Niedawno kupiłam sobie grę z serii "Assasin's Creed". Trochę o tych grach słyszałam... Znaczy się niewiele, jednak podejrzewałam na podstawie kilku informacji, że gry powinny mi się spodobać. I co? Jasne, spodobała mi się ta gra. Akurat część, którą posiadam dzieje się we Francji podczas rewolucji francuskiej. Jest akcja, są misje, fabuła. Właśnie, takiej gry szukałam. Bądźmy szczerzy, ile można było grać w Simsy. Co prawda przez ponad pół roku w nie, nie grałam, ale... Tak, moja historia z grami komputerowymi zawierała głównie Simsy. Lubiłam tworzyć domy, Simów itd. Zastanawiałam się nawet, czy nie kupić sobie podstawowej części "dwójki" - to było jeszcze przed Assasinem. Jednak potem, tak pomyślałam, że lepiej spróbować czegoś innego. I jest Assasin. Cóż, nawet zdaję mi się, że ta gra ma o wiele lepszą grafikę, niż te Simsy (swego czasu, tak bardzo zachwalane). W każdym razie... Assasin bardzo mi się podoba, gdy zacznę grać mogę grać nawet z dwie godziny, bo ciągle coś nowego się dzieję... Właśnie, "gdy zacznę grać" - to mnie trochę zdziwiło: nie gram non stop w tę grę, nie jest, tak, że o Boże, muszę dziś zagrać, nie. Ostatnio prawie cały tydzień nie grałam, prawie zapomniałam o tej grze. I teraz... Cieszę się, że jednak nie wydałam pieniędzy na "The Sims". Niby fajnie, czasem sobie w to pograć. Właśnie: czasem. Gdybym nie musiała kupować jednej części to byłoby inaczej. Po prostu byłyby zainstalowane na laptopie, raz na kiedyś bym sobie zagrała, ale... Jaki jest sens kupowania gry tylko do zainstalowania? Gdzie nie będę za często w tę serię grała? A nawet, jeśli to może z jakąś godzinę tylko. Tak, 60 minut to by była góra, bo poniękad w Simsach ciągle dzieje się to samo. W ogóle, jakby spojrzeć na tę serię... To po prostu głupie - żeby zagrać w jakiś dodatek, musisz zainstalować przedtem płytę podstawową, która potem nie będzie ci potrzebna. Nie to, że wydasz na jedno, to musisz zaraz znowu wydać. Chyba, że ktoś znajomy ma, ale... Nie każdy pożycza, a zresztą czas świetności Simsów dawno minął.
Według mnie te nowe części nie są już, tak dobre, jak "dwójka". Może tam grafika była słaba w porównaniu z "czwórką", ale sterowanie itd. było lepsze i łatwiejsze. Teraz... Zdaję mi się, że twórcy gry przywiązują wagę do tworzenia "ludzi" i domów, niż do samego sterowania... Taka jest po prostu moja subiektywna opinia. W ogóle prawie wszystko teraz, co na siłę jest zmieniane na " lepsze", staje się poniekąd gorsze. Choćby stare bajki (z animacji do technologii komputerowej).
A może to ja po prostu nie umiem się odzwyczaić od tego, co stare...?
Nigdy nie grałam w Simsy, tylko koleżanka mi je pokazywała. Dla mnie są raczej nudnawą grą dla góra podstawówki. W Assasina grałam, z tą samą koleżanką, ale też bez szału. Teraz sama nie gram, ale jestem w świecie miłośników Wiedźmina i raczej patrzę na gry z punktu widzenia tej gry - mam duże wymagania, szczególnie że traktuję gry jako rodzaj sztuki, dla mnie powinny mieć fabułę, być czymś na kształt literatury - tylko z inną formą.
OdpowiedzUsuń