piątek, 16 maja 2014

Wczorajszy gimnazjalny projekt edukacyjny

Chyba wcześniej już pisałam, że posty teraz będą się pojawiały trochę rzadziej w związku z projektem edukacyjnym, który musi zrobić każdy gimnazjalista w Polsce (chyba, że będzie startował w jakimś tam konkursie i chyba go wygra; przynajmniej tak było w tym roku z historią) . Od dyrektora szkoły zależy w której klasie gimnazjum uczeń będzie musiał takie coś zrobić - u mnie jest w drugiej (zresztą w szkole mojej znajomej też to jest w 2. kl.).

Cała klasa podzieliła się na cztery grupy, grupki. Jak zwał tak zwał. Moja była najmniejsza, nawet nie wiem czy trzyosobowy zespół można nazwać grupą... Nie ważne. Powinno być, że do mniej więcej stycznia wszystkie grupy powinny być ułożone, jednak... Oczywiście w mojej klasie były małe komplikacje, bo jedną grupę tworzyli ci podobno "najlepsi" i pani niezbyt chciała, żeby byli wszyscy razem. Byśmy nie mieli teoretycznie z nimi szans... Teoretycznie. Bo w praktyce wyszło inaczej. U mnie znajdowali się... hm, nie chcę ich obrażać, tym bardziej jednej osoby, ale... znajdowali się wyrzutki klasowe. Czyli nikt z nimi nie chciał być. Nie wiem, dlaczego... Dobra, wiem tylko o co chodziło z jedną osobą, ale z tą drugą? Ze mną? Nawet rozrabiakę, którego się większość czepia wzięli chłopacy do swojej grupy. W każdym razie przez parę miesięcy nie wiedzieliśmy co z naszą grupą i z tymi "najlepszymi". Czy ich rozdzielą? A może nas dodadzą? W końcu, gdy to było ustalone zaczął się problem z tematem. Jedna osoba głównie się upierała nad tematem biologicznym i żeby naszym opiekunem była wychowawczyni. Na szczęście biolożka usunęła chyba ten pomysł z głowy tej osoby i mogliśmy działać... Tak jakby. Nasz temat dotyczył zapożyczeń językowych z łaciny w j. polskim, czyli dość nietypowy temat i mieliśmy pewność, że jeszcze w historii projektów szkoły go nie było. Poszukaliśmy tych zapożyczeń, napisałam scenariusz przedstawienia (po raz któryś od momentu mojej edukacji w szkołach), okazało się, że trzeba inne wnioski napisać to napisałam, potem trzeba było je zmienić na bardziej naukowe, no i jeszcze początek. Cały projekt prowadziłam ja wraz z kolegą, który grał Senekę Młodszego (taki starożytny retor). Tą jedną osobę ominę. Polonistka włączyła dwa slajdy i dźwięki... A raczej jeden dźwięk, ale głównie to nie jej wina, bo dowiedziała się o tym, że ma włączać w ten sam dzień, więc... Było okej, zabawnie. Zwłaszcza przebranie Seneki. Wychowawczyni się zdziwiła, że tak głośno umiem mówić (bez mikrofonu to było), a i kolega też miał nie mało pochwał. Dziś dowiedzieliśmy się swoje oceny. Ja - 6, kolega - 5. :)
Jeśli zaś chodzi o inne grupy:
1. Ci podobno najambitniejsi: anoreksja i bulimia. Tak szczerze to oprócz filmiku to szału nie było, co można by było się po nich spodziewać.
2. Reszta dziewczyn: energia jądrowa? Tak, chyba coś takiego.
3. Reszta chłopaków + dziewczyna z trzeciej klasy: o zachęcie uczniów do chodzenia na lekcje WF-u. No... przez taki długi filmik (nie ich) można się było zanudzić.

Teraz, gdy główny problem drugiej klasy się zakończył mam więcej czasu na pisanie i czytanie, chociaż mam w czerwcu jeszcze konkurs historyczny...


1 komentarz:

  1. Fajne inicjatywy macie w szkole, a co do wyrzutków..czy czasem nie jest tak , że ty nim jesteś?.Zastanów się nad tym :)

    Julia

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!