sobota, 19 kwietnia 2014

Dargoradskie listy - PROLOG

Każdy ocenia każdego na podstawie pierwszego spotkania, zachowania. Dlaczego? Na co to komu? Bo tak łatwiej? Na pewno… Nikt nie potrudzi się poznaniem głębiej tej osoby. Nie zawsze czarne jest czarnym, a białe białym.
      Jak wielką krzywdę możemy wyrządzić uprzedzeniem? Skreśleniem na samym początku… Po pewnym czasie odkrywamy swój błąd, ale wtedy już jest za późno… Czasu nie cofniemy… Ran nie zagoimy.
      Jeden błąd może komuś skreślić życie. Lawina błędów roztrzaskują je i tworzą głębokie rany tam, gdzie nigdy się nie zagoją. W sercu.
      Promyk nadziei. Jeden człowiek. Wszystko może zmienić na złe lub dobre. Od niego zależy żywot bliźniego.
      
      Gdy po dziesięciu latach od ostatniego spotkania Patryk Światowid dostał tajemniczy list, nie mógł uwierzyć własnym oczom, jednak nie było wątpliwości – na szarawym papierze czerwonym tuszem pochyłym, niedbałym pismem było napisane jego imię oraz nazwisko.
      Miał nadzieję, że nigdy już nie będzie musiał wkraczać ponownie w świat z koszmarów. Pełen bezradnych krzyków, słabości i ciemności. Gdyby tylko mężczyzna mógł, wykreśliłby ten okres z życia. Niestety nasza pamięć jest tak skomplikowanie skonstruowana, że lubi wracać do tego co złe.
      Gdyby to był zwykły nic nie znaczący list, Światowid wyrzuciłby go do kosza. Ale nie był on zwykłym listem. Nie mógłby nim być, zważywszy na okoliczności pożegnania. Głównie dlatego Światowid przeczytał jedno jedyne słowo znajdujące się na kwadratowej karteczce. Wyraz, który zawierał tysiące słów, zawiłych zdań. „Przyjedź”.
      Blondyn bardzo dobrze wiedział, gdzie ma się udać, w końcu prawie co tydzień jego żona odwiedzała nadawcę wiadomości. Nie był z tego powodu uradowany, ale cóż miał począć? Dargorad stał się szaleńcem zaraz po ich zniknięciu. Każde stworzenie na tym świecie o tym wiedziało. Każde oprócz Ludzi.
      Jasnowłosy chciał mieć jak najszybciej za sobą tę spotkanie, dlatego zaraz po przeczytaniu zmaterializował się w podziemnym tunelu oświetlonym tylko bogato rozstawionymi pochodniami.
      
      ***
      
      Kiedyś był chociaż Wielkim Demonem. Teraz był zupełnym nikim. Och, co on opowiada! Zawsze był nikim. Nie powinno go nigdy być. Bardzo dobrze, że tata obsadził na tronie Casimira, a jego zesłał… Tu. W niebyt. Białoskowie. Cokolwiek to było nie dało się tutaj funkcjonować normalnie.
      Pomieszczenie składające się z sześciu białych ścian (cztery boczne, dwie jako podłoga i sufit) bez okien, nie dawało poczucia bezpieczeństwa. Zwłaszcza, jeśli nie wiedziałeś z której strony są drzwi o tym samym kolorze co reszta pokoju. Wokół nie było nic. Pustka.
      Na pewno nikt nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji jak on. Ale on jest sobą, nie nikim innym. Sobą. I to on musi odpokutować całe swe życie w Białym Pokoju.
      Gdyby był normalnym Demonem… Każdy normalny chłopak cieszyłby się z władzy i gospodarował nią mądrze, na zasadach swego państwa. Nie sprzeciwiałby się woli ojca… A on? Wstyd.
      Co on opowiada?! Stop! To nie jest prawda. Jest normalny, to tata wmawia mu to wszystko, żeby doprowadzić jego umysł do destrukcji. Specjalnie go tu zamknął…
      Ah… Ta białość miesza mu w głowie. Zaczyna wariować od nich.
      
      Nagle rozlega się klik mechanizmu i rozsuwa się kawałek bieli. Z zewnątrz wchodzi jakaś osoba, pewnie jeden ze strażników. Przynieśli mu jedzenie. Dlaczego nie zostawią go w spokoju? Chcą jego śmierci, więc dlaczego go dokarmiają jak domowego zwierzaka? To tylko daje jakąkolwiek nadzieję…
      Po policzku więźnia spływa tylko jedna czarna łza, która po chwili znika. Nie może sobie pozwolić na chwilę słabości. Nie da im tej satysfakcji. Wystarczy, że przez pierwszy rok mieli z niego ubaw po pachy.
      Krzyk, który wskórał tylko to, że teraz ma zdarty głos. Krwawe rany na rękach, nogach oraz brzuchu, którymi wykonawcami były zęby oraz paznokcie. Plamki krwi na podłodze, które po latach stały się brązową ozdobą wschodniego rogu pokoju.
      Rozpacz, ból, pogoń za… nie wiadomo czym.
      
      - Czego chciałeś? – To nie był strażnik. Ten głos… Tak, bardzo dobrze go pamiętał. Patryk. Jedyna osoba, która mogłaby go zrozumieć. To będzie trudne… Ale musi spróbować.
      
      - Chciałem ci coś dać. Oddać. Nie wiem, jak to nazwać. Chcę, żebyś poznał prawdę. Wiem, że mnie zrozumiesz. Jestem tego pewny. Wtedy… dziesięć lat temu, nie było czasu. Wszystko tak szybko się działo. Sam musiałem zebrać myśli, ułożyć sobie te wydarzenia, a co dopiero ty… Tobie to wszystko wywróciło życie do góry nogami. Na początku… - Nie mógł już dłużej mówić. Głos mu się załamał.
      
      - Uważasz, że teraz mam inne zdanie o tobie? Lepsze? – W głosie młodszego słychać było pretensję.
      
      - Ariadna… Mówiła…
      
      - Ariadna pewnie nadal coś czuje do ciebie. Powie ci wszystko, abyś się tylko poczuł się lepiej. Ja taki nie jestem. Również przemyślałem pewne fakty i wiesz co? Jestem głupi, że kiedyś ci współczułem. Przeczytałem wszystkie utwory napisane w latach twojej wojny z Aniołami. To co wtedy zrobiłeś… Nie, twój ojciec nie mógł tobą aż tak sterować. Są ludzie… stworzenia, które inaczej by postąpiły. Nie rozumiem twoich decyzji. Nie rozumiem twojego zachowania. Nie rozumiem twego wahania się nastrojów. Chyba nawet… nie chcę rozumieć.
      
      - Nie mówisz jak trzydziestoczterolatek. Miałem nadzieję, że dorosłeś… Że zrozumiesz.
      
      - Przykro mi.
      
      - Wcale ci nie jest przykro. – Odwróciłem się powoli w jego stronę. – Przestań opowiadać głupoty! Jeśli, jeśli tak bardzo nie chcesz mnie widzieć to po co tu przylazłeś?! Po co?! Miałem nadzieję, że ci będę mógł zaufać i… Jak widzę się pomyliłem! Po co się tutaj zjawiłeś?! Czy to, aż takie zabawne? Nie jestem małpą w klatce, przestańcie tutaj przychodzić, gdy brakuje wam rozrywki! Takie to zabawne, tak?! Proszę! Śmiej się! Super, co nie? Dargorad wariuje! Zwołaj znajomych, tego swojego kolegę. Jak mu tam? Meriadok? Szkoda, że nie przyszedł, pękłby ze śmiechu! – Stracił kontrolę nad sobą. Wybuchł. Nie dał rady już dłużej tego tłumić.
      
      - To co mówią jest prawdą. Jesteś wariatem. – Patryk zaczął się oddalać w stronę pustki, która powinna być drzwiami.
      
      Demon upadł na kolana.
      
      - Wszyscy… Wszyscy się mylicie. – A jednak łzy były silniejsze od postanowienia, bo poleciały strumieniami po twarzy, spadając barwiły podłogę na łaciato.
      
      Patryk Światowid nie mógł dłużej tam przebywać i patrzeć się na człowieka, który był przepełniony bólem… Takim podobnym do jego niedawnego.
      Pod przeciwległą ścianą leżała gruba kupka papieru. To to pewnie Dargorad chciał mu przekazać. Korzystając z okazji, że chłopak jest zajęty swoimi emocjami, blond włosy wziąwszy listy do dłoni, uciekł z Pokoju Wspomnień.

4 komentarze:

  1. Ciekawie, ciekawie... Nawet bardzo. Napiszesz coś więcej? Bo kurde serio, fajnie ci to wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, też kiedyś pisałam opowiadania. Piszesz naprawdę świetnie, opowiadanie skojarzyło mi się z książką ,,Tunele'' :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ejejej gdzie zniknął ostatni post??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... Moje koleżanki są hm, trochę za bardzo przewrażliwione na tym punkcie (ogólnie na swoim), dlatego go usunęłam. Jeszcze by się któraś coś domyśliła, dopowiedziała... Za dwa lata napiszę podobny. xD

      Usuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!