wtorek, 12 lipca 2016

Prawdziwy gwiezdny początek #3

Powinnam ten post napisać na początku cyklu postów o "Gwiezdnych Wojnach", ale... Wyszło jak wyszło. Nie chciałam go pisać, jako pierwszego, ponieważ myślę, że przy tym i następnym poście z cyklu będę miała najwięcej zabawy. Od razu przepraszam, jeśli zdania i podział tekstu będzie nieskładny, ale... Przekonacie się pewnie dlaczego.




O "Star Wars" oczywiście słyszałam dużo wcześniej. W końcu, komu nie było się nic o uszy? Zwłaszcza, że mój kuzyn uwielbia tą serię. Ale nie znałam szczegółów historii. Świetlne miecze, science fiction, statki (jakby kosmiczne), galaktyki, planety, jakiś Luke i... ten czarny w masce Vader. I oczywiście kultowy tekst! "Luke, jestem twoim ojcem." Jednak ogólnie pustka. Blisko premiery siódmej części trafiłam na jednej stronie na porównanie aktorów (jak się zmienili przez te ileś lat). No... i nadszedł dzień, kiedy spytano się mnie, czy nie chciałabym jechać do kina na "Przebudzenie mocy". Zgodziłam się bez zastanowienia, bo czemu by nie? Okej, pojechałam. Pierwsze wrażenie pierwszych minut? Czy tam jest jakaś fabuła, czy tam tylko się strzelają i biją?! Okazało się, że jest jakaś fabuła, choć co prawda troszku zepchnięta na bok. Jednak... wnet wszystko wybaczyłam, kiedy pojawiła się postać Kylo Rena... Nie, nie wersja Kylo w masce. Od razu mi przyszło na myśl: on przypomina syna Severusa Snape'a! Sporo ludzi ma nadzieję, że w następnej części Kylo będzie non stop w masce, niczym Vader, ale ja mam nadzieję, wręcz odwrotną. ;p Po co mu maska? Dobra, ale o tym bohaterze, kiedy indziej. Jednakże Kylo nie był jedyną osobą, dzięki której zainteresowałam się serią. To wszystko dzięki Tutti! Taaaak, jej fascynacja GW potrafi chyba zarazić każdego. Dziękuję Ci za te wszystkie rozmowy o SW i że dałaś radę z moimi teoriami na temat ósmej części, Kylo i Rey. Później zaczęłam nadrabiać pozostałe części (akurat jakoś po premierze na TVNie co tydzień leciała jedna część). Niestety nie obejrzałam jeszcze dwóch ostatnich części nowej trylogii (z Anakinem), ale nadrobię... Kiedy nie będzie tyle natłoku wszystkiego. Może za rok po maturze? Akurat przydadzą się takie filmy... Zobaczę, jak to wyjdzie.
Czy nazwałabym siebie wielką fanką? Nie, ponieważ wielu kwestii jeszcze nie ogarniam w "Gwiezdnych Wojnach". Głównie tych politycznych i geograficznych. Ale uważam, że jestem fanką GW. Lubię o nich rozmawiać, na telefonie pełno mam obrazków dotyczących SW, no i... Oh, na pewno znam się bardziej na "Star Wars" niż pewien człowiek, który oprowadzał mnie po muzeum, gdzie była wystawa poświęcona GW.
Na mojej półce czekają dwie książki o "Gwiezdnych Wojnach", które wkrótce przeczytam, dlatego moja wiedza się pogłębi i będę mogła więcej o nich mówić...
Czy polecam "Gwiezdne Wojny"? Oczywiście, że tak! Wątek Hana i Lei jest taki nietypowy, na pewno nikomu nie będzie przeszkadzał w filmie. Rozbawi na 100% Moja ulubiona postać? Nie muszę chyba pisać jaka. ;) Podejrzewam, że też polubię Anakina, ponieważ lubię niejednolitych bohaterów, ale jak napisałam - muszę obejrzeć jeszcze dwie części, żeby się do tego przekonać.

Tematu ostatniego postu z tego cyklu, nie podam, bo... Duża podpowiedź jest w poście. ;)





EDIT: Usunęłam całe opowiadanie z bloga.

1 komentarz:

  1. To wszystko przez mnie :D
    Sprawy geologiczne? Geologia to przede wszystkim skały, budowa Ziemi itd., więc musiało ci chodzić o sprawy genealogiczne ;)
    Fajnie się rozmawiała snuło wszelkie teorie spiskowe.
    Wątek Hana i Leii jest nie jest taki strasznie cukierkowy, a bardziej zabawny, choć jest też w nim miejsce na czułość. Zresztą uwielbiam postacie księżniczki i łajdaka <3
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!