10 dni do premiery!!!!!!!
Wiem, wiem, że już dawno po zakończeniu roku szkolnego. Nawet bardziej bliżej do nowego. Ale tak jakoś wpadł mi do głowy pomysł, żeby w którymś poście podsumować sobie ten były. Nie ukrywam, że przetrzymałam ten post do dzisiejszego dnia tylko dla tego, żebym mogła zapisać tą informację o premierze "Miasta Kości" ;)
Tak, więc zaczynamy!
W wakacje bałam się trochę iść do nowej szkoły. W końcu oprócz niej, była masa nowych ludzi. A przyroda została rozdzielona na cztery prawie, że różnorodne przedmioty. Pierwsze tygodnie były takie sobie. Nie wszystkich za dobrze znałam, nawet imion nie mogłam zapamiętać, choć klasa liczyła szesnastu uczniów beze mnie. Jeszcze kilkoro chłopaków było... dziecinnych. Głównie to taki jeden. Myślałam, że on jest głupi i się z nim normalnie nie da zagadać, ale się myliłam. Może nie za często te rozmowy krótkie mogą się odbyć, ale wtedy naprawdę są przebłyski, że on jest okej. Szkoda tylko, że prawie każdy chłopak musi się popisywać przed resztą chłopaków. :-/ Dziewczyny też wydawały mi się na początku dziwne, takie roztrzepane i głośne - w ogóle typ którego nie cierpię. Jasne, przez jakieś pół roku (tak mniej więcej) niektóre były głośne. Piszczały, biegały. Później się zaczęły zmieniać. Znaczy dojrzały do odpowiednich zachowań. Nawet polonistka to zauważyła na ostatniej lekcji polskiego. ;) Pozostały oczywiście dziewczyny za którymi nie przepadam zbyt mocno, ale są też te które lubię. :) Jeśli chodzi o nauczycieli... z nimi bywało różnie. Na jednej lekcji potrafił być ktoś wydawałoby się fajny, a na następnej już inne zachowanie prezentuje. Fajnie, że większość nauczycieli jest takich, że jak chcesz pogadać to pogadają, jeśli mają czas. No, są też tacy, którzy nie za bardzo lub w ogóle nie mają na to ochoty. Najbardziej było chyba wkurzające, gdy czegoś nie rozumieliśmy (a zachowywaliśmy się grzecznie), a nauczyciel pokazywał swoją postawą, że to trudno. On wytłumaczył i jak my możemy tego nie rozumieć? Przecież to oczywiste! Tak, dla niego owszem, lecz dla nas nie. Medal moim zdaniem powinna dostać polonistka, bo nie mówiła nam formułek z podręcznika, tylko na swój sposób nam przekazywała, jeśli nadal czegoś nie ogarnialiśmy, to tak to przekręcała, aż w końcu wszyscy powiedzieli: rozumiemy już. Moim zdaniem takich nauczycieli w szkołach powinno być więcej, bo teraz to myślą, że jak podadzą to samo co jest w podręczniku to jest super. Mylą się. Przedmiot, który naj naj mnie wkurzał to niemiecki. Po prostu nienawidzę tego języka! I koniec, i kropka. Inne przedmioty których nie lubiłam to: fizyka, chemia, muzyka i religia. Najfajniejszy był chyba WDŻ :) Niestety był on w pierwszym semestrze, a ten jest krótszy od drugiego. Przynajmniej więcej lekcji mieliśmy bez chłopaków. :D Moja wychowawczyni była i jest suuuuuuper. Najlepsza chyba na świecie! Wiem - dużo osób tak powie o swojej. Uczy biologii i geografii. Normalnie taka wyrozumiała, zawsze znalazła dla nas czas. Kiedy ktoś miał jakiś problem i chciał z nią pogadać to mógł. Super! Nic dziwnego, że od każdego kwiaty dostała na zakończenie :) Jeśli chodzi o moje oceny... to są gorsze, niż w poprzednich latach. Od czwartej do szóstej klasy miałam pasek na świadectwie, a teraz nie. Średnia 4.16 Nie straszę młodszych ode mnie czytelników. Piszę tylko, żebyście od razu, gdy zaczną się lekcję wzięli do nauki. Często tak jest, że ci z podstawówki myślą, że ujdzie im tak jak w starej szkole. Zapamiętają wszystko z lekcji. Może i ktoś ma taką dobrą pamięć nie wątpię, bo moja koleżanka tak ma. Ale i tak w domu najlepiej sobie powtórzyć materiał. Jeszcze jest więcej tego i obszerniej, niż SP. Też nie wiadomo do jakiej klasy się trafi... Moja akurat jest spoko. Czasem im, za przeproszeniem odbije na lekcji, ale głównie jest atmosfera do nauki. Co tam jeszcze? Pisałabym dłużej, ale to chyba już bardziej osobiste... Jeszcze by ktoś wszedł przypadkiem z nauczycieli, albo znalazł jakiś niefajny uczeń i by im napisał to. A różnie to by mogli odebrać, bo różni są dorośli.
Ogólnie podsumowując rok szkolny 2012/2013 oceniam na bardzo dobry ;)
Nie tak dawno założyłam sobie z Natal2000 stronę na Facebooku. Jest ona o Darach Anioła. Jeśli ktoś chciałby wejść to zapraszamy! Bardzo nam byłoby miło, gdyby komuś się spodobało tak, że by lajknął, skomentował, albo i nawet podał dalej adres. ;)

Czyli skończyłaś pierwszą gimnazjum? Dla mnie też to był szok, chociaż nie zmieniłam szkoły ani klasy, ale naprawdę zrobiło się trudniej, spadły mi trochę oceny. Teraz skończyłam gimnazjum i jestem zadowolona-jak patrzę z perspektywy czasu, to ja tam sie nudziłam. Nie interesowała mnie nauka, nie była na takim poziomie, abym czegoś nie rozumiała, nie było wyzwania. Ale trzecia gim, np. była fajna, bo na wszystkich patrzyłam z góry :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, abyś już do końca wakacji nie myślała o szkole :)
Mnie I klasa gimnazjum dopiero czeka po wakacjach. Sama już nie wiem co o tym myśleć, bo z jednej strony wcale nie musi być tak źle, mogę trafić na fajnego wychowawcę (pff, chodzą plotki, że będzie to pani od niemieckiego, więc mój optymistyczny nastrój gwałtownie się zmienił), mogę poznać nowych ludzi, którzy będą się dużo różnić od tych z podstawówki. Z drugiej jednak strony nie będzie na nic czasu, ze względu na naukę, prace domowe, itp. Na razie staram się o tym nie myśleć i cieszyć się wakacjami. Co będzie, to będzie :)
OdpowiedzUsuńMnie gimnazjum czeka dopiero za rok. Mimo tego to przez te 5 lat usiałam się uczyć niemca :(
OdpowiedzUsuńNienawidzisz niemieckiego? ;/ Eh, mogłam wybrać hiszpański.
OdpowiedzUsuńA ja niemiecki uwielbiam. No i jest prosty gramatycznie.
UsuńJak dla mnie to wszystko w niemieckim jest koszmarem. Nic nie pamiętam z całych 10 miesięcy. Ale zależy kto co lubi ;)
UsuńHejka, przyznam szczerze, że mnie pocieszyłaś :) W tym roku idę do gimnazjum i trochę mnie przeraża ten nawał przedmiotów :'( Ale po twojej "recenzji" będę przynajmniej wiedziała, jak mam się do tego wszystkiego zabrać :D I ewentualnie, jak się z tym uporać. Dziękuję ci bardzo :D O zapomniałabym, dzięki ci również za radę odnośnie postów. Wykorzystam ją :D
OdpowiedzUsuńA mi się właśnie wydaje że w pierwszej gim jeszcze wiele rzeczy uchodzi na sucho...
OdpowiedzUsuńJa jestem teraz przed trzecią klasą (egzaminami!). Teraz to strach się bać :D
Bo w pierwszej jeszcze się trochę uczyłam a w drugiej to już kombinowałam :D Więc nie wiem jak ja teraz napiszę te testy:D
Fajny pomysł z podsumowaniem roku szkolnego. Fakt. Mogło to być trochę wcześniej, ale to tylko takie moje małe czepnięcie się :D
OdpowiedzUsuńJak ja w tamtym roku szłam do nowej szkoły to też się bałam, ale głównie dlatego, ze to liceum i wiadome było, ze trzeba się jakoś zachowywać i wyzbyć dziecinnych nawyków z gimnazjum. Najgorsze pamiętam było to, że nie można było się na ławce położyć i spać bo nauczyciele od razu się czepiali :D W gimbazie nikt nie zwracał na to uwagi. Śpicie to śpicie byle głośno nie było :D
Tez nie mogę się doczekać Miasta Kości. W następny wtorek jadę z przyjaciółką do kina na ten film, bo jej też się spodobał mimo tego, ze nie czytała nawet książki. Zobaczyła zwiastun i stwierdziła, ze musi zobaczyć ten film :) Bardzo się ciesze, bo myślałam, ze sama będę musiała jechać :)
Chciałam jeszcze przeprosić za moją bardzo długą nieobecności i za to, że nie komentowałam notek u ciebie :) mam nadzieję, ze nie jesteś na mnie zła i mi to wybaczysz :) Obiecuję poprawię i to, ze nadrobię wszystkie notki :)
Pozdrawiam :*
super :D
OdpowiedzUsuńmam pytanie, warto kupić i przeczytać Dary anioła? bo się waham i nie wiem czy się zdecydować ;/
serdecznie zapraszam do mnie, na nowy rozdział :D mybooksmylife.blog.pl/ ;*