piątek, 24 kwietnia 2015

Egzaminy, egzaminy i po egzaminach

Tyle było odliczania, strachu... A teraz? Chyba każdy trzecioklasista tak dziwnie się czuje. Najpierw było odliczanie i przeżywanie balu gimnazjalnego, potem egzaminów, teraz tylko zostało do odhaczenia zakończenie roku szkolnego. Jak ten czas szybko leci... Coraz szybciej trzeba podejmować decyzję na przyszłość, bo choćby taka zwykła decyzja jak wybór profilu szkoły - też ważne. Czy warto iść w ciemno za wszystkimi? Ale o tym prawdopodobnie oddzielny post. ;)
Trzy dni egzaminów. Trzy dni zastanawiania się na co w tym roku wpadnie Centralna Komisja Egzaminacyjna. I oczywiście CKE musiała zrobić trzecioklasistom niespodziankę w postaci opowiadania na języku polskim! Hahahaha, nie przypominam sobie, żebyśmy takie coś w gimnazjum pisali, bo kto by pomyślał, że gimnazjum będzie mieć taką pracę jak podstawówka? Niby łatwe, a na łatwym można się wyłożyć, tak więc trochę się boję. Z próbnego miałam 100%, teraz tak na pewno nie będzie. Dzisiaj sprawdzaliśmy zadania zamknięte z polaka i z matmy... Lepiej oszczędzę szczegółów sprawdzania. xD W każdym razie głównym tematem na języku była sława, celebryci. Taaak, taki interesujący temat. ;p Jeśli jeszcze nie pisaliście egzaminów to mam taką radę, żebyście przyłożyli się do znajomości lektur, głównie to do tych, co ich nie czytają. W roku 2015 były "Dziady cz. II" Adama Mickiewicza. Na szczęście ten fragment, który omawialiśmy w klasie - o tej dziewczynie Zosi, co pogardzała miłością. Jeśli chodzi o wiersz... Jestem z koleżanką oburzona jedną poprawną odpowiedzą do wiersza. Bo... Och, wiersze to emocje, uczucia, każdy inaczej je interpretuje, a oni oczekują, że człowiek zinterpretuje akurat ten wiersz, akurat jak ci, co układali te egzaminy. Oburzające. Tam było coś takiego: "co nie charakteryzuje osoby mówiącej w wierszu". Zaznaczyłyśmy "dalekowzroczność", ponieważ tam nic nie było o dalekowzroczności, przedmiot oddalony o parę metrów nie świadczy o dalekowzroczności. Na szczęście to tylko odpowiedzi nauczyciela, a nie prawdziwe. Jeżeli zaś chodzi o matematykę to dwa zadania otwarte były okej, można napisać, że łatwe. Ale zamknięte... Według matematyczki ten test był łatwiejszy niż poprzednie, ale ja w to nie wierzę. Po pierwsze dla nauczyciela, każdy egzamin na poziomie gimnazjalnym będzie łatwy, a po drugie rozwiązywaliśmy w klasie parę egzaminów i miałam więcej procent niż teraz. Już nie ważne - poszło. Przedmioty przyrodnicze. Eeeeem, sama nie wiem, ogólnie nie jestem w nich za dobra. Na pewno po zero punktów z każdego przedmiotu nie będzie. xD  Historia i WOS. Zdaję mi się, że to drugi egzamin zaraz po angielskim podstawowym, który mi dobrze poszedł. Długo myślałam nad zadaniem, gdzie był tekst do żołnierzy z XX wieku. Zastanawiałam się, czy to powiedział Józef Piłsudski, czy kto inny. Wyjątkowo zadania WOS-u mnie jakoś szczególnie nie przeraziły, a nie przepadam z tym przedmiotem. Dodatkowo było pytanie z historii sztuki, jeśli można tak to nazwać. Pytano o styl klasycystyczny. Języki! Jestem zaskoczona. Zwłaszcza pierwszą częścią języka angielskiego. To niemożliwe, aby był tak łatwy... Poziom rozszerzony wypadł mi trochę gorzej, na jednym zadania straciłam chyba z 5 punktów, a co do drugiego nie jestem całkiem pewna, nie pamiętam co w końcu zaznaczyłam. Mam nadzieję, że w stresie, nie zaznaczyłam czegoś głupiego, czego będę żałować. Pisanie do najgorszych nie należało. Zawody sportowe, chyba kiedyś pisałam na angielskim coś podobnego. Przynajmniej nie było żadnego listu oficjalnego! To by było okropne! Heh, przez całą godzinę zastanawiałam się, czy dobrze napisałam zawody sportowe. :D
Na domiar wszystkiego... Dziś musieliśmy sprawdzać zadania zamknięte właśnie z j. polskiego i matematyki... Nauczyciele nie dadzą nawet odpocząć po egzaminach. :-/ Teraz miesiąc spokoju (spokój po egzaminach; nie taki, że bez kartkówek i sprawdzianów), a w czerwcu... A w czerwcu przyjdą wyniki i się zacznie wszystko od początku. Jak nam poszło, a przecież z tych wyników można ocenę cząstkową wystawić... Heh, byle do wakacji. Najgorsze jest to, że niektórzy w zadaniach zamkniętych strzelają i jeśli mają szczęście... Może się okazać, że jakiś szczęściarz, który nie uczy się za dobrze będzie miał więcej punktów od osoby, która ten egzamin brała na serio i jest bardzo dobra z tego przedmiotu. Co to za sprawiedliwość? To jest okropne... Zaraz ktoś powie, że jeśli ktoś jest w czymś bardzo dobry to nie ma możliwości, aby osoba słaba była lepsza, lecz się myli. Może tak być i tyle. ;p

From Internet


Jeszcze raz zapraszam na mojego drugiego bloga z recenzjami: http://my-opinion-of-books.blogspot.com/

piątek, 20 marca 2015

Luźny post o zaćmieniu Słońca.

Zdaję mi się, że długo nie dodawałam postów... Cóż, teraz, gdy nie pojawiają się tutaj recenzję, postów jest mniej. Zdaję mi się, że stanowiły one 3/4 wszystkich postów, no może nie aż tak wielką część, jednak one i opowiadanie były w pewnym sensie były kluczowe, to na nich istnienie bloga można opierać. Ogólnie założyłam go z myślą o postach dotyczących jakiś zagadnień, jednakże takich postów jest na ten moment mało. Dlaczego? Chyba nie mam pomysłu. No, może na tą chwilę mam dwa, jednak jeden byłby raczej krótki, a drugi chyba nudny (dotyczyłby przyszłości, szkoły). Aha, a ten pierwszy bajek. Myślałam też nad postem w którym powróciłabym do dzieciństwa, znaczy się do "moich czasów" (jedno z ostatnich pokoleń, które tak może powiedzieć).

Wracając do tematu - widzieliście zaćmienie Słońca? Było mniej więcej o 10... Jeśli ktoś nie wiedział, że takie coś było dzisiaj to nawet się nie skapnął, żył sobie jak zawsze. Bo ogólnie teoretycznie szału nie było. Bo to było tylko (niestety) częściowe zaćmienie. W naszej strefie... czasowej, klimatycznej jak zwał tak zwał, nie interesuję się geografią rzadko można zobaczyć całkowite zaćmienie. Nawet nie każdy miał szanse zobaczyć częściowe w Polsce. Podobno najlepiej je było widać w północno-zachodniej części Polski, tak jest napisane na pewnej stronie internetowej. Może, nie wiem, należę do północnego - zachodu. xD W każdym razie w mojej szkole tylko mojej klasie się poszczęściło zobaczyć częściowe zaćmienie Słońca. Może to dlatego, że nasze głowy ciągle wyglądały przez okno? xD Nie no, coś się należy po kartkówce z tematu "Religie Wschodu" (temat zresztą ciekawy coś w końcu nowego na religii ;) ). Żartuję. W każdym razie po kartkówce poszliśmy na chwilę z księdzem na boisko, aby zobaczyć te zaćmienie. Dobrze, że ksiądz miał "specjalny" sprzęt do oglądania takich zjawisk astronomicznych, ponieważ inaczej nic byśmy nie mogli dostrzec. Zwyczajni przechodnie również i w ogóle wszyscy, którzy nie mieli czegoś przez co można by było oglądać zaćmienia. Ale jak się w końcu spojrzało przez nie... Uwielbiam to zjawisko i ogólnie lubię astronomię i myślę, żeby iść na astronomiczne studia, albo na astrofizykę. Hahahaha, beznadziejne marzenia, to już lepiej myśleć o religioznastwie po którym nic konkretnego nie zrobisz. Ale, ale znowu zbaczam z tematu. -_- Mnie ten obrazek się podobał. Patrzyłabym na to długo... Dobrze, że następne jest za... dziesięć? Chyba tak, za dziesięć lat, albo za rok, ale raczej jest prawdziwsza wersja za dziesięć lat. Już nie pamiętam ksiądz mówił rok, ale jakoś się mi nie zapamiętało. Tak, tak, tak uwielbiasz astronomię. xD
 Zjawisko ciekawe i nie zdarzające się u nas na co dzień, dlatego wzbudza tyle emocji. Z tego co słyszałam na równiku częściej je można zobaczyć, bo na równiku... Każdy wie co to równik. Ale cały świat nie mieszka na równiku, dlatego gdy w starożytności i średniowieczu, a może i w nowożytności ludzie zobaczyli różne zaćmienia byli przerażeni. Oczywiście nie rozumieli, dlaczego tak się dzieje, cóż co się dziwić? Jednak dzięki temu mamy różne mity dotyczące zaćmienia... Bo raczej są takie, jeszcze na nie nie trafiłam, ale wątpię, żeby ich nie było. Skoro ludzie tłumaczyli sobie błahe rzeczy to co dopiero zaćmienie...
Śmiesznie to trochę wygląda, jakby ktoś zakleił Słońce w paintcie. Widok zaćmienia z Wysp Owczych.

Trochę przesadziłam o równiku. W tym roku akurat nie objęło równika. xD