Jak minął ten tydzień? Hmmmm, okropnie. Prawie codziennie był jakiś sprawdzian czy coś podobnego. Najgorszymi rzeczami były: sprawdzian z chemii, sprawdzian z fizyki i przegląd scenek sytuacyjnych po angielsku i niemiecku. Nie wiem czy jest u was to ostatnie, więc pozwolę sobie co nie co napisać, jak to się odbywało u mnie w szkole.
Tydzień przed, dostaliśmy karteczki, gdzie były propozycje tematów do scenek. Musieliśmy podzielić się w pary i to przygotować na czwartek. W ten dzień akurat mamy podrząd angielski i niemiecki, więc odbywało się to na dwóch lekcjach.
Gdy weszliśmy jedna ławka była przyłączona do biurka, a za nią stały dwa krzesła (tam usiadło "jury"). Kilka metrów dalej stała następną ławka na przeciwko tamtej też z dwoma krzesłami. Za nim zaczęliśmy przedstawiać scenki pani od niemca puściła nam dwa filmy po niemiecku. Potem panie wyczytywały pary które mają wyjść na środek. Okazało się, że nie potrzebnie uczyliśmy się trzech scenek po angielsku i dwóch po niemiecku, bo przedstawialiśmy tylko jedną z każdego języka. Po tym para siadała do tej ławki o której pisałam wcześniej i odpowiadała na proste pytania po dwóch językach. Na drugiej lekcji doszła jeszcze do pań od języków, pani wice-dyrektor, popatrzeć sobie.
Różne były scenki, jedne lepsze, drugie gorsze. Moim zdaniem najlepsze były trzy pary: jedna para dziewczyn(Zuzia i Marika) i dwie pary chłopaków(Wiktor i Michał, Przemek & Marcin).
A jeśli chodzi o te pytania, to napiszę tak: niby łatwe były, ale u niektórych stres robił swoje.
Oceny swoje podam w piątek, na koniec roku. Lecz może się tak zdarzyć, że nie będę miała czasu i napiszę je w sobotę. W czwartek mamy lekcje z wychowawcą, więc będzie luz. Chłopacy proponowali już, żeby pojechać do kina na jakiś film, a pani powiedziała, że zobaczy co będzie. Dzisiaj jej nie było; trzeba czekać do poniedziałku. Ciekawe co pani wybierze? Może, przecież być tak, że nic się jej nie spodoba i inaczej będzie ten dzień wyglądał.
Krótki ten wpis. No cóż... tyle mam do napisania po czterech dniach. Na jutro mam zaplanowany pewny temat, a na niedzielę nic. Może, więc być tak, że dopiero w środę napiszę, gdy skończę czytać książkę i zamieszczę jej opis (może się uda wreszcie recenzję? :D).
![]() |
| Moje zdjęcie. Z kółka fotograficznego, wtorek. |
![]() |
| To też. |


My teraz codziennie, cały dzień mamy grę w butelkę, na każdej lekcji. xd
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że u mnie w szkole nie ma takich scenek :) Współczuję serio :) Z anglika to dałabym sobie radę bezproblemowo, ale z niemieckiego no to poległabym. Nie znoszę tego języka.
OdpowiedzUsuńWspółczuję również sprawdzianów. Przez ostatnie dwa tygodnie miała sprawdziany cały czas. Dziennie czasem nawet po cztery były.
Taka już jest szkoła. Trzeba się pomęczyć :D