sobota, 7 lutego 2015

Gimbal

Już wczoraj miałam napisać ten post jednak, gdy zasiadłam do komputera i zaczęłam nadrabiać blogowe zaległości to już musiałam zejść z niego. Miał być też inny tytuł postu. Miał brzmieć: "Jak się bawi? Jak się bawi, ka-to-lik?" Katolik=skrót od szkoły katolickiej, jakby co. Ale darowałam to sobie. Przejdę do rzeczy.

Bal miał zacząć się o godzinie osiemnastej, jednak cała moja klasa postanowiła się spotkać pół godziny przed. Żeby później się nie martwić, że partner/partnerka nie przyjdzie lub dowiedzieć się coś w ostatniej chwili.
Nie wiem, czy zaczęliśmy w końcu o tej osiemnastej, czy wcześniej w każdym razie na samym początku moja wychowawczyni przywitała gości, a potem... Zabrzmiała muzyka do poloneza. I wszystko ruszyło, poszliśmy (chyba) równym krokiem. Nawet udała się przeplatanka z różami (takie coś, że dziewczyny i chłopcy idą między sobą i na zmianę tak, jakby przybijają sobie wolną piątkę), bo na próbach nie miałyśmy róż. Jeden element za dużo razy powtórzyliśmy, ale to nie ma znaczenia. Są większe szkoły i im muzyka musi starczyć na więcej czasu, niż nam. Po zatańczeniu (of course w trakcie się dowiedzieliśmy, gdzie staną i jak) wyszła pani dyrektor z przemową i wręczyła nam przypinki z napisem: "Bal gimnazjalny 2015". Na nich jest para tańcząca (nie, nie poloneza). Po polonezie... Naprawdę? Cała moja klasa wraz ze mną nie może uwierzyć, że to już koniec. Tyle czekania... ;) Po polonezie usiedliśmy coś zjeść. Jedzenie nie było najlepsze, w takim sensie, że nie było zrobione pod młodzież. Po jedzeniu zaczęły się tańce. Muzyka jak muzyka. Smętów nie było. ;) Nie przepadam za tańczeniem, dlatego bawiłam się w fotografa. xD Jasne, trochę nawet potańczyłam... Ogólnie taka impreza była. Kula, światełka... Fajnie było. Bawiliśmy się do jedenastej... A na drugi dzień do szkoły, na ósmą. Padaliśmy wszyscy, zmęczeni byliśmy. Szkoda, że nie wszyscy nauczyciele nas rozumieli. Ale wyglądaliśmy na pewno śmiesznie w piątek.


5 komentarzy:

  1. Gimbal O.o pierwszy raz słyszę. Wnioskuję z nazwy, ze to coś w stylu gimnazjalnej studniówki.
    U mnie w szkole chyba czegoś takiego tego nie ma, ale za to jest półmetek.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówiłam ci już, że u nas w szkole bal gimnazjalny jest wiosną i w sobotę, więc o niebo lepiej. Z tego co wiem to chyba nawet nie jest w szkole, tylko w wynajętym lokalu. Jak się bawić, to na całego. Z jedzeniem zawsze jest problem. Dorośli nawymyślają jakiś dań, nie wiadomo czego, a potem wszystko się marnuje. Dobrze, że wszystko się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli podsumowując bal udany? ;D Przekąski zawsze są przeholowane. Dorośli zawsze coś w tej kwestii przekombinują. A i ładna kula xd ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,Gimbal"- fajnie to brzmi:) U nas raczej nie ma czegoś takiego, chyba, że chodzi o bal gimnazjalny (który w naszej szkole odbywa się na koniec roku szkolnego). Po opisie wnioskuję, że musiało być fajnie:D Ale szkoda, że następnego dnia mieliście szkołę- jak dla mnie to naprawdę słabo. Przecież każdy po imprezie był wyczerpany i niezdolny do jakiejkolwiek pracy umysłowej.

    Co do mitologii (cieszę się, że Ty też ją uwielbiasz:)), to rzeczywiście ciężko znaleźć takie niedotyczące greckiej i rzymskiej. Popularna jest też egipska. ,,Bestiariusz słowiański" jest naprawdę świetny, gorąco polecam:) Mam też w domu zbiór słowniczków mitologicznych- oprócz słownika mitologii grecko-rzymskiej mam też Mezopotamii, celtyckiej i mitów świata. Wydawnictwo Książnica. Naprawdę niezłe, można się sporo dowiedzieć. Tylko wiadomo, że nie ma tam całych mitów, tylko hasła (ale one również zawierają skrócone opowieści dotyczące danej postaci, przedmiotów). Posiadam również wielką księgę wydaną przez PWN- ,,Mitologia. Mity i legendy świata". Naprawdę super. Znajdziesz tam mitologię Greków i Rzymian, ale także romańską, słowiańską, fińską, germańską, japońską, chińską, tybetańską, Australii i Oceanii, obu Ameryk, legendy o królu Arturze... do tego przepięknie wydana. W środku można znaleźć znane dzieła sztuki, które ilustrują mity... no świetne, mówię Ci:)
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny pomysł z tym balem! :D Też bym chciała mieć coś takiego, ale u mnie to raczej złudne marzenie. :c Cieszę się, że było fajnie! :D Post fajnie napisany, zdjęcia fajne i chora Jess nadużywa słowa 'fajne'. :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!