Nie często bywam w muzeach… Dobrze, w ogóle prawie w nich
nie bywam, a w tym z mojego miasta już wcale. Jakoś nie ma okazji.
Dwa lub nawet więcej tygodni temu poszła z klasą do muzeum
zobaczyć wystawę dotyczącą Powstania Warszawskiego. Lubię historię, ale bardziej
przepadam za jej starożytną częścią, niż tą bardziej współczesną. Jednak ta
wystawa mnie jakoś zaciekawiło. Nie wiadomo czego tam nie było. Stroje
niemieckich żołnierzy, powstańców, cywilów, broń, oznaki. Więc dlaczego mnie to
zaciekawiło, skoro nie jestem pasjonatką tychże czasów? Hmmmm, spotkanie się i
zobaczenie przedmiotów z czasów powstania, obejrzenie fragmentu autentycznego
Powstania Warszawskiego… Czujesz wtedy jakąś atmosferę. To całkiem co innego,
niż oglądanie zdjęć, nieprawdziwego filmu, suchego opowiadania o tym.
Zaciekawiła mnie ta wystawa, że poszłam zobaczyć ją jeszcze raz. Sama. Wiecie
na pewno jak to jest oglądać, co cię ciekawi z klasą, która ma to gdzieś.
Gadają, rozpraszają, czas goni. W każdym razie poszłam jeszcze raz na
spokojnie. Takie szczęście moja szkoła ma, że jeden z nauczycieli pracuje w
muzeum i można go poprosić, żeby opowiedział coś o eksponatach oraz Powstaniu.
Chciałam zrobić parę zdjęć wystawie i wstawić je na bloga,
ale… Później pomyślałam, że pewnie i tak nie będzie się mogło fotografować, w
końcu nie spytałam się, czy można. :-/ Może w następnym miesiącu, jeśli pójdę.
Było jedno pytanie na temat wyglądu tego bloga. Cóż… z
tamtym szablonem się coś działo. Tam gdzie były posty pojawiały się jakieś
znaczki, takie jakby blokadki. Pisałam do szabloniarki, ale na razie nie
odpisuje, dlatego jest na razie ten z innej szabloniarni, bo poprzednia
zamknęła swoją działalność.
Na tym blogu nie będzie już recenzji. Jeśli ktoś chce je
czytać to zapraszam na nowoutworzonego bloga. Myślę, że Wam się spodoba. ;)

