piątek, 20 marca 2015

Luźny post o zaćmieniu Słońca.

Zdaję mi się, że długo nie dodawałam postów... Cóż, teraz, gdy nie pojawiają się tutaj recenzję, postów jest mniej. Zdaję mi się, że stanowiły one 3/4 wszystkich postów, no może nie aż tak wielką część, jednak one i opowiadanie były w pewnym sensie były kluczowe, to na nich istnienie bloga można opierać. Ogólnie założyłam go z myślą o postach dotyczących jakiś zagadnień, jednakże takich postów jest na ten moment mało. Dlaczego? Chyba nie mam pomysłu. No, może na tą chwilę mam dwa, jednak jeden byłby raczej krótki, a drugi chyba nudny (dotyczyłby przyszłości, szkoły). Aha, a ten pierwszy bajek. Myślałam też nad postem w którym powróciłabym do dzieciństwa, znaczy się do "moich czasów" (jedno z ostatnich pokoleń, które tak może powiedzieć).

Wracając do tematu - widzieliście zaćmienie Słońca? Było mniej więcej o 10... Jeśli ktoś nie wiedział, że takie coś było dzisiaj to nawet się nie skapnął, żył sobie jak zawsze. Bo ogólnie teoretycznie szału nie było. Bo to było tylko (niestety) częściowe zaćmienie. W naszej strefie... czasowej, klimatycznej jak zwał tak zwał, nie interesuję się geografią rzadko można zobaczyć całkowite zaćmienie. Nawet nie każdy miał szanse zobaczyć częściowe w Polsce. Podobno najlepiej je było widać w północno-zachodniej części Polski, tak jest napisane na pewnej stronie internetowej. Może, nie wiem, należę do północnego - zachodu. xD W każdym razie w mojej szkole tylko mojej klasie się poszczęściło zobaczyć częściowe zaćmienie Słońca. Może to dlatego, że nasze głowy ciągle wyglądały przez okno? xD Nie no, coś się należy po kartkówce z tematu "Religie Wschodu" (temat zresztą ciekawy coś w końcu nowego na religii ;) ). Żartuję. W każdym razie po kartkówce poszliśmy na chwilę z księdzem na boisko, aby zobaczyć te zaćmienie. Dobrze, że ksiądz miał "specjalny" sprzęt do oglądania takich zjawisk astronomicznych, ponieważ inaczej nic byśmy nie mogli dostrzec. Zwyczajni przechodnie również i w ogóle wszyscy, którzy nie mieli czegoś przez co można by było oglądać zaćmienia. Ale jak się w końcu spojrzało przez nie... Uwielbiam to zjawisko i ogólnie lubię astronomię i myślę, żeby iść na astronomiczne studia, albo na astrofizykę. Hahahaha, beznadziejne marzenia, to już lepiej myśleć o religioznastwie po którym nic konkretnego nie zrobisz. Ale, ale znowu zbaczam z tematu. -_- Mnie ten obrazek się podobał. Patrzyłabym na to długo... Dobrze, że następne jest za... dziesięć? Chyba tak, za dziesięć lat, albo za rok, ale raczej jest prawdziwsza wersja za dziesięć lat. Już nie pamiętam ksiądz mówił rok, ale jakoś się mi nie zapamiętało. Tak, tak, tak uwielbiasz astronomię. xD
 Zjawisko ciekawe i nie zdarzające się u nas na co dzień, dlatego wzbudza tyle emocji. Z tego co słyszałam na równiku częściej je można zobaczyć, bo na równiku... Każdy wie co to równik. Ale cały świat nie mieszka na równiku, dlatego gdy w starożytności i średniowieczu, a może i w nowożytności ludzie zobaczyli różne zaćmienia byli przerażeni. Oczywiście nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje, cóż co się dziwić? Jednak dzięki temu mamy różne mity dotyczące zaćmienia... Bo raczej są takie, jeszcze na nie nie trafiłam, ale wątpię, żeby ich nie było. Skoro ludzie tłumaczyli sobie błahe rzeczy to co dopiero zaćmienie...
Śmiesznie to trochę wygląda, jakby ktoś zakleił Słońce w paintcie. Widok zaćmienia z Wysp Owczych.

Trochę przesadziłam o równiku. W tym roku akurat nie objęło równika. xD