środa, 30 sierpnia 2017

Koniec wakacji & Zlot

Może oficjalnie jeszcze trochę do końca wakacji... Około czterech dni. W pewnym sensie można podziękować MEN za przedłużenie wakacji, jednak... Mogłoby być to rozpoczęcie w piątek. Dwa dni na przysłowiowe ogarnięcie, przyzwyczajenie się do myśli, że zaczęła się szkoła, poukładanie w głowie planu... Większość plusów, jak dla mnie. :p W każdym razie w ciągu tych kilku dni niewiele się zmieni, więc mogę śmiało napisać post podsumowujący te dwa miesiące lenistwa. Tak, lenistwa, bo większość planów nie zostało wypełnionych. Zresztą... Czy ja w ogóle miałam, jakieś plany? A, kilka - słabo.



Na początek filmowo. Udało mi się być kilka razy w kinie. Patrząc na filmy, które obejrzałam w kinie, najbardziej polecam "Króla Artura", a najmniej "Voltę". Nie dziwne. Za polskimi filmami rzadko przepadam. A za komediami już zwłaszcza. Chyba po prostu mam dziwne poczucie humoru.
"Król Artur" podbił moje serce głównie ścieżką dźwiękową. Mam nadzieję, że dostanie nominację do Oscara za muzykę. Efekty komputerowe też świetne, ale mnie przede wszystkim podobała się muzyka.
"Siedem minut po północy" - ogólnie bardzo wzruszająca historia, jednak... Nie polubiłam głównego bohatera, a przede wszystkim nie polubiłam to drzewo. Niestety, nie pamiętam imienia tego bohatera. Rozumiem, że na swój sposób chciał pomóc chłopakowi, ale ten sposób i ta mowa... Nie, po prostu nie. Bardzo spodobało mi się przedstawienie opowiadań drzewa. Przypominało mi to trochę opowieść o trzech braciach z "Harry'ego Pottera". Piękna forma.
O "Mrocznej wieży" napisałam osobny post - LINK.
Ostatnim filmem była "Atomic Blonde". Mam mieszane odczucia, co do tego filmu. Z jednej strony bardzo dobry, a z drugiej raczej przeciętny. Nie chodzi mi o to, że był za brutalny, bo do tego nic nie mam. Jakoś... Nie wybił się, aż, tak bardzo. Oczywiście, pokazuje inny obraz kobiecej bohaterki - bohaterki - szpiega, która, jednak nie jest niezniszczalnym robotem.
Obejrzałam jeszcze kilka filmów online, ale o nich będzie wzmianka w styczniu - w wielkim podsumowaniu roku.

Z filmów do seriali. Na początku lipca do kończyłam "Trzynaście powodów" (LINK). Jeśli chodzi o seriale, które całkowicie obejrzałam w wakacje to są to "Skam" i "Atypowy". O "Skam" dodałam post tydzień temu (LINK), a o "Atypowym" zamierzam napisać pod koniec tygodnia. Jakoś, tak wyszło, że ostatnio sporo o serialach, ale przez cztery miesiące na pewno nie pojawi się już żaden post o serialu. Albo i przez osiem. Raczej będę wolała oglądać filmy, niż zagłębiać się w następne seriale. Chociaż... Na początku nowego roku powinien pojawić się drugi sezon "Serii Niefortunnych Zdarzeń". To może wtedy... A! Bym zapomniała! Skończył się kilka tygodni temu drugi sezon "Shadowhunters"! Mam kilka małych uwag, ale one nie są wielkie. Nie spodobały mi się odtwórczynie (tak, jest ich dwie) Królowej Jasnego Dworu. Do ideału daleko. Kat chociaż jest podobna do Clary, a tamte aktorki wcale do swojej bohaterki. Porównałam je do Katherine McNamara, ponieważ te aktorki słabo grają aktorsko. Cóż... Ale przynajmniej świetnie wybrali aktora, który wciela się w Sebastiana/Jonathana, czyli Willa Tudora. Może z wyglądu nie pasuje stuprocentowo, ale za to gra aktorska - super. Nie rozumiem tylko, dlaczego prawdziwego Jonathana, tak zniszczono. Jego wygląd... jest przerażający w złym sensie. Mam nadzieję, że nieczęsto Sebastian będzie przybierał prawdziwą postać. Minusem dla mnie też jest to, że wydarzenia, które powinny dziać się w Idrisie dzieją się w Nowym Jorku. Serio? To nie to samo. Idris miał swój urok, a Alicante już w ogóle! Mam duże oczekiwania wobec trzeciego sezonu. Przede wszystkim mam nadzieję, że Lilith będzie, tak dobrze dobrana jak Sebek. I nie zniszczą tych postaci. Dominic w końcu mógłby się wykazać, bo trzeci sezon to wydarzenia z "Miasta Upadłych Aniołów", a więc... Team Evil. ;)  Jeśli scenarzyści dodadzą pewien wątek związany ze związkiem Magnusa i Aleca... Musi to być dobrze zrobione, bo przez to, co się teraz działo w ich związku.... Te fochy bezsensowne Magnusa... Fochy o nic, a teraz byłby prawdziwy powód... Może lepiej ten wątek pominąć dla dobra Magnusa i fanów.



W lipcu byłam po raz... trzeci (chyba) w Warszawie. I zamierzam w maju jeszcze raz się tam pojawić - chodzi oczywiście o Targi Książki. Planuję post o Warszawie dodać we wrześniu. Razem ze zdjęciami. Teraz żałuję, że nie zrobiłam pewnej rzeczy zdjęcia.... xD

Jeżeli ktoś jest na bieżąco z moim blogiem recenzenckim.... A jeśli nie, to w wakacje przeczytałam dwie z czterech zaplanowanych książek. Tylko dwie, może dlatego, że trzecia (w której jestem w trakcie) jest bardzo gruba. Zamierzam w ciągu najbliższych dni "dobić" do połowy. Obiecałam sobie, że teraz tej książki nie rzucę - przeczytam do końca. Aha, mowa o "Lalce" Prusa. Te dwie przeczytane książki to "Przedwiośnie" i "Granica". Przeczytałam też część jeszcze innej książki, pozostałe strony zostawiłam sobie na "po Lalce". Naprawdę nie wiem, jak to teraz wyjdzie... Trzeba wierzyć, że się uda. xD

Już w czerwcu napisałam prolog pewnego opowiadania do którego zamierzałam się zabrać już dawno. Na początku wakacji dopisałam pierwszy rozdział, ale... Przyszedł mi do głowy całkowicie inny pomysł na prolog i usunęłam dotychczasową pracę. Ten prolog jest o wiele lepszy. Chyba muszę po prostu najpierw pisać na kartkach, a nie od razu w laptopie. ;) Piszę, że lepszy, ale nikt na razie go nie widział. Pierwszą wersję - owszem, jednak... No niestety, urwał się kontakt z tą osobą i teraz nie wiem, co dalej. Jasne, nie piszę dla tej osoby, jednak fajnie jest, kiedy ma się z kim wymieniać uwagi. Kto czyta tego bloga dłużej, może się domyślać o kim mowa. Czytelnicy, którzy zauważyli usunięcie TEGO bloga mogą się domyślić. Boże, co za tajemnice...



Pod koniec sierpnia odbył się też V Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców. Jak było? Oh, było super! Taaa, co może napisać osoba, która stoi na uboczu, jak jakiś nie wiem, kto. Nie ważne. Naprawdę, było fajnie. Niby niektóre konkursy się powtarzały, jednak były zrobione w takiej formie, że nie nudziły. Zresztą dwa z nich to przecież tradycja, więc jakże by tak bez nich? Cosplaye, jak co roku cudowne. Podziwiam tych ludzi i ich talent. Nawet, jeśli ktoś kupił elementy stroju to przecież musiał mieć pomysł na niego, więc też plus. Serio, wow. To jedna z najlepszych części Zlotu. Drugi tradycyjny konkurs to pytania dotyczące książek. Hahaha, w związku z tym, że ja nigdy nie mam czasu na czytanie swoich książek to i tym razem nie powtórzyłam sobie żadnej książki. Tja, no trudno. Chociaż przez to zrobiłam, taki głupi błąd jak się nazywał... A dobra, nie będę spoilerować. Ktoś może nie czytał "Mechanicznej Księżniczki". Najbardziej spodobał mi się konkurs na rymy, wierszyki, które miały obrazić daną postać z książki. Znaczy dawano grupą jakąś postać, potem łączono w pary i ta osoba obrażała tamtą osobę. Bardzo śmiesznie to wyszło. :)



I to chyba wszystko... Blog przechodził w pewnym sensie kryzys. Znaczy nie blog, tylko ja, jako blogerka. Zastanawiałam się, czy nie usunąć tego bloga. Dać sobie spokój. Zaprzepaścić te niecałe pięć lat. Albo cztery. Serio. Rzucić to i mieć to gdzieś. W końcu ma mało wejść, a komentarzach nie pisząc, jednak.... Wczoraj przeczytałam post Jess i... Nie, nie usunę. Boże, zrobiło mi się, tak wstyd, że nie komentowałam jej bloga.... Tyle miesięcy. Jednak wezmę się za to i uzupełnię zaległości. :D
Przepraszam, Jess.

środa, 23 sierpnia 2017

Skam

Serial sławny i niesławny. Z jednej strony wiele osób wie o tym serialu, kiedy się pytam, a z drugiej... Większość wie o nim tylko tyle, że taki serial istnieje i dotyczy grupy przyjaciół. Jednych zachwyca, drudzy uważają, że to nudy.



Na "Skam" głównie natrafiłam, dzięki filmiku Cat (link). Potem podpytałam znajomych. I koniec końców postanowiłam obejrzeć jeden odcinek. Na początku nie wiedziałam, czy to na pewno ten odcinek, a nie jego połowa, ponieważ trwa on ok. 20 minut. Później okazało się, że odcinki mniej więcej, tak trwają: od 20 do 50 minut. Dzięki temu można z łatwością obejrzeć kilka odcinków w jeden dzień, chociaż są osoby dla których nie ma znaczenia, jak długi jest odcinek, bo i tak obejrzą kilka ciągiem.
(Skam pokazuje życie pięciu przyjaciółek: Evy, Sany, Chris, Vilde i Noory.)
Pierwszy sezon najmniej mi się spodobał z wszystkich czterech. Nie był bardzo nudny, jednak jak się okazało po obejrzeniu całego "Skam" - główna bohaterka pierwszego sezonu, czyli Eva jest postacią, którą najmniej lubię. Nie jest płytka, jej losy można śledzić może zapartym tchem, chociaż... Tylko w tym jednym sezonie. Gdy Eva idzie na dalszy plan okazuje się, że to jest "typowa" nastolatka, którą przedstawiają media i filmy dla młodzieży. Jasne, istnieją, takie dziewczyny w rzeczywistości, ale jednak... Bohaterka serialu powinna coś wnosić do niego, no nie wiem. Może ktoś ją bardziej zrozumie (chodzi mi o Evę w pozostałych trzech sezonach), jeśli tak, chętnie przeczytam tę opinię w komentarzu. Dla mnie to było żenujące, kiedy Eva chodziła od jednej imprezy do drugiej i się na niej upijała lub całowała się z chłopakami (bardziej to pierwsze). Ekhem, co, kto woli.
Pozostałe sezony są kolejno poświęcone: Noorze, Isakowi i Sanie. I tak jak przy Evie już irytował jej związek i problemy z nim związane to przy Noorze wcale. Było to leciutko ubarwione, ale oprócz wątku związku dodano inne ważne wątki i problemy. Do końca sezon trzyma w napięciu. Nawet mnie interesowało, czy w końcu Noora będzie z Williamem, czy nie. Obie ciekawe i skomplikowane postaci. Chociaż... Noora wydaje się być wyidealizowana. Nie zgadzam się z tym. Nawet, jeśli nie widać u niej wad to przynajmniej nie zadziera nosa, pomaga wszystkim. Chociaż sezon drugi pokazuje, że ona też potrzebuje rady, pomocy. Polubiłam tę bohaterkę, jednak ma u mnie pewien minus... Optymizm, siła optymizmem, siłą, ale bez przesady. Dewiza życiowa Noory średnio mi się podoba, zwłaszcza, kiedy cytuje to osobie, która wiele przeszła i ona nie zna tej osoby całej historii, nie wie, co ta osoba przeżyła... Nie można od nikogo wymagać uśmiechu na twarzy, cokolwiek się zdarzyło.



Trzeci sezon jest wyjątkiem, ponieważ dotyczy osoby spoza dziewczęcej grupy przyjaciół - Isaka. Przy nim nie trzeba długo się zatrzymywać. Sezon dotyczy (to będzie spoiler?) homoseksualizmu chłopaka. Fajne jest to, że nie został tutaj pokazany stereotypowy gej. Isak pokazuje, że gejem najcześciej jest zwykły chłopak, który niczym się nie wyróżnia. Chłopak jest ciekawą postacią, jednak, czy na osobny sezon? O wiele bardziej interesujący jest Even - chłopak Isaka, który ma chorobę dwubiegunową. Szkoda, że nie ma o nim sezonu, ale jest o Isaku. A przez to widzimy, jak wygląda związek z osobą chorą ze strony partnera, takiej osoby.
Ostatni (i to naprawdę ostatni) sezon jest o Sanie, która jest muzułmanką. To najciekawszy sezon. Dziesięć odcinków pokazuje, że wcale nie jest łatwo być muzułmanką w kraju niemuzułmańskim, pogodzić zasady religii ze zwykłym życiem typowej nastolatki. Przepraszam, jeśli to źle zabrzmiało. Nie miało to na celu nikogo urazić. Trzeba zaznaczyć, że Sana jest bardzo wierzącą osobą i trzymającą się swoich zasad. No i jest pokazane, jak wygląda związek i miłość u młodej muzułmanki. A wygląda to trochę inaczej, niż u chrześcijanek.

Jak można zauważyć: wszystkie sezony łączy to, że każdy główny bohater jest w związku. Można by było powiedzieć, że to będzie nudne: wzloty i upadki, ale wcale, tak nie jest. Każdy związek jest inny. Oprócz tego ważnym wątkiem jest grupa pięciu przyjaciółek, które chcą stworzyć bus... Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Chodzi o to, że Skam pokazuje norweską tradycję busów w szkołach (chyba nasze liceum), które organizują imprezy itd. A przy okazji, ile młodzież wydaje kasy na takie rzeczy. Czyli, jak można wywnioskować - jest dużo imprez, bardzo dużo. Nie wiem, czy w rzeczywistości, tak jest i nie chcę analizować prawdy w tym serialu. Podobno scenarzystka i producentka Skam przyłożyła się, żeby przedstawić prawdziwe życie młodych Norwegów, ale... No nie można też patrzeć, tak na to, że wszystkie nastolatki, tak żyją itd.
Co jest bardzo ważne - aktorami są tu amatorzy, przynajmniej ci główni. To osoby w wieku 16-20 lat. Zagrali lepiej, niż nie jeden prawdziwy aktor. I naprawdę, czy nie można by tak? Żeby robić otwarte castingi dla wszystkich?

Co mi się najbardziej nie podobało? To, że bohaterowie mieli po 16-17 lat, a żyli tak... Nie jeden 18-latek nie ma takich "przygód" i życia jak oni.