piątek, 28 czerwca 2013

Zakończenie roku & urodziny Zuzi

Nie wiem czy się cieszyć czy nie. Niby nareszcie tak upragniona wolność, ale... Dwa miesiące to dla mnie za dużo. Po paru tygodniach mi się znudzi i będę chciała do szkoły. Nie do sprawdzianów i kartkówek, ani odpowiedzi. Tylko do klasy, niektórych nauczycieli, za tą atmosferą. Nie jestem typem towarzysza. Wolę siedzieć w domu, co możecie się śmiać. Wolę czytać książki, niż spotykać się ze znajomymi. A w domu... sąsiadka za ścianą puszcza muzykę na całą epe, mała siostra i remont w chacie. Więc jak widzicie atmosfera nie sprzyja czytaniu, więc pewnie spędzę wakacje przy komputerze :-/ Zobaczy się.

Jak wyglądało zakończenie roku? Hmmm, podobnie co rozpoczęcie.Najpierw poszliśmy do kościoła, gdzie prawie wszystkie dziewczyny usiadły w jednej ławce na tyłach. Oczywiście na mszy nie było całkiem spokojnie, bo gadałyśmy ;) Pan od muzyki śpiewał różne tam pieśni i psalmy. Po mszy odbyła się uroczystość wręczenia świadectw z paskami oraz jakaś tam inscenizacja przygotowana przez podstawówkę. Najpierw wniesiono sztandar i odśpiewano hymn Polski (aż 4 zwrotki). U mnie w klasie były tylko dwie osoby wyróżnione na siedemnaście :D Ta inscenizacja przygotowana przez SP była dość nudna. Jakaś tam pioseneczka, wierszyki które podobno się powtarzają co rok. Ksiądz trochę się rozgadał.
Po tym udaliśmy się do szkoły, do swoich klas. Na samym początku zaraz po wejściu każdy dał naszej wychowawczyni kwiaty za to, jak super jest wychowawczynią. Na zdjęciu mniej więcej uwieczniałam ten bukiet. ;) Pani bardzo się ucieszyła, gdyż jak mówi lubi kwiaty. Potem rozdała świadectwa. Dodatkowo jeszcze dała osobom które brało udział już daaaaaaawno w konkursie fotograficznym pendrivy.
Po zakończeniu ja, Kisiel, Ania i Daniela poszłyśmy do tej ostatniej do domu. Tam pare z nich się przebrało i czekałyśmy na Zuzię i Kuroi, aż przyjdą po nas. Z nimi poszłyśmy po Marikę i w końcu dotarłyśmy do celu: domu Zuzi. Trochę może to skomplikowanie napisałam, cóż... tak to nawet wyglądało. U Zuźki dałyśmy jej prezenty (dostała bluzkę, koszulę, torebkę, torbę i chyba coś jeszcze, ale nie pamiętam). Zuzia wniosła tort, pomyślała życzenie i zdmuchnęła świeczki. Po jedzeniu dziewczyna włączyła muzykę i większość sobie tańczyła. Oczywiście mniejszością, a raczej chyba jedyną która w takiej zabawie nie brała udziału byłam ja. Nie lubię tańczyć i w ogóle wygłupiać się. To nie mój świat. Po tańczeniu znowu poszłyśmy do stołu i dziewczyny użalały się na chłopaków. Że ten mnie nie zna, a ja go kocham itp. teksty. Następnie była sławna zabawa "prawda czy wyzwanie". Choć można śmiało napisać tylko "prawda", bo nikomu się nie chciało wyzwań brać.
Gdzieś o trzeciej wyszłam z zabawy. Towarzyszyłam przy okazji Marice.
W domu naturalnie tata chciał zobaczyć świadectwo. :-/ I czekała tam na mnie mała niespodzianka. Przynajmniej miała nią być. Rodzice za dobre świadectwo kupili mi książkę pt. "Intruz" Stephanie Meyer. Nie za bardzo odpowiadała mi ta książka i autorka, więc poszłam do księgarni ją wymienić, gdyż była też taka opcja. Zamieniłam ją na "Mechanicznego księcia" Cassandry Clare ;)
Zdjęcia wstawię może jutro. Nie chcę mi się teraz, a zwłaszcza, że jest późno. Rodzice w każdej chwili mogą kazać mi zejść, choć przecież są WAKACJE.

2 komentarze:

  1. Może jak przeczytasz napiszesz recenzje?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. ;) Chociaż nie nazwałabym tego recenzją. xD

      Usuń

Jeśli masz zamiar zrobić tylko reklamę swojego bloga to lepiej nie komentuj.
Wszystkie reklamy będą usuwane.
Jeśli piszesz z anonimowego konta - podpisz się!
Jesteś na blogu? Skomentuj!
Dziękuję za komentarz!