Dewotce służebnica w czemsiś przewiniła,
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła;
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: » i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy«, biła bez litości.
Uchowaj, Panie Boże! takiej pobożności.
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła;
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: » i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy«, biła bez litości.
Uchowaj, Panie Boże! takiej pobożności.
Oczywiście nie mam na myśli bicia.
W każdym razie po dwóch-trzech spotkaniach postanowiłam już na nie nie chodzić. Pomyślałam, że to nie ma sensu, skoro za rok będę chodzić do szkoły w innym mieście. Więc... Na szczęście tylko słuchałam, jak młodzież w moim mieście musi spędzać czas, a przynajmniej weekendy. Pięć godzin tam, dwie tu... Bo przecie przygotowania są najważniejsze. Zastanawia mnie tylko to, że dzieci do komunii przygotowują się krócej i nie aż tak. A w końcu niektóre dzieci nie wiedzą po co to robią i dlaczego. Myślę, że większości dzieciom nie kieruje wiara, czy chęć bycia blisko Boga, a... Idą, bo idą. Idzie każdy, rodzice dają, bo w końcu to sakrament, co ludzie powiedzą itp. A zresztą, czy po jakiś pięciu latach zmienia się jedna rzecz? Iść za tłumem... Jasne, wiem o co chodzi. Większość ludu myśli, że jak nie pójdzie do bierzmowania to ślubu kościelnego nie dostaną, taki jest główny powód. Więc tak... Rozmawialiśmy w gimnazjum z księdzem i się dostanie ślub kościelny bez bierzmowania. Oczywiście, zależy też na jakiego księdza się trafi, jakiś tam się może przyczepić...
No więc, w innej szkole się okazało, że nie muszę chodzić na tego typu rzeczy i mogłam mieć bez problemu bierzmowanie na początku marca. Oczywiście minusem było to, że ludzie z mojej klasy przyjęli sakrament rok temu, więc byłam tak naprawdę sama na tym bierzmowaniu. Jasne byli ludzie z innych klas, szkół, ale ja z nimi jakoś się nie trzymam. Można by napisać nie znam. Bo co to jest znanie się z widzenia? Ogólnie najgorzej było na próbie, bo wiecie jak to jest, jak się jest samemu... Ale na samym bierzmowaniu było już okej. Zresztą miałam za świadka kolegę z klasy (ksiądz nie był zbytnio ucieszony tą nowiną), więc było w porządku... Było śmiesznie. Jeśli w ogóle bierzmowanie może być śmieszne. Powinno być poważnie, a przynajmniej w uroczystym nastroju, jednak tak się nie da jak się ma takiego świadka za co jestem wdzięczna mu, bo jeśli miałabym świadka poważnego, cichego i przykładnego to bym się jeszcze bardziej stresowała tą całą uroczystością, którą nie potrzebnie straszą. Jeśli ktoś umie czytać między wierszami to widzi, że w kościele nie odczuwałam jakieś specjalnej atmosfery, było... Tak jak zawsze w kościele. Cóż...
Jakie imię wybrałam? Dość pospolite - Joanna. Nie kierowałam się tym, że tak mają moje koleżanki na imię, czy tym, że moje wychowawczynie tak mają na imię. Po prostu wybrałam to imię, bo... W jest święta Joanna d'Arc, która była rycerzem. Więc wybór taki, a nie inny. :)
| Zamiast krzyżyków, dostaliśmy obrazek z Jezusem. |
Z początku też spotkania mnie zniechęcały, ale podczas jednego spotkania, kiedy się modliliśmy w kaplicy u sióstr zakonnych, coś chyba we mnie "zaskoczyło" i naprawdę zaczęłam czuć to "coś".
OdpowiedzUsuńLudzie postępują tak, a nie inaczej, bo są grzeszni. Grzeszą przeciwko Bogu, bliźniemu. łamią przykazania i to w sumie jest normalne. Każdy grzeszy. Jeden mniej, drugi bardziej. I może w chrześcijaństwie chodzi o t, aby widzieć swoje błędy, żałować za nie i choć starać się poprawić.
Nie musisz szukać kogoś mocniejszego w wierze obok siebie. Świadectwo można znaleźć w Internecie, w książkach, w radiu. Istnieją stare nagrania niesamowitych kazań, jakie wygłaszał na przykład JPII. Nie chodzi o to, aby czekać. Tu trzeba szukać. Otworzyć Biblię - choć spróbować to zrozumieć. Ja czytałam wiersze religijne i mi to pomogło.
Pozdrawiam
Tutti
Egh, bierzmowanie... Ja po bierzmowaniu chciałam odejść od Kościoła. Musiałam chodzić na te głupie spotkania z dwa lata, zbierać podpisy księdza po każdej mszy, na religii przepytywanie z modlitw na ocenę... Litości. Ciesz się, że Cię to ominęło.
OdpowiedzUsuńSwojego bierzmowania nawet nie pamiętam, miałam na sobie jakąś brzydką sukienkę, moim świadkiem była moja daleka ciocia. Nie spodziewałam się po tym wydarzeniu żadnej odnowy wiary. Na kazaniu zaraz się zgubiłam w toku myślenia księdza, ale tata stwierdził, że dużo nie straciłam, bo ów ksiądz na każdym bierzmowaniu mówi to samo. Podsumowanie- bezsens.
A dzisiaj podchodzę do wiary zupełnie inaczej, poważniej, chociaż trochę się z nią kłócę, wiadomo. Wróciłam do tego wszystkiego przez spotkanie fajnego księdza w liceum, fajnych ludzi zaangażowanych w Kościół. Ludzi z krwi i kości, a nie papierków. Także... na siłę to się wiary na pewno nie zdobędzie.
Chociaż, czytałam jedną całkiem spoko książeczkę przygotowującą do bierzmowania. Była naprawdę dobra, chociaż przeznaczona raczej dla ludzi młodszych niż ja. Więc coś dobrego w tym się zdarza.
Znam dwie już dziewczyny, które wybrały sobie imię Joanna ;) Nic dziwnego, fajna postać ta francuska dziewczyna. Ja mam Cecylia, z powodu tradycji rodzinnej.
pozdrawiam
Bierzmowanie przede mną, za rok. Przyznaję, że nasłuchałam się o tych przygotowaniach, ale nie wiem, może w mojej parafii będzie lepiej:) W sumie nie chodzę bardzo często do kościoła, jakoś nie zawsze potrafię się odnaleźć. Bardziej czuję wiarę podczas samotnej modlitwy, niż mszy. Chociaż byłam na kilku świetnych nabożeństwach, po których wychodziłam z wielkim uśmiechem na twarzy i taką lekkością w sercu.
OdpowiedzUsuńNie lubię takiego wierzenia na siłę, takiej oficjalności i urzędowości. No kurczę, chyba nie o to chodzi.
Tutti ma rację, świadectwo można znaleźć w wielu miejscach, nawet w Internecie. Tylko trzeba dobrze szukać:)
Fajnie, że masz bierzmowanie za sobą. Zacny pomysł na wybranie imienia, Joanna D'Arc to niesamowita postać:)
Pozdrawiam ciepło!
P.
Zgadzam się z Tutti. :) Fakt, czasami sami chrześcijanie zniechęcają do wiary, ale nie należy na nich zwracać uwagi. Szczerze to słyszałam że w katolickich szkołach jest patologia. ;/ (bez urazy oczywiście) Ogółem trzeba uwierzyć. Na tym to polega. Można posłuchać różnych świadectw np. w necie tak jak radziła Tutti. Wystarczy się modlić, ale również uwierzyć że to coś da. Jak zwykle piszę nieskładnie, ale mam nadzieję, że coś zrozumiałaś. ;')
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ^^