Cóż za wstyd dla blogera... Planowałam w ten przedłużony (dzięki maturom) weekend majowy napisać dwa-trzy posty... Żeby nadrobić miesięczną nieobecność. I to niefilmowe recenzje. Prawie, jedna filmowa. Z cyklu "Gwiezdne Wojny". Ale ten post prawdopodobnie będzie... w następnym tygodniu. Postaram się. A teraz... Wiem, że już pisałam post o serialu "Shadowhunters", ale był on po niewielu odcinkach i niewiele mogłam napisać. Jeśli dobrze pamiętam był on głównie o obsadzie, dlatego ją pominę.
Serial zakończył się na początku kwietnia, a po kilku tygodniach fani dowiedzieli się, że będzie za rok następny - drugi sezon. Czy to dobrze? Myślę, że tak, bo poniekąd zaciekawił mnie pierwszy sezon, chociaż odbiegał on sporo od oryginalnej książki - "Miasta Kości". I choć czytałam tą książkę wiele lat temu to pamiętam ją na tyle, żeby wypisać listę błędów i niezgodności serialu do książki. Ale szczerze? Nie było aż tak źle, jak niektórzy booktuberzy mówią o tym. Po prostu... Trzeba było podejść do tego serialu na luzie. Zapomnieć, że jest to adaptacja, a osobny nowy serial. Jednakże, jak się dało wybaczyć sporą część błędów to były trzy (według mnie) niewybaczalne. Główny nad głównymi to ten z ostatniego odcinka. Gdzie... Obliczając, że każdy sezon to jedna książka, to to wydarzenie powinno być w TRZECIM sezonie. Ale jak dobrze zrozumiałam - producenci postanowili pomieszać wątki (to tłumaczy następny karygodny błąd), czyli prawdopodobnie nie będzie tych sześciu sezonów... Nie wyobrażam sobie dalszego ciągu... Skoro już w połowie drugiego sezonu mają wyjaśnić kluczowy wątek dla trzech części... To wszystko zabiera nijaką radość z czekania. Czekasz, niecierpliwisz się... I pod względem komercyjnym to byłoby dobre - ludzie by oglądali, żeby się dowiedzieć, jak losy się potoczą bohaterów, kiedy wątki pewne się rozwiną... W ogóle w ostatnich odcinkach sporo namieszali w stosunku do trzeciej książki ("Miasto Szkła"), a może i do dalszych części. To były dziwne momenty. Wytykam błędy... A czy mi się coś podobało w niezgodnościach? Dzięki nim widz poznawał od początku świat Nocnych Łowców, wgłębiał się w niego, nie było dla niego zaskoczenia, przez nowe wątki i wydarzenia poznawał widz "kulisy" zdarzenia/wydarzenia. Ale nigdy nie zrozumiem, co ich napadło, żeby postarzeć tak Maureen Brown. Boże, przecież co jest złego w małej, zadurzonej, "psychicznej" dziewczynce? Takiej typowo małej gimnazjaliście, która jeszcze bawi się lalkami Barbie i wierzy w jednorożce. Jej wątek tak jest zbudowany w książce, że... to naturalnie wychodzi samo w sobie. A w serialu? Nie wyobrażam sobie serialowej Maureen zabójczo zakochanej w Simonie, biegającą za nim, zachowującą się jak... dziecko, które ma swojego idola. Śmiesznym też jest zaprezentowanie Nowojorskiego Instytutu. Pełno ludzi. To drobnostka. Pełno TECHNOLOGICZNYCH GADŻETÓW! Jeśli ktoś czytał "Dary Anioła" rozumie o co mi chodzi. Nocni Łowcy byli... krótko pisząc zacofani na temat nowinek technologicznych. Zacznijmy od podstawowej rzeczy we współczesnym świecie - telefon komórkowy. Oni go nie mieli! Nie wiedzieli jak go obsługiwać, a co dopiero czegoś a la wielki tablet. Brakowało im jeszcze konta na choćby Facebooku. Bo np. Simon, Clary, a nawet matka Clary mieli konta na Twitterze. No więc... Obawiałam się tego jak przedstawią postać Ragnora Fella - zielonoskórego czarownika z rogami. Już przed odcinkiem jego postać wywołała burzę w internecie, bo nie jest zielony. Okej, trudno to było przeżyć, ale zaakceptowałam to. I dobrze, że aktor wcielający się w Ragnora wyglądałby prawdopodobnie okropnie w zielonej skórze, a zresztą nadrobił grą aktorską. Według mnie - jeden z lepszych aktorów. I o dziwo miał przyklejone rogi, a nie wstawione w programie graficznym. Co jest plusem... Taaaaak, efekty komputerowe! Nie są najlepsze, jednak nie będę się z nich naśmiewać, bo sama lepszych nie zrobiłabym. W ogóle... Czy my jesteśmy, aż tak zakręceni wokół efektów komputerowych, że nie jesteśmy w stanie wybaczyć tym słabszym? Może i powinny być lepsze, ale nie przesadzajmy... Wilki na przykład bardzo mi się podobały, myślałam, że będą gorsze. Efekty to nie jest główny punkt programu. O czym jeszcze chciałam napisać...? Chyba już o wszystkim napisałam, co chciałam. Nie będę się pisać o Matthew, Emeraude i Davidzie... Przypomniało mi się! Pytanie w eter: dlaczego producenci, scenarzyści i reszta nie przyłożyła się do wątku Clary i Jace'a?! To jeden z głównych wątków! Nie przepadałam za nim, ale to jest potrzebne serialowi. Te wszystkie sceny z nimi... Scena w oranżanerii... Oczywiście, nie było jej, bo to jest za niewspółczesne miejsce dla Nocnych Łowców wg. serialu. Za to produkcja przyłożyła się do wątku Alec & Magnus. Lubię ten wątek i tych bohaterów, ale... To poboczny wątek, naprawdę. A nie główny. Chyba ktoś o tym zapomniał. Wiem, że fani wolą tą parę, ale nie przesadzajmy, żeby ich tak wywyższać.
Krążę informacje, że autorka książek chciałaby mieć swój udział w drugim sezonie... Niby to dobrze, jednak wolałabym, żeby się trzymała od tego na uboczu. Jasne, każdy pisarz chce być przy tym, jak jego świat ożywa, ale... Są pewne powody dla których nie chcę, żeby Cassandra Clare bardzo uczestniczyła w serialu. Podejrzewam, że to może nie najlepiej wyjść i chyba nie ma sensu, żebym tłumaczyła to. Może kiedyś wytłumaczę, kiedy przeczytam "Panią Noc" i "Mrocznego Łowcę" (To książka innej autorki)
Korzystając z tego postu odpowiem na pytania od Jess. Bardzo dziękuję za nominację do LBA! :)
1. Ulubiony program telewizyjny?
Trudne pytanie, bo od tego roku szkolnego nie oglądam za często telewizji. Nie ma takiej możliwości. Jeden serial nadrabiam w internecie, a jedyny program, który na tyle mi się spodobał, że też uzupełniam go w Internecie to... "You can dance". Jakoś tak... Wyszło.
2. Ulubiony film?
Jezuuu, Jess, musiałaś zadać to pytanie? Musiałaś? A więc "Złodziejka książek", "Gra tajemnic", "Harry Potter", "Władca Pierścieni", "Anioły i demony", "Kod Leonarda da Vinci", "Constantine", "The Standford Prison Expermient", "Most do Terabithi" (to nic, że obejrzałam tylko raz w życiu), "Nostalgia anioła", "La Familie Belier" (przepraszam, że bez francuskich znaków), można też powiedzieć, że też "Fetih 1453". Więcej filmów na ten moment nie pamiętam.
3. Czy jest kraj, którym się fascynujesz?
Kiedyś fascynowałam się Grecją i Japonią. Japonią lata temu. Grecją jakoś w podstawówce. A teraz? Raczej żadnym. Bo starożytność nie zalicza się do tego pytania. Poniekąd zainteresowałam się kulturą Turcji, nawet chcę się nauczyć tureckiego (nie pytać się dlaczego), ale pewnie wyjdzie tak jak z francuskim i łaciną. Przynajmniej znam w pewnym sensie podstawy czytania wyrazów po turecku i znam kilka zwrotów...
4. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Ogólnie? Do jakiegoś kraju z pięknymi widokami (nie, nie plaże) i zabytkami. Do Wielkiej Brytanii na przykład. A bardziej realistycznie - znowu do Krakowa. Chciałabym zwiedzić miejsca, których nie zwiedziłam dwa lata temu. ;)
5. Jakie jest twoje największe marzenie?
Trudno mi się o tym mówi, ponieważ moje marzenia są absurdalne. Chciałabym ubrać w słowa historię, którą mam stworzoną i tworzę nadal. Niekoniecznie ją wydać, ale mieć ją spisaną. A w nie tak bardzo odległej przyszłości - studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim.
6. Masz wattpada?
Nie. Ale chcę założyć, bo ostatnio Tutti pokazała mi takie śmieszne opowiadanie, że chciałabym znaleźć więcej dziwnych i (oczywiście) interesujących opowiadań. Głównie fanfici by mnie interesowały. Jednak jest taki problem, że gdybym sobie go założyła to bym nie mogła się powstrzymać przed dodawaniem swoich opowiadań... Tego nie chcę. Nie chcę dodawać swoich utworków.
7. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Uwielbiam to pytanie. Nie mam. Lubię niektóre potrawy, ale... Nie nazwałabym ulubionymi. Lubię schabowe, spaghetti, pierogi i inne potrawy...
8. Wolisz gdy jest zimno, czy bardzo gorąco?
Zimno. Wolę gdy jest zimno. Upał jest okropny. Jak jest zimno to nałożysz wiele warstw na siebie, a jak jest gorąco? No co zrobisz? Nic nie zrobisz!
9. Jaki jest twój ulubiony napój?
Nie mam naprawdę. Chociaż nie. Gorąca czekolada. :D
10. Jakie zwierzęta lubisz najbardziej?
Trzeba przyznać, że nie przepadam ze zwierzętami. Jakoś tak jest... Nigdy nie wiesz, jak się będą zachować, co zrobią. Nawet nie wiadomo, co mówią. Niby jak ludzie... Ale jeśli mam wybierać to wybrałabym konie.
11. Lubisz pisać? Jeśli tak, to jaki gatunek?
Ciekawe pytanie. Lubię. Tylko jaki to gatunek... Można by powiedzieć, że fantasy, bo jakoś najbardziej mi odpowiada, z głównej przyczyny, której nie wyjawię. Lecz piszę też bardziej realistyczne teksty... Nie znam się na tych realistycznych gatunkach. Zwłaszcza tych nowych dla młodzieży. Ponieważ obyczajówki to nie są.
Teraz ja powinnam kogoś nominować... Zrobię inaczej. Przerwę LBA. Sorry. Nominuję trzy osoby do Star Wars Tag. Jedną z nich nominowałam parę dni temu nieoficjalnie, ale teraz nadarza się okazja na oficjalność. Proszę, jednak, żebyście Wy mnie nie nominowały do tego. ;) W końcu mam napisane na blogu, że nie biorę udziału w tego typu zabawach. Jednakóż tag, czy nominacja była już dawno na blogu i nie tworzyłam osobnego postu z tym, dlatego postanowiłam przyjąć nominację. ;)
Osoby do SW TAG:
Jess
Tutti
Pola



Nie oglądałam tego serialu, choć czytałam już "Miasto kości". Z jednej strony chciałabym się za niego wziąć, ale z drugiej zawsze jakoś znajduje ciekawsze rzeczy do obejrzenia. Serial to serial. Nie ma co oczekiwać, że scenarzyści rozplanują wszystko co do joty tak, jak było w książce. Niektóre wątki trzeba usunąć, zmienić lub dodać. Same seriale mają raczej dosyć niski budżet w porównaniu do filmów, choć można oczekiwać, że następny sezon dostanie trochę więcej kasy i może efekty specjalne będą lepsze.
OdpowiedzUsuńChyba każdy, kto dużo czyta i pisze, ma marzenie, żeby spisać coś większego i być może to wydać.
UJ? To dość daleko od Ciebie. Ale cóż, ambitne marzenie - mam nadzieję, że się spełni, a ja tymczasem pewnie wyląduję na UŚ lub UE w Katowicach :)
Jak byłam w podstawówce to miałam bzika na punkcie koni :D
New/Young Adult w sumie to są obyczajówkami (tak mi się przynajmniej wydaje) i są oparte na pewnym charakterystycznym schemacie, czyli młodej postaci (lub postaciach), która ma trudna przeszłość.
W najbliższych dniach - o ile nie zapomnę - zrobię ten tag na Instagramie. Naprawdę ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Tutti
MÓJ BLOG
Widziałam jedynie pierwszy, niecały odcinek tego serialu i jakoś nie pociągnęłam. Po prostu nie przypadł mi jakoś bardzo do gustu (mówię oczywiście o 1 odcinku, nie da się oceniać całego serialu na jego podstawie), nie wciągnął. Clary mnie irytowała...
OdpowiedzUsuńNotabene muszę skończyć serię książkową ,,Dary anioła", skończyłam chyba na czwartej części. Ostatnio zaś połknęłam dwie części ,,Diabelskich maszyn" i naprawdę dobrze się bawiłam, jeszcze działo się w XIX wieku... niedługo biorę się na tom trzeci:)
Niby efekty specjalne nie są najważniejsze, ale jednak wpływają na odbiór filmu/serialu. Po prostu fajnie, gdy jednak wizualnie to dobrze wygląda:)
Wybacz, ale chyba nie zrealizuję tego tagu, bo z Gwiezdnych Wojen widziałam jedynie ,,Nową nadzieję" i ,,Przebudzenie mocy". Chyba, że gdy obejrzę wszystkie części, to wtedy zrobię, ale to raczej prędko nie nastąpi.
Pozdrawiam,
P.