Każdy ocenia każdego na podstawie pierwszego spotkania,
zachowania. Dlaczego? Na co to komu? Bo tak łatwiej? Na pewno… Nikt nie
potrudzi się poznaniem głębiej tej osoby. Nie zawsze czarne jest
czarnym, a białe białym.
Jak wielką
krzywdę możemy wyrządzić uprzedzeniem? Skreśleniem na samym początku… Po
pewnym czasie odkrywamy swój błąd, ale wtedy już jest za późno… Czasu
nie cofniemy… Ran nie zagoimy.
Jeden
błąd może komuś skreślić życie. Lawina błędów roztrzaskują je i tworzą
głębokie rany tam, gdzie nigdy się nie zagoją. W sercu.
Promyk nadziei. Jeden człowiek. Wszystko może zmienić na złe lub dobre. Od niego zależy żywot bliźniego.
Gdy
po dziesięciu latach od ostatniego spotkania Patryk Światowid dostał
tajemniczy list, nie mógł uwierzyć własnym oczom, jednak nie było
wątpliwości – na szarawym papierze czerwonym tuszem pochyłym, niedbałym
pismem było napisane jego imię oraz nazwisko.
Miał
nadzieję, że nigdy już nie będzie musiał wkraczać ponownie w świat z
koszmarów. Pełen bezradnych krzyków, słabości i ciemności. Gdyby tylko
mężczyzna mógł, wykreśliłby ten okres z życia. Niestety nasza pamięć
jest tak skomplikowanie skonstruowana, że lubi wracać do tego co złe.
Gdyby
to był zwykły nic nie znaczący list, Światowid wyrzuciłby go do kosza.
Ale nie był on zwykłym listem. Nie mógłby nim być, zważywszy na
okoliczności pożegnania. Głównie dlatego Światowid przeczytał jedno
jedyne słowo znajdujące się na kwadratowej karteczce. Wyraz, który
zawierał tysiące słów, zawiłych zdań. „Przyjedź”.
Blondyn
bardzo dobrze wiedział, gdzie ma się udać, w końcu prawie co tydzień
jego żona odwiedzała nadawcę wiadomości. Nie był z tego powodu
uradowany, ale cóż miał począć? Dargorad stał się szaleńcem zaraz po ich
zniknięciu. Każde stworzenie na tym świecie o tym wiedziało. Każde
oprócz Ludzi.
Jasnowłosy chciał mieć
jak najszybciej za sobą tę spotkanie, dlatego zaraz po przeczytaniu
zmaterializował się w podziemnym tunelu oświetlonym tylko bogato
rozstawionymi pochodniami.
***
Kiedyś
był chociaż Wielkim Demonem. Teraz był zupełnym nikim. Och, co on
opowiada! Zawsze był nikim. Nie powinno go nigdy być. Bardzo dobrze, że
tata obsadził na tronie Casimira, a jego zesłał… Tu. W niebyt.
Białoskowie. Cokolwiek to było nie dało się tutaj funkcjonować
normalnie.
Pomieszczenie składające
się z sześciu białych ścian (cztery boczne, dwie jako podłoga i sufit)
bez okien, nie dawało poczucia bezpieczeństwa. Zwłaszcza, jeśli nie
wiedziałeś z której strony są drzwi o tym samym kolorze co reszta
pokoju. Wokół nie było nic. Pustka.
Na
pewno nikt nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji jak on. Ale on
jest sobą, nie nikim innym. Sobą. I to on musi odpokutować całe swe
życie w Białym Pokoju.
Gdyby był
normalnym Demonem… Każdy normalny chłopak cieszyłby się z władzy i
gospodarował nią mądrze, na zasadach swego państwa. Nie sprzeciwiałby
się woli ojca… A on? Wstyd.
Co on
opowiada?! Stop! To nie jest prawda. Jest normalny, to tata wmawia mu to
wszystko, żeby doprowadzić jego umysł do destrukcji. Specjalnie go tu
zamknął…
Ah… Ta białość miesza mu w głowie. Zaczyna wariować od nich.
Nagle
rozlega się klik mechanizmu i rozsuwa się kawałek bieli. Z zewnątrz
wchodzi jakaś osoba, pewnie jeden ze strażników. Przynieśli mu jedzenie.
Dlaczego nie zostawią go w spokoju? Chcą jego śmierci, więc dlaczego go
dokarmiają jak domowego zwierzaka? To tylko daje jakąkolwiek nadzieję…
Po
policzku więźnia spływa tylko jedna czarna łza, która po chwili znika.
Nie może sobie pozwolić na chwilę słabości. Nie da im tej satysfakcji.
Wystarczy, że przez pierwszy rok mieli z niego ubaw po pachy.
Krzyk,
który wskórał tylko to, że teraz ma zdarty głos. Krwawe rany na rękach,
nogach oraz brzuchu, którymi wykonawcami były zęby oraz paznokcie.
Plamki krwi na podłodze, które po latach stały się brązową ozdobą
wschodniego rogu pokoju.
Rozpacz, ból, pogoń za… nie wiadomo czym.
-
Czego chciałeś? – To nie był strażnik. Ten głos… Tak, bardzo dobrze go
pamiętał. Patryk. Jedyna osoba, która mogłaby go zrozumieć. To będzie
trudne… Ale musi spróbować.
-
Chciałem ci coś dać. Oddać. Nie wiem, jak to nazwać. Chcę, żebyś poznał
prawdę. Wiem, że mnie zrozumiesz. Jestem tego pewny. Wtedy… dziesięć
lat temu, nie było czasu. Wszystko tak szybko się działo. Sam musiałem
zebrać myśli, ułożyć sobie te wydarzenia, a co dopiero ty… Tobie to
wszystko wywróciło życie do góry nogami. Na początku… - Nie mógł już
dłużej mówić. Głos mu się załamał.
- Uważasz, że teraz mam inne zdanie o tobie? Lepsze? – W głosie młodszego słychać było pretensję.
- Ariadna… Mówiła…
-
Ariadna pewnie nadal coś czuje do ciebie. Powie ci wszystko, abyś się
tylko poczuł się lepiej. Ja taki nie jestem. Również przemyślałem pewne
fakty i wiesz co? Jestem głupi, że kiedyś ci współczułem. Przeczytałem
wszystkie utwory napisane w latach twojej wojny z Aniołami. To co wtedy
zrobiłeś… Nie, twój ojciec nie mógł tobą aż tak sterować. Są ludzie…
stworzenia, które inaczej by postąpiły. Nie rozumiem twoich decyzji. Nie
rozumiem twojego zachowania. Nie rozumiem twego wahania się nastrojów.
Chyba nawet… nie chcę rozumieć.
- Nie mówisz jak trzydziestoczterolatek. Miałem nadzieję, że dorosłeś… Że zrozumiesz.
- Przykro mi.
-
Wcale ci nie jest przykro. – Odwróciłem się powoli w jego stronę. –
Przestań opowiadać głupoty! Jeśli, jeśli tak bardzo nie chcesz mnie
widzieć to po co tu przylazłeś?! Po co?! Miałem nadzieję, że ci będę
mógł zaufać i… Jak widzę się pomyliłem! Po co się tutaj zjawiłeś?! Czy
to, aż takie zabawne? Nie jestem małpą w klatce, przestańcie tutaj
przychodzić, gdy brakuje wam rozrywki! Takie to zabawne, tak?! Proszę!
Śmiej się! Super, co nie? Dargorad wariuje! Zwołaj znajomych, tego
swojego kolegę. Jak mu tam? Meriadok? Szkoda, że nie przyszedł, pękłby
ze śmiechu! – Stracił kontrolę nad sobą. Wybuchł. Nie dał rady już
dłużej tego tłumić.
- To co mówią jest prawdą. Jesteś wariatem. – Patryk zaczął się oddalać w stronę pustki, która powinna być drzwiami.
Demon upadł na kolana.
-
Wszyscy… Wszyscy się mylicie. – A jednak łzy były silniejsze od
postanowienia, bo poleciały strumieniami po twarzy, spadając barwiły
podłogę na łaciato.
Patryk
Światowid nie mógł dłużej tam przebywać i patrzeć się na człowieka,
który był przepełniony bólem… Takim podobnym do jego niedawnego.
Pod
przeciwległą ścianą leżała gruba kupka papieru. To to pewnie Dargorad
chciał mu przekazać. Korzystając z okazji, że chłopak jest zajęty swoimi
emocjami, blond włosy wziąwszy listy do dłoni, uciekł z Pokoju
Wspomnień.
Ciekawie, ciekawie... Nawet bardzo. Napiszesz coś więcej? Bo kurde serio, fajnie ci to wyszło :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, też kiedyś pisałam opowiadania. Piszesz naprawdę świetnie, opowiadanie skojarzyło mi się z książką ,,Tunele'' :))
OdpowiedzUsuńEjejej gdzie zniknął ostatni post??
OdpowiedzUsuńWiesz... Moje koleżanki są hm, trochę za bardzo przewrażliwione na tym punkcie (ogólnie na swoim), dlatego go usunęłam. Jeszcze by się któraś coś domyśliła, dopowiedziała... Za dwa lata napiszę podobny. xD
Usuń