sobota, 3 stycznia 2015

Bilbo ratuje Panem, a Katniss walczy z orkami



Tytuł filmu: Hobbit: Bitwa pięciu armii
Tytuł oryginału: The Hobbit: The Battle of the Five Armies
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Fran Walsh, Philipsa Boyens, Peter Jackson, Guillermo del Toro (na podstawie powieści „Hobbit, czyli tam i z powrotem” J.R.R. Tolkiena)
Czas trwania: 144 min.
Wybrani aktorzy:
Martin Freeman – Bilbo Baggins
Ian McKellen – Gandalf Szary
Richard Armitage – Thorin Dębowa Tarcza
Orlando Bloom – Legolas
Evangeline Lilly – Tauriel
Luke Evans – Bard
Lee Pace – Thranduil
Aidan Turner – Kili
Światowa premiera: 17 grudnia 2014 r.
Polska premiera: 25 grudnia 2014 r.

Ostatnia część ekranizacji jednej krótkiej książki. Cóż… Nie ukrywam tego, że się z tego bardzo cieszę, ponieważ niektóre momenty bardzo mi się dłużyły… I nie piszę tu tylko o tej jednej części. Ogólnie uważam to za bezsens jedną książkę, która nawet nie ma pięciuset stron dzielić na trzy trzygodzinne filmy.
Poprzednia część zakończyła się na tym, że Smaug (smok) poleciał zniszczyć Miasto nad Jeziorem i ten moment właśnie był początkiem trzeciej części. Walka ludzi ze Smaugiem, a raczej jednego człowieka – Barda. Po walce… Nie mija za wiele czasu, a następuje następna – straszniejsza. To właśnie tytułowa bitwa pięciu armii, czyli orków, krasnoludów, ludzi, elfów i zwierząt.
Nie wiem, czego się spodziewałam… Hm, film podobał mi się, ale nie aż tak, że… Jakoś tak średnio. Film opierał się głównie na tych dwóch walkach. Bijatyka, śmierć, zielony ekran (czyt. technologia komputerowa), gdzie między tym wszystkim wpleciony wątek bogactwa, żądzy władzy. Po prostu fajny film i tyle. Trzeba by chyba było po kolei obejrzeć te trzy części, żeby to w jakąś kompletną całość to się połączyło. Hm, cóż widziałam lepsze filmy. Może nie miały tylu efektów komputerowych i nie były w 3D, ale stanowiły całość i jakoś… No, coś wnosiły.
Już nawet pominę śmieszny dubbing np. Legolasa, bo o tym pisałam rok temu przy recenzji „Hobbit: Pustkowie Smauga”.


Tytuł filmu: Igrzyska Śmierci: Kosogłos część 1
Tytuł oryginału: The Hunger Games: Mockingjay Part 1
Reżyseria: Francis Lawrence
Scenariusz: Danny Strong, Peter Craig (na podstawie książki Suzanne Collins o tym samym tytule)
Czas trwania: 123 min
Wybrani aktorzy:
Jennifer Lawrence – Katniss Everdeen
Josh Hutcherson – Peeta Mellark
Liam Hemsworth – Gale Hawthorne
Woody Harrelson – Haymitch Abernathy
Elizabeth Banks – Effie Trinket
Philip Seymour Hoffman – Plutarch Heavensbee
Julianne Moore – prezydent Coin
Donald Sutherland – prezydent Snow
Sam Claflin – Finnick Odair
Premiera: 21 listopada 2014 r.

Rewolucja! Bunty! Mieszkańcy Panem się buntują! A na ich czele stoi Katniss Everdeen, która zostaje twarzą propagand.
Teraz mieszkańcy dwunastki muszą mieszkać w… legendarnej trzynastce. Cóż, trzynasty dystrykt istnieje i ma się całkiem dobrze. Prezydent Coin (Julianne Moore prawie nie do poznania w siwych włosach) wraz z Plutarchem postanawiają, że Katniss będzie podgrzewała buntownicze serca mieszkańców dystryktów. Trzeba w końcu stanąć do walki! Dziewczyna zgadza się pod paroma warunkami i dzięki temu, albo raczej przez to poznaje jeszcze bardziej dotkliwie zło prezydenta Snowa.
Ostatnia (a raczej przed ostatnia) część IŚ jest baaardzo emocjonująca. Gdy ludzie szli niszczyć tamę… Kurcze, oni ginęli, wiedzieli, że zginą, a i tak szli, o mało co się nie wzruszyłam. Jeszcze ta piosenka wykonaniu Jennifer Lawrence… Książkowe „Drzewo Wisielców”.  Piękne! Już może przerażać dawka emocji w następnej części, skoro tutaj tak to udało się twórcom filmu. J
Are you, are you
Coming to the tree?

4 komentarze:

  1. Igrzyska były fajnym filmem. :) Podobało mi się. ;) A Ci ludzie co szli... tak, to było niezłe. ;)
    Hobbit. Miłości moja. <33333
    Wiesz, ja gdy obejrzałam pierwszy raz to... czułam się rozczarowana. Nie wiem czym, ale tak jakoś. Gdy obejrzałam drugi raz, tak jakby "na trzeźwo", to spodobał mi się bardziej. Naprawdę było najwięcej emocji ze wszystkich 3 filmów i ogółem... A już Richard powinien dostać Oscara za Thorina. <3 Ta choroba... Jeju, genialny aktor. *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam w sumie nie narzekam, że z króciutkiej książeczki zrobiono całą filmową trylogię. Myślę, że gdyby twórcy ekranizacji zaserwowali nam oryginał na ekranie, to nie byłby to sukces... musieli więc to rozbudować, a jednocześnie zrobić coś, co kojarzyłoby się z legendarnym ,,Władcą Pierścieni" i przyniosło dużo kasy- zresztą przyniosło. Owszem, za długie to wszystko wyszło, ale za to zrobiono trylogię z naprawdę dużym rozmachem. Trzecia część podobała mi się. Nie jest to film wnoszący coś do życia, zmieniający człowieka, wstrząsający nim... w końcu to po prostu film fantasy, w którym głównie chodziło o bitwę. Za to efekty specjalne były niesamowite i aż zapierały dech w piersiach! Jackson wykreował na ekranie przepiękny świat, pełen magicznych istot, które wyglądały jak żywe. I to dzięki temu głównie lubię te filmy. No i oczywiście dzięki aktorom, którzy są naprawdę niesamowici w tej trylogii. Freeman jako Bilbo, Armitage jako Thorin- same strzały w dziesiątki!:)
    W trzeciej części jednak zabrakło mi Smauga. To zdecydowanie moja ulubiona postać. Szkoda, że w ,,Bitwie pięciu armii" pobył sobie przez jakieś... dziesięć minut?
    ,,Kosogłos" podobał mi się zdecydowanie bardziej niż ,,Hobbit"- emocjonalny, ze świetnymi aktorami, poruszający. Niesamowite widowisko! I cieszę się, że nie skupili się tam na jakichś walkach, strzelankach i tak dalej, tylko raczej propagandzie- i co ta propaganda robi z ludźmi. Z niecierpliwością czekam na drugą część:)
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  3. Odnośnie Twojego komentarza u mnie:
    Dziękuję! To najpierw. :D Naprawdę Twój komentarz był genialny. <3
    A po drugie: ten na górze to Dominic Monaghan (Merry), a na dole Billy Boyd (Pippin). ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam na Igrzyskach.
    Natomiast idąc na Hobbita nie wiem czego się spodziewałam, ale nie bitwy pięciu armii przez cały czas. W sumie jestem trochę zawiedziona, niestety.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!