Nie, kurcze nigdzie nie ma. "Super!" Spróbuje coś napisać, ale nie wiem czy mi się uda tak dobrze jak w poprzednim.
Sprzed szkoły wyjechaliśmy dwadzieścia po siódmej, chociaż mieliśmy wcześniej. Podobno czekaliśmy na policję. Nie wiem po co ona była tam potrzebna.
W drodze było dość głośno. Chłopcy puszczali muzykę przez głośniki. Od disco polo, po Metallice. Później ksiądz się jeszcze włączył i też zaczął śpiewać. Piszę wam, okropne przeżycie. On nie ma głosu do takich rzeczy. Na dodatek jeszcze śpiewał takie moim zdaniem głupie piosenki jak m in. bajkową piosenkę o pszczółce Mai czy o zielonym ogórku. Wszyscy byli załamani. A co ja robiłam? Słuchałam muzyki, wymyślałam w głowie losy mojego opowiadania i trochę gadałam.
Pierwszy przystanek był cztery godziny od wyjazdu. Zatrzymaliśmy się na stacji. Po kilku minutach jak niektórzy się już załatwili okazało się, że nauczyciele zabierają nas do McDonalda. Musieliśmy przejść dwie ulice i... przeszliśmy na czerwonym świetle, choć pani pedagog wołała, żebyśmy czekali. ;)
Jak pisałam przed chwilą nie wiedzieliśmy, że tam idziemy, więc niektórzy (w tym ja) nie mieli ze sobą kasy i musieli się pytać czy ktoś im postawi, a po powrocie oddadzą. Po zjedzeniu duża liczba uczniów zebrała się koło ślizgawki która znajduje się chyba koło wszystkich McDonaldów. Chłopacy oczywiście musieli tam wejść. Było śmiesznie.
Drugim przystankiem była już teraz naprawdę stacja benzynowa. Koło niej znajdował się kantor, dlatego ci co nie wymienili waluty zrobili to tam.
Po dziewięciu godzinach jazdy dotarliśmy do Bozkova. Wzięliśmy walizki i poszliśmy do tego miejsca gdzie mieliśmy nocować. Pokoje były wieloosobowe. U mnie w klasie przypadło tak, że były oprócz mnie było jeszcze pięć dziewczyn, więc przydzielono nas razem. Pokój był bardzo ciasny, gdy zaczęłyśmy się rozpakowywać nie było w ogóle miejsca na przejście. Trzeba było przechodzić nad walizkami, co groziło upadkiem.
Po chwili przerwy poszliśmy na wycieczkę. Mieliśmy iść tak, aż do następnej wsi. Po drodze zobaczyliśmy byka i większość chłopaków oraz kilka dziewczyn miało taką podnietę, bo byk się załatwiał.
Przeszliśmy tak jakoś pięć kilometrów. Po przyjściu byliśmy cali zmęczeni.
Po kolacji rozpalono ognisko i każdy musiał obowiązkowo się zebrać przy nim. Nic nie piekliśmy. Po prostu mieliśmy się zebrać, posiedzieć i tyle. Po pewnym czasie ludzie rozeszli się do swoich pokojów. Ja zostałam najdłużej z dziewczyn. Fajnie tak było sobie posiedzieć, gdy było mało ludzi i popatrzeć się w ogień.
Noc była nie przespana. To znaczy udało mi się zasnąć na dwie godziny i pół. Wcześniej siedziałam z Zuzią i Aśką i gadałam sobie z nimi. Nie mogłam zasnąć. A dlaczego one nie spały? Jak ja byłam w łazience (była jedna na piętro) Tośka przyszedł i powiedział, że jak będziemy spać to zrobią "trolla". Dziewczyny, więc pilnowały reszty. Zresztą gadanie jego nie było tak bardzo na marne. Przyszedł chyba gdzieś po północy z kilkoma chłopakami i jak gdyby nic wtargnęli do pokoju zapalając przy tym światło. Reszta spała, więc obudzili je przy tym. Najpierw Zuzia poprosiła grzecznie ich, żeby wyszli, ale Tośka zaczął ją obrażać i dostało mu się. Został tak jak i reszta oblany wodą z butelki, którą dziewczyny wcześniej przygotowały na nich. Najlepszy był tekst Przemka, żeby go nie chlapać. "bo on jest ten fajny".
Tak się zakończył pierwszy dzień wycieczki. Bo dalej poszłyśmy spać. Jakby ktoś nie wiedział o co chodzi z tym "trollem" to chodzi o wymalowanie np. twarzy różnymi rzeczami. Przy najmniej u nas w tym chodzi.
Zdjęcia z tego dnia:
| Nasz pokój. Nie patrzcie na bałagan. Wtedy dopiero się rozpakowałyśmy. |
| Semilsko. To właśnie tam zawędrowaliśmy. |
Mam nadzieję, ze się nie obrazisz, bo za chwilę dodam post podobnego typu. :D Policja jest potrzebna, bo musi zatwierdzić, czy autokar jest sprawny. :) P.S. U nas na wycieczce w ogóle nie spałam (serio!).
OdpowiedzUsuńJa ma do (ukochany Czech) z pół godziny (lub mniej) jazdy samochodem. Ja byłam w październiku w jakimś (za przeproszeniem) zadupiu. Pierwszą noc prawie nie przespałam. bo "elita" cały czas gadała. Chyba do drugiej w nocy, a wstawialiśmy o 6.00! To był koszmar. No ale przynajmniej piekliśmy kiełbaski. Chociaż nie wiedziałam, czy moja jest surowa czy nie. Chyba nie była. Czechy są fajne:D
OdpowiedzUsuńMoja klasa powiedziałaby, że ma "bekę", ponieważ byk się załatwiał. xD Jak ja lubię takie wycieczki na kilka dni, mimo że byłam tylko na jednej. :P Miałyście dosyć mały pokój... Ja jak byłam rok temu na trzydniowej, to miałam tylko z jedną koleżanką i miałyśmy więcej miejsca. ;) Jak ja sobie przypominam, to u nas w nocy chłopaki walili w ściany. xD
OdpowiedzUsuńA ty mi jeszcze nie oddałaś kasy xD A wycieczka była bardzo udana :D
OdpowiedzUsuń