poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Podsumowanie lipca

Wakacje są czasem, kiedy teoretycznie na wszystko ma się czas, dlatego postanowiłam zrobić podsumowanie każdego miesiąca wakacyjnego. Wierzycie w to? Już połowa wakacji za nami! Ten czas, tak szybko leci... I podobno wcale to nie jest złudzenie, że dni coraz szybciej mijają. Lipiec... Miną mi nadzwyczaj szybko. Spełniłam po części swoje wakacyjne postanowienia, a jedno z nich postanowiłam jednak przełożyć na rok szkolny - to nauka tureckiego.
Filmy, które obejrzałam w lipcu (+ w ostatnich dniach czerwca):
"Lucy"
"Mój brat niedźwiedź 2"
"Marsjanin"
"Zostań, jeśli kochasz"
"Immortals. Bogowie i herosi"
"Medicus"
"Jesteś Bogiem"
"Obietnica"
"Iluzja 2"
Podsumowując: dziewięć filmów (w tym jedna bajka). Niestety większość tych filmów jakoś mnie nie zaciekawiła. Była zwyczajnie nudna i chociaż tematyka może i miała potencjał, ale końcowe wykonanie... Niestety nie. Najlepszym filmem był "Medicus", który opowiadał o Angliku, który chcąc zgłębić tajniki medycyny wędruje na Bliski Wschód. Jeśli się nie mylę akcja dzieje się w średniowieczu, a końcowe wydarzenia są na tle wojny dwóch odłamów islamu. Główny bohater posiada nietypowy dar - potrafi za pomocą dotknięcia serca stwierdzić, czy dana osoba nie umrze za parę godzin. Jednak jego nauka medycyny jest tylko jednym z wielu ważnych wątków. Wątki opierają się o mentalność człowieka, religie (islam i judaizm), tożsamość  człowieka, rozwój medycyny. Może niektóre sceny w filmie nie będą pasować niektórym, ale całość według mnie jest bardzo dobra. Nie opiera się ten film tylko na jednej rzeczy, posiada głębiej zbudowaną fabułę. Jeśli będziecie mieli okazję to polecam oglądać "Medicus" z napisami, ponieważ akcenty angielskie niektórych aktorów są ciekawe... Przynajmniej mnie zainteresowały, ponieważ ostatnio lubię słuchać akcentów obcokrajowców, kiedy mówią po angielsku (jakkolwiek brzmi to zdanie).
Na "Iluzji 2" byłam w kinie. Szkoda, że nie było opcji 3D, bo efekty były świetne. Akcja ciągle była, czasem przyspieszała, czasem zwalniała, ale nie było nudy. Nawet Daniel Radcliffe dobrze zagrał swoją rolę, a nie ukrywam, że jakoś po ostatnich częściach HP średnio lubię tego aktora. Chociaż... w filmie z Adamem Driverem był okej. 
Nie zrobię jednak tej ankiety z filmami, ponieważ... cudów nie obejrzałam. Przynajmniej wielu. Tak naprawdę w tej ankiecie zamieściłabym tylko cztery filmy. O dwóch z nich pokrótce opowiedziałam, a o pozostałych dwóch/lub jednym mogę napisać w podsumowaniu sierpnia, jeśli ktoś będzie chciał. Tymi dwoma filmami są "Lucy" i "Marsjanin".

Następnie książki... Jestem poniekąd z siebie dumna, że tyle mi się udało przeczytać w ciągu tego miesiąca. Może to dla niektórych jest mało... (O tym i o innych tego typu czytelniczych sprawach pojawi się za parę dni post), ale dla mnie jest okej. Racja, mogłabym przeczytać więcej, gdybym bardzo chciała, ale... Chciałam też obejrzeć filmy i serial... Czytanie non stop i na siłę nie sprawia przyjemności. Tak więc książki lipcowe:
"Niezłomni" (skończyłam tę książkę w ostatni dzień czerwca, dlatego ją podepnę tutaj)
"Hellheaven"
"Dzień, w którym umarłam"  
"Tajemny ogień" (dosłownie ostatnie strony przeczytałam dzisiaj, ale to ze względu na to, że wczoraj nie miałam jak skończyć, choć bardzo chciałam) 
Wszystkie recenzje są na drugim blogu, dlatego nie będę tutaj się rozpisywać na ich temat. Powiem tyle, że szkoda, że seria "Nocna Szkoła" się skończyła, bo teraz minie wiele czasu zanim trafię po równie dobrą serię. Zawiodłam się bardzo na "Hellheaven", które mogłoby być nawet średnie, gdyby nie niedokończone wątki i pytania bez odpowiedzi. A tak... Pominę to.
W końcu po kilku latach przeczytałam 50. książkę... Wygląda to słabo, ale tak to wygląda tylko dla kogoś, kto sam nie liczy uważnie przeczytanych książek. Niby się zdaje, że ktoś dużo czyta, ale jak się później podliczy to... Wychodzi ci np. 5 książek na pół roku. 



Ostatnią rzeczą, którą chciałam zamieścić w podsumowaniu to... serial. Serial, który na 100% skończę i to nie będzie tak jak z trzema innymi serialami, które przestałam oglądać po którymś odcinku, bo zwyczajnie już się nie mogłam połapać w fabule i numeracji odcinków. Taaaak, tu chodzi o dwa tureckie seriale (jeden nadal trwa, ale nie lubię oglądać wyrywkowo seriali, wolę obejrzeć od początku do końca) i jeden włoski. On chyba leciał w zeszłoroczne wakacje... Bodajże "Dama w czarnym welonie"? Ale w tamte wakacje udało mi się obejrzeć od początku do końca jakiś niemiecki i francuski serial. Nie pamiętam ich tytułów. Ten francuski w tym roku też leci. Ale, ale o jaki mi serial chodzi? Chodzi o "Glee"! Glee ma sześć sezonów... Tydzień temu skończyłam dopiero pierwszy sezon, ale naprawdę się w niego wciągnęłam. Ci bohaterowie, historie i... piosenki! :D Na początku przypominało mi to stare "High School  Musical", bo niektóre elementy są podobne, ale Glee nie jest takie płytkie. Kiedyś coś tam słyszałam o Glee... Jeśli się nie mylę czytałam o tym serialu na jakimś blogu... Ale jakoś mnie to tak nie ciekawiło... Dopiero, kiedy obejrzałam filmik o serialach na kanale Pawła z P42, postanowiłam obejrzeć jeden odcinek Glee... Mhm, z jednego zrobiło się pięć. I tak codziennie po pięć i koniec pierwszego sezonu. Wyjaśnione już, dlaczego tylko tyle książek przeczytałam. Wracając do serialu... Może i w którymś sezonie coś zaczyna się lekko psuć, ale za nim będzie owy sezon to chyba będzie wrzesień, znając mnie. Aha, piosenki. Fajne jest to, że w serialu występują i te stare utwory i nowe, oraz te z musicali. Dzięki temu można się zaznajomić z różną muzyką. Ale jeśli chodzi o te nowsze utwory. Nie wiecie jak to fajnie usłyszeć swoje ulubione piosenki w nowej, ale za to fajnej odsłonie. Znaczy w wykonaniu. Obejrzałam, co prawda tylko pierwszy sezon, ale na YT znalazłam już wykonania piosenek z innych sezonów i... nie mogę się doczekać jednego odcinka w czwartym sezonie i chyba... ostatniego w ostatnim. Zwłaszcza, że w tym ostatnim śpiewają "I lived" OneRepublic.  


1 komentarz:

  1. O "Medicusie" już mi opowiadałaś - ciekawa propozycja.
    Fajnie, że udało Ci się tyle przeczytać - ważne jest to, byś czuła, że sprostałaś swoim możliwościom. Pojęcie "dużo" to sprawa indywidualna. Ja czytam dużo - nie wiem, jak udaje mi się wyrobić takie normy... Jakiś cud? Myślę, ze jednak warto czytać tak, by coś wynieść z lektury, o ile jest tego wart, bo z kiepskich książek rzadko można coś wynieść.
    Obejrzałam kiedyś parę odcinków "Glee", kiedy leciały w telewizji - były nawet spoko.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!