czwartek, 13 sierpnia 2015

Bezimienni

Temat na ten post przyszedł w trakcie mojego pobytu nad morzem... Jednak nie zastanawiałam się nad nim dopiero teraz. Myślałam o tym za każdym razem, kiedy widziałam pewne zdjęcia. Gdy oglądałam jedną, czy dwie wystawy krążyło mi po głowie pytanie do fotografa: czy pytał pan się o zgodę tych ludzi?

W drugiej klasie gimnazjum miałam takie lekcje jak zajęcia techniczne: zajęcia fotograficzne. Odbywały się one trochę dziwnie, bo wystarczyło po prostu oglądać nudne prezentacje przygotowane przez pana, nawet specjalnie nie trzeba było słuchać. Warunek był taki, żeby nie przeszkadzać i nie pisać liścików itp. Prezentacje dotyczyły budowy aparatu, technik fotografowania, programów graficznych (na co mi oglądanie filmików z YT jak coś zrobić w Photoshopie, skoro legalnie nigdy go nie będę miała?), a pod koniec roku etyki fotografa... Właśnie i tam było (bo akurat wtedy były okropne zdjęcia, to pamiętam xD), że powinno się pytać ludzi, jeśli mają być na zdjęciu. Jest tylko tam parę zawodów, co ludzie, którzy je wykonują, nie trzeba ich pytać o zdanie, jeśli chce się zrobić zdjęcie. Ale jednak wypadałoby.

Jednakże mnie głównie chodzi o zdjęcia, gdzie są ludzie trzeci. Z przypadku lub specjalnie. Z pierwszą opcją można łatwo sobie poradzić poprzez:
a) usunięcie zdjęcia
b) nieupublicznianie zdjęcia
c) przerobienie w programie graficznym
Ale, co to znaczy osoba trzecia z przypadku na zdjęciu? Po prostu - robisz sobie zdjęcie i później się okazuje, że oprócz ciebie ktoś też jest na nim; ktoś, kto akurat patrzy się prosto w obiektyw, i ktoś kogo nie chcieliśmy na zdjęciu. Na przykład mi się tak zdarzyło, kiedy byłam w Krakowie i robiłam zdjęcie smokowi wawelskiemu. Ale to jeszcze nic, widziałam jeszcze lepszą sytuację. Moja szkoła była na wycieczce w Warszawie i zwiedzali (bodajże) sejm. Któryś z nauczycieli zrobił jednemu chłopakowi zdjęcie przy drzwiach do jakiegoś gabinetu, akurat w tym czasie wchodził spiesznym krokiem z niego jakiś poseł, no i... Bach, mamy zdjęcie. Naprawdę komicznie to wyszło. Skąd wiem? Zamieścili je wśród zdjęć z wycieczki na stronie szkoły... Na serio, tak bardzo potrzebne było to zdjęcie? Ja bym nie chciała się, gdzieś zobaczyć, gdzie nie powinnam być. Nawet telewizji lokalnej nie lubię oglądać, bo się boję, że gdzieś będę. xD

Druga opcja jest wkurzająca. Ja wiem, czasem z zaskoczenia wychodzą ciekawe zdjęcia. Albo są momenty, kiedy chcemy coś uwiecznić. Na przykład są takie zdjęcia ukazujące niedolę ludzką. Ale... Czy ci wszyscy ludzie chcą być na nich [zdjęciach]? Być oglądanym przez wielu obcych ludzi. Pomyślmy - robi ci ktoś obcy zdjęcie i idzie dalej. Może nie masz odwagi do niego podejść lub zwyczajnie nie możesz; a twój wizerunek jest pokazany całemu światu. Wszyscy go oglądają, rozmyślają na tym zdjęciem. Podoba się to? Właśnie nad morzem, jakiś człowiek zrobił zdjęcie mojemu psu i za nim zdążyłam pomyśleć z mamą jego już nie było. Okej, niby nic. Zwykłe zdjęcie psa, ale do czego może zostać wykorzystane? Nie warto byłoby się spytać? Jest też coś takiego, jak zbiorowy bohater zdjęcia. Na pewno spotkaliście się z takim czymś: zdjęcia mieszkańców miast lub ludzi na dworcach kolejowych. Wtedy rzeczywiście - nie będziesz łapać wszystkich ludzi ze zdjęcia i się pytać. Hm, takie zdjęcia nawet mogą być uzasadnione, jeśli nie chodzi nam o konkretną osobę i żaden człowiek nie patrzy się wprost w obiektyw.

Chciałabym, żeby nigdy nie było sytuacji, że ktoś znajdzie siebie na zdjęciu w rzeczywistym świecie lub internecie (bo tak np. powstają memy) w głupiej lub normalnej sytuacji bez swojej zgody.

Of course, the photo is form the Internet

3 komentarze:

  1. Myślę, ze w przypadku przypadkowego wejścia w kadr nie trzeba się o nic pytać, ale jakoś już się robi zdjęcie świadomie konkretnej osobie i widać jej twarz, to trzeba się wtedy spytać o zgodę.
    Pamiętam, jak byłam na Festiwalu Reggae i kilka dni później znalazłam moje zdjęcie na facebooku. Oczywiście musiałam na tym zdjęciu patrzeć prosto w obiektyw z bardzo dziwnym wyrazem twarzy :D Zbulwersowana nie byłam, raczej śmiałam się z tego przez cały dzień ;) Chociaż na pewno znalazłyby się osoby, które byłyby niezadowolone, gdyby nawet na zdjęciu bardzo ładnie wyszły.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam parę razy moje zdjęcia na Facebooku zamieszczone bez mojej zgody. Nie patrzyłam się w obiektyw, ale było widać moją twarz. Całe szczęście to było zdjęcie z zaskoczenia (tzn. tylko na takich wychodzę znośnie).
    Truth of Thunder | Heaven in Black

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję ze wstydem, że kiedyś zdarzało mi się robić zdjęcia przypadkowych ludzi, celowo. Na bloga wstawiałam po prawdzie jedynie takie, na którym nie było widać twarzy albo zdjęcia tłumu. Ale i tak przestałam, uważam, że to było niezbyt fajne. Bo teraz wiem, że to nieetyczne i nie do końca właściwe. Więc dziś już tak nie robię, ewentualnie wstawiam takie zdjęcia, na których naprawdę nie widać, kto na nim występuje (np. ciemne postaci z parasolami idące w śniegu, odwrócone tyłem). W końcu dla mnie samej dziwnie byłoby zostać uwiecznioną przez kogoś obcego, a później zobaczyć to zdjęcie w sieci. Dobrze, że ten okres w moim fotografowaniu był taki krótki i to na początku mojego hobby.
    Mi przypadek zobaczenia siebie w internecie na fotografii z zaskoczenia, zdarzył się jedynie w przypadku relacji ze szkolnych wycieczek.
    Myślę jednak, że jeśli ktoś przypadkowo wejdzie w kadr, to usuwać nie trzeba, bo uwiecznienie danej osoby było przypadkowe. Zupełnie inna sytuacja jest, gdy robi się regularny portret z zaskoku.
    Najgorsze jest to, gdy czyjeś zdjęcie (bez zgody sfotografowanego) zostaje przerobione na mem i wyśmiewane, wielokrotnie przerabiane, staje się ofiarą żartów. To jest okropne. Masakra...
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!