środa, 31 sierpnia 2016

Podsumowanie sierpnia

Prawdopodobnie w tym właśnie czasie jestem w drodze do szkoły, aby zacząć następny etap nauki w liceum... 

Zobaczymy, jak to będzie w tym roku. Moja pesymistyczna część umysłu mówi, że ten rok szkolny zapowiada się gorzej niż poprzedni... Blog nie będzie ubolewał na tym, że zaczyna się szkoła, ponieważ kilka tygodni temu spisałam wszystkie tematy o których chciałabym napisać na blogu (plus jeden - dwa od Tutti), więc... trzy-cztery posty w miesiącu powinny wyjść. Rzecz jasna można się ich spodziewać w weekendy. Mam wielką nadzieję, że wyjdą te plany, ponieważ... No, z roku na rok postów pojawia się coraz mniej i pora w końcu z tym skończyć.

Sierpień minął pod hasłem IV Ogólnopolski Zlot Nocnych Łowców (poprzedni post dotyczy tego wydarzenia) i odliczaniem do niego. Nieświadomie i świadomie codziennie myślałam o Zlocie, co nie sprzyjało zbytnio czytaniu... Zmierzam do tego, że w tym miesiącu przeczytałam tylko dwie książki:
"Inferno"
"Star Wars: Lordowie Sithów"
Moim skromnym usprawiedliwieniem jest to, że "Inferno" jest grubą książką. A grube książki nawet,
jeśli są dobre to i tak czytam długo. Pech. Ale nie żałuję, że przeczytałam tą książkę, bo... Lubię książki o Robercie Langdonie i na razie nic tego nie zmieni. Może i są podobne do siebie, ale... te symbole, historia, fakty... Jeśli znacie podobne książki, których autorem nie jest Dan Brown - napiszcie w komentarzu. Zresztą... musiałam przeczytać "Inferno" w wakacje, ponieważ w październiku odbędzie się premiera filmu i muszę pójść do kina na adaptację. :D I wolałam przeczytać książkę najpierw, a nie tak jak to było z "Aniołami i demonami" oraz "Kodem Leonarda da Vinci". O "Lordach Sithów" zbytnio nie chcę pisać, ponieważ mam mieszane odczucia po tej książce. Z jednej strony nudna, ale z drugiej porusza ważne tematy i buduje ciekawych bohaterów. Aczkolwiek te tematy mogłyby być bardziej opisane... Ale to SW, a nie powieść fantasy, czy obyczajowa.

Może przeczytałam mało, ale za to filmów obejrzałam więcej... Wychodzi następny powód tylu przeczytanych książek. Zamiast czytać to ja oglądałam. Trudno. Uwielbiam oglądać filmy, tak samo jak czytać książki.
"Batman: Początek"
"Trafiony piorunem"
"Batman: Mroczny rycerz powstaje" 
"Las samobójców" 
O Batmanie nie będę pisać. Chyba każdy zna Batmana, nawet, jeśli nie oglądał filmów, kreskówek i nie czytał komiksów. Pierwszą część Batmana obejrzałam po raz pierwszy... Tak, bo tylu latach poznałam dopiero historię, jak to Batman stał się Batmanem (nie mam głowy do imion i nazwisk). Ale lepiej późno niż wcale. Na "Trafionego piorunem" trafiłam całkiem przypadkowo. Na filmwebie patrzyłam sobie w jakich filmach grali aktorzy z Glee... W "Trafionym piorunem" gra główną rolę
Chris Colfer (to ten, co grał Kurta, jakby ktoś ogarniał ten serial) i postanowiłam obejrzeć ten film. Nie trwa on długo, bo ok. 90 minut. Według mnie ten czas jest okej, może i mógłby być ten film dłuższy, bardziej rozwinięty, ale... Mogłoby to być już na siłę, a wiecie, jak jest rozwlekaniem fabuły, żeby trwała, jak najdłużej. Dlatego dobrze jest jak jest. Film opowiada o chłopaku, którego po prostu strzelił piorun. To nie spoiler, że umiera. W obliczu śmierci chłopak wspomina całe swoje życie... To nie jest głupi film, zwłaszcza morał na końcu. Komuś może ten film się nie podobać, mogą go ludzie uznać za płytki. Cóż... Filmy, które miały na siłę coś przekazać i wyszły marnie mi się nie spodobały. Tam nie ma nic na siłę. I na koniec... Chris Colfer napisał scenariusz do tego filmu. :) I zamierzam kiedyś przeczytać pierwszą część serii książek dla dzieci (10-13 lat) po angielsku jego autorstwa.
"Las samobójców" to horror. Horror z tych słabszych. Sami oceńcie jego słabość, napiszę tyle, że nie oglądam horrorów. Jedynym horrorem, jaki obejrzałam oprócz tego, to są to "Uśpieni", gdzie gra Sam Claflin. Cóż... Uważam, że mogli bardziej rozwinąć wątek Lasu samobójców (nie pamiętam nazwy japońskiej), bo to naprawdę ciekawe miejsce i poniekąd ten film opiera się na faktach. Ten las to rzeczywiste miejsce, które ma interesującą i mroczną historię.

Co jeszcze... We wrześniu zacznę piąty sezon Glee. Czwarty sezon był, taki średni. Słabiej są opisane postacie, niż w poprzednich sezonach. Aczkolwiek moim ulubionymi postaciami nadal pozostają Kurt i Blaine. Z nowszych postaci polubiłam wszystkich. Czasem, kogoś zachowanie mnie drażni, ale tak po prostu zostały te postacie stworzone, żeby ludzie lubili je i nienawidzili. Zastanawiam się ciągle, czy po skończeniu całego serialu, nie napisać o nim czegoś więcej, ale z drugiej strony to byłby prawdopodobnie krótki post... Okej, jeszcze 37. odcinków przede mną. ;) Potem zabiorę się za Degrassi, albo American Horror Story, albo... kurcze, zapomniałam, jak się nazywa ten serial... Pola pisała o nim... Stranger Things! :D  





2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, ze masz na myśli uporanie się z ciekającym czasem, a nie porzucenie blogowania.
    Grube książki zazwyczaj czyta się długo. Chociaż... moja koleżanka i takie potrafi ,,wchłonąć" w 2 -3 dni. O Don Brownie nawet nie słyszałam. Nic nie czytam. Jedyne co mogłabym Ci polecić, to Harry Potter i Wiedźmin. :3
    Gdzie oglądasz Glee? Bo kiedyś chciałam obejrzeć, ale nie miałam pojęcia gzie zacząć. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glee oglądam głównie na cda. Ale wiem, że na zalukaj.tv też są wszystkie sezony. Na cda odcinki są z lektorem, a na zalukaj z napisami. :)

      Usuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!