![]() |
| Zdaję mi się, że to jest właśnie plakat tego spektaklu. |
Lubię chodzić do teatru, chociaż mogę policzyć na jednej ręce ile razy tam byłam. Ta atmosfera, żywi aktorzy, no wszystko widzi się od razu. Coś całkiem innego niż kino. Pewnie niektórzy mnie rozumieją, też mają takie wrażenie. ;)
Przechodząc powoli do tytułu postu - "Selekcja", taką właśnie nazwę miał wczoraj obejrzany przeze mnie i moją szkołę spektakl teatralny. Sztuka bardzo współczesna, ciągnąca za sobą współczesne problemy. I dobrze. Czasami lepiej obejrzeć na prawdę coś współczesnego, niż następną "staroć", która porusza uniwersalny problem. Dramat (jako rodzaj literackim, nie gatunek) przedstawiał nietypową rozmowę kwalifikacyjną na którą stawiły się cztery osoby: dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn. Już pierwsze minuty zrobiły spore wrażenie na widzach. Aktorzy po kolei wchodzili, robiono stop-klatkę i tajemniczy głos przedstawiał postać. Później jeszcze nie raz ten głos się pojawił. Według mnie ciekawy pomysł. Widzisz aktorów, co robią, mówią, zachowują, a tu tak jakby głos z powietrza, nie wiesz skąd dochodzi. ;) W każdym razie dwie z tych postaci są bardzo wyraziste, pozostałe dwie to przeciętni obywatele wielkiego miasta. Można napisać, tacy zwykli. Jednakże w ciągu... ok. godziny możemy zauważyć ich przemianę. Każdy bohater to był jeden z kilku charakterów ludzkości. Dzięki zadaniom, które przed nimi postawiono dało się zobaczyć, co człowiek zrobi, aby tylko osiągnąć swój cel. Po niektórych nawet można się nie spodziewać, jak się mogą zmienić...
W pewnym sensie na spektaklu było zabawnie, choć nie wiem, czy mogę tak to napisać. Niby niektóre momenty budziły uśmiech na twarzy, ale czy one były naprawdę zabawne? Niektóre owszem, ale z niektórych raczej nie powinno się chyba śmiać... Jednakże wpływ społeczeństwa i tłumu chyba robi swoje. Nie mam na myśli, jakiś naprawdę chorych sytuacji, czy bardzo marginesowych. No, przynajmniej moja klasa tylko się z momentami śmiała lub uśmiechała, z jakieś innej szkoły ludzie przyklaskiwali na coś, co na drugi dzień polonistka uświadomiła nam, że w ogóle nie powinniśmy reagować, i jeszcze gwizdała. Zaznaczam, że raczej podstawówka to nie była, bo "Selekcja" jest dla starszych widzów.
Jeśli zaś chodzi o scenografię... Trochę zdziwiło mnie, że była urządzona tak minimalistycznie. Cztery krzesła, cztery (em...) bloki? kotary? kartony na których był namalowany widok z wieżowca. Wiem, że to nie jest dziwne w teatrze, ale to intrygowało, nie wiedzieliśmy czegoś się mamy spodziewać. (Nie, nie wiedzieliśmy o czym to ma być.)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że fajny i ciekawy pomysł. :) Myślę, że masz rację, co do tego, iż powinno się poruszać też takie współczesne problemy, dotyczące akurat naszych czasów, a nie każdych. Takie spektakle też są oczywiście dobre, ale no... takie również. :) ;)
OdpowiedzUsuńCo do mnie to także bardzo lubię chodzić do teatru ( i też, niestety, nie za często w nim bywam), choć najpierw byłam co do tego nieco sceptyczna, ale to dlatego, iż byłam chyba na początku tylko na takich, że się tak wyrażę, "amatorskich" spektaklach. No, ale teraz już lubię. :) ;)
"...i tajemniczy głos przedstawiał postać." - jakoś mi to tak fajnie brzmi. Tajemniczy głos... Haha :D Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. ;)
Pozdrawiam serdecznie i ciepło! :D ;D
Co do scenografii, to czasami nie ma żadnej ;) Na ostatnim spektaklu, na jakim byłam, za całą scenografię robiła ściana z metalowych skrzynek ustawionych szczelnie na półkach.
OdpowiedzUsuńCiekawie to wygląda, szkoda, że u mnie nie grają. Zainteresowałaś mnie.
Co do śmiechu, to gorsze rzeczy się zdarzają, czasami śmiejemy się z powodu poziomu absurdu... A czasami naprawdę nie w tym momencie, co tzreba, mi się to też zdarza, wzalam to na głupi wiek albo reakcję nerwową, ale taka jest prawda, że nie zawsze robimy wszystko mądrze i przemyślanie.
teatr jest super, jego realność, momenty, kiedy aktorzy chodzą wśró widowni albo nagle wstają a krzesła obok ciebie... powalające :D
pozdrawiam
Teatr jest absolutnie niesamowity. Aktorzy, którzy grają na żywo, tak blisko od Ciebie, nawiązuje z Tobą kontakt... czuje się z nimi o wiele większą więź niż z tymi, których widzimy na ekranie. Ostatnio byłam na sztuce ,,Czarownice z Salem", w takiej współczesnej aranżacji. Gra aktorska na niesamowitym poziomie. Coś wspaniałego! Wprawdzie sztuka czasem była zbyt ,,nowoczesna", niektóre elementy były wepchnięte na siłę- typu elementy tańca, śpiewu znanych piosenek, dziwnych kostiumów, ale mimo tego podobała mi się. Scenografia zaskakująca- scena posypana ziemią, kilka drążków w tle (czasem symbolizowały las, czasem coś innego), prosta platforma, która wjeżdżała i wyjeżdżała.
OdpowiedzUsuńW grudniu byłam jeszcze na przedstawieniu ,,Nie-boska komedia". I to dopiero było niezwykłe! Widownia siedziała na scenie, tam gdzie grali aktorzy, był taki okrąg z krzeseł. Sztuka niesamowita- wiele elementów z popkultury, taniec, elementy filmu niemego, elektryzująca gra aktorska. Aktorzy nie grali tylko na scenie, ale np. za plecami widowni, gdzieś na górnych trybunach, aktorka podczas swojego monologu chodziła wzdłuż widzów i położyła rękę jednej z kobiet siedzących w pierwszym rzędzie na swoim brzuchu, gdy mówiła o swoim dziecku... no po prostu niesamowite! Teatr jest cudowny i chociaż również mogę wyliczyć na palcach jednej ręki moje wizyty w nim, to każda zrobiła na mnie duże wrażenie.
Czytając opis sztuki, na której Ty byłaś, doszłam do wniosku, że chętnie bym na taką poszła. Musiało być świetnie. Ciekawy pomysł na scenariusz, na ten głos ,,znikąd", stopklatki aktorów...
Nierzadko ludzie śmieją się z rzeczy, z których nie powinni się śmiać... cóż, tak niestety jest. Szkoda, że ci ludzie z obcej szkoły tak się zachowywali...
Pozdrawiam ciepło!
Pola