sobota, 24 czerwca 2017

Zakończenie drugiej klasy

I oficjalnie zakończyła się szkoła, a zaczęły wakacje - czas odpoczynku. Albo i całkowite lenistwo. Lenistwo do potęgi entej, gdzie nie ma miejsca na czytanie książek nie byle jakich, niestety. Jestem zobowiązana przeczytać (aż) cztery lektury szkolne. Znając mnie zajmie mi to całe wakacje, a tak chciałam się zabrać za młodzieżówki... No nic, może zdążę. Gdyby, tak nie było Internetu i MP3... Na pewno dam znać, gdy skończę wszystko czytać. Pozostałe plany? Oprócz tego i zlotu (o którym raczej już pisałam) to już nie mam żadnych planów. No tak, chcę jeszcze zakończyć serial "Trzynaście powodów". "Sherlocka" w pewnym sensie skończyłam... (Ostatni odcinek obejrzałam po angielsku, więc słabo [tzn. nic] zrozumiałam, a po polsku na razie nigdzie nie mogę znaleźć online.)

To trzecie to "Lalka"


Przechodząc do zakończenia, jakże cudownej klasy drugiej.... Odebrałam świadectwo z biało-czerwonym paskiem. Średnia chyba 4.9... Nie jest źle, oczekiwałam gorszej. Dobra o tyle, że nie podwyższona religią, zresztą i tak by wyszło na to samo, ale jednak. Czwórka tylko z niemieckiego, ale i tak nie oczekiwałam piątki. Lekcje języka niemieckiego to po prostu, byle przetrwać do dzwonka, więc... Może coś tam bym się dogadała w bardzo podstawowych kwestiach. Gdyby oczywiście Niemiec mówił bardzo powoli. Nie tak jak na tych nagraniach z płyt. Do świadectw raczej dołączają książki... Nie żadne ciekawe, bo masz się po prostu cieszyć uczniu, że w ogóle szkoła ci daje nagrodę, chociaż to może zależy od szkoły. Dotychczas nie spotkałam się z jakimiś ciekawymi nagrodami... Chociaż w poprzednim roku koleżanka dostała mitologię grecką, co jest bardzo interesujące... Moja książka została wydana w 1998 roku i jest poświęcona wydarzeniom, które miały znaczący wpływ na historię świata. Ogólnie ładnie wydana. Nie było by nic złego, gdyby nie rok... Ale to oddzielna kwestia dla której nie ma tutaj miejsca.
Zakończenie roku nie było nawet, takie złe. Pomijając deszcz i to, że nie było praktycznie miejsc siedzących. Pogoda pogodą nic nie zrobisz, ale z tymi miejscami to przesada. Ja rozumiem, że rodzice przychodzą z dziećmi, ale... Czy rodzice (a nawet całe rodziny) nie mogliby przemyśleć sprawy i nie zabierać miejsc uczniom szkoły? Serio, to jest komiczne. A jeśli już nie siedzą to stoją w przejściu i zagradzają drogę. Trochę zrozumienia... Plus taki, że nie musiałam z klasą siedzieć w tym zatłoczonym pomieszczeniu i się dusić od tego tłumu. Minusem było tylko, że musiałam wyjść po odbiór świadectwa, a to... Było małą misją. Bo nie widać przecież, że człowiek idzie z nauczycielem, ponieważ będzie prawdopodobnie wyczytywany zaraz... Przeciskajmy się przez dzieci i nauczycieli łokciami, bo trza zrobić zdjęcia. Szczęście, że to ostatnie zakończenie ze wszystkimi. Za rok już urocze, w mniejszym gronie.
W ogóle, co mnie zaskoczyło... Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Według mnie brak szacunku. Ludzie, którzy dostali świadectwo najzwyczajniej w świecie wychodzili. I nagle pod koniec apelu sala prawie opustoszała. Czy tych ludzi zbawi te kilka minut?
Po apelu nadeszła pora na pożegnanie z wychowawczynią, rozdanie reszty świadectw i danie kwiatów pozostałym nauczycielom. Cieszę się bardzo, że koniec trzeciej klasy jest inny. Ostatni raz kupuje kwiaty w supermarkecie. To jakaś tragedia. Liście po spadały, takie żenujące te kwiaty. Głupio się czułam dając je nauczycielom. To nie moja wina w końcu była, nic takiego tym różom nie zrobiłam. Były w wodzie, a potem... No taki długi ten apel.
Teraz trzeba czekać na trzecią klasę. Mówią, że szybko mija... Mam poniekąd taką nadzieję. Naliczyłam o 16 godzin mniej niemieckiego, więc są plusy w następnej klasie. Wszystko się okaże za parę miesięcy, a teraz trzeba być dumnym, że przetrwało się drugą (klasę) z ogarniętą średnią.  :)

1 komentarz:

  1. O nie, nie daje się kwiatów, tylko czekoladę. Nie krzywdź dzieci nauczycieli (w tym mnie :D) Kwiatów się nie zje!
    Jak mnie wkurza ten koniec roku uczniów, ja jestem w połowie sesji i nie pamiętam, kiedy ostatni raz się wyspałam, a ci już mają wolne... Że nie powiem o poziomie trudności szkoły a uniwersytetu, ale okey, wiadomo - to zupełnie co innego, nie ma co porównywać.
    Na uniwerku smutne jest to, że nie ma opcji czerwonego paska :C Serio, to smutne gdy myślisz sobie "Jej, miałabym czerowny pasek" a nie masz nic, bo stypendium jest od o wieeele wyższego progu. I człowiek czuje się taki niedoceniony :C

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!