czwartek, 27 czerwca 2013

Czwartek, przed zakończeniem roku szkolnego

Dziś był dość zabawnym dniem. ;) Głównie na chemii i fizyce.
Na początku miało tak być, że będziemy mieć trzy lekcje wg. planu, a później do 12.30 z naszą panią, ale trochę inaczej się to ułożyło.
Pierwsze były chemia i fizyka. Te przedmioty mamy z tym samym nauczycielem (jeszcze uczy WDŻtu), więc dwie lekcje, jakby się zlały w jedną. Tym razem zagraliśmy w tego jakby wisielca, bez wisielca. Chodziło po prostu o to, żeby zgadnąć litery i hasło. Były dwie grupy: dziewczyny kontra chłopacy. Za każdą literkę był jeden punkt, a za całe hasło pięć punktów. Najpierw pan dawał hasła, ale później trochę poprzemienialiśmy zasady. Jedna grupa wymyślała drugiej, a za złe odpowiedzi były odejmowane punkty. Dzięki temu wyniki się wahały, raz dziewczyny wygrywały, raz chłopcy. Na przerwie po pierwszej lekcji zwolniłam się u pana i z Kiślem poszłyśmy do mnie do domu po aparat, żebym mogła porobić jakieś zdjęcia dzisiaj w szkole. Podróż zajęła nam przerwę i kilka minut lekcji. :D Na drugiej lekcji nadal był "wisielec", potem taka zabawa, że leżały różne przedmioty na podłodze, jedna osoba wychodziła i w tym czasie ktoś musiał DOTKNĄĆ jakiś przedmiot, gdy tamta wracała musiała zgadnąć jaki. Mało osób zgadło, ale największą atrakcją w tej zabawie był pan. Krystian ledwo tylko dotknął przedmiotu, a pan zgadł jakiego, choć był za drzwiami i inna osoba je trzymała. Wiecie, na wypadek, gdyby zachciało się panu podglądać. xD Na koniec była taka zabawa, że osoba wychodziła, kilkoro osób rysowało coś na tablicy. Tamta osoba wskazywała obrazek (odwrócona ciągle tyłem do klasy), a tamte osoby co narysowały to musiały zmienionym głosem powiedzieć "moje". Jak się spodziewacie ten co był za drzwiami musiał zgadnąć kto to powiedział.
Trzecią lekcją był angielski. Dokańczaliśmy na nim "Wielkiego Mike'ego" ("Big Mike"). Na początku mieliśmy trochę trudności, bo ciągle się film zacinał na jednym fragmencie; pani musiał przyspieszyć. Gdzieś w połowie lekcji anglistka wyszła i wróciła z informacją, żeby kilkoro chłopaków pomogło wnieść pizzy naszej wychowawczyni. Wszyscy się zdziwiliśmy, w końcu pizza miała być dopiero prawie za 45 minut. Ale okazało się, że później w pizzerni nie mieli czasu; dużo szkół zamawiało.
Było fajnie. Film i pizza! :D Dwie dziewczyny poszły jeszcze po picie i kubeczki, ale się trochę spóźniły i przyszły chyba dopiero na przerwie.
A na czwartej godzinie doszła jeszcze do nas druga klasa. Pan od historii i WOSu  puścił nam jakieś dwa filmiki o udzielaniu pierwszej pomocy i ratowaniu "topielców". To akurat nudne było. Jeszcze pani z jedną z dziewczyn nalewała nam picie (oczywiście gazowane xD), to parę osób z drugiej się zgłosiło, że też chcą. I tak z naszych pieniędzy poszło na kogoś innego... Choć sami na następnej lekcji mieli też zamówić sobie pizze.
Związku z tym, że pizze przyszły wcześniej, to wcześniej poszliśmy do domu. ;)
Jeszcze po jednej lekcji kilka osób w tym ja poszło do podstawówki spytać się kto chce kupić podręczniki. Nikt nie chciał :( Daniela tylko znalazła kogoś kto chciał. Reszta mówiła, że woli nowe, niż używane. Trudno, niech mają piękne, powyżej 100zł. Ja np. wolę takie używane.
Coś jeszcze miałam napisać? Chyba już nie. Jutro post o zakończeniu roku, może uda mi się porobić jakieś zdjęcia. :)
Dziewczyny rysujące coś na tablicy.
Film
Jedno z czterech pudełek od pizz. xD
Nikt nie chciał mieć prawie twarzy fotografowanej.
Przedmioty leżące na ziemi. Trochę może nie wyraźne, ale w ławce siedziałam.

2 komentarze:

  1. Fajnie spędzasz te ostatnie dni w szkole. Ja jedyne po co przyszłam dzisiaj do szkoły to po to żeby kolegę z lekcji wyciągnąć i w szkole byłam góra 10 min :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny dzień w szkole:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!