Serial sławny i niesławny. Z jednej strony wiele osób wie o tym serialu, kiedy się pytam, a z drugiej... Większość wie o nim tylko tyle, że taki serial istnieje i dotyczy grupy przyjaciół. Jednych zachwyca, drudzy uważają, że to nudy.
Na "Skam" głównie natrafiłam, dzięki filmiku Cat (link). Potem podpytałam znajomych. I koniec końców postanowiłam obejrzeć jeden odcinek. Na początku nie wiedziałam, czy to na pewno ten odcinek, a nie jego połowa, ponieważ trwa on ok. 20 minut. Później okazało się, że odcinki mniej więcej, tak trwają: od 20 do 50 minut. Dzięki temu można z łatwością obejrzeć kilka odcinków w jeden dzień, chociaż są osoby dla których nie ma znaczenia, jak długi jest odcinek, bo i tak obejrzą kilka ciągiem.
(Skam pokazuje życie pięciu przyjaciółek: Evy, Sany, Chris, Vilde i Noory.)
Pierwszy sezon najmniej mi się spodobał z wszystkich czterech. Nie był bardzo nudny, jednak jak się okazało po obejrzeniu całego "Skam" - główna bohaterka pierwszego sezonu, czyli Eva jest postacią, którą najmniej lubię. Nie jest płytka, jej losy można śledzić może zapartym tchem, chociaż... Tylko w tym jednym sezonie. Gdy Eva idzie na dalszy plan okazuje się, że to jest "typowa" nastolatka, którą przedstawiają media i filmy dla młodzieży. Jasne, istnieją, takie dziewczyny w rzeczywistości, ale jednak... Bohaterka serialu powinna coś wnosić do niego, no nie wiem. Może ktoś ją bardziej zrozumie (chodzi mi o Evę w pozostałych trzech sezonach), jeśli tak, chętnie przeczytam tę opinię w komentarzu. Dla mnie to było żenujące, kiedy Eva chodziła od jednej imprezy do drugiej i się na niej upijała lub całowała się z chłopakami (bardziej to pierwsze). Ekhem, co, kto woli.
Pozostałe sezony są kolejno poświęcone: Noorze, Isakowi i Sanie. I tak jak przy Evie już irytował jej związek i problemy z nim związane to przy Noorze wcale. Było to leciutko ubarwione, ale oprócz wątku związku dodano inne ważne wątki i problemy. Do końca sezon trzyma w napięciu. Nawet mnie interesowało, czy w końcu Noora będzie z Williamem, czy nie. Obie ciekawe i skomplikowane postaci. Chociaż... Noora wydaje się być wyidealizowana. Nie zgadzam się z tym. Nawet, jeśli nie widać u niej wad to przynajmniej nie zadziera nosa, pomaga wszystkim. Chociaż sezon drugi pokazuje, że ona też potrzebuje rady, pomocy. Polubiłam tę bohaterkę, jednak ma u mnie pewien minus... Optymizm, siła optymizmem, siłą, ale bez przesady. Dewiza życiowa Noory średnio mi się podoba, zwłaszcza, kiedy cytuje to osobie, która wiele przeszła i ona nie zna tej osoby całej historii, nie wie, co ta osoba przeżyła... Nie można od nikogo wymagać uśmiechu na twarzy, cokolwiek się zdarzyło.
Trzeci sezon jest wyjątkiem, ponieważ dotyczy osoby spoza dziewczęcej grupy przyjaciół - Isaka. Przy nim nie trzeba długo się zatrzymywać. Sezon dotyczy (to będzie spoiler?) homoseksualizmu chłopaka. Fajne jest to, że nie został tutaj pokazany stereotypowy gej. Isak pokazuje, że gejem najcześciej jest zwykły chłopak, który niczym się nie wyróżnia. Chłopak jest ciekawą postacią, jednak, czy na osobny sezon? O wiele bardziej interesujący jest Even - chłopak Isaka, który ma chorobę dwubiegunową. Szkoda, że nie ma o nim sezonu, ale jest o Isaku. A przez to widzimy, jak wygląda związek z osobą chorą ze strony partnera, takiej osoby.
Ostatni (i to naprawdę ostatni) sezon jest o Sanie, która jest muzułmanką. To najciekawszy sezon. Dziesięć odcinków pokazuje, że wcale nie jest łatwo być muzułmanką w kraju niemuzułmańskim, pogodzić zasady religii ze zwykłym życiem typowej nastolatki. Przepraszam, jeśli to źle zabrzmiało. Nie miało to na celu nikogo urazić. Trzeba zaznaczyć, że Sana jest bardzo wierzącą osobą i trzymającą się swoich zasad. No i jest pokazane, jak wygląda związek i miłość u młodej muzułmanki. A wygląda to trochę inaczej, niż u chrześcijanek.
Jak można zauważyć: wszystkie sezony łączy to, że każdy główny bohater jest w związku. Można by było powiedzieć, że to będzie nudne: wzloty i upadki, ale wcale, tak nie jest. Każdy związek jest inny. Oprócz tego ważnym wątkiem jest grupa pięciu przyjaciółek, które chcą stworzyć bus... Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Chodzi o to, że Skam pokazuje norweską tradycję busów w szkołach (chyba nasze liceum), które organizują imprezy itd. A przy okazji, ile młodzież wydaje kasy na takie rzeczy. Czyli, jak można wywnioskować - jest dużo imprez, bardzo dużo. Nie wiem, czy w rzeczywistości, tak jest i nie chcę analizować prawdy w tym serialu. Podobno scenarzystka i producentka Skam przyłożyła się, żeby przedstawić prawdziwe życie młodych Norwegów, ale... No nie można też patrzeć, tak na to, że wszystkie nastolatki, tak żyją itd.
Co jest bardzo ważne - aktorami są tu amatorzy, przynajmniej ci główni. To osoby w wieku 16-20 lat. Zagrali lepiej, niż nie jeden prawdziwy aktor. I naprawdę, czy nie można by tak? Żeby robić otwarte castingi dla wszystkich?
Co mi się najbardziej nie podobało? To, że bohaterowie mieli po 16-17 lat, a żyli tak... Nie jeden 18-latek nie ma takich "przygód" i życia jak oni.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!