Jak niektórym z Was wiadomo (albo nie) w piątek odbyło się najlepsze zakończenie wakacji, jakie mogłoby być, czyli (jak tytuł wskazuje) III Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców!
Nie wszyscy czytają i nie wszyscy czytają wszystkie książki, dlatego ktoś się będzie zastanawiał "kim są ci Nocni Łowcy"? Nocni Łowcy - nefilim: pół anioły, pół ludzie; wojownicy, którzy walczą z demonami i innymi stworami; postacie z książek Cassandry Clare; również fandom tych książek.
Lubię "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny" od dość dawna... Przesadzam, tak naprawdę moje zainteresowanie tymi książkami zaczęło się ok. trzy lata temu. Jednak pierwszą część - "Miasto Kości" przeczytałam wcześniej, bo pięć lat temu i od razu po przeczytaniu książka niezbyt mnie zaciekawiła. Imię "Isabelle" kojarzyło mi się ze "Zmierzchem", tak samo jak imię głównego bohatera "Jace'a". Ogólnie opis mnie znacznie zmylił, bo zastanawiałam się, gdzie jest ten wampir o którym mowa w opisie, no i tak... Musiało minąć dwa lata, żebym się do tych książek przekonała. Co nie oznacza też, że DA jest moją ulubioną serią. Szczerze to wolę "Wybranych". W każdym razie, jeśli można tak powiedzieć interesuję się książkami Cassandry Clare i ideałami nie są to wciągnęły mnie w swój świat.
Pierwszy raz na Zlocie byłam rok temu. Niestety nie mogłam być na tym pierwszym - pierwszym ze względu na umiejscowienie Zlotu albo za późno się o nim dowiedziałam - nie pamiętam dobrze. Post na temat II Zlotu jest gdzieś w archiwum bloga, więc nie będę o nim teraz pisać, zresztą post jest o trzecim...
W tym roku nie pojechałam pociągiem do Poznania. Samochód był poniekąd szybszym środkiem transportu, nie trzeba była wstać o wiele wcześniej i przede wszystkim nie byłam ograniczona godziną wyjazdu. Gdy byłam już na miejscu okazało się, że akurat zostało mi ok. piętnaście - dziesięć minut do otwarcia "bramek", dlatego akurat mama zdążyła mi pomóc się umalować i dodać pewien element stroju. Przy wejściu nie czekałam długo, prawie od razu, gdy podeszłam, "bramki" zostały otwarte. I trzeba było czekać w długiej kolejce. No nic, trudno, nie można tego zlikwidować, ale wszystko szło sprawnie. Przy ukazaniu biletu i oddaniu zgody, każdemu wręczano butelkę wody i paczkę startową. Mocno się zdziwiłam, kiedy zamiast białej papierowej torebki ujrzałam... Materiałową torbę z napisem "Świat Nocnych Łowców". Świetny pomysł! W środku był jeszcze plakat (akurat trafił mi się z pierwszej części DA, bo poprzedni mam z ostatniej ;) ), długopis (cudownie, bo już byłam zła, że poprzedni mi się rozwalił przez moje ciekawskie "zobaczmy, czy można zmienić wkład, jak się skończy"), notesik z takim samym napisem, co na torbie i z runą anielską, dwa materiały od patronatów Zlotu i identyfikator. Na początku trochę się pogubiłam, ponieważ nie wiedziałam, gdzie jest moja grupa, bo... Przepraszam, ale troszkę dziwnie było to ułożone. Dwa rzędy na końcu to była pierwsza grupa, i tak dalej do pierwszych rzędów, gdzie była ostatnia grupa. Chodzi mi o to, że grup było sześć i nazywały się, tak jak książki. Tym razem nie było kolorowych wstążeczek, które w pewnym sensie rok temu bardzo pomagały w orientacji, gdzie która grupa. Zamiast nich była pamiątkowa smycz.
Na początku organizatorki się przedstawiły i był konkurs na cosplay (przebranie). W tym roku postanowiłam w nim startować, chociaż mój strój nie był tak ciekawy i piękny jak niektóre. Nawet nie wiem, czy ktoś zgadł kim byłam zwłaszcza, że (jak w poprzednim roku nikt tą postacią nie był) jeszcze dwie dziewczyny były przebrane za Żelazną Siostrą - lepiej przebrane. No nic... I tak do samego końca nie wiedziałam, czy będę przebrana. Potem był teamowy konkurs, czyli przedstawienie drużyn. Teraz było trochę lepiej, bo odważyłam się wystąpić w scence (byłam wilkołakiem). Myślę, że przedstawienie drużyn było trudniejsze niż rok temu, ponieważ rody łatwiej przedstawić od książek. Ale dzięki temu trzeba było pogłówkować. ;) Następnie były już inne różniaste konkursy. Wzięłam udział w jednym, chociaż miałam ochotę wziąć jeszcze jednym lub dwóch, ale nie zdążyłam się zgłosić lub nie odważyłam się. Moja drużyna trafiła trochę pechowo w tym konkursie w którym wzięłam udział: wylosowaliśmy literkę "p" i musieliśmy powiedzieć jak najwięcej słów z książek p. Clare, na tą literę. Hmmm, to było trudne, nawet pięciu słów nie mieliśmy, nic prawie nie przychodziło nam do głowy. Dopiero później: Penhallow, prawo. Imię na literę "p", organizatorki? Patrick Penhallow! Hahahahahaha, takie łatwe... Jak się ma internet xD Ogólnie rzecz biorąc zdobyliśmy piąte miejsce. W całym zlocie chyba ostatnie... W następnym roku będzie lepiej. ;) Bo mam nadzieję, że organizatorki zrobią IV Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców. A! Zapomniałabym o jednej z ważniejszych rzeczy, która się działa na początku. Mianowicie... Ember, Gladys i Alaizabel zrobiły piękny dowcip: poprosiły swoją koleżankę, żeby przebrała się za autorkę i powiedziały nam, że ją zaprosiły. Najpierw piski ucieszenia, a potem... Myślę, że też śmiech. Wątpię, żeby ktoś przyjął to jakoś szczególnie do siebie. Co innego byłoby, gdyby powiedziały po prostu, że to żart i tyle, a że dziewczyna przebrała się za Cassie to było zabawnie.
Z początku szybkie przejście do końca. xD Pod koniec Zlotu, zlotowicze (istnieje taki wyraz? xD) i organizatorki nakręciły krótki filmik dla autorki z piosenką "I really like you" w tle. Było... Dość głośno! :D Koniec był okropny, smutny, że tak go nazwę... Nikt nie mógł wyjść z sali, a trzeba było. Kurcze, no myślałam, że po słowach Embers się popłaczę. :p To niezabawne. Jeśli jest się po raz pierwszy na takim czymś nie czuje się, aż tak tej atmosfery, ale za drugim razem... Jest całkiem inaczej.
Gdy już wszyscy wyszli, zrobiłam sobie kilka zdjęć z dziewczynami - organizatorkami.
I skończył się wspaniały dzień. A w domu na TVN "Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. II" - następny zwiastun końca wakacji...
PS. Zapraszam do poprzedniego postu i na drugiego bloga.

Fajna rzecz, taki zlot. Nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam, ale musi to być świetne wydarzenie- ludzie zakochani w tej samej serii spotykają się, żeby razem się bawić. Zacnie, naprawdę:D
OdpowiedzUsuńW sumie niezły ten żart z Cassandrą Clare, zwłaszcza, że nie był złośliwy, ani nic w tym stylu.
Ech, aż ciężko uwierzyć, że to już koniec wakacji... zleciało stanowczo za szybko:)
Pozdrawiam ciepło,
P.
Nigdy na żadnym zlocie nie byłam. Przeglądając zdjęcia na Facebooku, można dojść do wniosku, że świetnie się bawiliście :) No i widziałam też zdjęcie tej przebranej za Clare dziewczyny. Na początku sama pomyślałam, że to jest właśnie autorka!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tutti
,,Dary Anioła" zaciekawiły mnie dzięki okładce, jednak treścią już niekoniecznie. A było to jeszcze przed filmem.
OdpowiedzUsuńCzy pytanie zabrzmi dziwnie jeśli spytam czym jest ta runa angielska?
Ja bym się wkurzyła za ten kawał. Dzięki, teraz ta piosenka będzie mnie męczyć.
Dodam jeszcze, ze nigdy nie byłam na żadnym zlocie.Sporo rzeczy było w takiej paczuszce. Ja tam się już nie mogę doczekać, żeby zrobić prawko i móc sama gdzieś jechać... Wstążki byłyby wg. mnie lepszym pomysłem. Zawiążesz na ręce i już, a smycz musisz nosić na szyi...
To pytanie nie jest dziwne. :) Runa anielska to ten znaczek po lewej na obrazku. Runa anielska jest takim jakby tatuażem, dzięki któremu Nocni Łowcy mają anielską moc.
UsuńJakiś czas temu byłam zaciekawiona książką "Dary anioła". Jednak wbrew temu co sobie obiecywała, nie przeczytałam jej. Mimo to domyślam się,że dla kogos kto bardzo lubi tą serie taki zlot jest bardzo fajny. Na prawdę to świetny pomysł, aby ludzie, uwielbiajacy tą książkę mogli sie spotkać w jednym miejscu.
OdpowiedzUsuńCzytałam Dary Anioła (w połowie xD), ale na zlocie żadnym nie bylam. :) To bardzo fajna sprawa. :D W każdym razie cieszę się, że Ci się podobało! :D
OdpowiedzUsuń