"Mechaniczny anioł" jest autorstwa Cassandry Clare i zapoczątkowuje cykl "Diabelskich maszyn", jest też prequel'em* serii Dary Anioła.
Akcja powieści mieści się w Londynie w końcówce lat 70 XIX wieku. Tessa Gray przypływa statkiem z Nowego Jorku do stolicy Anglii do swojego brata - Nate'a. Jednak po przybyciu do miasta dziewczynę nie wita brat, lecz Mroczne Siostry. Przekazują one Tessie list w którym jej brat zapewnia ją, że jest w dobrych rękach i niestety nie mógł osobiście przyjechać po nią. Na początku jest wszystko normalnie... do czasu kiedy dziewczyna nie pojawia się w domu sióstr. Tam zaczynają się dziać przerażające rzeczy. Między innymi siostry karzą Tessie Gray przemieniać się w osoby... martwe. No bo okazuje się, że Gray ma taką moc, że jak trzyma jakąś rzecz należącą do jakieś obcej osoby może w nią się przemienić zupełnie (myśli jej stają się takie jakie ma osoba w którą się przemienia). Przemiany na początku nie są dobre: Tessa się czuje słabo, bardzo słabo po nich. Po kilku tygodniach dowiaduje się, że ma się poślubić z Mistrzem. Kto nim jest? Tak, naprawdę do końca książki trzyma nas autorka w napięciu, gdyż już niby wiemy kto nim jest, a tu nagle niespodzianka okazuje się nim ktoś inny! Wracając: ratuję ją przed ślubem (przypadkowo) Will, który się okazuje Mrocznym Łowcą (pół Anioł pół człowiek). Chłopak zabiera ją do Instytutu gdzie mieszkają inni Nocni Łowcy: James, Henry, Charlotte, Jessamine oraz ludzie którzy posiadają Wzrok: Sophie, Agatha i Thomas. Tam dziewczyna zakochuje się w swoim wybawcy, pomaga wampirzycy Camille w zemście na jednym z wampirów, znajduje swojego brata. Hm, historię trochę trudno opisać. Gdy Tessa pomaga Camille znajduje swojego brata, który był torturowany przez jednego z najgroźniejszych wampirów Londynu. Zabiera go do Instytutu, tam chłopak opowiada o Mistrzu i... okłamuję pół ludzi pół Aniołów.
Mam nadzieję, że mój opis nie zniechęcił was do książki ;)
Książka jest pełna walk, mechanicznych stworów i magii.
Moja ocena: 10/10
Ilość stron: 467
Cytaty:
" - (...) Śmiejesz się ze mnie?
- Nie z ciebie. - Will uśmiechnął się szeroko. - Raczej z twojego powodu. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak ekscytował się książkami. Można by pomyśleć, że to diamenty.
- Przecież są diamentami, nie uważasz?"
"On nie wiedział, co znaczą dla niej książki. Że są symbolami prawdy i sensu, potwierdzeniem jej istnienia i tego, że są na świecie ludzie tacy jak ona. Trzymając teraz w rękach księgę, czuła, że wszystko, co jej się przydarzyło w ciągu sześciu ostatnich tygodni, było prawdziwe."
" - Marzenia potrafią być niebezpieczną rzeczą."
" Jessamine nagle złapała ją za ramię. Jej palce były jak szpony. Na ścieżce przed nimi wyrosło coś, albo raczej ktoś.
Postać była mała, tak mała, że przez chwilę Tessa myślała, że ma przed sobą dziecko. Ale kiedy ten ktoś wszedł na oświetlony skrawek ścieżki, zobaczyła, że to mężczyzna - zgarbiony starzec ubrany jak handlarz uliczny, w łachmanach i zniszczonym kapeluszu zsuniętym na tył głowy. Jego twarz była pomarszczona i biała jak stare jabłko pokryte pleśnią; czarne oczy spoglądały spomiędzy grubych fałdów skóry.
Uśmiechnął się szeroko, pokazując zęby ostre jak igły.
- Ładne dziewczynki/"
"Chcę, żebyś wiedział, jak to jest, kiedy płonie twój dom, klan obraca się w popiół, a twoje żałosne życie się kończy."
"Tessa obejrzała się i zobaczyła wysokiego mężczyznę, który pojawił się obok nich bezszelestnie jak dym. Miał na sobie wyszukaną brokatową marynarkę rodem z ubiegłego stulecia, z bogactwem białych koronek przy kołnierzu i mankietach, a do kompletu spodnie do kolan i wysokie buty z klamerkami. Jego włosy były czarne jak jedwab z niebieskawym połyskiem miał brązową skórę i rysy podobne do Jema, świadczące o domieszczce obcej krwi. W jednym uchu pyszniło się srebrne kółko z diamentowym wisiorkiem wielkości palca, iskrzącym się w blasku świec. Główka srebrnej laski również była wysadzana diamentami. Nieznajomy cały niemal lśnił jak magiczny kamień. Tessa wytrzeszczała oczy. Jeszcze nigdy nie widziała człowieka ubranego tak ekstrawagancko.
- To jest Magnus - powiedział cicho Will, z wyraźną ulgą w głosie. - Magnus Bane."
"- Czasami nasze życie zmienia się tak szybko, że za tą zmianą nie nadążają zmysły i serca - powiedział Jem. - I kiedy tęsknimy za tym, co było, właśnie wtedy czujemy największy ból."

Mnie twój opis nie zniechęcił, przeciwnie zachęcił! Możliwe, że jak natknę się na nią w bibliotece to chętnie po nią sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńLubię podobne książki!