środa, 16 sierpnia 2017

Mroczna wieża

Nie czytałam serii na której podstawie został stworzony ten film. Pewnie nie prędko to nadejdzie. W każdym razie... Nie znam różnic i elementów
podobnych adaptacji do książek. I może to i lepiej - podeszłam do "Mrocznej wieży" (po prostu) jak do filmu. Niczego nie oczekiwałam. Wcześniej też nie czytałam żadnej recenzji. (Przeczytałam je po obejrzeniu filmu.) Co prawda, chciałam, jednak po natrafieniu na zbyt szczegółowe streszczenie (po co streszczać ludziom, automatycznie odbierając im radość z oglądania?) zrezygnowałam. Pewnie dobrze zrobiłam. Dzień po obejrzeniu filmu okazało się, że na niektórych stronach "Mroczna wieża" nie ma przychylnych opinii. Cóż... O nowym "Królu Arturze" też niektórzy pisali, że klapa, a jednak mnie on bardzo się podobał.
Chcę od razu zaznaczyć, że ten post nie będzie recenzją, tylko, taką o "pogadanką".

Opis: Jake miewa sny - koszmary o tajemniczej Mrocznej Wieży, Mężczyźnie w Czerni oraz Rolandzie, który jest rewolwerowcem. Chłopak ma pewność, że to, co się dzieje w jego snach jest rzeczywistością i trzęsienia ziemi mają z tym związek. Oczywiście nikt mu nie wierzy. Jake'owi pozostaje działanie na własną rękę. Chłopak zamierza odszukać miejsce ze snu... A to będzie dopiero początek historii...

Przede wszystkim film traktuję, jako poniękad film dla młodych odbiorców. Film fantasy, który bez przerażenia w oczach może oglądać młodsza młodzież. Dla mnie ta adaptacja jest jakimś przełomem w filmach dla młodzieży. Każdy może mieć swoją opinię... Główny bohater nie jest superbohaterem - sam nagle nie zbawia świata. Nie ma naciąganego romansu, który jest chyba w każdym filmie. A to już się robi naprawdę nudne.
Tak naprawdę... Mamy tu dwóch bohaterów, którzy są na równi ważni w tej historii i to byłoby nie fair pisać, że któryś był ważniejszy. I Jake, i Roland nie poradziliby sobie bez siebie, ta historia potoczyłaby się na pewno inaczej. Może dla niektórych ważniejszy będzie Jake, skoro od niego zaczyna się historia, ale nie. Trzeba obejrzeć film do końca, żeby się przekonać.

Aktorzy... Cóż, dla mnie większość aktorów jakoś się nie wybiła, nie zagrała, aż tak, że chciałabym od razu oceniać ich grę w skali 7-10. Według mnie przeciętnie, ale też nie jestem jakimś specjalistą lub krytykiem filmowym. Według mnie wśród wszystkich wybija się Matthew McConaughey w roli Mężczyzny w Czerni (albo jak kto woli Waltera). Pasował on do roli bardzo dobrze. Był takim prawdziwym czarnym charakterem. Sporo "kontrowersji" wzbudziło wybranie Idrisa Alby do roli Rolanda... Hm, rozumiem fanów książek. Z tego co rozumiem książkowy opis postaci nie pasuje do aktora... A raczej odcień jego skóry, ale tak wybrano i już nie ma sensu się rozwodzić, dlaczego to akurat on został wybrany, a nie kto inny. Stało się. Zresztą... Idris Alba wcale nie zagrał najgorzej, nawet nie zagrał źle. Według mnie udało mu się "wejść" w rolę.
Żeby nie było - film posiada również u mnie minusy. To nie tak, że ja się tylko nim zachwycam.
1. Gdzieś w połowie fabuły akcja zaczyna minimalnie za bardzo przyspieszać. Winą tego jest to, że w jednym filmie chciano zmieścić całą serię. I to w półtora godzinnej produkcji! Wielki błąd, któru powoduje niedociągnięcia, czy rozwinięcie akcji.
2. Nie chcę spoilerować, ale jest jeden moment w filmie, który jest dla mnie dziwny. Lub po prostu nie wyjaśniono sytuacji w należyty sposób... Jednego bohatera atakuje demon. Rana jest bardzo ciężka, ale... Nie aż, tak dla ludzkiego, zwyczajnego szpitala i jego leków. Dla mnie to trochę absurdalne... Niby fajnie, śmieszna scena, ale jakby nie patrzeć powoduje kilka pytań.
3. Magiczne efekty. Hm, na co to komu? Czy naprawdę trzeba dawać efekty niczym z "Matrixa"? Przez większość filmu ich nie było. Ta magia nie była przesadzona, ale potem chyba się komuś przypomniało o nich... Okej, nie są złe, jednak dla mnie nie potrzebne (mam na myśli końcową scenę i magię Waltera).
Ocena: 8/10

Zaznaczam raz jeszcze - to moja subiektywna ocena. Nie czytałam serii, więc na niej się nie opierałam. Bo nie ma sensu opierać się na czymś, czego dokładnie się nie zna. Jednak film, złe opinie oraz pewna osoba z booktube zachęciły mnie do przeczytania pierwszego tomu "Mrocznej wieży". Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale mam tę serię w planach czytelniczych. ;) A może akurat spodoba mi się cała seria?
Jeśli chodzi o wszystkie opinie i recenzje na temat tego filmu... Każdy ma inny gust i naprawdę niewarto, aż tak kierować tym wszystkim, czy to opinia będzie na plus, czy tym bardziej na minus. Zresztą to dotyczy wszystkiego. Wielu osobom nie spodobała się "Mroczna wieża", następne tyle osób nawet nie obejrzy tego filmu lub pójdzie ze złym nastawieniem. I po co? Bo te osoby mają świętą rację i ty już wiesz, że jak im się nie spodobało, to tobie też nie. Okej, niektórzy mają podobny gust. Niektórzy. To również, tak naprawdę dotyczy każdego filmu, czy książki. Najbardziej filmu.
Zauważyłam zresztą, że jest zawsze od górna jakaś opinia na dane dzieło. Albo nagle coś wszystkim się podoba i jest to wychwalane, albo wręcz przeciwnie. Nie piszę, że ktoś komuś narzuca daną opinię, bo nie twierdzę, że tak jest. Ale jednak jakąś odgórną łatkę film dostaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!