Chciałam dodać ten post w trakcie matur... Głównych matur - żeby nie było. Dobra, został jeszcze angielski, więc poniekąd się wyrobiłam.
Za 362 dni moje matury się zaczną... A za 2 miesiące koniec roku szkolnego! :D
Skąd pomysł na ten post? A no, nadal się zastanawiam, gdzie iść po liceum. Zakładając, że zdam maturę. :p W dużej mierze chciałabym pójść na studia, ale jakoś marnie siebie tam widzę... Zresztą najpierw tam trzeba się dostać, a tu poniekąd trzeba mieć szczęście. Bo co ci po zdanej maturze skoro nie dostaniesz się tam, gdzie chcesz. Jasne, dobrze mieć wybrany kierunek na który też warto składać papiery... Tylko, co mi po tym, skoro tak trudno wybrać kierunek studiów? xD Na razie mam po prostu wybrane cztery kierunki, które mi się podobają. Trzy filologiczne i jeden związany z przestępczością oraz kolokwialnie pisząc trupami. Prawdopodobnie przez rok ten kierunek odpadnie... Myślałam nad filologią węgierską, ale w gruncie rzeczy to byłoby mocno naciągane, więc no... Odpada od razu. Podobają mi się jeszcze cztery inne kierunki, a nawet pięć, ale no... Podobanie się, a przyszłość to niestety dwie różne rzeczy. Najkrócej pisząc: po nich jest większe
prawdopodobieństwo bezrobocia, niż po innych. Tak, w tym sławna psychologia. Niby wbrew wszystkiemu społeczeństwo coraz częściej cierpi na choroby psychiczne, więc powinno się to równać potrzebie specjalistów, a jednak... Większość ludzi idzie, bo moda, i potem jest takie zawyżenie i ogólne mniemanie o tym kierunku. W ogóle przeraża mnie to, że sporo osób uważa i mówi, że humaniści nie mają przyszłości. Kierunki humanistyczne nie mają przyszłości. Że teraz w techno-informatycznym świecie kładzie się nacisk na przedmioty ścisłe. Zawód przyszłości to programista i informatyk. I co? Jaki ze mnie ścisłowiec? Na jakimś tam marnym poziomie umiem matematykę i na tym bajka się kończy. Kiedyś chciałam zostać astrofizykiem. Ha ha ha, marne marzenia. Fizyki praktycznie nie ogarniam. Astronomie w miarę, znaczy wszystko tylko nie obliczenia. Po prostu nie liczby i literki. Biologii i chemii nie cierpię. Geografia? Nie. Co zostaje? Humanistyczne przedmioty. I pech. Okej, języki zawsze będą przydatne i będzie potrzeba ludzi umiejących dany język. Angielski angielskim, ale czasem obcokrajowiec chce mówić po swojemu i wtedy angielski nie pomoże. Wiadomo o co mi chodzi. xD Nie wybieram się na filologię angielską. Jakoś... Mój angielski nie jest perfekcyjny. Są o wiele lepsi ludzie, których znam. Więc no... Aha, no tak, kryminologia wiąże się z biologią... No cóż... Ale jakoś w tym, by mi ona nie przeszkadzała. xd Pisałam, że pewnie to odpadnie do maja następnego.
A tak szczerze po co studia? Okej, wyższe wykształcenie - wow, można się pochwalić, inaczej na ciebie patrzą. Też czujesz się może inaczej. Do niektórych zawodów (okej) jest naprawdę potrzebne wyższe wykształcenie. Takie osoby mają super - wiedzą, co chcą robić w przyszłości. A reszta studentów? Nie ukrywajmy, że idą, bo idą. W sensie wybierają byle co, byle nie zmarnować tych ok 85 zł (ta, wg. moich informacji na dwóch kierunkach tyle kosztuje wpis, nie wiem, jak w innych uniwersytetach). Albo inaczej: nie to, że idą na byle co; tylko na to, co im się po prostu podoba i nie patrzą w przyszłość. A niestety przyszłość może pokazać, że takiego kogoś z takim wykształceniem nie chce. Ale też nie ukrywajmy, że wyższe wykształcenie nie czyni z ludzi bogów. Istnieje grupa ludzi, którzy są bezrobotni z konkretnego powodu - skończyłem studia, nie będę pracować za taką kasę. Jestem ponad to. Hmm, wątpię, żeby pierwsze prace nagle były super płatne. W ogóle to na kasie, czy w przysłowiowym Macu ktoś musi pracować, co tu ukrywać.
A może po prostu lepiej iść do szkoły policealnej? Skończyć jakiś konkretny zawód i robić coś konkretnego? Według mnie to jest dobre. Sama myślę, żeby iść do szkoły policealnej, gdybym się nie dostała na studia (a to jest bardzo prawdopodobne). Nie przesiedzę roku, czy dwóch. Oczywiście, można też od razu iść do pracy. ;) Oczywiście, szkoła policealna nie gwarantuje pracy. Ale otwiera więcej ścieżek. Jeszcze to zależy, jaki zawód wybierzemy... Osobiście chciałabym pójść na zawód fotografa, ale co tu ukrywać? Teraz jest tyle sprzętów i programów do obrabiania zdjęć, że no, marny z tego zawód. Jako dodatkowy - ok. Ale przyszłością bym tego nie nazwała. Teraz nikogo nie obchodzi, czy masz papierek, że jesteś fotografem. Sesje zdjęciowe robią nawet dzieci. Ludzie niby chcą ładne i pomysłowe zdjęcia, ale... Jednak mało jest ludzi, którzy rzeczywiście wybierają tych lepszych fotografów.
Można się śmiać, ale ja myślę o florystyce. Co? Nagle kwiaty pójdą w zapomnienie? Każdy zacznie sam sobie układać bukiety i wieńce? No wątpię. Kwiaty kupuje się na każdą okazję. Chcemy, żeby ładnie wyglądały. I co? Dobry, dobry wybór. :) A zresztą to jedyny kierunek w policealnych, który mi się jeszcze podoba. Taaak, wielkie mam wymagania. xD Znaczy zainteresował mnie jeszcze grafik komputerowy, ale... Nie jestem pewna swoich umiejętności.
PS. Obejrzałam "Łotra" i... spodobał mi się. Nawet bardzo. W porównaniu z "Assasin's Creed" to film świetny. Aczkolwiek ten komputerowy Tarkin... Nie, to było okropne.


Szczerze mówiąc, ludzie tyle razy zmieniają kierunki, rzucają studia, wracają na studia, że naprawdę nie wyobrażaj sobie, że jak pójdziesz na jakiś kierunek to będzie koniec, droga zamknięta i w ogóle. Masz kupę lat na zmienianie zdania i wcale nie będzie to znaczyło że jesteś głupia albo nie ogarniasz. Po szkole policealnej też możesz iść na studia.
OdpowiedzUsuńNa pewno nie idź na studia, które cię nie rajcują. Co do filologii obcej - nie idź na nią, jeżeli nie byłaś w danym kraju, bo to też bardzo dużo kultury i historii, zastanów się czy naprawdę tak kochasz Węgrów, żeby czytać porypane wiersze z XV wieku albo wkuwać wszystkie daty bitew z Tatarami.
Psychologia jest wymagająca i ma wysokie progi, poza tym jest obciążająca psychicznie, mnie właśnie zniechęciło to, że nie wiem, czy zniosłabym całe życie słuchania strasznych problemów innych ludzi i patrzenia, jak się zabijają i niszczą. Znasz jakieś osoby z problemami psychicznymi, masz jakieś doświadczenie w tym, wiesz, jak z nimi rozmawiać, czujesz się dość zrównoważona psychicznie na to? To są poważne pytania.
Florystyka brzmi fajnie, na grafice komputerowej się nie znam, wiem tylko tyle że wymagające i trzeba mieć sporo talentu i siedzenia po nocach nad projektami.
Sama jestem na filologii polskiej, więc może nie powinnam się wypowiadać w kwestii pieniędzy, ale myślę, że nie warto myśleć tylko o tym. Wydaje mi się że karierę bardziej robi się zaangażowaniem, sprytem i pewnością siebie, trzeba być dobrym w tym, co się robi, i angażować w to dużo swojego życia. I po prostu mieć szczęście. I żadne kierunki Ci tego nie ułatwią. Ja wolałabym być dobrym polonistą niż kiepskim inżynierem, ale za to z "możliwościami". Kto wie, czy mi to wyjdzie na dobre ;)
Pocieszę cię - po geografii też nie ma zbytnio przyszłości. przynajmniej tak mówią, choć niektórzy utrzymują, ze geografowi żadna praca nie jest straszna :P
OdpowiedzUsuńZnam kobietę, która była florystką, a teraz ma sklepik z pamiątkami. Różnymi drogami można pójść, rożnie można zbłądzić :)
Pozdrawiam
Tutti