Czy coś się zmieniło? Absolutnie nic. Nadal jestem tą samą osobą, wszyscy tak samo mnie traktują. Oczekiwałaś czegoś innego? A kto nie? Marzymy o tym kluczowym dniu w naszym życiu, wszyscy w końcu o nim mówią. W końcu to ważna impreza, moment w życiu. Ale czy na pewno? Z przełomowym momentem wiążemy nie wiadomo, ile nadziei, a ile z nich się sprawdzi? Mniej niż jeden procent - tak uważam. Bez przesady, że nagle z Tym dniem świat się zmienia. Świat pozostaje ten sam i ma głęboko gdzieś, jak starzy jesteśmy. Czymże jesteśmy w obliczu wszechświata? Marnym prochem i cieniem, więc nie róbmy szopki. Może to tylko moje odczucia, może dla innych wszystko się zmieniło. Ale zastanówmy się, co miałoby się zmienić? Dostajesz dowód? Większość nastolatków już ma wcześniej dowód tymczasowy, więc ten prawdziwy jakoś nie zachwyca wtedy. Możesz legalnie "imprezować"? Och, dajmy spokój, że jeśli ktoś chce "imprezować" to go nie obchodzi, ile ma lat, a pełnoletność nie ma przy tym znaczenia. Prawo do głosu w wyborach? Może i to ważna rzecz, jednak... Polityka jest dziwną sprawą i przynajmniej ja wolałabym nie mieć jeszcze tego prawa i decyzji... W końcu wypada śledzić sprawy państwa, a mnie to zwyczajnie przeraża. Może to głupie. Najwidoczniej nie jestem dojrzała. Co jeszcze...? No chyba to najważniejsze sprawy. Myślę, że najfajniejszą rzeczą związaną z pełnoletnością jest prawo jazdy. W dobie technologii i przemieszczania się z miejsca na miejsce, to przydatna rzecz, kto wolałby się tłuc autobusami? Prawdopodobnie moja przyszłość to autobusy...
Urodzinowa impreza... To chyba, jednak mit z wielu, jakimi się zaśmieca umysł nastolatka. W końcu wraz z urodzinkami tyle zdjęć i video na Facebooku... Ma się wrażenie, że każda osiemnastka, tak cudownie wygląda. No i następne marzenie. Co tu ukrywać? Prawdopodobnie właśnie, tak to wygląda... Chyba. Chyba, że jesteś aspołecznym introwertykiem to wtedy jest mała żenada. Niby fajnie, a jednak... A jednak żal się patrzy na te inne imprezy. Nie cofnie się nagle czasu. Wszystko doprowadziło do tego punktu, trza było się szybciej ogarnąć. Teraz... Czekać do czterdziestki? Niby też znaczeniowa data... O Boże, starzejesz się... Martwić to się mogli ludzie żyjący ponad trzysta lat temu, kiedy obchodzili 40. urodziny, a teraz? No nic.
Pesymizm leje się z tego postu... Cóż, po prostu przekonałam się, że nie potrzebnie czekałam na Ten wiek, bo nic po tym. Praktycznie nawet nie mogę sama o sobie decydować (jakkolwiek to brzmi; nie ważne). Raczej nie jestem z tym odosobniona.
Bawią mnie i smucą tylko osoby, które z dniem urodzin nagle się zmieniły. Tak jakby nagle dostali objawienia. Mam te 18 lat i nagle robisz to wszystko, co było niedozwolone, bo nagle... Nie wiem, co. Takie za przeproszeniem odwalenie. Staną się te osoby przez to fajniejsze? Przynajmniej nikt nimi nie pogardzi, bo trza korzystać z życia...
![]() |
| License |

Mi zostało półtorej roku i nie chcę przekraczać w ogóle bariery pełnoletności. Dziwnie jest przestawać być dzieckiem, jednocześnie będąc tak samo głupim i niemyślącym jak kiedyś.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że też będę wiecznie używać komunikacji miejskiej. Trudno mi wyobrazić samą siebie za kółkiem.
Moja osiemnastka pewnie też nie będzie niezwykła - parę osób, coś do jedzenia, brak wystrojonej sali, zwykłe, może trochę schludniejsze dżinsy i koszula, brak DJ-a. Wolałabym jednak spędzić ten czas w gronie najlepszych osób niż spraszać całe stado osób, z którymi mam nikły kontakt.
Głosowanie w wyborach to jedna z nielicznych dobrych rzeczy wynikających dla mnie z pełnoletności - można mieć realny wpływ na to, co się dzieje. Jednocześnie istnieje ogromna odpowiedzialność - trzeba dobrze wybrać, realnie patrzeć na wszystko i jak najmniej ulegać manipulacjom.
Pozdrawiam
Tutti
MÓJ BLOG