Przed ostatni dzień był tak naprawdę zajęty przez Pragę.
Zaraz po śniadaniu spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do plecaków i pojechaliśmy. Jak dobrze pamiętam mieliśmy kilka godzin przejażdżki. Kiedy akurat wjeżdżaliśmy do miasta zaczął padać deszcz. :-/
Przewodniczkę jak się później okazało mieliśmy nie typową, gdyż ona wraz z mężem są tłumaczami pary prezydenckiej. Nie wiem czy tylko są tłumaczami od czeskiego czy ogólnie, tego nam nikt nie powiedział. Nie znam nazw miejsc które zwiedzaliśmy. Widzieliśmy między innymi ogród, most Karola, kościół i wiele innych pięknych rzeczy. Jeśli mielibyście kiedyś tam okazję pojechać to szczerze was zachęcam. Sama bym chciała tam powrócić. Za dziesięć dwunasta stanęliśmy przed pałacem prezydenckim, żeby obejrzeć uroczystą zmianę warty. Niektórzy włazili nawet na murek, aby coś zobaczyć. Mi nie udało się przebić się przez tłum i dałam Aśce aparat, aby nakręciła filmik ze miany warty, ale źle wyszło i go usunęłam. Ale oczywiście zmiana warty przy chłopakach z mojej klasy nie mogła przebiec normalnie... gdy żołnierze szli dobiegł do nich Tośka z kimś jeszcze i szli koło nich przedrzeźniając sposób chodzenia. Normalnie masakra! O innej godzinie stanęliśmy przed zegarem z którego wychodziły figurki apostołów, coś podobnego jak w Poznaniu koziołki. Potem poszliśmy do restauracji gdzie przewodniczka zamówiła nam frytki ze stekiem. Picie mogliśmy sami wybrać. Mieliśmy do wyboru colę, fantę lub still water. Kelnerka podchodziła i mówiła po czesku co do picia, a my po prostu mówiliśmy którąś z tych rzeczy. Najgorzej moim zdaniem było po obiedzie. Podzieliliśmy się w grupki kilku osobowe i mieliśmy dwie godziny lub jedną na pochodzenie po mieście i kupić sobie jakieś rzeczy. Dziewczyny z którymi byłam chciały iść do jakiegoś sklepu z ciuchami i z zabawkami. Dla mnie to było bezsensu, bo ciuchy i zabawki to ja sobie w kraju mogę kupić. Miałam zamiar kupić jakieś pamiątki i kartki pocztowe. Dobrze w ogóle, że udało mi się namówić je na wejście do poczty. Nie było trudno ją znaleźć, na budynku wisiał wielki znak symbolizujący pocztę. Potem odechciało mi się łazić z nimi, bo nie lubię łazić po sklepach z ciuchami i zostałam z panem od historii, a one se poszły szukać tego New Yorkera.
Po kolacji nauczyciele kazali wszystkim zostać przy stole. Położyli na talerzykach ciastka oraz wafelki i mieliśmy posiedzieć tak chwilę wszyscy razem, a nie w oddzielnych pokojach. Większość i tak robiła sobie z tego żarty, bo głupio tak się siedzi na przymus.
Ta noc też oczywiście była nie przespana, bo ostatnia. Zresztą chyba wszyscy wiedzą o co chodzi z Zieloną Nocą? Podobno gdy trochę niektóre dziewczyny przysnęły (w tym ja) Tośka przyszedł i posmarował któreś ręce pastą. A jeszcze wieczorem też kogoś usmarowali pastą tak, że całe oko miała dziewczyna napuchnięte. Więc jak widzicie Tośka ciągle zwracał na siebie uwagę. Nie będę wam pisała co on jeszcze wyrabiał, bo byście się totalnie załamali.
Dużo zdjęć z Pragi oraz kilka z Bozkova:
| Przesadziłam. To tylko zdjęcie jest z Bozkova. Tam spaliśmy. |
| Kłódki mają symbolizować miłość. Zakochani przyczepiają je do tego mostu, a kluczyk wrzucają do rzeki. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!