1. Przede wszystkim duży plus za to, że produkcja nie skupiła się tylko na historiach, ale że rozwinęła wątki poboczne poszczególnych bohaterów. Skupili się na tym, co się działo po śmierci Hannah, reakcje na kasety i jej śmierć. A może przede wszystkim reakcje na Clay'a.
Bardzo to mi się spodobało, ponieważ w książce tego nie ma. Czytelnik zapoznaje się tylko z emocjami Clay'a, a on akurat mało przeżył w porównaniu z kilkoma innymi. Zresztą według mnie ten chłopak jest po prostu nijaki. Jakiś taki... Nie polubiłam go szczególnie.
A naprawdę, mieli jak rozwijać wątki postaci... Przyłożyli się do tego. Chociaż... To poniekąd zaszkodziło ogólnej opinii na temat serialu, ale o tym potem.
2. Rodzice.
To jest oczywiste, że śmierć córki załamała rodziców. Że domagali się sprawiedliwości od szkoły oraz, że wszczęli proces w tej sprawie. Znowu bardzo dobry wątek, który w książce nie był, tak bardzo poruszony. Nie można oceniać tych ludzi, że nie martwili się o swoje dziecko, bo właśnie sceny z ich udziałem pokazują, że zależało im na Hannah. I to nie "o bo umarła", zawsze zależało.
3. Proces.
Właśnie proces pokazuje chyba najbardziej bezradność szkoły. Nie, nie bezradność, po prostu brak empatii. Nie przejęli się szczególnie śmiercią uczennicą. Nic nie zrobili przed, ani po jej śmierci. Serial pokazuje, jak bardzo szkoły i psychologowie są nie nauczeni radzenia sobie w takich sprawach, jak nie umieją pomóc uczniom w prawdziwych problemach. "Prawdziwe problemy" mogą być dla dorosłych śmieszne, ale jednak nie należy ich zamiatać pod dywan. Zwłaszcza ostatni odcinek pokazuje, że nie wystarczy wyuczyć się "fragmentu podręcznika" i mówić to jak katarynka, skoro się współpracuje z ludźmi, trzeba podejść do nich jak człowiek. No i ostatnie: szkoły, tak naprawdę nie wiedzą, co się w nich dzieje.
Według mnie to nie tyle chodzi o to, żeby młodzież obejrzała "Trzynaście powodów", ale też ludzie związani z placówkami oświaty.
A mówią, że gimnazja to zło. xd
4. Rozłożenie w czasie.
No tak. Jeśli dobrze pamiętam w książce czas akcji to chyba jedna noc, może kilka. Na pewno przesłuchanie kaset nie zajmuje, tak wiele dni jak w serialu. Sądzę, że serialowy czas jest bardziej realny. W końcu chłopak miał obawy, a jak już zaczął słuchać to momentami musiał przestawać, ponieważ treść była, tak szokująca, że to po prostu nie da się ot, tak przesłuchać. A nawet, jakby dał to były załamany psychicznie po tym wszystkim.
O co chodziło z tym przedstawieniem bohaterów? Że to niby na minus? A no... Po przeczytaniu książki wahałam się z oceną Hannah Baker, próbowałam zrozumieć te kasety, ale po serialu... Po tym, jak ukazane zostały reakcje, chociażby Alexa... Okej, chłopak źle zrobił, ale kaseta to była ponad jego siły. Już wystarczająco przeżył śmierć swojej byłej przyjaciółki... Okej, pokazali, że dzięki kasetom niektórzy się zmienili, albo jaki wpływ ogólna tajemnica miała na całą resztę. Ale... Nie jestem przekonana do takiego rozwiązania problemu. Rozwinięcie wątków pokazało, że ci bohaterowie mieli również swoje problemy z którymi też niełatwo im było żyć. Więc poniekąd da się ich wytłumaczyć Niektórych. Nie ukrywajmy, że nie wszystkich.
Clay.... Irytujący niczym Hannah w serialu. Nie wiem, po co on tam był na tych kasetach. Poniekąd był tym najlepszym z kaset. "Wszyscy coś zrobili, ale ja nie". To na nad wyraz określenie, ale jego zachowania nie umiem inaczej opisać.
Podobno ma powstać drugi sezon. Szczerze to nie wiem, po co. Po obejrzeniu wszystkich odcinków, wiem po co, ale... Nie rozumiem, dlaczego, tak to zakończyli. Nie mogli zostawić książkowego zakończenia? Treść kaset została przeniesiona, więc drugi sezon nie byłby już adaptacją, a oddzielnym serialem. Intryguję mnie, co będzie w dalszych odcinkach, ponieważ jeden z bohaterów wydaje się mieć potworny plan, który chyba wdrożył w życie pod koniec pierwszego sezonu. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się wygraną, bo rozwlekanie jej dalej, nie wiem, czy ma sens.
Ocena: 6/10


