czwartek, 25 lipca 2013

"Miasto zagubionych dusz"

Autorka: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Tytuł oryginału: City of Lost Souls. The Mortal Instruments - Book Five
Ilość stron: 546
Wydawnictwo: MAG
Zabrzmi to dziwnie, ale niech Jace zginie w ostatniej części, albo Clary. Bardziej ten pierwszy. No, bo ludzie czy to nie jest już przesada z tym wątkiem Jace i Clary? Znaczy się głównie o to mi chodzi, że dużo jest scen z pocałunkami ich. Naprawdę to już się robi mdłe... Ale podobno jak na złość ma zginąć jedna z najfajniejszych postaci w tej serii! Mam nadzieję, że to tylko plotki, bo szczęście, że książka jeszcze nie wydana i jeszcze dużo Cassie może wymyślić. ;)
Jace jest teraz złączony z Sebastianem. Myśli to co ten drugi chce, żeby myślał. Krótko to ujmując Jace stał się zły. Najgorsze jest jednak to, że jeśli będzie się chciało zniszczyć Johnatana Morgensterna, Jace'a też się zniszczy. Więc mała grupka Nocnych Łowców (Isabelle, Alec) + Simon + Magnus musi znaleźć wyjście z tej całej sytuacji. O pomoc proszą kogo się da: Cichych Braci, Żelazne Siostry, a nawet demona i Anioła Razjela! W czasie ich poszukiwań Clary dołącza do swojego brata i chłopaka, aby odkryć co ci dwaj kombinują. To bardzo niebezpieczne zadanie zwłaszcza patrząc na to kim jest Sebastian.
Oprócz tej głównej sytuacji, wiele się dzieje u poszczególnych postaci. Isabelle coraz bardziej jest zakochana w Simonie, a on w niej, Maureen, która została zamieniona przez Simona w wampira szaleje po ulicach Nowego Jorku i... a tego to już nie mogę wyjawić, Magnus zrywa z Alecem, a Luke zostaje śmiertelnie zraniony. Może źle to ujęłam... dla niektórych to nie będzie dużo. No, ale cóż dla mnie tak. ;)
Książka ma momenty ciekawe, jak i nudne. Chociaż zależy to od tego czy polubiliśmy jakąś postać, bądź związek czy nie. Ale jest ona dużo lepsza patrząc na poprzednią część. Więcej jest tu akcji, zwłaszcza pod koniec, bo wszystko właśnie zmierza do tego wydarzenia.
Co będzie dalej? Kto wie? Na pewno będzie wojna między dobrem, a złem. To jest stuprocentowe.  I na pewno to zdarzenie będzie krwawe. Jestem bardzo ciekawa jak to będzie, dalej...
Ocena: 8/10
Cytaty:
"Czarownik stał w otwartych drzwiach mieszkania, oparty o futrynę. Miał na sobie kanarkowo żółtą piżamę i zielone pantofle w twarze obcych z kręconymi  antenkami do kompletu. Jego czarne, nastroszone włosy były w nieładzie, zielonozłote oczy wyraźnie zmęczone.
- Dom świętego Magnusa dla zbłąkanych Nocnych Łowców - powiedział głębokim głosem, szeroko rozkładając ramiona. - Witajcie. Sypialnie gościnne są tam. Wytrzyjcie buty o wycieraczkę." Ach, ten Magnus i jego teksty :D

"Zdawało się, że ściany wyciosane z biało-srebrnego adamasu emanują nikłym blaskiem. Podłoga też była zrobiona z demonicznego kamienia, na jej środku widniał czarny krąg z wyrytym symbolem Żelaznych Sióstr: sercem przebitym mieczem.
Isabelle usłyszała szepty i podniosła wzrok znad posadzki. Wewnątrz jednej z gładkich białych ścian zamajaczył cień. Był coraz wyraźniejszy i bliższy, aż nagle część ściany się odsunęła i wyszła z niej kobieta.
Miała na sobie długą, luźną białą szatę, ciasno przewiązaną w nadgarstkach i pod piersiami srebrno-białym, demonicznym sznurem. Jej twarz była bez zmarszczek, ale bardzo stara, choć nie dało się określić wieku. Długie, ciemne włosy, zaplecione w grube warkocze sięgały połowy pleców. Wokół oczu barwy skaczących płomieni i na skroniach kobieta miała misternie wytatuowaną maskę."

" Nie będzie mnie przez cały dzień - oznajmił Magnus. - Przyjdź po swoje rzeczy. Zostaw swój klucz na stole w jadalni. - Przyjrzał się jego twarzy. - To koniec. Nie chcę cię więcej widzieć, Alec. Ani żadnego z twoich przyjaciół. Jestem zmęczony rolą ich ulubionego czarownika." Cóż... inna strona Bane'a. Jedna z tych przykrych (jak dla mnie) sytuacji w książce.
Jedna z najpiękniejszych okładek z tej serii! Clary Fray, główna bohaterka (zapomnieli tylko, że ona ma zielone oczy.)

wtorek, 23 lipca 2013

Następny wywiadzik! Tym razem z polskimi napisami :)

Wywiad trochę stary, bo z planu filmowego nagrany przez MTV. Przetłumaczony oczywiście przez jakiś Polaków ;)
Jak dla mnie trochę on śmieszny w niektórych momentach :)

niedziela, 21 lipca 2013

Aktor ≠ bohater grany przez niego

Podobnym czymś już ostatnio zamęczyłam Natal2000 xD Ale ten temat prawie ciągle mnie nachodzi, żeby o nim napisać. Zresztą już dawno coś podobnego zamierzałam napisać. ;D

Dużo ludzi jak zauważyłam już dawno utożsamia aktora z jego bohaterem którego gra. Głównie jest tak, że zamiast imienia i nazwiska (lub tylko jednej rzeczy) aktora mówimy na niego imieniem i nazwiskiem postaci. Np. w szóstej klasie byłam na lekcji w teatrze i wyświetlono tam zdjęcie Daniela Radcliffe'a, pan spytał się kto to jest. Oczywiście chór głosów odpowiedział Harry Potter, tak naprawdę może dwoje ludzi się odezwało, albo może troszeczkę więcej, że to Daniel.
Myślę, że to dla aktorka/aktorki w pewnym sensie poniżenie, że ludzie znają cię tylko z roli i nie wiedzą nawet jak się nazywasz. Ja sama przyznam się, że też nie znam wszystkich aktorek oraz aktorów na świecie, bo to by było wręcz nie możliwe, ale np. gdy jakiś film mnie interesuję to staram się dowiedzieć przynajmniej jak nazywają się główni aktorzy lub ci co grają moją ulubioną postać. Można sprawdzić w Internecie, jak ktoś się nazywa. Żyjemy w XXI wieku, to zajmie parę minut, jak nie sekund. Na Wikipedii w artykułach dotyczących filmu, (serialu), jest wypisana obsada. Co ja piszę! Nawet w bajkach jest ona zapisana, kto kogo dubbingował! W gorszym razie można zastosować np. taki schemat: Nie znam jego/jej imienia, ale w tym filmie ... grał/grała tego/ją ... Czy coś podobnego zastosować. Bo, przecież czasem się spieszymy lub nie mamy ze sobą takiego źródła jakim jest np. Wikipedia. ;-) A jeśli nas spotka taka sytuacja, że nasz znajomy tak powie, a my znamy nazwisko i imię, to nie powinniśmy na niego od razu naskakiwać, że uuuuuuu obrażasz aktora i wgl takie rzeczy mówić. W końcu każdemu się zdarza zapomnieć. Albo nie wiedzieć. ;)
A teraz przejdę do rzeczy, która mnie załamuje coraz bardziej. Z wiadomości które napisałam osobie na górze, mógłby wyjść poemat xD
Podam najpierw za przykład "czasy świetności" "Zmierzchu". Był sobie Robert Pattinson i była Kristen Stewart. Oboje grali główne postacie, zakochane w sobie nawzajem. Oczywiście co było w świecie medialnym? Oni na pewno są razem, zakochali się w sobie! Nie wnikam czy tak było, czy nie. Ale jakoś nie chcę mi się w to uwierzyć, że nagle ich olśniło. Tak chyba jest w większości filmach dla młodzieży. Plotka o miłości aktorów grających swoich bohaterów zakochanych w sobie przeszła już można by rzec do historii. Każda sytuacja jest tak odbierana, nawet taka głupia (podam prawdziwy przykład, ale już nie ze Zmierzchu), jak pokazywanie sobie czegoś na telefonie. Jezuuuuuuu! To musi być normalnie miłość forever xD Dziecinada. A kto głównie wymyśla takie "niusy"? Media oraz taki za przeproszeniem puste Barbie. No bo kto z rozumem przejmowałby się ich życiem prywatnym?
Coś jeszcze mam do napisania??? Yyyyy, chyba nie. :D
Znalezione na gdzieś na fejsie. Oczywiście to jest Bravo. Nie chciałam zdjęć aktorów dawać (ogólnie się tyczy, a nie tylko Lily i Jaime'go), a to gazeta, więc...

sobota, 20 lipca 2013

Dlatego, że się jaram Darami Anioła zamieszczam cały wywiad z aktorami z Comic Conu 2013. :D (UWAGA! English!)
Dla tych którzy nie znają się kto kogo gra:
Jaime Campbell Bower - Jace Wayland
Kevin Zegers - Alec Lightwood
Godfrey Gao - Magnus Bane ;D
Lily Collins - Clary Fray
Robert Sheehan - Simon Lewis


sobota, 13 lipca 2013

"Miasto upadłych aniołów"

Autorka: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto upadłych aniołów (patrzcie uważnie jak po angielsku będą napisane te same wyrazy)
Tytuł oryginału: City of Fallen Angels . The Mortal Instruments – Book Four
Ilość stron: 434
Zacznę od tytułu. Proszę mi powiedzieć dlaczego polski odpowiednik oryginalnego tytułu nie ma wielkich liter tam gdzie powinny one być? Tak jest w całej serii; angielski swoje, a Polacy swoje. Jasne, spotkałam się już kilka razy, że tytuł nie był tłumaczony dosłownie, ale tutaj jest. Co z tego, że według gramatyki naszej jest dobrze wszystko, skoro to zagraniczna książka? Żeby nie było: film „Miasto Kości” jest już dobrze napisany w przeciwieństwie do książki. I właśnie tak będzie, że film będzie lepiej miał przetłumaczony tytuł od książki.
No dobra koniec o tytule, a pora zacząć narzekać na treść. A głównie na wątki miłosne. Trzy poprzednie książki jakoś się udało tak pokierować, że nie było tak jakoś mdło; trzy poprzednie... Bo w tej, aż się wylewa od nadmiaru wątków miłosnych. W każdej parze jest coś nie tak, znaczy się... ah, napiszę: Clary i Jace – szczerze to trochę nie za bardzo ogarniałam o co tam chodzi, Jace kocha Clary, ale uważa, że nie zasługuje na nią czy coś takiego, na dodatek miewa koszmary w których zabija dziewczynę; Simon i dziewczyny – chłopak spotyka się zarówno z Isabelle, jak i Maią, i żadna o drugiej nie wie, no ale kiedy w końcu siebie odkrywają; on zakochany jest w Isabelle, ale on nie wie czy ona chce go; Maia spotyka swojego byłego, który zamienił ją w wilkołaka; Jocelyn i Luke planują ślub; Alec jest zazdrosny o byłą dziewczynę Magnusa i co tam jeszcze? Już nic, to chyba wszystkie pary w książce. Nieźle co? Pewnie już się zniechęciliście. No cóż... tak naprawdę to najnudniejszy wątek z tych paru wyżej wymienionych to Jace&Clary. Reszta jest okej. Nie wiem może to przez to, że od samego początku nie za bardzo przepadałam za nimi... no sami powiecie, jeśli ktoś przeczyta.
Jeśli mam być szczera akcja jest i jej nie ma. Nagle wyrasta jak góra, a za chwilę znika, żeby się rozczulać nad tamtą parą.
W każdym razie: ktoś zabija Nocnych Łowców. Nikt oczywiście nie wie kto. Żeby było jeszcze bardziej zagadkowo zostają oni znalezieni na każdym z terytoriów Podziemnych. Wina spada na starą wampirkę – Camille („poznałam” ją już w „Mechanicznym aniele”). Lecz czy to naprawdę ona? Cóż... ma ona parę tajemnic i cała jest zagadkowa, ale czy ona mogłaby coś takiego zrobić? Jest przecież dość stara i wie czym grozi złamanie Prawa.
W tym czasie ktoś dwa razy atakuje Simona. Kto to może być? Szczęście, że Simon posiada Znak Kaina, narysowanego przez Clary. Według tego nikt nie ma prawa go skrzywdzić, inaczej zemstę poniesie. Ujawnię tylko, że napady na Simona i śmierć Nefilim mają ze sobą wiele wspólnego.
Jeszcze na dodatek ktoś mutuje niemowlaki. Chce stworzyć potwory, niestety, albo stety dzieci nie są tak silne i umierają. Za tym wszystkim czai się jedna osoba, kto to? Nie zgadniecie, chyba, że ktoś posiada taką wiedzę o demonach i różnych takich istotach. Ja o tej postaci znalazłam wzmiankę w „Wampirologii. Prawdziwej historii upadłych”. Ta książka jak sama nazwa wskazuje jest o wampirach, choć tamta postać z „Miasta upadłych aniołów” nie jest wampirem. Hm, postać z legend i mitów, więc pewnie to dlatego są takie nie zgodności.
Choć książka czasem przynudza, jeśli już ktoś po nią sięgnie to niech przeczyta do samego końca, bo koniec jest jednym z tych „pagórków akcji”.
Ocena książki – zawiodłam się: 7,5/10
Cytaty:
„ - Kim jesteś?
Simonowi zrobiło się niedobrze.
- Mówiłem ci. Wampirem.
- Nie jesteś moim synem. Nie jesteś Simonem. - Elaine drżała. - Jaka żywa istota nie ma pulsu? Co z ciebie za potwór? Co zrobiłeś z moim dzieckiem?
- Jestem Simon... - Zrobił krok w stronę matki.
Elaine krzyknęła. Jeszcze nigdy nie słyszał z jej ust takiego krzyku i nie chciałby więcej go usłyszeć. To był straszny dźwięk.”

Tak, to jedna z przykrych scen w lekturze. :-(

„Kiedy rodzi się Nocny Łowca, Cisi Bracia i Żelazne Siostry odprawiają rytuał umieszczenia na dziecku czarów ochronnych. Kiedy Jace umarł, a potem powrócił do życia, narodził się po raz drugi, ale został pozbawiony tych rytuałów i ochrony. Teraz jest otwarty jak niezamknięte drzwi i bezbronny wobec wszelkiego zła i demonicznych wpływów.”


wtorek, 9 lipca 2013

"Bez odwrotu"

Autorka: Jana Frey
Tytuł: Bez odwrotu
Tytuł oryginału: Rückwärts ist kein Weg: Schwanger mit 14
Ilość stron: 133

Na tę książkę trafiłam bardzo przypadkowo. Zresztą na wszystkie książki z tego wydawnictwa trafiam przypadkowo, bo gdy prosiłam bibliotekarkę o wyszukanie kilku książek z tego wydawnictwa powiedziała, że większość książek jest z opracowaniami dla studentów czy tam licealistów, więc muszę sama poszukać sobie na półkach. Tylko wiecie... tyle półek, a taka cienka książka. Więc nie dziwne, że raz na kiedyś trafię. ;) A dlaczego akurat bardzo przypadkowo? Stałam przy jednej półce i szukałam sobie jakieś fajnej książki, koło mnie stały dwie dziewczyny i też szukały sobie jakieś. Przy okazji prawie, że co wzięły jakąś do ręki to ją komentowały. Dla mnie jest to trochę oburzające. Przecież w bibliotece są książki dla każdego, więc nie powinno się naśmiewać z kogoś gustu literackiego albo oceniać książkę po tytule, bo często on może najmniej mówić o treści. No i w pewnym momencie jedna z nich wzięła do ręki tą książkę i się śmiała (przynajmniej na moje ucho słychać było, że to śmiech), że ta książka jest o dziewczynie która zaszła w ciąże. Gdy już sobie w końcu poszły sięgnęłam po nią i przeczytałam sobie opis. Zauważyłam też, że jest ona z dobrego wydawnictwa co czytałam chyba już parę książek z niego. Tamte mi się spodobały, więc co mi szkodziło ją wypożyczyć? Najwyżej gdyby mi się nie spodobała oddałabym ją na drugi dzień, nie? 
 
Opis: Lilli Milewski mieszka sama z mamą. Jej ojciec zostawił je gdy jej mama była jeszcze w ciąży. Dziewczyna pragnie odszukać go i jakoś się z nim skontaktować. Kiedy dostaje adres ojca od mamy jedzie do niego wraz z przyjaciółką. Tam przeżywa taki jakby wstrząs. Ojciec jest żonaty i ma dwójkę dzieci oraz dom i świetny aparat fotograficzny, a przecież mówił, że ma mało kasy i nie może płacić na Lilli alimentów! Związku z tym, ale i też z innym sprawami dziewczyna kradnie mu aparat.
Kilka tygodni później, kiedy robi zdjęcia do projektu do szkoły poznaje Dawida. Czternastolatka jest w nim zakochana i jak możecie się domyślić po paru tygodniach są już tego konsekwencje. Lilli Milewski jest w ciąży.
Pierwszym pomysłem jakim na chodzi mamę Lilli oraz (mamę) Dawida jest aborcja. Lecz Lilli nie chce, chce wychować Camilla.
Czy piętnastolatka udźwignie ten ciężar i dobrze zaopiekuje się malcem? Jakim ojcem będzie Dawid? Dobrym, czy może takim jak ojciec Lilli?
Książka bardzo fajna. Opisuje prawdziwe zdarzenia i przeżycia prawdziwej osoby, bo to są relację dziewczyny która naprawdę to wszystko przeżyła. Niektóre sytuacje są naprawdę (przynajmniej dla mnie) mocne. Pozycja godna polecenia.
Podam za przykład sytuację, kiedy Lilli była w ciąży, a jej brzuch był już bardzo widoczny. Ludzie ją oceniali od razu, że jest puszczalska i głośno to komentowali. Takie oskarżenia są bez postawne. Zresztą pomyśleć jak taka dziewczyna musi się czuć gdy ktoś tak mówi o niej.
Dziś bez żadnych cytatów.
Ocena: 8/10

czwartek, 4 lipca 2013

"Wybrani"

Autorka: C.J. Daugherty
Tytuł: Wybrani
Tytuł oryginału: Night School 
Ilość stron: 532
"Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?"
Akademia Cimmera... elitarna szkoła dla bogaczów - krótko opisując tę szkołę. 
Allie jest na pozór buntowniczą dziewczyną która już trzeci raz w ciągu roku zostaje aresztowana przez policję i zmienia po raz któryś szkołę. W końcu rodzice w rozpaczy zapisują ją właśnie do Akademii Cimmera. Tam, z dala od starych znajomych i technologii XXI wieku (komputery, telefony itp.) w końcu staje się sobą, poznaje przyjaciół oraz zaczyna się pilnie uczyć. Z dnia na dzień coraz bardziej zaczyna się jej tam podobać. Tylko... szkoła skrywa pewne sekrety. Czym jest Nocna Szkoła do której należą tylko wybrani uczniowie, którzy wypełniają pilnie strzeżone zadania? Jakie skutki będzie miał pożar na Letnim Balu, gdzie na podwórku Allie znajdzie zabitą koleżankę? Czy naprawdę jest tak, jak się na pierwszy rzut oka wyglądało? Allie Sheridan myśli, że znalazła się w idealnym dla niej miejscu, że znalazła przyjaciół na zawsze. Tymczasem niektórzy z nich odwracają się od niej. Oprócz kryminału, mamy tu też wątek miłosny w tle, jak chyba w każdej książce przygodowej. Carter versus Sylvian. Którego wybrać? Chłopaka który stoi na uboczu z dala od wszystkich, który bawi się dziewczynami i jest po prostu wredny, czy przystojnego, dobrze się uczącego za którym wszystkie dziewczyny w szkole szaleją Sylviana? Nawet ci chłopcy nie będą tymi którymi się można było wydawać. Zwłaszcza jedna sytuacja z Sylvianem może niektórych zaskoczyć. 
Powieść naprawdę w ciąga! Na początku myślałam, że książka będzie nudna, nie wiem dlaczego. Może to przez to liczenie na początku, bo główna bohaterka wiele razy liczy, żeby się uspokoić lub tak sobie (siedemnaście stopni schodów, czwarte uderzenie serca). Nawet Carter w książce pyta ją o to. :) Lektura pokazuje, że nawet bez cienia magii i czarów można stworzyć coś naprawdę wow. 
Napiszę szczerze, że tylko dwie rzeczy mi się nie podobały w niej: liczenie (może dlatego, że kojarzy się ze szkołą) i te roztargnienia miłosne. 
Jak czytałam na odwrocie książki jest to seria, więc trzeba poczekać na dalsze części. Ciekawa jestem co autorka wymyśli. Mam tylko nadzieję, że nie będzie znów drążyła tego wątku Carter vs. Sylvian. 
Ocena: te minusy mnie nie zraziły 10/10
Cytaty:
"Z początku niczego nie słyszała, ale po chwili do jej uszu dotarł odległy krzyk. Kilka sekund później ktoś ponownie wrzasnął. Allie pochyliła się do przodu, próbując przeniknął wzrokiem panujące wokół ciemności. Noc była bezksiężycowa,a chmury przysłoniły światło gwiazd. Nie potrafiła niczego dostrzec. Usłyszała jakiś hałas, tym razem o wiele bliżej, coś jakby odgłos kroków na skrzypiącej drewnianej podłodze. 
Nie miała pojęcia, co to mogło być, wyraźnie jednak słyszała, że dźwięk dochodził z dachu.
Wydawało jej się, że dostrzega jakiś ruch poniżej, jakby coś pędziło przez trawę w stronę lasu. Nasłuchiwała uważnie, wstrzymując oddech. Czy naprawdę słyszała... śmiech?"

„Nie ruszyła się z miejsca, dopóki nie uznała, że na pewno nic jej nie grozi. Usiadła i ostrożnie rozejrzała się wokół. Jej dłonie pokryte były jakąś mokrą, lepką substancją. Kiedy jej wzrok oswoił się z ciemnością, zauważyła, że potknęła się o dziewczynę w jasnej sukience, która leżała na trawie, twarzą do ziemi. Dotknęła jej delikatnie, nie przyniosło to jednak żadnego efektu, chwyciła ją więc pod ramiona i przewróciła na plecy.
- Hej! - zawołała. - Nic ci nie jest?
I wtedy to zobaczyła.”

„Jeśli nie masz do powiedzenia niczego miłego, milcz”

„(...) żadna rodzina nie jest idealna.”

„Było coś okropnego w tym, że jej dom – miejsce, które kiedyś uznawała za najbezpieczniejsze na świecie – nie mógł już dłużej dawać jej schronienia...”

poniedziałek, 1 lipca 2013

Styl twórczości artystycznych

Człowieka nie pozna się po tym jak się ubiera lub co mówi. Pozna się po tym co tworzy i jak.
Moje

Nikt mi nie wmówi, że styl talentów artystycznych nie zależy od człowieka. Przecież człowiek, który w duszy ma smutek nie będzie dobrowolnie robił czegoś wesołego. Tworzy się od siebie. Co mi w środku gra. Czasem może to być nie świadomie: kreska na papierze, nastrój pisania. Różnie. No po prostu nie wierzę w to, że to się kształtuje bez nas!
Bo niby dlaczego tak trudno niektórym pisarzom się zgrać i napisać razem? Przecież to żaden problem. A jednak gdybyśmy sięgnęli po coś kilku autorów moglibyśmy odróżnić kiedy kto pisał. 
Ciekawiej jest ze stylem rysowania... Są osoby które rysują (czy tam malują) tak, a nie inaczej i za nic choć by się mocno starały nie zmienią go. Piszę naturalnie o tych osobach co umieją rysować. ;) Mogą patrzeć na zdjęcie, bądź inną rzecz którą chcą przenieść na swój papier, a i tak po swojemu wyjdzie. Ciekawe. Nie warto, więc robić tak jak ktoś (identycznie). Warto się ponieść myślą i swojemu wnętrzu, a na pewno wyjdzie coś swoistego. 
Nie powinniśmy też tego zmieniać. Komuś nie pasuje nasz styl? Trudno, każdy w czym innym gustuje. Powinniśmy (artyści) szukać też tego swojego. W czym dobrze się czujemy. 
Nie wiem czy chcecie dalej czytać czy nie. Dalej trochę o sobie w tym wszystkim napiszę. Jeśli kogoś to nie interesuje uprzedzam, że może zakończyć już czytanie. :)
Nie wiem jak to jest u mnie z pisaniem, ale z rysunkiem już słyszałam parę razy, że mam taki trochę animowany styl i powinnam spróbować swoich sił w komiksie. Heh,dlatego właśnie zamierzam w wakacje narysować coś na wzór komiksu, chociaż wątpię. Nie umiem rysować ludzi z boku.

PS: http://swiat-magii-cm.blogspot.com/2013/07/wywiader-z-martyna-raduchowska.html