sobota, 26 kwietnia 2014

"Ja, diablica"

Tytuł: Ja, diablica
Autorka: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2010 (tak mi się zdaje przynajmniej, bo w środku książki nie było tej informacji, a tylko taka wzmianka była przy notce o autorce)
Ilość stron: 414

Ostatnio dużo pojawiło się recenzji tej oto książki i pozostałych dwóch jej części. Głównie zachwalają one dzieło oraz... ujawniają dwa spoilery, albo przynajmniej jeden. Hm, dlaczego nie można by dopisać w recenzji, że zawiera ona spoiler? Na prawdę uważajcie na to. Ja staram się nigdy nie pisać spoilerów, jakikolwiek tytuł miałaby lektura. Trudno było pisać recenzję "Wybranych", "Dziedzictwa" i "Zagrożonych", żeby czegoś nie ujawnić, ale myślę, że sprostałam zadaniu. W "Mechanicznej Księżniczce" dodałam cytat, który może być chyba spoilerem i przed napisaniem fragmentu, uprzedziłam was. Dlaczego, więc ludzie takie rzeczy piszą? Nie świadomie? Bez przesady. Skoro coś ujawnia się dopiero w połowie fabuły i pod jej koniec to chyba jasne, że czytelnik nie chce o tym wiedzieć szybciej. To tak jakby w kryminale zdradzić kto jest mordercą.

Dobrze, wracając do utworu. "Ja, diablica" jest ciekawym dziełem, choć czasami denerwującym. Mam tutaj na myśli jeden wątek oraz jednego bohatera. Wątek jest oczywiście miłosny i to taki, który się spotyka na tę chwilę ciągle. Może cztery lata temu nie było, aż tak wiele książek o takim wątku, jednak dobra książka powinna być ponadczasowa. Dlatego tak trudno ją napisać. Nie piszę, że p. Miszczuk jest złą pisarką, nie! Nie czytałam innych jej dzieł, więc jej nie oceniam. Po Kosogłosie czeka na mnie zupełnie inna książka tej autorki. Mam nadzieję, że tam będzie lepiej. Zresztą styl pisania autorki mi pasuje. Akurat pasuje do młodzieży. Łatwo, przystępnie, parę kolokwializmów, śmiesznie. Co tu dużej opisywać? Stylu nie skreślam. Jeśli zaś chodzi o bohaterów "Ja, diablicy"... Czasem miałam ochotę potrząsnąć główną bohaterką, powiedzieć jej "ogarnij się!". Jej myśli miłosne były nie do zniesienia. Tak samo jeden męski bohater... Hmmm, co tu o nim napisać? Takie trochę dziecko. Choć był starszy od moich kolegów z klasy to myślę, że oni byliby lepsi od niego. Nie chcę urazić autorki, ale miał taki "babski" charakter momentami. Nie to, że uciekał z piskiem, czy coś... Po prostu taki nijaki. Nie polubiłam go.

Znów nie dodałam opisu fabuły na początku! Przepraszam, ale chciałam najpierw przelać emocje po przeczytaniu. ;) Nie miejcie tego za złe.

Wiktoria Biankowska umarła i tu nie ma nic do dodania. Znalazła się w Piekle, w miejscu, które bardzo się różni od tego co nam mówią na religii. Piekło jest przedstawione jako zabawa, a nie cierpienie. Głównej bohaterce trochę trudno się pogodzić z własną śmiercią. I nic dziwnego. Kto by chciał zginąć za młodu? Piekło ma swe prawa, których należy przestrzegać. Co się stanie, gdy główna bohaterka złamie jedno lub parę z nich? Jeden błąd może zaważyć nad całą ludzkością.

Ocena: 7,5/10


1 komentarz:

  1. Hmmy... Ani opis, ani ocena do mnie nie przemawia. Nie lubie książek typowo "dla nastolatek". Nie szukam w ksiażkach tego, co typowa anstolatka. Nie cierpie przerysowanych, kiepsko skleconych wątkó miłosnych. I wolę książki pisane przez facetów, oni nawet do miłości podchodza ciekawiej- mam wrazenie, ze kobiety często opisuja w ksiażkach swoja "idealną miłosć" i własne marzenia...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!