Nie będę opisywać Korei, ponieważ, takie informacje podstawowe można znaleźć, chociażby na Wikipedii, więc... No po co, skoro tu nie o Koreę Północną mi chodzi? Tylko o myślenie niektórych Polaków. Zresztą pewnie nie tylko Polaków, bo prawie każdy mieszkaniec jakiegoś rozwiniętego kraju marudzi na swój los. Bo taka współczesna człowiecza natura - możemy mieć wszystko, a i tak będzie źle, i niedobrze.
Nie piszę też, że ja jestem święta i nie narzekam. Oczywiście, że tak. Może niektórzy powiedzą, że dość często... Jasne, że chciałabym, żeby dużo się w Polsce zmieniło, żeby było chociaż trochę, jak w tych bogatszych państwach, ale no mała szansa jest na to. To zwykłe gadanie. Ale, kiedy obejrzałam dokument przedstawiający ludzi i system polityczny państwa położonego mniej więcej po drugiej stronie kuli ziemskiej... Nie no, chyba większość osób poczułaby wstyd. Oczekujemy nie wiadomo czego, nie potrafimy cieszyć się z małych, codziennych rzeczy... A gdzieś tam na świecie są ludzie, którzy w ogóle tego nie mają, może nawet nie wiedzą o istnieniu niektórych rzeczy. Niektórzy, może większość nawet nie marzą o innej rzeczywistości. Prawdopodobnie innej nie znają. Żyją, myśląc, że to, co się dzieje wokół nich jest w porządku. A jeśli mają ową świadomość, że coś nie gra... Jakie to ma znaczenie tam, skąd jest mała szansa opuszczenia kraju? Tam, gdzie nie powinieneś mieć innych poglądów.
Okej, ten dokument był trochę stary. Stary, czyli nie ważny? Pokazujący przeszłość? Jakoś w to wątpię. Wątpię też, że historyk miałby mówić o tym, co nie istnieje. Może minęło kilka lat... Ale nagle wszystko się nie zmieniło. W telewizji można zobaczyć (chociaż ja praktycznie TV nie oglądam) raz na kiedyś, że niespecjalnie jest dobrze. Wręcz źle, okropnie.
I co? Nie piszę, że w Polsce jest pięknie i cudownie. Nie piszę, że zabraniam marudzić i narzekać, bo każdy ma do tego prawo, ale... No właśnie, ale wtedy zastanówmy się, czy jest, tak naprawdę źle. Przypomnijmy sobie o tych innych ludziach, którzy są zmuszeni na gorszy los, niż my. I tu nie chodzi mi o ludzi z bliskiego otoczenia, czy takich samych jak my (jeśli chodzi o niepełnosprawnych to nie chodzi mi o to, że mają patrzeć na innych niepełnosprawnych); mam na myśli, ludzi z innych państw.
Tak, Korea Północna to tylko jeden z wielu przykładów, które można by było podać. Są jeszcze inne państwa w których jest źle, ale chyba można zrozumieć, dlaczego napisałam akurat o tym państwie.
Najbardziej żal mi zawsze dzieci, które całkowicie nie są winne swojemu losowi, a często to one są najbardziej we wszystkim poszkodowane.

Ja się raczej nie zgadzam z takim myśleniem a la "dzieci w Afryce" czyli "Zjedz obiadek bo dzieci w Afryce mają gorzej!"Po pierwsze, na swoje państwo musimy narzekać, bo głównie to zmusza nas do rozwoju. Nigdy nie ruszymy się z miejsca, jeżeli uznamy "Jest fajnie, moje państwo jest super, będę tu leżeć i się tym rozkoszować". Niezadowolenie obywateli prowadzi do gruntownych zmian, wywrotów, reform. I nic do tego nie ma fakt, że w Korei albo Afryce jest źle. Jedno cierpienie nie umniejsza drugiego. Trochę jak gadanie Polaków "Wy, Zachodni nie wiecie co to życie bo to u nas było najwięcej ofiar II wś, bo to u nas był komunizm..." Głupie gloryfikowanie, jak to mieliśmy źle. Jak na mnie pomagać owszem, powinniśmy, jeżeli mamy jak, ale najlepiej skupić się na swoim tu i teraz i nad nim intensywnie pracować. A jeżeli ktoś nie umie się cieszyć z małych rzeczy ani nic - to jest problem jednostki, a nie państwa.
OdpowiedzUsuń