Zboczyłam z tematu... Dobrze, a więc zakończenie...
Ogólnie zakończenie roku szkolnego mojej klasy składało się z dwóch części. Pierwszej - oficjalnej. Gdzie po kolei każdy wchodził na scenę, była zmiana pocztu sztandarowego, wręczenie świadectw, wpisy do Złotej Księgi i przemowy pani dyrektor i nauczyciela historii. Aha, i jeszcze wręczenie małych upominków od klasy drugiej i czterem uczniom od historyka (byłam w tej czwórce). W ogóle takie "ups", bo wszyscy z tego co widziałam położyli wszystko na ziemię, pod krzesła. xD Druga część to była oczywiście część artystyczna. Taniec, scenki (poświęcę im trochę uwagi za chwilę), śpiew piosenki "Dach", podziękowania rodzicom i nauczycielom i meine filmik zdjęciowy o mojej klasie. Wesołe było zakończenie. Nie trzeba było ogólnie płakać, bo większość klasy i tak się spotka w tym samym liceum. No, może nie wszyscy wylądują na bio-chemie. Dobra, ale warto powiedzieć o scenkach. A przynajmniej o dwóch z czterech. Pierwsza dotyczyła dziewczyn i wuefisty. Nie szkodzi, jeżeli tego nie zrozumiecie i nie wyda Wam się to zabawne. ;)
Dwie dziewczyny idą.
Pierwsza: Jesteś jak niebo. Taka obszerna.
Druga się sucho śmieje. Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. Takie: ha, ha, ha.
Podchodzi do nich trzecia i zaczepia chłopaka, który jest wuefustą: Pana, zrobi pan nam zdjęcie?
Chłopak: Dobra, ale w tym aparacie nie ma opcji panorama.
(Yeah my mama she told me, ''don't worry about your size'')
Ta trzecia jadła coś tam słodkiego. Ogólnie chodzi o to, że u mnie w klasie dziewczyny, ciągle maniaczyły z odchudzaniem i pan się z nich naśmiewał z ich manii.
W następnej to chyba w ogóle nie będziecie wiedzieć o co chodzi...No, ale ok.
Jedna dziewczyna gra polonistkę: (...) przedstawi nam fraszkę.
Dziewczyna grająca uczennice: Szlachetne zdrowie...
Polonistka: O czym był ten wiersz?
Kolega: O szlachcie!
Polonistka: Byłeś blisko, ale to na razie tango macanko.
(Bo do tanga trzeba dwojga...)
A tutaj dwie piosenki, które były kluczowe dla zakończenia, tak mi się zdaję.
W ogóle tak sobie pomyślałam, że skoro są wakacje to muszę się przymusić do skończenia całej tolkienowskiej trylogii, więc zrobiłam sobie takie o to wyzwanie. Chce ktoś dołączyć? ;)

Gratuluję paska! U mnie już książek nie dają za pasek, niestety... Heh, encyklopedia o sławnych Polakach. Ja w podstawówce cały czas dostawałam jakieś książki o rybach, płazach i tym podobnych stworzeniach, które mnie w ogóle nie interesowały.
OdpowiedzUsuńA ta piosenka "Dach" jest nawet fajna... Chociaż, jakbym musiała ją śpiewać milion razy pod rząd, to też bym miała jej dość. Az mi się przypomniał komers z podstawówki.
Nie mam kompletnie pojęcia, o co chodzi w "tangu macanku". Mogłabyś wyjaśnić dokładniej?
Ej, idziesz do liceum?
Ech, chyba w wyzwaniu udziału nie wezmę, bo już mam swój stos książek ułożony na te wakacje....
Pozdrawiam
Tutti
Idę, idę do liceum. Ciągle zmierzam do napisaniu postu o szkołach, ale mam lenia. xD W tej drugiej scence, chodzi o to, że po prostu polonistka miała dziiiiiwne teksty. :)
UsuńFobos
U mnie nauczyciele też maja dziwne teksty.
UsuńPrzykładowo: "Takich trzech jak was dwóch nie ma ani jednego" - chyba tak to brzmiało :P
Fajne mieliście to zakończenie roku:D A tekst wuefisty niezły;)
OdpowiedzUsuńOj tak, teraz jest zdecydowanie czas na nadrabianie czytelniczych zaległości i odkrycie wielu fajnych książek. W końcu szkoła to prawdziwy zjadacz czasu wolnego;)
Osoby z naszej klasy, które dostały pasek, otrzymały książkę ,,Białe zęby" Zadie Smith. To znaczy, dziewczyny. Chłopcy dostali inną. Wybierał mój wychowawca. Powieść zapowiada się ciekawie, zwłaszcza, że autorka znana i ponoć świetna.
Pozdrawiam ciepło!
P.