglądało na początku, kiedy pokazali jej zdjęcie z castingu. W serialu już to średnio trochę wygląda. W sensie chodzi mi o makijaż... Znaczy, ja sobie wyobrażałam Clary, jeśli już to z niewidocznym makijażem. Uważam, że naturalna Kat nie jest brzydka i nie muszą ją tak malować. Sporo ludzi przyczepia się do jej gry aktorskiej... Ja nie mam nic do tego, tylko z pojedynczymi momentami, ale to trzeba obejrzeć serial, żeby wiedzieć o co chodzi.

Jedną z większych niespodzianek była Emeraude Toubia, jako Isabelle Lightwood. Nie spodziewałam się po niej jakoś świetnej gry aktorskiej, bo z tego, co mi wiadomo Emeraude jest głównie modelką, ale miło mnie zaskoczyła. Dobrze dobrali aktorkę, o wiele lepiej niż w filmie. Aktorka ukazuje tą kobiecą stronę Izzy, ale również tą wojowniczą. Jest taka jaka powinna być Isabelle. Na początku ludziom nie odpowiadało to, że Emeraude jest bodajże Latynoską i ma odmienną urodę od swojej bohaterki. Na samym początku pewnie było jakieś rozczarowanie, ale jej uroda nie jest brzydka. Po prostu trzeba się było przyzwyczaić i zobaczyć aktorkę w serialu, żeby się przekonać.

Jeśli chodzi już chodzi o Lightwoodów i dobrze dobranych aktorów to przyszła pora na Matthew Daddario. Najlepszego aktora w serialu. Może i na oko aktor nie ma jakieś nie wiadomo jakiej trudnej roli, ale fantastycznie oddał naturę Alexandra Lightwooda. Z wyglądu też bardzo pasuje do niego. Podobno na castingu Matthew brał udział w castingu do roli Jace'a, ale gdy Cassandra Clare go zobaczyła powiedziała, że będzie idealnym Alecem. Cóż, nie myliła się. :D

Przyjaciel Clary, czyli Simon Lewis - Alberto Rosende. Cóż... Aktor bardzo pasuje do swojej roli. Poniekąd jest podobny do filmowego Simona. W każdym razie zalicza się do aktorów, którzy grają najlepiej w "Shadowhunters".

Harry Shum Junior... Tutaj mam nadal wie wątpliwości. Gra dobrze, ale nie ma tego czegoś, co ma Magnus Bane. W ogóle trudno obsadzić do tej roli kogokolwiek. Magnus... Powinien być wyższy i starszy. Jakby to powiedzieć... Mieć taką mądrość lat, ale też jakąś iskierkę. Nie jestem uprzedzona do tego aktora, ale po prostu uważam, że on nie pasuje do tej roli. Może po obejrzeniu całego sezonu coś się zmieni...

Największym zdziwieniem było obsadzenie w roli Luke'a Garroway'a Isaiaha Mustafę. Czarnoskórego aktora słynącego głównie z udziału w reklamach Old Spice. Długo nie mogłam uwierzyć, że to on będzie grał Luke'a. To nawet nie chodziło nawet o kolor skóry, ale o reklamę... Każdy widział te reklamy. Ośmieszyć się bardziej nie można. I tak szczerze nie widziałam go w innym filmie. Ale... Powiem szczerze, że nie jest źle. Zrobił taką niespodziankę jak Emeraude.

Jocelyn Fray - Maxim Roy... Cóż za wiele nie mogę napisać o tej roli ze względu na to, że przez większość odcinków aktorka leży w śpiączce, ale patrząc na pierwszy odcinek... Jest dobrze, trochę tylko nie pasuje kolor włosów do koloru włosów Katherine, ale mniejsza z tym.

Czarny charakter. Valentine Morgenstern z Czarnobyla (później wyjaśnię) - Alan Van Sprang. Nieźle. Bardzo dobrze. Może nie jest uroczym czterdziestoletnim panem z siwymi włosami w garniaku, ale to nie jest najważniejsze. Jedna z lepszych postaci na swój sposób. Valentine został ukazany z tej strony psychopaty, że tak się wyrażę. Bardzo ciekawie rozwinięta postać.


Jeżeli zaś chodzi o sam serial i jego fabułę... Jest ona bardzo uwspółcześniona, czyli między innymi Simon ma konto na Twitterze, Nocni Łowcy używają różnych technologicznych urządzeń. Oprócz tego troszkę są pozmieniane postaci i fakty. Chociażby Luke pracuje na komisariacie, Camille Belcourt jest brunetką. Albo... No właśnie. Reżyser umiejscowił bazę Valentine'a w Czarnobylu. Ciekawy pomysł zważywszy na jego eksperymenty i to co on tam robi. Wbrew wszystkiemu miejsce pasujące do niego. Strach myśleć, jak będzie za parę lat, kiedy dzieci nie będą uczyły się historii współczesnej i będą ślepo wierzyła telewizji."Valentine zniszczył Czarnobyl". Miejmy nadzieję, że tak nie będzie, choć widząc jak niektórzy wierzą w takie książki jak "Harry Potter" to po prostu złapać się za głowę. To tak jakby wierzyć we wszelkie baśnie. Ogólnie pozmieniali, ale to nie jest takie od czapy. Wszystko jest po coś. Twórcy serialu chcą przybliżyć również całą historię widzom, którzy w ogóle nie czytali "Darów Anioła", dlatego rozwijają niektóre wątki, żeby ci nagle nie zastanawiali się "jak to, skąd, dlaczego". Chociażby można dać przykład porwania pewnej postaci przez wampiry. A jeżeli już o wampirach mowa... Mam w serialu dwóch ulubionych aktorów. Jednym z nich jest Matthew, a drugim David Castro, młody aktor, który wciela się w Raphaela - wampira. Niektórych może on denerwować, ale mi bardzo podoba się jego gra aktorska. 


Co tu jeszcze... Odcinki pojawiają się co tydzień, we wtorek na kanale Freeform. U nas oczywiście go nie ma, dlatego odcinki są tłumaczone przez zespół tłumaczy, którzy dają tłumaczenie najpóźniej dwa dni po premierze odcinku. Pierwszy odcinek serialu zebrał największą oglądalność od dwóch lat (seriali młodzieżowych), więc jest wielka szansa na dalsze sezony, a co za tym idzie budżet i lepsze efekty komputerowe, bo te... Co tu ukrywać, są słabe, ale da się do nich przyzwyczaić. Przynajmniej przyłożyli się do innych rzeczy. ;)

Przepraszam tych, którzy nie czytali serii DA i nie wiedzą o co chodzi w tym poście...


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

III Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców

Jak niektórym z Was wiadomo (albo nie) w piątek odbyło się najlepsze zakończenie wakacji, jakie mogłoby być, czyli (jak tytuł wskazuje) III Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców!
Nie wszyscy czytają i nie wszyscy czytają wszystkie książki, dlatego ktoś się będzie zastanawiał "kim są ci Nocni Łowcy"? Nocni Łowcy - nefilim: pół anioły, pół ludzie; wojownicy, którzy walczą z demonami i innymi stworami; postacie z książek Cassandry Clare; również fandom tych książek.
Lubię "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny" od dość dawna... Przesadzam, tak naprawdę moje zainteresowanie tymi książkami zaczęło się ok. trzy lata temu. Jednak pierwszą część - "Miasto Kości" przeczytałam wcześniej, bo pięć lat temu i od razu po przeczytaniu książka niezbyt mnie zaciekawiła. Imię "Isabelle" kojarzyło mi się ze "Zmierzchem", tak samo jak imię głównego bohatera "Jace'a". Ogólnie opis mnie znacznie zmylił, bo zastanawiałam się, gdzie jest ten wampir o którym mowa w opisie, no i tak... Musiało minąć dwa lata, żebym się do tych książek przekonała. Co nie oznacza też, że DA jest moją ulubioną serią. Szczerze to wolę "Wybranych". W każdym razie, jeśli można tak powiedzieć interesuję się książkami Cassandry Clare i ideałami nie są to wciągnęły mnie w swój świat.

Pierwszy raz na Zlocie byłam rok temu. Niestety nie mogłam być na tym pierwszym - pierwszym ze względu na umiejscowienie Zlotu albo za późno się o nim dowiedziałam - nie pamiętam dobrze. Post na temat II Zlotu jest gdzieś w archiwum bloga, więc nie będę o nim teraz pisać, zresztą post jest o trzecim...

W tym roku nie pojechałam pociągiem do Poznania. Samochód był poniekąd szybszym środkiem transportu, nie trzeba była wstać o wiele wcześniej i przede wszystkim nie byłam ograniczona godziną wyjazdu. Gdy byłam już na miejscu okazało się, że akurat zostało mi ok. piętnaście - dziesięć minut do otwarcia "bramek", dlatego akurat mama zdążyła mi pomóc się umalować i dodać pewien element stroju. Przy wejściu nie czekałam długo, prawie od razu, gdy podeszłam, "bramki" zostały otwarte. I trzeba było czekać w długiej kolejce. No nic, trudno, nie można tego zlikwidować, ale wszystko szło sprawnie. Przy ukazaniu biletu i oddaniu zgody, każdemu wręczano butelkę wody i paczkę startową. Mocno się zdziwiłam, kiedy zamiast białej papierowej torebki ujrzałam... Materiałową torbę z napisem "Świat Nocnych Łowców". Świetny pomysł! W środku był jeszcze plakat (akurat trafił mi się z pierwszej części DA, bo poprzedni mam z ostatniej ;) ), długopis (cudownie, bo już byłam zła, że poprzedni mi się rozwalił przez moje ciekawskie "zobaczmy, czy można zmienić wkład, jak się skończy"), notesik z takim samym napisem, co na torbie i z runą anielską, dwa materiały od patronatów Zlotu i identyfikator. Na początku trochę się pogubiłam, ponieważ nie wiedziałam, gdzie jest moja grupa, bo... Przepraszam, ale troszkę dziwnie było to ułożone. Dwa rzędy na końcu to była pierwsza grupa, i tak dalej do pierwszych rzędów, gdzie była ostatnia grupa. Chodzi mi o to, że grup było sześć i nazywały się, tak jak książki. Tym razem nie było kolorowych wstążeczek, które w pewnym sensie rok temu bardzo pomagały w orientacji, gdzie która grupa. Zamiast nich była pamiątkowa smycz.
Na początku organizatorki się przedstawiły i był konkurs na cosplay (przebranie). W tym roku postanowiłam w nim startować, chociaż mój strój nie był tak ciekawy i piękny jak niektóre. Nawet nie wiem, czy ktoś zgadł kim byłam zwłaszcza, że (jak w poprzednim roku nikt tą postacią nie był) jeszcze dwie dziewczyny były przebrane za Żelazną Siostrą - lepiej przebrane. No nic... I tak do samego końca nie wiedziałam, czy będę przebrana. Potem był teamowy konkurs, czyli przedstawienie drużyn. Teraz było trochę lepiej, bo odważyłam się wystąpić w scence (byłam wilkołakiem). Myślę, że przedstawienie drużyn było trudniejsze niż rok temu, ponieważ rody łatwiej przedstawić od książek. Ale dzięki temu trzeba było pogłówkować. ;) Następnie były już inne różniaste konkursy. Wzięłam udział w jednym, chociaż miałam ochotę wziąć jeszcze jednym lub dwóch, ale nie zdążyłam się zgłosić lub nie odważyłam się. Moja drużyna trafiła trochę pechowo w tym konkursie w którym wzięłam udział: wylosowaliśmy literkę "p" i musieliśmy powiedzieć jak najwięcej słów z książek p. Clare, na tą literę. Hmmm, to było trudne, nawet pięciu słów nie mieliśmy, nic prawie nie przychodziło nam do głowy. Dopiero później: Penhallow, prawo. Imię na literę "p", organizatorki? Patrick Penhallow! Hahahahahaha, takie łatwe... Jak się ma internet xD Ogólnie rzecz biorąc zdobyliśmy piąte miejsce. W całym zlocie chyba ostatnie... W następnym roku będzie lepiej. ;) Bo mam nadzieję, że organizatorki zrobią IV Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców. A! Zapomniałabym o jednej z ważniejszych rzeczy, która się działa na początku. Mianowicie... Ember, Gladys i Alaizabel zrobiły piękny dowcip: poprosiły swoją koleżankę, żeby przebrała się za autorkę i powiedziały nam, że ją zaprosiły. Najpierw piski ucieszenia, a potem... Myślę, że też śmiech. Wątpię, żeby ktoś przyjął to jakoś szczególnie do siebie. Co innego byłoby, gdyby powiedziały po prostu, że to żart i tyle, a że dziewczyna przebrała się za Cassie to było zabawnie.
Z początku szybkie przejście do końca. xD Pod koniec Zlotu, zlotowicze (istnieje taki wyraz? xD) i organizatorki nakręciły krótki filmik dla autorki z piosenką "I really like you" w tle. Było... Dość głośno! :D Koniec był okropny, smutny, że tak go nazwę... Nikt nie mógł wyjść z sali, a trzeba było. Kurcze, no myślałam, że po słowach Embers się popłaczę. :p To niezabawne. Jeśli jest się po raz pierwszy na takim czymś nie czuje się, aż tak tej atmosfery, ale za drugim razem... Jest całkiem inaczej.
Gdy już wszyscy wyszli, zrobiłam sobie kilka zdjęć z dziewczynami - organizatorkami.
I skończył się wspaniały dzień. A w domu na TVN "Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. II" - następny zwiastun końca wakacji...


PS. Zapraszam do poprzedniego postu i na drugiego bloga.

niedziela, 24 sierpnia 2014

II Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców

Jak może już wiecie (chyba wiele razy się tym chwaliłam :-/ xD) wczoraj, czyli 23 sierpnia byłam w Poznaniu na zlocie NŁ. :D
Najpierw musiałam wstać o ok. szóstej rano, ponieważ pociąg z przesiadką do Poznania miałam na prawie siódmą. Szybciej by było jechać samochodem, ale później trzeba by było szukać parkingu i w ogóle, a tak problem z głowy. Zwłaszcza, że zlot odbył się na Międzynarodowych Targach Poznańskich, a stamtąd jest blisko do dworca PKP.
Pierwsza i zarazem ostatnia przesiadka była w Pile. A z Piły już prosto do Poznania! :)
Na miejscu byłam już o 10 (cała godzina do zbiórki), dlatego zdążyłam jeszcze coś wypić gorącego i pochodzić. Jednak po chyba pół godzinie już poszłam na zbiórkę. Jak się spodziewałam już byli ludzie.
Jeśli dobrze mi się zdaję to punktualnie o ustalonej godzinie organizatorki wpuściły polskich Nocnych Łowców na teren zlotu. Oczywiście najpierw trzeba było przejść przez bramki, odczekać się w kolejce... ;) Na dzień dobry, każdy uczestnik dostawał paczkę startową, gdzie był między innymi plakat, długopis i identyfikator.
Każda grupa miała swój kolor. Ja - jako Fairchild miałam zieloną tasiemkę/wstążeczkę do identyfikatora.

Zlot był świetny! Nie wiem jak inni, ale ja się nie nudziłam, choć nie brałam udziału w zabawach (no może w jednej obowiązkowej). Po prostu nie jestem z tych ludzi, co się rwą do takich rzeczy. ;) Może za rok (jeśli będzie następny, a mam nadzieję, że tak) będzie lepiej. Co chwila jakieś konkursy, rywalizacje grup. Śmiech. Po prostu bomba! :D
Minusem może było tylko to, że było trochę za dużo ludzi. Był czasem hałas i nic nie dało się usłyszeć. Ale to nie wina organizatorek, bo one prosiły (nawet raz dość donośnie xD), ale niektórzy i tak swoje.
Prawie gdzieś w środku zlotu pojawił się obiad. No dobrze, każdy musiał podejść po niego. xD Tak więc wszystko zapewnione: picie, jedzenie.

Pewnie/ może bawiłabym się lepiej, gdybym nie musiała iść szybciej (pociąg). :-/ Akurat wtedy były zdjęcia i czas na wymienianie się telefonami i mailami... No trudno.

Ale zlot był świetny! DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY TAM BYLI ZA UDANY DZIEŃ! A FAIRCHILDOWIE WYGRALI! :D


czwartek, 25 lipca 2013

"Miasto zagubionych dusz"

Autorka: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Tytuł oryginału: City of Lost Souls. The Mortal Instruments - Book Five
Ilość stron: 546
Wydawnictwo: MAG
Zabrzmi to dziwnie, ale niech Jace zginie w ostatniej części, albo Clary. Bardziej ten pierwszy. No, bo ludzie czy to nie jest już przesada z tym wątkiem Jace i Clary? Znaczy się głównie o to mi chodzi, że dużo jest scen z pocałunkami ich. Naprawdę to już się robi mdłe... Ale podobno jak na złość ma zginąć jedna z najfajniejszych postaci w tej serii! Mam nadzieję, że to tylko plotki, bo szczęście, że książka jeszcze nie wydana i jeszcze dużo Cassie może wymyślić. ;)
Jace jest teraz złączony z Sebastianem. Myśli to co ten drugi chce, żeby myślał. Krótko to ujmując Jace stał się zły. Najgorsze jest jednak to, że jeśli będzie się chciało zniszczyć Johnatana Morgensterna, Jace'a też się zniszczy. Więc mała grupka Nocnych Łowców (Isabelle, Alec) + Simon + Magnus musi znaleźć wyjście z tej całej sytuacji. O pomoc proszą kogo się da: Cichych Braci, Żelazne Siostry, a nawet demona i Anioła Razjela! W czasie ich poszukiwań Clary dołącza do swojego brata i chłopaka, aby odkryć co ci dwaj kombinują. To bardzo niebezpieczne zadanie zwłaszcza patrząc na to kim jest Sebastian.
Oprócz tej głównej sytuacji, wiele się dzieje u poszczególnych postaci. Isabelle coraz bardziej jest zakochana w Simonie, a on w niej, Maureen, która została zamieniona przez Simona w wampira szaleje po ulicach Nowego Jorku i... a tego to już nie mogę wyjawić, Magnus zrywa z Alecem, a Luke zostaje śmiertelnie zraniony. Może źle to ujęłam... dla niektórych to nie będzie dużo. No, ale cóż dla mnie tak. ;)
Książka ma momenty ciekawe, jak i nudne. Chociaż zależy to od tego czy polubiliśmy jakąś postać, bądź związek czy nie. Ale jest ona dużo lepsza patrząc na poprzednią część. Więcej jest tu akcji, zwłaszcza pod koniec, bo wszystko właśnie zmierza do tego wydarzenia.
Co będzie dalej? Kto wie? Na pewno będzie wojna między dobrem, a złem. To jest stuprocentowe.  I na pewno to zdarzenie będzie krwawe. Jestem bardzo ciekawa jak to będzie, dalej...
Ocena: 8/10
Cytaty:
"Czarownik stał w otwartych drzwiach mieszkania, oparty o futrynę. Miał na sobie kanarkowo żółtą piżamę i zielone pantofle w twarze obcych z kręconymi  antenkami do kompletu. Jego czarne, nastroszone włosy były w nieładzie, zielonozłote oczy wyraźnie zmęczone.
- Dom świętego Magnusa dla zbłąkanych Nocnych Łowców - powiedział głębokim głosem, szeroko rozkładając ramiona. - Witajcie. Sypialnie gościnne są tam. Wytrzyjcie buty o wycieraczkę." Ach, ten Magnus i jego teksty :D

"Zdawało się, że ściany wyciosane z biało-srebrnego adamasu emanują nikłym blaskiem. Podłoga też była zrobiona z demonicznego kamienia, na jej środku widniał czarny krąg z wyrytym symbolem Żelaznych Sióstr: sercem przebitym mieczem.
Isabelle usłyszała szepty i podniosła wzrok znad posadzki. Wewnątrz jednej z gładkich białych ścian zamajaczył cień. Był coraz wyraźniejszy i bliższy, aż nagle część ściany się odsunęła i wyszła z niej kobieta.
Miała na sobie długą, luźną białą szatę, ciasno przewiązaną w nadgarstkach i pod piersiami srebrno-białym, demonicznym sznurem. Jej twarz była bez zmarszczek, ale bardzo stara, choć nie dało się określić wieku. Długie, ciemne włosy, zaplecione w grube warkocze sięgały połowy pleców. Wokół oczu barwy skaczących płomieni i na skroniach kobieta miała misternie wytatuowaną maskę."

" Nie będzie mnie przez cały dzień - oznajmił Magnus. - Przyjdź po swoje rzeczy. Zostaw swój klucz na stole w jadalni. - Przyjrzał się jego twarzy. - To koniec. Nie chcę cię więcej widzieć, Alec. Ani żadnego z twoich przyjaciół. Jestem zmęczony rolą ich ulubionego czarownika." Cóż... inna strona Bane'a. Jedna z tych przykrych (jak dla mnie) sytuacji w książce.
Jedna z najpiękniejszych okładek z tej serii! Clary Fray, główna bohaterka (zapomnieli tylko, że ona ma zielone oczy.)

wtorek, 23 lipca 2013

Następny wywiadzik! Tym razem z polskimi napisami :)

Wywiad trochę stary, bo z planu filmowego nagrany przez MTV. Przetłumaczony oczywiście przez jakiś Polaków ;)
Jak dla mnie trochę on śmieszny w niektórych momentach :)

sobota, 20 lipca 2013

Dlatego, że się jaram Darami Anioła zamieszczam cały wywiad z aktorami z Comic Conu 2013. :D (UWAGA! English!)
Dla tych którzy nie znają się kto kogo gra:
Jaime Campbell Bower - Jace Wayland
Kevin Zegers - Alec Lightwood
Godfrey Gao - Magnus Bane ;D
Lily Collins - Clary Fray
Robert Sheehan - Simon Lewis


sobota, 13 lipca 2013

"Miasto upadłych aniołów"

Autorka: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto upadłych aniołów (patrzcie uważnie jak po angielsku będą napisane te same wyrazy)
Tytuł oryginału: City of Fallen Angels . The Mortal Instruments – Book Four
Ilość stron: 434
Zacznę od tytułu. Proszę mi powiedzieć dlaczego polski odpowiednik oryginalnego tytułu nie ma wielkich liter tam gdzie powinny one być? Tak jest w całej serii; angielski swoje, a Polacy swoje. Jasne, spotkałam się już kilka razy, że tytuł nie był tłumaczony dosłownie, ale tutaj jest. Co z tego, że według gramatyki naszej jest dobrze wszystko, skoro to zagraniczna książka? Żeby nie było: film „Miasto Kości” jest już dobrze napisany w przeciwieństwie do książki. I właśnie tak będzie, że film będzie lepiej miał przetłumaczony tytuł od książki.
No dobra koniec o tytule, a pora zacząć narzekać na treść. A głównie na wątki miłosne. Trzy poprzednie książki jakoś się udało tak pokierować, że nie było tak jakoś mdło; trzy poprzednie... Bo w tej, aż się wylewa od nadmiaru wątków miłosnych. W każdej parze jest coś nie tak, znaczy się... ah, napiszę: Clary i Jace – szczerze to trochę nie za bardzo ogarniałam o co tam chodzi, Jace kocha Clary, ale uważa, że nie zasługuje na nią czy coś takiego, na dodatek miewa koszmary w których zabija dziewczynę; Simon i dziewczyny – chłopak spotyka się zarówno z Isabelle, jak i Maią, i żadna o drugiej nie wie, no ale kiedy w końcu siebie odkrywają; on zakochany jest w Isabelle, ale on nie wie czy ona chce go; Maia spotyka swojego byłego, który zamienił ją w wilkołaka; Jocelyn i Luke planują ślub; Alec jest zazdrosny o byłą dziewczynę Magnusa i co tam jeszcze? Już nic, to chyba wszystkie pary w książce. Nieźle co? Pewnie już się zniechęciliście. No cóż... tak naprawdę to najnudniejszy wątek z tych paru wyżej wymienionych to Jace&Clary. Reszta jest okej. Nie wiem może to przez to, że od samego początku nie za bardzo przepadałam za nimi... no sami powiecie, jeśli ktoś przeczyta.
Jeśli mam być szczera akcja jest i jej nie ma. Nagle wyrasta jak góra, a za chwilę znika, żeby się rozczulać nad tamtą parą.
W każdym razie: ktoś zabija Nocnych Łowców. Nikt oczywiście nie wie kto. Żeby było jeszcze bardziej zagadkowo zostają oni znalezieni na każdym z terytoriów Podziemnych. Wina spada na starą wampirkę – Camille („poznałam” ją już w „Mechanicznym aniele”). Lecz czy to naprawdę ona? Cóż... ma ona parę tajemnic i cała jest zagadkowa, ale czy ona mogłaby coś takiego zrobić? Jest przecież dość stara i wie czym grozi złamanie Prawa.
W tym czasie ktoś dwa razy atakuje Simona. Kto to może być? Szczęście, że Simon posiada Znak Kaina, narysowanego przez Clary. Według tego nikt nie ma prawa go skrzywdzić, inaczej zemstę poniesie. Ujawnię tylko, że napady na Simona i śmierć Nefilim mają ze sobą wiele wspólnego.
Jeszcze na dodatek ktoś mutuje niemowlaki. Chce stworzyć potwory, niestety, albo stety dzieci nie są tak silne i umierają. Za tym wszystkim czai się jedna osoba, kto to? Nie zgadniecie, chyba, że ktoś posiada taką wiedzę o demonach i różnych takich istotach. Ja o tej postaci znalazłam wzmiankę w „Wampirologii. Prawdziwej historii upadłych”. Ta książka jak sama nazwa wskazuje jest o wampirach, choć tamta postać z „Miasta upadłych aniołów” nie jest wampirem. Hm, postać z legend i mitów, więc pewnie to dlatego są takie nie zgodności.
Choć książka czasem przynudza, jeśli już ktoś po nią sięgnie to niech przeczyta do samego końca, bo koniec jest jednym z tych „pagórków akcji”.
Ocena książki – zawiodłam się: 7,5/10
Cytaty:
„ - Kim jesteś?
Simonowi zrobiło się niedobrze.
- Mówiłem ci. Wampirem.
- Nie jesteś moim synem. Nie jesteś Simonem. - Elaine drżała. - Jaka żywa istota nie ma pulsu? Co z ciebie za potwór? Co zrobiłeś z moim dzieckiem?
- Jestem Simon... - Zrobił krok w stronę matki.
Elaine krzyknęła. Jeszcze nigdy nie słyszał z jej ust takiego krzyku i nie chciałby więcej go usłyszeć. To był straszny dźwięk.”

Tak, to jedna z przykrych scen w lekturze. :-(

„Kiedy rodzi się Nocny Łowca, Cisi Bracia i Żelazne Siostry odprawiają rytuał umieszczenia na dziecku czarów ochronnych. Kiedy Jace umarł, a potem powrócił do życia, narodził się po raz drugi, ale został pozbawiony tych rytuałów i ochrony. Teraz jest otwarty jak niezamknięte drzwi i bezbronny wobec wszelkiego zła i demonicznych wpływów.”


piątek, 7 czerwca 2013

"Miasto szkła" C.C.

Tytuł: Miasto szkła
Tytuł oryginału: City of Glass
Autorka: Cassandra Clare
ilość stron: 526
Nie wiem czy ktoś się zachęcił po moim poprzednim opisie drugiej części Darów Anioła do sięgnięcie po tą serię, w każdym razie zważając na to, że "Miasto szkła" jest trzecią częścią mój opis będę musiała trochę poucinać, gdyż w tej części wiele tajemnic się rozwiązuje, a raczej główna jedna. Akcja szczerze trzyma do ostatniej strony, normalnie nie mogłam się od niej oderwać pod jej koniec (co nie znaczy, że wcześniej książka była nudna; tylko takie wydarzenia się odbywały, że trzymały w napięciu).
Opis: Valentine Morgestern ma już Kielich Anioła oraz Miecz Anioła do stania się najpotężniejszym Nocnym Łowcą brakuje mu tylko jednej rzeczy - Lustra Anioła. Gdzie ono jest? Nikt nie wie, to legenda, nawet nie wiadomo czy prawdziwa. Ale mężczyzna i tak chce je zdobyć. Na dodatek jeszcze planuje wielką wojnę z Nefilim. Chce zaatakować Idris - takie jakby państwo(miasto) w którym żyją Nocni Łowcy. Ale najpierw stawia Clave wybór: albo będzie wojna i wyśle na nich wszystkie demony z całego świata, albo mu się poddadzą. Nie ma możliwości! Nie mogą się poddać Morgesternowi! Clary i jej przyjaciele wiedzą o tym i wiedzą również kto może pomóc w walce Nocnym Łowcą. Podziemni. Tylko... Clave nie jest tak bardzo do tego przekonane, nie lubi Dzieci Nocy, Księżyca, Lilith i faerie.
Czy dziewczynie uda się przekonać radę? Jak się zakończy wojna? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? I w końcu czy uda się uratować matkę Clary ze stanu podobnego do śpiączki?
Moja drobna uwaga: Autorka mogła trochę napisać o pewnym wydarzeniu które miało miejsce, a nie tylko napomknąć. No, ale cóż seria jest głównie o Clary, więc rozumiem, że inne postacie są trochę mało ważne w stosunku do niej. Ale to małe czepialstwo! Po prostu polubiłam jedną postać od samego początku i chciałabym więcej o tej postaci. ;)
Ocena: 10/10
Cytaty:
 „- Więc nic nie powiesz Jace'owi? - zapytał Alec - To znaczy... wyznałeś Clary, co czujesz i... 
- I to nie był najlepszy pomysł – przyznał Simon. - Teraz przez cały czas się zastanawiam, jak wszystko odwrócić. Czy jeszcze kiedykolwiek możemy być przyjaciółmi, czy to, co nas łączyło, rozpadło się na kawałki.”

 „- To nie świat jest słaby i zepsuty, tylko ludzie – odparowała Clary. - I zawsze tacy będą. Świat po prostu potrzebuje dobrych ludzi, żeby zrównoważyli zło.”
 
„Po twarzy Jace'a przemknął wyraz niedowierzania, kiedy spojrzał w dół na Maellartacha, który sterczał z jego piersi. Wyglądał raczej dziwacznie niż strasznie, jak rekwizyt z nocnego koszmaru, w którym nie ma za grosz sensu. Valentine cofnął rękę, wyszarpując miecz z rany jak sztylet z pochwy. Jace osunął się na kolana, jakby tylko broń podtrzymywała go w pozycji stojącej.”
Były jeszcze inne cytaty, ale to bardziej dla mnie znalezione, niż dla was. ;)
Jedna z lepszych okładek w tej serii. Isabelle Lightwood.




A jeśli już piszę o Darach Anioła to mogę umieścić tu dwa plakaty bez tworzenia nowego tematu. :)
Isabelle Lightwood
Alec Lightwood

sobota, 11 maja 2013

Posters of "City of Bones"

I loveeeeeeee City of Bones!!!!!!!
Musiałam wstawić kilka plakatów:
Mam nadzieję, że będą jeszcze z Alec'iem (tak to odmienić?) i z Isabelle.
Wszystkie ze strony Cassandry Clare.