Autorka: Cassandra Clare
Tytuł oryginału: City of Fallen Angels . The Mortal Instruments – Book Four
Ilość stron: 434
Zacznę od tytułu. Proszę mi powiedzieć dlaczego polski odpowiednik oryginalnego tytułu nie ma wielkich liter tam gdzie powinny one być? Tak jest w całej serii; angielski swoje, a Polacy swoje. Jasne, spotkałam się już kilka razy, że tytuł nie był tłumaczony dosłownie, ale tutaj jest. Co z tego, że według gramatyki naszej jest dobrze wszystko, skoro to zagraniczna książka? Żeby nie było: film „Miasto Kości” jest już dobrze napisany w przeciwieństwie do książki. I właśnie tak będzie, że film będzie lepiej miał przetłumaczony tytuł od książki.
No dobra koniec o tytule, a pora zacząć narzekać na treść. A głównie na wątki miłosne. Trzy poprzednie książki jakoś się udało tak pokierować, że nie było tak jakoś mdło; trzy poprzednie... Bo w tej, aż się wylewa od nadmiaru wątków miłosnych. W każdej parze jest coś nie tak, znaczy się... ah, napiszę: Clary i Jace – szczerze to trochę nie za bardzo ogarniałam o co tam chodzi, Jace kocha Clary, ale uważa, że nie zasługuje na nią czy coś takiego, na dodatek miewa koszmary w których zabija dziewczynę; Simon i dziewczyny – chłopak spotyka się zarówno z Isabelle, jak i Maią, i żadna o drugiej nie wie, no ale kiedy w końcu siebie odkrywają; on zakochany jest w Isabelle, ale on nie wie czy ona chce go; Maia spotyka swojego byłego, który zamienił ją w wilkołaka; Jocelyn i Luke planują ślub; Alec jest zazdrosny o byłą dziewczynę Magnusa i co tam jeszcze? Już nic, to chyba wszystkie pary w książce. Nieźle co? Pewnie już się zniechęciliście. No cóż... tak naprawdę to najnudniejszy wątek z tych paru wyżej wymienionych to Jace&Clary. Reszta jest okej. Nie wiem może to przez to, że od samego początku nie za bardzo przepadałam za nimi... no sami powiecie, jeśli ktoś przeczyta.
Jeśli mam być szczera akcja jest i jej nie ma. Nagle wyrasta jak góra, a za chwilę znika, żeby się rozczulać nad tamtą parą.
W każdym razie: ktoś zabija Nocnych Łowców. Nikt oczywiście nie wie kto. Żeby było jeszcze bardziej zagadkowo zostają oni znalezieni na każdym z terytoriów Podziemnych. Wina spada na starą wampirkę – Camille („poznałam” ją już w „Mechanicznym aniele”). Lecz czy to naprawdę ona? Cóż... ma ona parę tajemnic i cała jest zagadkowa, ale czy ona mogłaby coś takiego zrobić? Jest przecież dość stara i wie czym grozi złamanie Prawa.
W tym czasie ktoś dwa razy atakuje Simona. Kto to może być? Szczęście, że Simon posiada Znak Kaina, narysowanego przez Clary. Według tego nikt nie ma prawa go skrzywdzić, inaczej zemstę poniesie. Ujawnię tylko, że napady na Simona i śmierć Nefilim mają ze sobą wiele wspólnego.
Jeszcze na dodatek ktoś mutuje niemowlaki. Chce stworzyć potwory, niestety, albo stety dzieci nie są tak silne i umierają. Za tym wszystkim czai się jedna osoba, kto to? Nie zgadniecie, chyba, że ktoś posiada taką wiedzę o demonach i różnych takich istotach. Ja o tej postaci znalazłam wzmiankę w „Wampirologii. Prawdziwej historii upadłych”. Ta książka jak sama nazwa wskazuje jest o wampirach, choć tamta postać z „Miasta upadłych aniołów” nie jest wampirem. Hm, postać z legend i mitów, więc pewnie to dlatego są takie nie zgodności.
Choć książka czasem przynudza, jeśli już ktoś po nią sięgnie to niech przeczyta do samego końca, bo koniec jest jednym z tych „pagórków akcji”.
Ocena książki – zawiodłam się: 7,5/10
Cytaty:
„ - Kim jesteś?
Simonowi zrobiło się niedobrze.
- Mówiłem ci. Wampirem.
- Nie jesteś moim synem. Nie jesteś Simonem. - Elaine drżała. - Jaka żywa istota nie ma pulsu? Co z ciebie za potwór? Co zrobiłeś z moim dzieckiem?
- Jestem Simon... - Zrobił krok w stronę matki.
Elaine krzyknęła. Jeszcze nigdy nie słyszał z jej ust takiego krzyku i nie chciałby więcej go usłyszeć. To był straszny dźwięk.”
Tak, to jedna z przykrych scen w lekturze. :-(
„Kiedy rodzi się Nocny Łowca, Cisi Bracia i Żelazne Siostry odprawiają rytuał umieszczenia na dziecku czarów ochronnych. Kiedy Jace umarł, a potem powrócił do życia, narodził się po raz drugi, ale został pozbawiony tych rytuałów i ochrony. Teraz jest otwarty jak niezamknięte drzwi i bezbronny wobec wszelkiego zła i demonicznych wpływów.”
Który to jest tom?
OdpowiedzUsuńZaczepię cię trochę: a w oryginale co jest napisane? "City of Fallen Angels. The Mortal Instruments - Book Four"
UsuńWięc widzisz sama który to tom. Sorki, może to źle zabrzmiało, ale odp jest w tytule. ;)
Masz rację,przeoczyłam to!
UsuńTak, faktycznie trochę jest przesadzone z tymi wątkami miłosnymi... Wynika z tego, że każdy bohater jest w kimś zakochany. Oczywiście mogę się mylić, bo się gubię w tym wszystkim. Jednak obiecałam ci, że sięgnę po książki z tej serii, więc tak zrobię! :)
OdpowiedzUsuńMi książka strasznie się podobała i skoro tobie nie podobają się wątki miłosne to odradzam czytanie następnej książki z tej serii bo tam jest tak samo i wszystko rozgrywa się wokoło miłości.
OdpowiedzUsuńKoniec był zaskakujący, prawda? Szczególnie dla Clary. Szkoda mi Simona no, ale jego matce trochę za bardzo odwaliło :/